Pracy dużo, a postępów jakby wcale.
Poddałem się przy tylnym zwieszeniu, było nie do wyszlifowania, więc je porozcinałem i jakoś tam porobiłem. Przy okazji wstawiłem blaszkę i trochę kabli się pojawiło, to nad nimi teraz głównie siedzę.
Wymieniona skrzynka, dorobiona stopka, wydech nawiercony.
Te niebieskie kable nie wiem dokąd idą, albo coś wymyślę, albo pójdą pod silnik. Ten pomarańczowy co chowa się pod ramą też jest jak na razie tajemnicą.
Felgi są mocowane na zatrzaski, trzeba to oczywiście zmienić, otwory już zaślepione. Opony to jakaś masakra, schodzą się do środka. Więc nakleiłem paski na felgi, żeby rozciągnąć gumy, a efekt taki, że teraz bieżnik jest po brzegach wystający. Ale to świeży temat więc jest czas na jego poprawienie. Revell oczywiście zapomniał o śrubach przy tylnych felgach.
Kabinę powoli oram, bo tak to trzeba nazwać, ale to następnym razem jak będą widoczne efekty.