Skocz do zawartości

letalin

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 617
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez letalin

  1. Galwaniczne, to nie to samo co metalizowane. Forma galwaniczna jest z litego metalu. Ma trwałość na min. kilka tysięcy. Polscy rzemieślnicy potrafili dojść do stu tys.
  2. Po co Ci ta technologia? Jeśli już robić szorty, to galwanicznymi formami, albo drukiem 3D, jak Lukgraph, a nie epoksydem wytrzymującym dwa dni.
  3. To jest modelarz konceptualista. Ma rozkminione wszelkie konieczne przeróbki i poprawki, przy popularnych typach plany zbudowania wielu takich samych zestawów w różnych ciekawych malowaniach i wersjach. Kiedyś zacznie znowu kleić. Na razie się porządnie przygotowuje.
  4. Nie sądzę, że kiedykolwiek go zbuduje. Brakuje mu do kolekcji Hit Kit.
  5. Kupił, dla kolegi kupił.
  6. Poszedł w dobre ręce.
  7. Od czasu Matchboxa nikt nie zrobił tej "koreańskiej" wersji.
  8. Ja nawet tego modelu nie kupie (chociaz nie moge zagwarantowac, bo zestaw jest intrygujacy) , a tez sie ciesze, a wiec nie masz racji. Cieszy mnie, ze FM pokazuje nowe podejsce, nie boja sie ryzyka, imponuja technologia.
  9. Więcej wiary! Z tego co wiem, to narzędziownia jest o wiele lepsza, z realnym potencjałem rozwojowym. Jakość Hurricane 1/48, który jest niewątpliwie b.dobry i wysoko zawiesił poprzeczkę nie zależała od jakości narzędziowni. A P-39 ma dwa błędy ( jeden teraz poprawili), które chyba powstały w fazie projektu, a nie rzeźbienia form.
  10. Tak, szacunek dla FM za to co zrobili. Widać wyraźnie, że technologia jest nie tylko po to, żeby model był wierną miniaturą, ale ma też ułatwić pracę modelarzowi. Absolutny szczyt inżynierii w plastikowym świecie!
  11. Nie mam pojęcia o czymkolwiek innym poza modelami i to głównie samoloty 1/72. I nie tylko chodzi o możliwości technologiczne, ale też tzw. przyjazność produktu dla użytkownika.
  12. Co by nie powiedziec, to japonscy projektanci nie boja sie nietypowych rozwiazan. Technologicznie stoja nadal daleko przed wszystkimi europejskimi producentami.
  13. To Zero jest z 1959 roku. Nie bylo tragicznie z punktu widzenia 12 latka, ale dobrze na pewno nie. W kabinie nie bylo nic, poza pilotem. Nity byly b.obfite, a szklo grube. Nie bylo przewagi nad Matchboxem. Sprawdzilem na Scalemates i robili go do 2009! Rowno 50 lat.
  14. Przecież Muzikant piracił od zawsze, wszystko co się dało. Nic nowego się nie zdarzyło.
  15. Mój nie przetrwał próby zrobienia z niego modelu redukcyjnego. Dostałem ksera planów, porównałem z modelem, rozłożyłem, zmyłem w ługu, wytłoczyłem pierwszy raz kabinkę i gdzieś przy połowie zamierzonej modyfikacji się zatrzymałem. Potem przyszedł kapitalizm i kupiłem po prostu lepszy zestaw.
  16. Nie ma plusa za polskie!
  17. Wcześniejszy wypust. Mogłem wybrać Zero, albo Buffalo z Airfixa w sklepie z zabawkami w Salonikach. Prezent od greckiego kolegi mojego ojca. Byliśmy w Grecji w 1979 na jego zaproszenie i w sumie mieliśmy tam zostać. W propagandzie PRL Grecja była b.biednym rolniczym krajem, ale tej biedy nigdzie nie widziałem i dla mnie to był raj, bo były modele. Rodzice wybrali (nie jednomyślnie) " o chlebie i wodzie, ale w Polsce" , a ja bym się wtedy zgreczył za plastikowe samolociki.
  18. Zachodnie modele jednosilnikowych myśliwców kosztowały na wolnym rynku 2-3tys. Te 700 zł w CSH były więc okazją. Sprzedałem wtedy jakieś deutsche marki ze skarbonki i stykło na dwa. Dla mnie wtedy jeszcze Matchbox był zestawem dobrej jakości. Nie miałem żadnego prawie porównania. Miałem poza Matchboxami tylko D.520 z Hellera i Zero z Airfixa. Nie było to lepsze. Tempesta początkowo odrzuciłem, bo to był powojenny Mk VI. Kupiłem go jednak po tym jak uznałem, że dam radę zrobić z niego Mk V. Kalkomanie, litery kodowe SA-F wycinałem żyletką z pomalowanego arkusza kalkomanie na kafelki łazienkowe. Serial był z Kalgrafu, arkuszy czegoś w rodzaju suchej kalkomanie. Do dzisiaj się ta moja konwersja zachowała. Chyba już wtedy SP drukowała w Klubie 1/72 rysunki Tempesta w skali.
  19. Akurat dwupłaty zaprojektowane przez Matchboxa składały się bezproblemowo. A naciągi, wg książki Wagnera, zrobiłem na Gladiatorze z pomocą zwykłej czarnej nitki i częściowo nitek ciągniąnych z ramek. Te inne przyczyny, czyli brak związku tych maszyn z DWS wydają mi się ważniejsze. Ja wtedy trzymałem się dość ściśle w swoich zakupowych wyborach lat wojny. P-12 kupiłem, bo miałem go w dzieciństwie i chciałem go mieć znowu. Pierwszy atak matchboxowej nostalgii?
  20. Ceny były prawie jak w tej notatce z SP. 700zł za Purple i 850 za Orange. Teraz chyba nikt tego nie robi, ale w tamtych czasach, gdy modeli nie było, albo były dla mnie za drogie, to sposobem na robienie czegokolwiek było zmywanie starej farby i ponowne malowanie, gdy udało się zdobyć farbki, albo kalkomanie. Ten Lightning był więc po paru latach przemalowany i oklejony innymi kalkomaniami. Niektóre u mnie lądowały w ługu kilka razy.
  21. Fury kupiłem dopiero w 3RP. Bieda była, inne potrzeby były. Z tej dostawy w 1984 najpierw kupiłem P-38, potem Buffalo.
  22. Fury wtedy nie kupiłem, ale faktycznie też u nas leżał długo. Szybko zniknął np. Tempest, bo już we wrześniu zdobywałem go przez wymianę. Fury zalegał tak samo za Gierka. Pamiętam wystawę w CSH, gdzie były już tylko Fury. Jesień 75. Potem Matchboxów nie widziałem do 1984.
  23. Leżały, bo jednak były tego dziesiątki tysięcy, a i cena była jak na tamte czasy zabójcza dla nastolatka. Najmniej popularny w Bydgoszczy był Boeing P-12, który leżał jeszcze we wrześniu 1988. Wtedy dopiero go kupiłem. Gladiator i ten Boeing zalegały. Typy niezbyt wtedy znane, a modele dużo fajniejsze, niż trochę karykaturalny Spitfire, czy Mustang.
  24. Na pewno lato 1984. Moje zapiski i jakiś anons z SP z czerwca, zapowiadający dostawę.
  25. Komisu nie wziąłem pod uwagę, a wygląda na najbardziej prawdopodobny.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.