Ostatnio w jednym z "branzowych" miesiecznikow pojawil sie artykul, w ktorym autor pomylil rakietotorpede z torpeda o napedzie rakietowym... To tak jak pomylic snopowiazalke z kombajnem zbozowym. Pan autor wydawal ksiazki na temat wspolczesnych okretow, wiec chyba specjalista.
Pomijajac fakt, ze autor mogl faktycznie, o zgrozo, miec problem z rozroznieniem tych typow uzbrojenia to jednak w redakcji powinni takiego byka wylapac. Wyglada ze w redakcji rowniez maja mgliste pojecie o takich sprawach... No jeszcze G.Wybiorczej, czy Rzepie mozna takie cos wybaczyc, tam jednego dnia redaktor pisze o speleologii na Kielecczyznie, a kolejnego o klopotach z produkcja Rosomakow. W miesiecznikach uchodzacych za "fachowe & techniczne ach i ech", to malo smieszne sie staje. Tytul tego miesiecznika wspanialomyslnie przemilcze.
Pozdr.
Pawel