-
Liczba zawartości
4 386 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez greatgonzo
-
Dochodzi jeszcze kwestia rozumienia słowa scratch. Ja jestem z epoki, kiedy scratch to była budowa modelu od podstaw, albo przynajmniej wykonanie w ten sposób istotnego elementu, np. skrzydeł z silnikami, albo chociaż kabiny pilota. OK, rozumiem, że przycięcie plastikowego patyczka i wklejenie go w model to formalnie też jest scratch, ale pamiętając, że to to samo co budowa od podstaw, ja nie odważyłbym się w takim przypadku na tę terminologię. Ale mnie zainteresowało co innego. Twierdzenia, że modele mają służyć do ćwiczeń modelarskiego rzemiosła i że będą budowane na 250% w praktyce stoją, na ogół, w zupełnej sprzeczności. Pierwsze zwykle jest wymówką, mającą usprawiedliwić niedoskonałości pracy, wynikające najczęściej z niechęci do zaangażowania się we wszystkie elementy budowy modelu. Nie mówię już nawet o 250, czy 100%, ale choćby o jednakowym zaangażowaniu na każdym etapie wykonania. Opcja dam z siebie wszystko rzeczywiście pozwoli na istotny rozwój modelarskiego skillu. Opcja model ćwiczebny niekoniecznie. Pytanie, czy te zestawy zapewnią wystarczającą motywację do wersji pierwszej? Przekonamy się z czasem.
-
Arma Hobby - zapowiedzi i nowości lotnicze
greatgonzo odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Tu to nie wiem, ale podobne różnice zdarzają się, gdy część formacji jest w cieniu np. pod chmurką. Jedno gołe zdjęcie to zawsze spore ryzyko w interpretacji. -
Z ciekawości: jakie masz DTD na kadłubie?
-
Ależ może i przejdzie, tylko co to jest? Serio pytam, nie szydzę. Podejrzewam scratch, ale to tylko domniemanie.
-
Nie jest tak źle. Koleżka wygląda jak rasowy amator, który nie umie jechać, ale za to jest ambitny. Kombi i czapka też wpasowują się w wizerunek.
-
No, jeżeli rezygnujesz z budowy tej sztywnej osłony, to jednak wypadałoby nadać kolor tej szmacie, która najprawdopodobniej byłaby skórzana.
- 75 odpowiedzi
-
- p47
- thunderbolt
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nie znam? Kojarzy mi się z siłownią.
-
Arma Hobby - zapowiedzi i nowości lotnicze
greatgonzo odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Tę II wojnę ja stosuję umownie i zawężam do alianckiego lotnictwa. Tu oficjalne nazwy są, jak najbardziej, realne. Pojawiają się w zasadzie na poziomie Air Ministry i Wright Field. Poniżej, owszem, nie tak trudno o odstępstwa, ale to są właśnie odstępstwa, nie oficjalne nazwy. -
Arma Hobby - zapowiedzi i nowości lotnicze
greatgonzo odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Ależ nie! Tego nie w żadnym razie ma tam nie być! Wtedy powstałby przekaz z którym fundamentalnie się nie zgadzam. Sky type S miał jedną oficjalną nazwę. Ale towarzyszyła mu spora grupka nazw mniej lub bardziej nieoficjalnych. Odcienie, tak, ale to już zupełnie inna puszka Pandory :). Swoją drogą w rozmowach o kolorach z tych czasów łatwo jest namieszać. Dlatego np. zawsze staram się świadomie używać nazw pisanych wielką i małą literą. Nie będę karał, ale wszystkich zachęcam ;). -
Arma Hobby - zapowiedzi i nowości lotnicze
greatgonzo odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Piszesz o sytuacji, gdzie wspomnianej towarzyszącej historii nie udało się prześledzić. Drugowojenna biurokracja naprodukowała nieprawdopodobne ilości korespondencji i instrukcji o bardzo różnym znaczeniu dla rzeczywistych efektów. W większości nie mających nic wspólnego z oficjalnym rozkazem, dla warsztatów polowych, czy umową z wytwórcą. Te, ogólnie mówiąc, okólniki często zawierają błędne określenia, stosowane środowiskowo, albo po prostu mylnie. Twojej instrukcji nie znam, ale bardzo dobrym przykładem będzie tu przytoczony wcześniej artykuł Ratajczaka o Sky type S. Autor prezentuje w nim strony z dokumentów z datami i numerami, jak się patrzy! Na ich podstawie wyciąga wnioski, które są zupełnie zgodne z przedstawionym materiałem źródłowym. Dokumenty z epoki, już tak jest, robią wrażenie na czytelniku i tezy artykułu powszechnie uznaje się za uzasadnione. Niestety Rato nie wychodzi poza treść tych paru zamieszczonych stron. Ta ze Sky Blue to część okólnika dotyczącego rejonu australijskiego i w żadnym razie nie ma charakteru oficjalnego rozkazu. Przenoszenie tego na ETO zupełnie nie ma sensu, a ten Sky Blue w zasadzie na pewno jest jednostkowym, lokalnym, albo niedbałym określeniem Sky type S. Dość podobny problem mamy z Duck Egg Blue (nie pamiętam, może green :). Na podstawie źródła Rato ustala zastosowanie dwóch różnych kolorów: Duck Egg cośtam i Sky type S. Jednak szersza analiza dostępnych dokumentów jednoznacznie wskazuje, że to są dwie nazwy tej samej barwy i tylko jedna z nich jest oficjalna. Mając w ręku jakiś dokument nadal możemy być w sytuacji, że chcąc być racjonalnym, musimy stwierdzić, że wciąż nie wiemy. I znów pozostaje odwołanie się do potwierdzonych danych, na ogół regulaminu i decyzja w jakim stopniu nowe informacje, których nie umiemy zinterpretować potwierdzają odstępstwo. I w jakim stopniu pozwalają stwierdzić jak to odstępstwo wyglądało. Gdy mówimy o historii, postawienie wyraźnej granicy między tym co wiadomo, a tym co nie, jest kwestią zasadniczą. Gdy ta granica jest jednoznacznie określona, to wtedy, o ile się ma taką potrzebę, spokojnie można sobie gdybać, aż krowy wrócą do domu. -
Arma Hobby - zapowiedzi i nowości lotnicze
greatgonzo odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
To prawda, ale rzecz dotyczy każdego samolotu z drugiej wojny (ta pojawia się tu tylko dlatego, że akurat o niej jest gadka), z Donaldami Zumbacha włącznie. Nikt nie wie, czy na nieznanej powierzchni aeroplanu nie napisano czasem czerwoną farbą Szczęśliwego nowego roku 1873. Tylko problem z nieogarnialnym chaosem towarzyszącym wojennej rzeczywistości polega na tym, że mimo, iż nikt raczej nie będzie dyskutował z jego istnieniem, to nie ma on żadnej mocy dowodzącej czegokolwiek. Może jedynie posłużyć za wyjaśnienie przyczyn powstania anomalii, poznanej dzięki innemu materiałowi dowodowemu. Oczywiście wszelkie teorie o odpuszczaniu regulaminu, bo samolot musi przede wszystkim latać, albo musi przede wszystkim być wyprodukowany i w związku z tym pojawiają się nieregulaminowe elementy wykończenia nie są bezzasadne. Tylko, że w sytuacjach, gdzie udaje się prześledzić historię towarzyszą tym odstępstwom okazuje się niemal zawsze, że u podstaw leżą zupełnie formalne uzgodnienia, i że przemysł produkcyjny, nawet w czasie wojny wymaga biurokratycznej organizacji. Proporcjonalnie, owszem, ale warsztaty polowe również. Dość popularne wśród modelarzy stwierdzenie w stylu: malowali tym co było pod ręką mocno odbiega od rzeczywistości. Czy mogło się zdarzyć? Mogło. Czy zdarzało się? Pewnie tak. Ale konkretnego, udokumentowanego przypadku nie kojarzę. To wszystko warto wg mnie wziąć pod uwagę gdy zastanawiamy się nad wykonaniem modelu. Jasne, to autor podejmuje decyzję i zrobi jak uważa najwłaściwiej. Co prawda stoi niby przed nierozwiązywalnym dylematem, bo nie wie jak było, a prawdopodobieństwa nie policzy. A prawdopodobieństwo rozumiane kolokwialnie jest zwodnicze. Kłopot, ale spokojnie można przetestować swoje przekonanie. Wystarczy wyobrazić sobie, że rozmawia się z Dżinem, który wie jak wyglądał pierwowzór i zdradzi nam to, ale musimy postawić stówę na wersję, którą uważamy za właściwą. Jeżeli się pomylimy, stówa przepada jak w studni. Na koniec retoryczne pytanie (bo kozaczenie w sieci nie jest czymś nieznanym światu): kto położyłby stówkę, że litery w takim Hurricane były czerwone? Albo nawet w ogóle nieregulaminowe? -
Szary pas malowany był w kolorze Sky type S. Na zdjęciach robi wrażenie prawidłowej barwy, także w sumie nie wiem, bo mnie cieżko byłoby ten kolor nazwać szarością ;). Układ plam kamuflażu określony był instrukcją i realizowany przy użyciu szablonów. Instrukcja jednak nie definiowała precyzyjnie linii podziału kolorów, a tylko prezentowała ogólny rozkład. Szablony stosowane przez poszczególne wytwórnie różniły się od siebie i po samym przebiegu kamuflażu można poznać gdzie wyprodukowano samolot. O ile zna się ten przebieg , oczywiście. Twój model i pokazana wcześniej instrukcja malowania pokazują układ plam niezgodny ze standardem CBAF, gdzie produkowano wszystkie MkII. Taka sytuacja oznacza,że przemalowano cały samolot, albo wykonano miejscowe korekty. To jest okazja by odpowiednimi zabiegami malarskimi zbliżyć model do historii , co na ogół oznacza dodanie przez modelarską gawiedź, kilku listków wawrzynu do wieńca modelarskiej chwały :). Ale przydałby się jakiś materiał źródłowy. Innym wyróżnikiem jest umiejscowienie kokardy na kadłubie. Ta, w przypadku CBAF, była nieco przesunięta w stosunku do wytwórni Supermarine. Wystarczy zerknąć na dowolny Spitfire wyprodukowany w Castle Bronwich, by sprawdzić tę lokalizację.
-
A, ok. Pytałem, bo model przedstawia taki właśnie przemalowany samolot i zaciekawiło mnie to.
-
Nie model. Samolot - pierwowzór.
-
Ten egzemplarz był przemalowany?
-
Przepraszam Cię. Wyszedł mi niefortunny skrót myślowy. Forma postu przypominała klasyczny przypadek z dziewczyną, którą oczywiście mamy, ale nikt jej nie widział bo chodzi do innej szkoły. ... W Kanadzie. Nic wspólnego z Tobą, ale faktycznie napisało mi się tak, że spokojnie można się przyczepić. Nie wiem co oznaczają te cyferki, ale Infinity to dobry aerograf. Jednak tak mała dysza nie lubi się z farbami stosowanymi w modelarstwie. Zamiast oczekiwanej hiper precyzji, raczej pojawi się stres.
-
Z fanfarami poczekałbym jednak na pierwsze pryskania. Nie, żebym spodziewał się czegoś złego, ale to tak z zasady. Po prostu czasem zdarza się, że sprzęt, nawet powszechnie uznany za znakomity, i użytkownik się nie spasują. I dotyczy to nie tylko aerografów. Modelarze w ogóle mają tendencje do fetyszyzowania aero. Np. na taki odkurz, oprócz wspomnianych czynników, składa się jeszcze parę rzeczy. Głównie jakość farby, gdzie przez farbę rozumiemy wszystkie składowe tego co wlewamy do zbiorniczka, kąt prowadzenia sprzętu, odległość od malowanej powierzchni, stopień odciągnięcia iglicy, czy nawet taki niuans, jak kolejność nakładania kolorów. Ogarnięcie tego składa się na skill operatora - problem stały i niezależny od jakości aerografu. Same porównania sprzętu bywają naznaczone błędem, gdy porównuje się sprzęty o różnych parametrach, np aerograf z dyszą 0,15 z takim wyposażonym w 0,3. Nie znaczy to, że wszystkie testy, czy porównania są złe, ale warto zwrócić uwagę, czy noszą znamiona rzetelności. I to nie musi być oczywiste, bo we wszystkich chyba dziedzinach, przyjęło się, że prezentowane w profesjonalnych periodykach testy z założenia odchodzą od wymierności. Przedstawia się opinie oparte na wrażeniach, bo inaczej tekst zwyczajnie byłby nieatrakcyjny. Jest to tak powszechne, że wydaje się być oczywiste i naturalne. I warto uważać na terminologię, bo choćby ten wspomniany odkurz, czy mgiełka mogą oznaczać coś całkiem różnego, zależnie od tego kto wypowiada te słowa. Spotkałem się z różnymi znaczeniami słowa mgiełka, ale tu nawet nie umiałem określić co autor ma na myśli :). Powodzenia i radości z nowego aerografu uprzejmie życzę. Koledze z Infinity, o ile istnieje, też. Choć z dyszą 0,15 wróżę raczej problemy.
-
Arma Hobby - zapowiedzi i nowości lotnicze
greatgonzo odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Nie przywiązywałbym się szczególnie do tego tekstu. Nie jest szczególnie nowy. Wnioski nie uwzględniają kontekstu źródeł i interpretacja bywa wątpliwa, albo wręcz błędna. I choć historia Sky type S na operacyjnych samolotach RAF rzeczywiście nie jest zupełnie oczywista, to niekoniecznie aż tak. -
Hurricane Mk.IIc Arma Hobby 1/48 + dodatki
greatgonzo odpowiedział arhtus → na temat → Giełda [S] Sprzedam
No proszę, trzydzieści zyli, a jakby całe życie... :). -
Też mam problem z czasem. Nie wiem, czy mam go dość, by się przyzwyczaić, szczególnie ze względu na powyższe stwierdzenie.
-
Dlaczego?
-
To raczej niewielkie zagrożenie. Szczególnie przy pomalowanych krawędziach. Tam zwyczajnie ciężko jest zajrzeć. Malowanie od wewnątrz z kolei podkreśla pancerną grubość oszklenia. Ja się nie zdecydowałem nawet przy vacu. Czyli pick your poison, proszę pana.
-
Spersonalizowany w ten sposób komplement niesie ze sobą sporą dozę ryzyka ;).
-
Tu go widać, to ten z drutami.: A powinien być takie pudełko z przełącznikami do VHF, Internet mi przymula i zdjęcie nie chce się załadować. Ale jak robiłeś jakiegoś Mustanga to na bank był taki na sterburcie. Ewentualnie wrzucę później, choć jak sądzę, ktoś inny zrobi to wcześniej.
-
Te trzy okrągłe z prawej strony przed dźwignią od podwozia to mają być zapasowe żarówki do celownika. Raczej nie zamalowane na zielono :). I masz niedobry sterownik radia pod wiatrochronem z lewej. Do HF by pasował. Nie ma wersji do VHF?
