-
Liczba zawartości
4 386 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez greatgonzo
-
Ilością warstw szpachlówki natryskowej. Przytaczane schematy są w zasadzie OK z modelarskiego punktu widzenia, choć nieco rozmijają się z tym co się działo w wytwórniach NA. W Dallas i Inglewood szpachlowano trochę inaczej, ale ostateczny produkt i tak wyglądał tak samo. Ewentualnie, gdyby modelarz chciał przedstawić szczegółowo odsłonięte poszczególne warstwy, albo samolot w trakcie produkcji, byłoby o czym gadać. Warto zwrócić uwagę, że wersja K, robiona w Dallas miała charakterystyczną dla tego producenta limuzynę, inną w kształcie niż to co mamy na boxartach, bokorysach. A konkretniej, ten egzemplarz miał. Dawniej pas na nosie i rama limuzyny przedstawiana była jako niebieska. Nowsze interpretacje wprowadzają żółty kolor. Nie wiem na jakiej podstawie. Zdjęcia tego nie rozstrzygają i być może w grę wchodzi jakaś zewnętrzna informacja przechylająca szalę na którąś z wersji. Podobnie z maską. Może i czarna, a może normalnie OD. Tylko kształt tego panelu OD/czarnego na załączonych schematach wygląda na naciągany. Ogólnie nie pomogę :). Samolot poza moim spectrum zainteresowań. Edyta: Zamieszczony poniżej schemat metalurgiczny wprawił mnie w małe osłupienie. Nie od razu zorientowałem się, że to jest rozpiska jakiegoś modelarza z planowanym/sugerowanym użyciem farb Alclad. Kowalowi chyba najbardziej przyda się rysunek Heiliga. Pokazuje wygląd skrzydła po szpachlowaniu i nie wchodzi w detale tego procesu.
-
RAF Heinkel He 111 H-6 'Delta Lily" - Airfix 1/72
greatgonzo odpowiedział Usul → na temat → [L]Warsztat
Łukasz, w Twoim scenariuszu typ albo wejdzie na 'moją' ścieżkę, albo będzie miał rozległy bagaż doświadczeń w nieudanych próbach. Do tego najprawdopodobniej zejdzie na drogę realizmu 'modelarskiego'. To się nie sprawdza. nawet jeśli kiedyś jakiemuś modelarzowi się uda, to będziesz miał ten jeden cudowny przypadek. To już chyba częściej zdarzą się supertalenty, które niczego nie potrzebują i od razu machną megarealistyczne malowanie. A w dwóch powyższych postach zawarły się rzeczywiście trudne problemy do rozwiązania, towarzyszące realistycznej budowie modeli w ogóle. Dużo bardziej kłopotliwe niż techniczne rozterki. -
Regulamin i zasady organizacji wystaw i konkursów modelarskich?
greatgonzo odpowiedział KRL → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Czekaj, twierdzisz, że KRL i ten gostek skumali się i zrobili taką akcję? Czy, że facet kupił se model i wystawia go pod autorskim szyldem zgarniając sobie nagrody (czyli głównie dyplomy i puchary wypisane na inną osobę)? W sensie, czy wierzysz, że zachodzi tu któryś z tych scenariuszy? -
RAF Heinkel He 111 H-6 'Delta Lily" - Airfix 1/72
greatgonzo odpowiedział Usul → na temat → [L]Warsztat
Ależ żaden kłopot. Przedstaw mi modelarza, który w ten sposób zaczął malować realistyczne modele. Bo ja nie znam. Za to widzę całe pokłady takich, którym to się nie udaje. I są też tacy, którzy to robią stosując podejście, o którym piszę. -
Regulamin i zasady organizacji wystaw i konkursów modelarskich?
greatgonzo odpowiedział KRL → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Mam. Tworzę hipotetyczną sytuację i moja interpretacja styka. Podobnie jak Twoja w Twojej hipotetycznej sytuacji. Tak sobie teoretyzujemy dla poddzierżanija razgawora, ale wiemy przecież, że mamy do czynienia z oszustwem. -
Nie wiem. Pewnie bezpośrednie przeniesienie z zagramanicznego języka. Najpewniej francuskiego. Ale jak się okaże, że francuskie samoloty mają z przodu jakieś forpoczty, to proszę pamiętać, że ja nie wiem :).
-
RAF Heinkel He 111 H-6 'Delta Lily" - Airfix 1/72
greatgonzo odpowiedział Usul → na temat → [L]Warsztat
Faktycznie znikło. Ciekawe. Spróbujmy inaczej... . -
RAF Heinkel He 111 H-6 'Delta Lily" - Airfix 1/72
greatgonzo odpowiedział Usul → na temat → [L]Warsztat
Intuicyjnie, czy masz na to przykład? -
RAF Heinkel He 111 H-6 'Delta Lily" - Airfix 1/72
greatgonzo odpowiedział Usul → na temat → [L]Warsztat
Nie zadziała. Każdy temat jest inny, o ile program budowy modeli danego modelarza nie jest skrajnie monotonny. Przynajmniej ja się nie spotkałem. Próbującym życzę powodzenia, ale nie spodziewam się! No i teraz żałuję, że wykorzystałem tego Twojego gifa w poprzednim poście. Dzięki za niego, będę sobie używał :). -
Tak w kwestii formalnej, dla zainteresowanych. Dzioby to domena ornitologii i szkutnictwa. W lotnictwie mamy do czynienia z nosami. Także, ten, powodzenia w budowie!
-
RAF Heinkel He 111 H-6 'Delta Lily" - Airfix 1/72
greatgonzo odpowiedział Usul → na temat → [L]Warsztat
Niestety, mylisz się Łukaszu. Niestety, bo sugerowana riposta jest mega cool :). To, że nie odpowiedziałem w tym poście, nie zmienia faktu, że napisałem to wielokrotnie wcześniej, co automatycznie oznacza, że jestem w stanie to zrobić. Wróć! Racja, byłem. Ale ciągle jeszcze dam radę. Ale po kolei. Chyba wrócę do tego wątku, bo jestem aż ciekawy. Kamil Feliks akurat wg mnie nie podpada pod ten paragraf. W ogóle, koledzy zarabiający na modelarstwie to jest inna para kaloszy i z zasady działają oni w innym układzie odniesienia niż klasyczni hobbyści. To są zasadne pytania. Nie odpowiedziałem na nie bezpośrednio od razu, bo chciałem by wyraźnie wybrzmiała różnica między ogólnym podejściem, a sztuczkami malarskimi. Najpierw dowiedziałbym się co chcę namalować. To jest podstawowa czynność, przed odkręceniem jakiegokolwiek słoiczka z farbą. W ogóle przed budową modelu, ale teraz jest gadka o malowaniu. Żeby malowanie było realistyczne muszę wiedzieć jak ma wyglądać skończony model. Potrzebna tu jest szeroko rozumiana kwerenda obejmująca zasady malowania, eksploatacji, zwyczaje po przejęciu wrogiego samolotu, materiał zdjęciowy, analizę obiektów rzeczywistych, relacje uczestników zdarzeń itd. To wcale nie znaczy, że koniecznie trzeba poświęcić dziesięć pokoleń na studia i dopiero w jedenastym pokoleniu ktoś może chwycić za aerograf. Można i tak, ale zakres kwerendy w metodzie jest nieistotny. Im więcej tym lepiej, pewnie. Warto przy tym uwzględnić, że wiele występujących tu elementów ma charakter uniwersalny i w ogóle, modelarze próbujący wykonać realistyczne modele i tak mają całkiem solidny fundament wiedzy historycznej. Dodatkowa robota nie jest aż tak ogromna. Ale jeśli do zbudowania obrazu gotowego modelu wystarczy komuś rzut oka na bokorys, to metoda działa tak samo. Tylko wzrasta ryzyko popełnienia rażących błędów, a w kwestii szczegółów śladów eksploatacji będą one niemal pewne. Ja musiałbym się dokształcić bo niemieckie samoloty są mi niemal nieznane. Gdy już dokładnie widziałbym oczami wyobraźni ten gotowy model, zastanowiłbym się jak to wymalować. I tu jest miejsce na skąd bym wiedział co, żeby wyszło. Po pierwsze, malując wiedziałbym co chcę namalować. Znając efekt docelowy będę widział co ostatecznie chcę osiągnąć danym pryśnięciem. Jeżeli potrzebny mi będzie preshading w jakiejś formie, to będę wiedział co ma on przedstawić. To jest dobry przykład. Preshading pojawił się jako próba zobrazowania nierówności blach poszycia samolotu. Ktoś zauważył, że wybrzuszona blacha tworzy określony układ światłocienia i postanowił zobrazować to laserunkowym malowaniem. Pomysł chwycił i modelarze zaczęli masowo go naśladować. Bezrefleksyjne naśladownictwo doprowadziło do masowego powstawania modeli w kratkę. Towarzysząca nowości atrakcyjność przeminęła i konflikt pokratkowanych modeli z realistycznym wyglądem stał się oczywisty. Kratka w zasadzie zniknęła, ale i tak dalej nikt nie zastanawia się nawet po co zaciemnia okolice linii podziałowych. Jedynym tematem rozważań jest to, czy podkład zamalował się za bardzo czy nie. Za bardzo do czego? Żeby model był realistyczny każda sztuczka malarska musi służyć określonemu i znanemu celowi. Modelarz musi umieć wytłumaczyć się z każdej kropki na modelu i z każdego pociągnięcia aerografem. Kładąc jakikolwiek siuwax na model trzeba wiedzieć co ostatecznie ma on przedstawić. Cień w zagłębieniu, nierówność powierzchni, przepłowienia od słońca, czy rozjaśnienie wynikające z erozji generowanej regularnie rozlaną benzyną. Kontrola nad wynikiem ostatecznym bierze się z doświadczenia, wiele efektów będzie dla modelarza oczywistych. Wiele wymagać będzie sprawdzenia. Dlatego w procesie malowania modelu stale przeprowadza się próby na boku. Są modelarze, którzy obok budowanego modelu, operują zgrubnie wykonanym modelem tego samego typu, w tej samej skali. Na nim testują zaplanowane czynności zanim zbiorą się za model właściwy. Tej metodzie nie można nic zarzucić, choć wg mnie w większości przypadków taki radykalizm nie jest konieczny. Wystarczy płytka plastikowa, czy szybka. Zobrazuję to przykładami z malowania mojego modelu. Wypraska skrzydła Łosia 1/72 do testowania różnych efektów weatheringu. Znajdą się tu robione różnymi metodami wycieki, przetarcia, jakieś laserunki, kombinowanie z fakturą powierzchni - matowieniem i polerowaniem i z tym jak na takich powierzchniach zachowują się wcierane pigmenty, wreszcie jak prezentują się różne sproszkowane materiały i co tam jeszcze. Ten kawałek Łosia towarzyszył nie tylko jednemu modelowi i możliwe, że posłuży jeszcze. Płytka pomalowana w barwy samolotu. Tu głównie sprawdzałem, jak wyglądać będzie różna chemia mająca imitować określone ślady eksploatacji. Także jak zachowają się delikatne podmalówki, laserunki wykończające i jeszcze trochę eksperymentów z fakturami powierzchni. Elementy do testowania sposobów na wykonanie otarć i obić na przejściu skrzydło kadłub. Celem było sprawdzenie ogólnego wyglądu, ale i tego, czy uda się w pełni kontrolować kształt i fakturę uszkodzenia powierzchni lakierniczej. Nie widać tu całego zaplanowanego procesu, ale to mało istotne, bo akurat tu mamy przykład sytuacji, gdzie testy zakończyły się kompletnym fiaskiem i odrzuceniem metody. I takie sytuacje będą się zdarzać. Tu widać odrzucone próby, ale i podejścia do sposobu, który ostatecznie znalazł drogę do modelu. Niekoniecznie trzeba uzyskiwać docelowy efekt 1:1 w próbach na boku. Wystarczy poznać metodę na tyle, by zrozumieć jak działa i jak ją opanować. Ale to raczej kwestia indywidualna. Reasumując, będę wiedział co wyjdzie, bo albo już umiem to robić, albo dowiem się czy rzecz się nada. Na modelu namaluję gdy już będę wiedział, że się nada i że umiem. Wszystko powyższe nie gwarantuje idealnego, realistycznego malowania. Ale gwarantuje zbliżanie się do niego. I niekoniecznie trzeba malować model pół roku. Zakres prac zależny jest od decyzji modelarza. Tyle, że oczekiwania też trzeba mieć realistyczne. Jeśli spytasz mnie jak pomalować realistycznie model w dwie sesje malarskie to rzeczywiście odpowiem Ci: Nie rozumiem, dlaczego wykluczasz z potencjalnych przykładów modelarzy, którzy wpisują się w metodę, o której piszę. Ich poziom jest niewątpliwie nieosiągalny dla ludzi, którzy nawet nie spróbują wejść na ten poziom. Ale my i tak rozmawiamy tylko o malowaniu. Zaawansowany program budowy modelu jest tu pomijalny. Realistycznie pomalowane modele powstają tak jak to opisuję. I często bez analizowania metody, bo spokojnie można ją realizować zupełnie intuicyjnie. W zasadzie ktoś może zarzucić mi, że piszę truizmy. I w sumie będzie miał rację, tylko jakoś zdecydowana większość modelarzy nie przyjmuje tych truizmów do wiadomości. Jeszcze tak uwaga. Ów utworzony w wyobraźni obraz ukończonego modelu nie jest jakimś nienaruszalnym wzorcem. Jeżeli okoliczności sprawiają, że chcemy go skorygować, to jasne, korygujemy! Na dowolnym etapie. Tylko najpierw korygujemy, a potem malujemy w nowej wersji. Jeśli ilość niezbędnej do uzyskania efektu pracy wyda się komuś przytłaczająca, to warto pamiętać, że podobnie jak przy technicznej stronie budowy modelu, można z tej masy wybrać i wdrożyć tylko niektóre elementy. Np zastosować opisywane podejście w pełni ale tylko do okopceń, albo obić itd. Niewielkim kosztem sprawdzić jak to działa, czy warto. Być może ścieżka do uzyskania realistycznego wyglądu miniatury okaże się kusząca, a poziom czołowych modelarzy już nie aż tak abstrakcyjny. -
Regulamin i zasady organizacji wystaw i konkursów modelarskich?
greatgonzo odpowiedział KRL → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
W zasadzie każdy regulamin konkursu ma formułkę informującą, że model musi być wykonany samodzielnie. Wystawianie czyichś modeli, o czym mowa jest wyżej, jest tu nieco kłopotliwe i niekonieczne zgodne z regulaminem, ale przyjmuje się umownie, że jest to, niestety, dopuszczalne. Jednak wystawiane są one pod szyldem autora, nie wystawiającego. Ten Twój typ mógłby w sumie wystawić model podając Ciebie jako autora i przywłaszczać sobie Twoje nagrody. To byłoby postępowanie nie stojące w sprzeczności ze zwyczajami panującymi na naszych konkursach, choć wciąż naganne i wobec Ciebie nieuczciwe. Podając siebie jako autora nie tylko łamie regulamin konkursu, gwałci dobre obyczaje ale i dokonuje zwykłego oszustwa, które można pewnie podciągnąć pod ten paragraf. Jeśli jesteś w stanie udokumentować autorstwo modelu, to pewnie mógłbyś gościa ścignąć niezależnie od umowy. Wątpię, by to miało jakiś sens. Ale z punktu widzenia interesu środowiska ujawnienie typa byłoby dobre. Jakiekolwiek pretensje do Ciebie są w tej historii absolutnie absurdalne! -
RAF Heinkel He 111 H-6 'Delta Lily" - Airfix 1/72
greatgonzo odpowiedział Usul → na temat → [L]Warsztat
Nie możesz wiedzieć, bo ja sam nie mam pojęcia :). Nie mówię o nikim konkretnym. Po prostu zetknąłem się kilkukrotnie z tak wyrażonym komplementem i za każdym razem myślałem sobie: O matko! Żeby to mnie nigdy nie spotkało! Kogo tak naznaczyłem w wątku o Tempeście? Realizm wyglądu modeli, rozumiany literalnie, bez cudzysłowu, w zasadzie zawsze oznaczać będzie efektowne wizualnie malowanie, czy weathering. Tu nie ma strachu. Wiem, że jest wielu modelarzy, którzy zdjęcie modelu w sieci uważają za ostateczny, docelowy efekt ich pracy. Ich sprawa i żadne zło. Ja jednak o tym nie mówię. Wypowiadam się wyłącznie o modelu widzianym na żywo, gołym okiem. Szopowane zdjęcie, edytowane do monochromatycznego formatu może być realistyczne do bólu i niewiele to nam mówi o tym jak faktycznie wygląda model. Nieszopowane zresztą, też może nas oszwabić, ale z praktycznych względów przyjmujemy to z dobrodziejstwem inwentarza. Tu już typ, który widzi model musi sam zdecydować , czy niedoskonałość zdjęcia wymaga jakiejś poprawki na otrzymywane komentarze. Ależ ja przecież napisałem na czym polega właściwe, w omawianym kontekście, podejście. Wiele razy i tu też. Przedstawiam metodę, czyli sposób działania mający na celu uzyskanie uzyskanie dobrego rezultatu, niezależnie od tematu pracy. Podejście to określony schemat postępowania, nie konkretne techniki zastosowane na modelu. Wspomniałem i podtrzymuję, że tu, w doborze technik, jest miejsce na szukanie swojej drogi, alternatywnych rozwiązań, innego sposobu. Zauważ, że ja bardzo rzadko mówię o konkretnych modelarskich czynnościach przy malowaniu. Raz, że mają one drugorzędne znaczenie w sensie, że dany efekt można uzyskać różnymi sposobami i w sensie, że są mniej istotne niż to ogólne podejście. Jedną z podstaw owego dobrego podejścia jest wiedza, co chce się osiągnąć. Skąd niby ja mam wiedzieć jak wyglądał jakiś Heinkel w teutońskim kamuflażu i RAFowskich oznaczeniach? Że nie był w kratkę, to wiem, ale przecież nie pytasz co zrobiłbym, żeby nie było kratki. W ogóle fakt, że poruszasz tu kwestię konkretnych działań na powierzchni modelu sugeruje, wg mnie, że też masz kłopot z uwierzeniem w znaczenie odpowiedniego podejścia i wolisz sprowadzić zagadnienie do zestawienia malarskich sztuczek. Wg mnie nie oznacza z automatu, że tak jest, naturalnie. -
Regulamin i zasady organizacji wystaw i konkursów modelarskich?
greatgonzo odpowiedział KRL → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Pewnie nie chciało Ci się przeczytać tego co napisałem. Ok, to zrozumiałe. Zresztą, nawet nie wiem, czy to nie są drugorzędne kwestie. Rzecz polega głownie na tym, czy nie miałbyś problemu zwrócić się do organizatora, konkretnego człowieka, nie abstrakcyjnego ciała, z informacją, że wprawdzie w żadnym razie nie zamierzasz poświęcić swojego czasu na odwiedzenie jego imprezy i oczywiście wolisz wydać pieniądze na coś innego, niż udział w jego wystawie, ale chętnie podrzucisz przez kogoś model, żeby zgarnął przygotowaną przez niego, organizatora, nagrodę. To się sprowadza właściwe do tego i brak konieczności przeprowadzenia niekomfortowej rozmowy nie zmienia wymowy działania. Jeśli faktycznie nie widzisz tu nic niewłaściwego, to żyjemy w różnych światach i raczej nie chciałbym mieć do czynienia z Twoim. I, o ile strasznie wkurzają mnie wybrane zwyczaje związane z publicznymi spotkaniami środowiska modelarskiego w naszym kraju i zżymam się na nie od wielu lat, to jestem spokojny, że z czasem sytuacja się będzie poprawiać. To się dzieje. Powoli niektóre patologie zanikają, dla innych pojawiają się pierwsze oznaki zmierzchu. Powoli, cóż zrobić... . -
Regulamin i zasady organizacji wystaw i konkursów modelarskich?
greatgonzo odpowiedział KRL → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
No właśnie, już jest bez przesady. Nigdzie nie jest powiedziane, że model musi wystąpić w dwudziestu konkursach w roku. Praca, finanse to nie są z definicji uzasadnione wypadki wyjątkowe. A organizatorzy zawsze mogą dopuścić model bez osobistego udziału autora w uzasadnionych przypadkach. Nie o to chodzi by zakazać w czambuł, choćby skały srały, ale żeby nie była to oczywista i powszechna praktyka. Konieczność uzgodnienia z organizatorem i uzasadnienie wyjątku będą tu wystarczające. Problemem jest łańcuszek wzajemnej pomocy, w którym notorycznie obwozi się modele kolegów po wystawach, właśnie wg założenia, że model musi dotrzeć wszędzie. Wysyłanie modelu do zawodów z przesłaniem: akurat do Was nie chce mi się jechać jest etycznie słabe. A to, że niekoniecznie jest to kwestia osobistej selekcji, a po prostu tak wypada z rozdzielnika nie pomaga tu wcale. Dodatkowo organizatorzy mają zagwarantowane modele na stołach i nie muszą się starać by impreza była bardziej atrakcyjna niż inne i przyciągała uczestników. Same straty dla modelarzy. Dla tych w spółdzielni samopomocy też, ale to już inny temat. O seniorów chodzi, jak zwykle, ale gajowowąsowe rozwiązanie z juniorami - mega plus! -
Regulamin i zasady organizacji wystaw i konkursów modelarskich?
greatgonzo odpowiedział KRL → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Ktoś zamówił u Ciebie model, żeby wygrywać konkursy, czyż nie? To jest zwykłe oszustwo. Na upartego pewnie dałoby się nawet podciągnąć pod paragraf. Ale byłoby nieźle, gdyby choć ujawnić typa. -
RAF Heinkel He 111 H-6 'Delta Lily" - Airfix 1/72
greatgonzo odpowiedział Usul → na temat → [L]Warsztat
To nie jest kwestia etapu, tylko kwestia podejścia. Ostatecznie kwestia odpowiedzialnej decyzji. To nie znaczy, że wdrożenie zasady oznaczać będzie natychmiastowy sukces i doskonały efekt. Ale natychmiastowy postęp już tak. Zdaję sobie sprawę, że trudno w to uwierzyć. Przerabiałem identyczny problem ucząc ludzi rysunku i tylko nieliczni byli w stanie pogodzić się ze wskazówkami nauczyciela. Większość nie mogła zaakceptować metody. Malowanie marmurku dlatego, że jest dość miejsca, to działanie dokładnie odwrotne: szukanie atrakcyjnych technik zamiast rozwiązań dla konkretnych rzeczy. Oczywiście można szukać swojej drogi, ale to w kategoriach sposobów na uzyskanie określonych efektów. Ogólna metoda się nie zmieni. Owszem, z definicji nie musi być jedyna, ale to jest metoda definiowalna i uzasadniona. Twoje działania (sorki, że personalnie - właśnie zostałeś jednogłośnie wybrany na reprezentanta powszechnego obecnie podejścia do budowy modeli ) nie mają tych cech, prawda? I jak dotąd nie spotkałem się, by ktoś przedstawił jakąkolwiek alternatywną metodę. Z definicją i uzasadnieniem. Ze swoją drogą też trzeba uważać. Czasem kończy się ona przyznaniem modelarzowi rozpoznawalnego, indywidualnego stylu. Rzecz powszechnie rozumiana, jako uznanie wysokiego poziomu jego działań, ale z punktu widzenia realizmu wyglądu modeli to jest znamię porażki. Modele w czyimś, indywidualnym stylu mogą być nawet i obiektywnie piękne, ale na pewno nie realistyczne. No dobra, jeden może. Więcej już nie. Szukanie głębi w wyglądzie modelu, gdy nie wie się czym jest ta głębia, nie różni się niczym od szukania magnurbela na plaży. -
RAF Heinkel He 111 H-6 'Delta Lily" - Airfix 1/72
greatgonzo odpowiedział Usul → na temat → [L]Warsztat
Rozumiem, że terminologia bywa umowna, i określenie nie musi być traktowane dosłownie. Dlatego kupuję opcję plastikowo. Ale płasko sugeruje literalną interpretację głębi, więc tu już nie jestem pewien co ostatecznie znaczy ta nieszczęsna głębia. Co znaczy? Niekoniecznie oczekuję odpowiedzi (choć chętnie poczytam). Cisnę ten temat, bo modelarze niezwykle często stosują takie słowa wytrychy, nie zastanawiając się szczególnie, co one oznaczają. A szkoda, bo gdyby się zastanowili, to zdecydowanie bardziej świadomie używaliby aerografu i różnych siuwaxów. Moje pytania wyglądają na upierdliwe, ale rzecz polega na tym, że modelarz, owszem zasadnie zżymając się na ich charakter, wciąż bez trudu powinien na nie odpowiedzieć. Mnie nawet może zlać ciepłym moczem, ale odpowiedź i tak ma być dlań oczywista. Po prostu model musi być malowany świadomie, a poszczególne techniki używane w konkretnym i znanym celu. To podejście wyrzuca do śmieci wszystko co zawiera się w itp. Przyjazność dla oka , ciekawość, ogólna fajność to pojęcia przy malowaniu modelu nie tylko zbędne, ale i zupełnie szkodliwe. Podobnie jak niesprecyzowana i umowna głębia. Te określenia przydałyby się jedynie do bajerowania panien przy barze, gdyby modelarstwo w ogóle się do tego nadawało. W procesie malowania miniatur istotne jest jedynie realistyczne odtworzenie wyglądu w skali. I w tym kontekście, na ogół całkiem konkretnie, należy mówić o celowości danego działania. Mniej poetycko, mniej sexy, mniej łatwo, ale z korzyścią dla modelu. Wszystko, oczywiście tylko wtedy, jeśli realizm wyglądu w ogóle autora interesuje, pozwolę sobie kolejny raz powtórzyć. Jeśli nie, to zapewne można poetycko i sexy... . Aha, przy realistycznym podejściu, w bonusie dostajemy to, że tak rygorystycznie malowany model na koniec i tak będzie bardzo przyjazny dla oka, zdecydowanie ciekawy i ogólnie mega fajny. -
Użyj plastik, szkło, albo metal. Nie ćwicz na papierze, to podłoże niewiele Ci pomoże i jeszcze oszuka.
-
RAF Heinkel He 111 H-6 'Delta Lily" - Airfix 1/72
greatgonzo odpowiedział Usul → na temat → [L]Warsztat
Pytania co to jest efekt głębi i co kryje się pod itp wciąż stoją. -
RAF Heinkel He 111 H-6 'Delta Lily" - Airfix 1/72
greatgonzo odpowiedział Usul → na temat → [L]Warsztat
Z mojego punktu widzenia to wcale nie jest powiedziane, że celem modelarza ma byś wykonywanie dobrych, czy coraz lepszych modeli. Jeżeli autor danej pracy stwierdzi, że tak mu się podoba, albo że w ogóle się nie zastanawia nad relacją model-oryginał, to jest to zupełnie OK. O ile rzecz zapadnie mi w pamięć, rezygnuję z wpisów w jego wątkach, bo to akurat jest hobby, które w ogóle mnie nie interesuje. Gdy jednak rozmowa się nawiązuje i pojawiają się wyjaśnienia, to już te ciekawią mnie bardzo, jako że często wizerunek modelu i tłumaczenia stanowią wyraźny dysonans. Fakt, że na ogół te tłumaczenia są po prostu ściemą, mającą na celu podniesienie wartości dzieła, bez konieczności wykonania przynależnej pracy nie znaczy, że tak jest zawsze. Z zasady przyjmuję założenie, że właśnie tak nie jest i dopytuję się, o rzeczy, których nie rozumiem. Jestem ciekawy rzeczy, których nie rozumiem. Tak w ogóle :). Żeby określać wartość krytyki, trzeba najpierw znaleźć wspólny układ odniesienia dla niej. Przyjmujemy ten układ za oczywisty i na ogół zasadnie, ale ostatni okres rozwoju modelarstwa pokazuje, że tu też na ogół nie znaczy zawsze. -
No, jednak amerykanie wiedzieliby trochę lepiej ;). Zerknąłem na rendery i sylwetki. Jak zwykle absurdalna konfiguracja osprzętu silnika, ale tu wystarczy zastąpić iskrownik zaślepką. Jednak o regulator śmigła stałoprędkościowego trzeba się już wystarać. Łatwo też można załatwić się z anteną drutową widoczną na sylwetkach - po prostu jej nie robić. Gorzej z malowaniem Shillinga. Producent w ogóle nie uwzględnił dość barwnych dziejów samolotu i pilota w jednostce i tego jak odcisnęły się one na wyglądzie Hairless Joe. Powstała jakaś hybryda wyglądu z różnych okresów, w wielu miejscach absurdalna, miejscami zmyślona, i zupełnie chybiona w opisie czasowym. Szkoda, bo dzieje całkiem ciekawe, a zmiany wyglądu też nie całkiem codzienne z zupełnym białym krukiem włącznie. A to są kwity znane od lat.
-
RAF Heinkel He 111 H-6 'Delta Lily" - Airfix 1/72
greatgonzo odpowiedział Usul → na temat → [L]Warsztat
Dzięki za odpowiedź. W takiej sytuacji zawsze zastanawiam się co to jest efekt głębi? Bo pierwszy, wspomniany cel kratka na pewno realizuje i z pewnością nie jest tu przesadzona. Jakby była jeszcze mocniejsza, to realizowałaby jeszcze lepiej. I co kryje się pod itp? -
RAF Heinkel He 111 H-6 'Delta Lily" - Airfix 1/72
greatgonzo odpowiedział Usul → na temat → [L]Warsztat
Och, czas leci nieubłaganie. Jeszcze te dziesięć lat temu wszyscy wiedzieli co znaczy samolot w kratkę. No, może nie widząc modelu, jakaś część modelarzy uznałaby, że chodzi intensywny, czarny łosz w liniach podziałowych. Ale taki efekt nazywano raczej kartonówką. Znaczna cześć pokazywanych modeli prezentowała intensywnie przebijający się przez warstwy końcowe, czarny preshading. Zjawisko było tak powszechne, że zainicjowałem już dawno zapomnianą, a i wtedy niezbyt rozpoznawalną Kampanię Na Rzecz Zwalczania Preshadingu. Oczywiście nie chodziło o wyeliminowanie z modelarskiego warsztatu malarskiego podmalówek i laserunków, ale o podporządkowanie tych metod realistycznemu wyglądowi modelu, a nie stosowanie ich sztampowo jako modelarski patent. To patentowe podejście prowadziło właśnie do powstawania dziesiątków pokratkowanych na czerniawo modeli. Twój Heinkel nie jest tak ekstremalny, jak prezentacje, które wspominam, ale kratka wciąż jest widoczna i przypomniała mi minione czasy. Ale skoro już zacytowałeś określony fragment mojej wypowiedzi, to pozwól, że zapytam. Co ma przedstawiać w Twoim modelu owa intensywnie widoczna czarna podmalówka wzdłuż linii podziałowych? -
RAF Heinkel He 111 H-6 'Delta Lily" - Airfix 1/72
greatgonzo odpowiedział Usul → na temat → [L]Warsztat
Nie rób, brak galerii będzie dodatkowym motywatorem do zdobycia brakującego oszklenia. A bez niego ten model jest bez sensu. Mnie się prezentacja malarska średnio podoba. Wymalował się samolot w kratkę, która nie wiadomo co przedstawia. Akurat przykład do KNRZP. No, ale zrobisz galerię teraz, czy nie, to i tak masz już jeden wpis krytyczny mniej, skoro wpisałem się tutaj :).
