Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 492
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. Z jednej strony kabelek przy drążku cieszy, serio. Z drugiej (zakładam, że dorobiłeś ten najcieńszy) jego przebieg razi. Kable przy drążku raczej układano tak, by nie można było się w nie zaplątać i sądząc ze zdjęć Tempest nie był wyjątkiem. Tu uwaga. Jeśli chce się pokazać w modelu jakiś element w układzie niestandardowym, to jasne, czemu nie. Jednak lepiej zrobić to tak, by sytuacja była jednoznacznie czytelna. Sorki, że wracam do starego i swojego przykładu, ale na fotkach, które ostatnio Ci wysyłałem jest coś w tym temacie. Nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale z celownika zwiesza się przewód zakręcony w pętelkę i zakończony wtyczką, która normalnie była wetknięta w gniazdo. na tablicy. Gdyby to zrobić w normalnym układzie ten szczegół byłby praktycznie niezauważalny. W takiej rozpiętej formie oglądający, o ile zada sobie trud by przestudiować kabinę modelu, ma szansę to zauważyć. Ale w takiej sytuacji element nie może sugerować błędu, bo zaobserwowanie błędu automatycznie przytłumi, czy wręcz kompletnie zniszczy uznanie dla modelarskiego skillu.
  2. Nie lubię tej zmiany z 1993, bo widzę wartości w tradycji. I tak coś podejrzewam, że za tą zmianą stała zwykła okazja do przytulenia paru grajcarów. Wątpię, by za tym kryły się jakieś idee, poza ideą dorwania się do publicznych pieniędzy. To jednak czysta spekulacja, nie twierdzę, że tak było. Ale też nie przesadzajmy. Szachownica to specyficzny znak - błędne położenie nie jest intuicyjnie oczywiste. W praktyce na końcu jest człowiek z puszką farby i niekoniecznie z wiedzą o takich niuansach. I z instrukcją łatwo rąbnąć się przykładając szablon. Nawet Amerykanom zdarzało się namalować znaki odwrotnie, z pojedynczym szpicem gwiazdy na skrzydle w stronę ogona, a przecież ten znak w układzie góra - dół wydaje się być oczywisty. Szachownica taka nie jest, na pierwszy rzut oka wygląda zawsze OK. Odwrócone barwy na samolotach PAF to nie są rzeczy najrzadsze na świecie. I mam wątpliwości, że zwolennicy wersji tradycyjnej, jak i tej nowej (o ile tacy istnieją), potrafią w większości powiedzieć od ręki która jest która. Mechanik w Northolt namazał kolory odwrotnie, pilot nie wrócił z misji. I co, jego krew już się nie liczy?
  3. greatgonzo

    Bf 109 E-3 1:48 Eduard

    Nie no, zwyczajna hiperbola. Raczej bez związku z modą, o ile mam rację. Obstawię, że mam :). Mnie bliżej do Michała z wątku tempestowego, jeśli już. (Okolicznościowy linczyk? Żal się nie przyłączyć! )
  4. Dla odmiany spróbuj zrobić to elegancko.
  5. A to nie wiesz, że Amerykanie od jakiegoś czasu malują swój znak w lustrzanym odbiciu?
  6. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Zrobiło się już trudno, bo dość swobodnie mówisz o dwóch różnych sprawach przeskakując z jednej na drugą. Nastawienie masowej wyobraźni i intencja konkretnego przepisu to dwie, zupełnie różne sprawy. I z mojego doświadczenia wynika, że zawsze gdy podnoszona jest niekonsekwencja w tym temacie, podnoszący przyjmują taką właśnie postawę - wychodzą od przepisu (często bezstresowo mieszając przepisy z różnych krajów - owszem niemiecki przepis też zdarzyło mi się przeczytać) i argumentują na bazie powszechnego, lub osobistego postrzegania, kompletnie ignorując przepis i jego intencje. Zauważ, że zaczęło się od podzielonych swastyk, a przeszło (w moich wypowiedziach) na sytuację w Polsce, z którą podzielone swastyki nie mają nic wspólnego. To wynik specyficznej legislatury w określonym miejscu, ale producent uznał, że zamiast różnicować arkusze kalkomanii na dany rynek, lepiej drukować je powiększone o wariantowe oznaczenia i (jak wspomniano wyżej) usuwać niewłaściwe na etapie dystrybucji. Inni robią to inaczej, np. uwzględniając tylko pociętą wersję i przerzucając problem na ostatecznego odbiorcę, bez potrzeby przejmowania się tematem przepisów w ogóle. To są stricte komercyjne decyzje, nie mające nic wspólnego z propagowaniem czegokolwiek. Podobnie jak propagowanie czegoś w rozumieniu zapisu prawa i w kontekście masowej wyobraźni nie musi i na ogół nie ma ze sobą wiele wspólnego, co pozwolę sobie powtórzyć.
  7. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Nie możesz widzieć niekonsekwencji w przepisie, którego nie znasz. Z zasady. Sam przepis i jego realizacja może być w konflikcie z Twoją wizją danego zagadnienia, ale to nie znaczy, że jest tam niekonsekwencja. Ja uważam, że intencja leżąca u podstawy zapisu jest czytelna, zasadna i właściwie realizowana. I nie wierzę, że mielibyśmy tu być w sporze, i że uważasz historyczny napis propagandowy na modeliku samolotu za propagowanie totalitaryzmu.
  8. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Pytanie stanie się zasadne, o ile znajdziesz podstawę prawną do podciągnięcia takiego napisu na modelu pod propagowanie totalitaryzmu, w rozumieniu zapisu w prawie. Nie spotkałem się z krajem, gdzie taki problem istnieje. To naturalnie niewiele wyklucza. Ale polski przepis zdarzyło mi się przeczytać i podobnie jak producenci zestawów, nie widzę takiej zależności. Prawnikiem nie jestem, a jak wiadomo, samo bycie prawnikiem też w takich sytuacjach nie musi wystarczyć. Tym niemniej praktyka pokazuje , że raczej nie mijam się z rzeczywistością. A jeśli temat na serio Cię interesuje, to wg mnie najlepiej znajdź sobie ten przepis. Bez tego trudno o racjonalne wnioski.
  9. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Kalkomanie dostosowywane są przez producentów do zapisów w prawie. Zatem wątpliwości musisz kierować do odpowiednich instytucji legislacyjnych. Najlepiej wpłyniesz na rzeczywistość poprzez udaną karierę polityczną lub lobbystyczną. Ale naprawdę udaną, bo zapisy są różne w różnych krajach.
  10. Kiedyś przed imprezami modelarze przejmowali się sędziowaniem, klasami, regulaminem, bezpieczeństwem modeli... . A teraz - żarcie! Ale to chyba dobrze świadczy o festiwalu.
  11. Wytłumaczenie o trudnym sędziowaniu jest zasadne, gdy mowa o decyzjach wobec modeli wykonanych na podobnym poziomie. Gdy różnica poziomów jest wyraźna, już tak trudno nie jest. Sędziowskie decyzje wydają się często temu zaprzeczać, ale pomijając spiskowe teorie, przyczyną jest tu wg mnie zwyczajna niekompetencja sędziów. A to, że trudno to takie twierdzenie - maska, zasłaniająca problem. Sędziowie potrafią uwalać modele z jakichś pojedynczych powodów. Pamiętam przypadek, gdy model został skreślony przez sędziego ze względu na nierealistyczne ślady eksploatacji. Ślady, których świadectwo dla konkretnego egzemplarza przedstawiono w załączonej dokumentacji. Co więcej, ślady bardzo typowe dla tego typu samolotu w ogóle. Sędzia mógł nie zaglądać do kwitów (jeżeli regulamin tak zakładał) i mógł się nie znać. Ale powinien był wiedzieć, że tego typu ocena nie jest jego rolą. Nota mogłaby być obniżona, gdyby na modelu wystąpiły efekty fizycznie niemożliwe np. zardzewiałe płótno itp. W innym przypadku pozostaje ocenić, czy dany ślad przedstawiony jest realistycznie. Piszę o uwalaniu, bo akurat w tym przypadku wyróżniono jakieś 60% modeli w klasie, przy czym wszystkie prezentowały wyraźnie niższy poziom zaawansowania i modelarskiej roboty. Sędzia nie tylko popełnił błąd w rozumieniu merytoryki oceny (bo to, że tu się akurat nie znał jest niezbyt istotne), ale jeszcze uznał że jedna niedoskonałość jest wystarczającym powodem, by nie rozpatrywać reszty elementów przedstawionej pracy. Takie podejście, jeśli konsekwentne, z zasady wyeliminowałoby właściwie wszystkie startujące modele, czyż nie? To przykład, ale schemat powtarza się na konkursach dość często. Jak było w Telford nie wiem, ale rozumiem Marcina i raczej wstrzymałbym się z gratulowaniem tego commended. Lepiej chyba pogratulować świetnego modelu, co czynię ponownie.
  12. W praktyce bywało różnie. Na fotach (rożnych wersji) widać, jak ten pas kończy się np. kawałek przed (patrząc od kadłuba) wylotami km-ów, w miejscu zmiany kąta krawędzi natarcia skrzydła, na styku z białym pasem identyfikacyjnym, albo ciągnie się przez całe skrzydło. Na ogół nie widać, bo zdjęcia nie są dość dobre, obecne lub zerwane zaślepki wylotów utrudniają interpretację, albo pasa w ogóle nie ma. O zamalowaniu z 5 czerwca 1944 nie wspominając ... .
  13. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Problem z uszkodzeniami powierzchni lakierniczych polega na tym, że powstają one w różny sposób . Widać to na pokryciu samolotów i raczej powinno być widać na ich modelach. Obicia, przetarcia, czy zarysowania wyglądają inaczej. Stąd użycie jakiegoś patentu zawsze będzie budzić niedosyt. Nawet jeśli dobrze odwzoruje on określony rodzaj uszkodzeń, to efekt będzie niepełny i pojawi się wrażenie nienaturalności. Uniwersalnym narzędziem jest pędzelek. A jeśli mamy kilka odpowiednich, to wymalujemy właściwie wszystko. I nic go nie pobije gdy chodzi o kontrolę i precyzję. Ale wykorzystanie możliwości pędzli nie jest bardzo łatwe i ograniczenie się do nich na ogół oznaczałoby zagrzebanie się w nadmiernie żmudny proces. W rezultacie dobrze jest stosować różne techniki wykorzystując ich zalety i możliwości tak by się uzupełniały, ale także by ukrywały nawzajem swoje niedoskonałości. Model to nie jest miejsce na sprawdzanie jak operować pędzelkiem, by podrasować uszkodzenia uzyskane na lakier, czy inny maskol, albo na doświadczenia z tym jak i czym rozcierać kropelkę farby, by uzyskać odpowiedni efekt przetarcia. Z tych powodów cytowane zdanie Zaruka jest tak istotne. Kilka rodzajów pędzelków przydatnych do pracy z uszkodzeniami lakieru. Nadadzą się też: pędzelek z jednym włosem, pędzelek z kilkoma włosami, wiązka kilku plastikowych patyczków różnej wielkości itd.
  14. Awaryjne wypuszczanie podwozia gazem wynaleziono zapewne dużo wcześniej, ale np w Spitfire montowano taki system już w egzemplarzach z ręczną pompą obsługi podwozia. Przedwojenny temat. Silniki nie tylko nie miały misek olejowych i zdarzało im się popuszczać olej (gwiazdowe, czy nie), ale też zwyczajnie go przepalały. Normalne, konstruktorskie założenie eksploatacyjne. Jeszcze nie tak bardzo dawno w instrukcji BMW rekina z dwulitrowym motorem przeczytałem, że dopuszczalne zużycie oleju to 1,5 l na 1000 km. Oczywiście w praktyce silnik nie ciągnął oleju prawie wcale, ale też nie używałem go w sposób zbliżony do tego, jaki jest typowy dla walczących w powietrzu myśliwców. No i mowa jest nie o 2óch litrach, ale np. o 45ciu. Grumman generalnie używał do malowania wewnętrznych przestrzeni (poza kabiną) koloru light grey. Przy czym mógł być to normalny Light Grey stosowany do kamuflażu, albo tzw Grumman Grey. Problem raczej akademicki, bo kolory były bardzo podobne. Niby zbiornik oleju też taki powinien być, ale tu trzeba ostrożniej, bo takie elementy bywały malowane w różnych okolicznościach. Logistyka. Niestety nie mam szczegółowych informacji o Wildcatach ale Light Grey to byłby pierwszy wybór przy braku lepszych źródeł. Chyba, że mówimy o samolotach trzykolorowych.
  15. Dlaczego nie zbiornik oleju, tak z ciekawości?
  16. Aplauz jest poza Twoją kontrolą. Radź se! Te wszystkie planowania, przemyśliwania to są narzędzia. To trochę jakbyś powiedział, że nie może być dobrym modelarzem ten, kto nie używa wierteł. Analogia, jak analogia, niekoniecznie doskonała, ale ideowo słuszna. Owszem, bardzo zaawansowane modelarskie prace nie obędą się bez jakiejś formy planowania działań. Inaczej robota stanie się niejako syzyfowa i może życia nie starczyć na model. Ale przecież nie tylko takie dzieła zasługują na mino dobrych modeli i nie tylko robiący je autorzy zasługują na miano dobrych modelarzy. Gdy się zabierzesz za jakąś wieloletnią budowę, to może będzie o czym gadać. Na razie jesteś w stanie korygować swoje wpadki i to tak, że musisz o nich opowiadać, bo same się nikomu nie ukazują. I bądź pewien, że każdy modelarz, którego modele budzą podziw, potrafi bez problemu wymieniać rzeczy, które zrobił nie tak i powinien był zrobić lepiej. Gdyby chcieć sprowadzić dobre modelarstwo do jednej tylko zasady, to co by Ci wyszło? Moja ulubiona to nierelatywizowanie błędów. Ale poprawianie błędów też chyba nie jest zła. Bolączki są zawsze, takie czy inne. Dobre modele powstają nie dlatego, że ktoś nie robi błędów, ale dlatego, że nie przechodzi nad tym do porządku dziennego, bo przecież następny będzie lepszy... .
  17. A Tobie się wydaje, że na czym polega dobre, aplauzu godne modelarstwo?
  18. Nie może być mowy o skreślaniu podmalówek. Laserunki to fajne narzędzie pozwalające uzyskać świetne efekty. Dopiero traktowane jako patent, na ogół znany jako preshading, staje się kontrowersyjne. Ale to też nie znaczy, że zupełnie zbędne i w takiej formie. O świadomość stosowania chodzi. Problemem podmalówek i laserunków jest kontrola nad cieniem, barwą i kształtem. Zachowanie jej wymaga naprawdę niezwykłego skillu. Większość efektów jest do uzyskania na położonym kolorze. I tu o kontrolę dużo łatwiej, bo działamy w czasie rzeczywistym, a nie prorokujemy przyszłość. No, trochę tak, ale tylko na ten jeden, bieżący krok naprzód. To znacznie ułatwia też testy, bo sprawdzamy tylko jedną zmienną (co jest wręcz zasadą w tego rodzaju próbach). To też jest przyczyna dlaczego pre jest tak trudne - właściwie nieskończona ilość zmiennych czyni próby niezwykle żmudnymi. I pomijam tu zupełnie kwestię, co taki preshading ma przedstawiać, w odniesieniu do rzeczywistego obiektu. Z tym byłoby jeszcze trudniej. Na pewno ktoś mnie czegoś nauczył, i czegoś nauczyłem się sam. Ale wiesz, ja jestem kształcony plastycznie i jakaś tam praktyka plastyczna towarzyszy mi też przez całe życie. To niekoniecznie są rzeczy, które poznawałem przez modelarstwo.
  19. Ile razy ja to mówiłem... .
  20. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Miękko i bezstresowo to zdecydowanie nie przyjemność! Ja tam myślę, że te druciki cieszą nas wszystkich :).
  21. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Me to dla mnie obce konstrukcje. Przy okazji tego warsztatu dotarło do mnie, że taka 109 to idealny przypadek dla modelarza, który chciałby spróbować dorabiania elementów wyposażenia, ale podchodzi do tego jak do jeża. Ubogość osprzętu i jego prostota w najbardziej eksponowanych przestrzeniach sprzyja takiemu wyzwaniu. Te Twoje druciki są fajne, a do tego takie przełamanie się zwykle nieźle procentuje w kolejnych budowach. Jednak nie spodziewaj się super efektu. Barszczo napisał, że kolektor z przewodami zapłonowymi może od biedy zostać, ale to od biedy to jest tu eufemizm. To jest akurat dominujący element przy tym silniku i właśnie ta ubogość osprzętu staje się tu problemem, bo nic go nie zamaskuje, nic nie odwróci uwagi. Przed montażem silnika jego zeszlifowanie i zastąpienie dorobionym elementem byłoby zupełnie bezproblemowe ( w kategoriach lekko łatwo i przyjemnie - wymarzona relacja włożonej pracy do efektu końcowego ). Teraz trochę gorzej i pozostaje ciszyć się z kabelków, które, pamiętajmy, są wciąż fajne.
  22. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Do CA często używam wyciągniętej nad ogniem ramki. Średnicę masz małą, jaką chcesz. Oklejoną końcówkę ułamuję/ucinam i wywalam. Druciki ni chcą się tak łamać, a czyszczenie z kleju ogólnie mnie wkurza.
  23. Zestaw parę błędów ma, prostych do usunięcia i nie. Parę kontrowersyjnych merytorycznie rozwiązań też. W sensie, że warto trochę posprawdzać przy budowie.
  24. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Może być. Ale uważaj, kilka drucików tu, jakiś drobiazg tam i możesz się poczuć jak król scratchu. Niewykluczone , że zasadnie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.