Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 492
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. W tym wątku najbardziej zastanawia mnie co sprawia, że będziemy oglądać, już w trzeciej odsłonie, tego samego Ole' 122.
  2. Skrzydła wszystkich Mustangów były szpachlowane. To jest integralny element konstrukcji tego samolotu. Utrzymanie szpachlowanego płata w odpowiednim stanie też było nakazane regulaminami obsługi. Chodzi trochę opowieści o usuwaniu szpachlowania w jednostkach. W pojedynczych przypadkach mogło się zdarzyć, ale nie znam żadnego sensownie udokumentowanego. Być może coś w Korei. Wątpię, ale nic nie mówię, bo to poza moim spectrum zainteresowań. Producenci pewnie boją się zarzutów, że im się nie chciało, albo że niecodzienny wygląd zestawu zniechęci klientów. Moim zdaniem samodzielne szpachlowanie otwiera szanse na pokazanie śladów tego procesu na powierzchni skrzydła, co przy plastiku bez linii byłoby dużo trudniejsze, więc ja bym bardzo nie narzekał. Szczególnie, że takie narzekanie trzeba by było przenieść na szereg drugowojennych myśliwców, gdzie użycie szpachli nie jest tak powszechnie znane, jak w przypadku laminarnych skrzydeł Mustangów, ale jednak występowało. Spitfire, Corsair..., te rzeczy.
  3. Air Commando to całkiem fajny temat. Model też, choć tę lewitującą limuzynę, to mogłeś ogarnąć.
  4. Wziąwszy pod uwagę moje kompetencje w temacie szał zaczyna się całkiem wcześnie :).
  5. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    No ja wiem, że wirtualne. Zabrzmiało to ta tak, jakbyś czytał cale forum, od deski do deski (wirtualnej) i to mnie zdziwiło. Błahostki! Ale za wpis serio Ci dziękuję. Taka relacja wymaga jednak nieco dodatkowego zaangażowania i uznanie podtrzymuje motywację.
  6. Daj spokój, 00007, takich rzeczy twarzą w twarz nie widać, a przez telefon, to... . Tak sobie myślę, że to jest narosły mit. Znaczy się owszem, takie sytuacje się zdarzają, ale to wtedy, kiedy autor nie wykazuje żadnej aktywności w kierunku poznania rzeczywistości. Gdy relacja pokazuje gotowe, pomalowane podzespoły, to można pisać korekty, choć na ogół reakcja jest: trudno, już zrobione i ewentualnie żale, że info jest za późno. Niektórzy wrócą się i poprawią, większość nie. Jeżeli prowadzi się relację tak, że są szanse by coś skorygować, albo, o zgrozo, zadaje się pytania zanim pracowicie coś się wykona, to nie ma żadnego problemu by pojawili się modelarze z tematu, z pomocną dłonią. Kiedy widzę sklejoną i pomalowaną kompletną kabinę, gotową do wklejenia w model, w której występuje szereg błędów, to co mam człowiekowi napisać? Rozklej to wszystko na części i zrób od nowa? Wpis jest oczywiście offtopowy, w żadnym razie personalny. Personalnie to mam nadzieję na fajne MiGi.
  7. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    Obawiam się, że musiałbyś być wydawcą. Bardzo pięknie dziękuję, a ustawienie mnie w pozycji Andrzeja, choć bardzo na wyrost i tak chyba sprawi, że zacznę lewitować unoszony pyszną dumą. Może od jutra :). Ale nie mogę powstrzymać ciekawości: możesz powiedzieć, co tutaj, na forum, kartkujesz, a potem czytasz od deski do deski?
  8. Akuratności z czym? Pisałem serio, to nie są oczywiste wybory.
  9. Dlaczego zakładasz, że to nie jest ciuch abtb?
  10. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    Aha, na czcze modelowanie, jak już.
  11. A tu już zależy od tego, dokąd kierowałeś swoje śluby wierności.
  12. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    To prawda, że marnuję. Ale z drugiej strony muszę Ci powiedzieć, że od kiedy zajmuję się modelarstwem, to nikt nigdy owego zmarnowanego czasu mi nie oddał. Niezależnie od tego jak wyglądała budowa modelu. To już wolę marnować ten czas tak, żeby chociaż mieć z tego jakąś frajdę. No i na jaką cholerę mi 100 Lightningów!
  13. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    No nie wiem. Też teraz robiłem jakiś przełącznik hydrauliczny, trójdrożny i po prawdzie, to trzeba by go przynajmniej częściowo poprawić. Ale chyba zostawię, Te szpeje to także rozpoznanie bojem co i jak przed przedziałami, które będą i ciekawsze i bardziej widoczne. Dzięki Panowie za miłe wpisy.
  14. Wiem, że to jest pedantyzm, ale de facto wielkość liter jest istotna. IG pisany wielkimi to nazwa konkretnego koloru ANA 611. Pisane interior green to określenie dowolnego zielonego koloru użytego do wnętrza. Turek użył dobrego koloru, ale skąd wytrzasnął ten Republic bronze green, to nie wiem. Kabiny Thunderboltów malowano zasadniczo Dull Dark Green. Bronze Green nie jest taki niebieski. Zresztą, wokół tego koloru narosło sporo dziwnych mitów, ale to inna historia. Zauważ, że Twój post z kolorami też był dla mnie trochę rebusowaty :).
  15. Jeżeli interior green, to czemu nie? Ale jeśli Interior Green, to nie. Tylko co to, u diabła, jest Republic green?!
  16. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    Rysunki detali są uszczegółowiane, dochodzą nowe. Numery na rysunku pokrywają się z tymi na pokazanym wcześniej zdjęciu i tymi na pokazanym za chwilę tableciku zbiorczym. Nie pozostaje zatem nic innego, jak nakleiwszy kilka rządków nitów, zabrać się z a wykonanie detali. Zatem czas na etap charakteryzujący się rozwiązywaniem istotnego życiowo dylematu: czy robić część od nowa, czy jednak ryć nosem po dywanie w poszukiwaniu półmilimetrowego elementu, który był uprzejmy wybrać wolność. Jak zwykle proces polega za sprowadzeniu złożonych przedmiotów do zespołu prostych brył geometrycznych, przygotowaniu tych brył i sklejeniu do kupy. Ale o tym przecież już nie raz mówiłem. No może nie zawsze ja: Z wykorzystaniem plastikowych płytek, okrągłych w przekroju pręcików, ciągniętych nad ogniem ramek wtryskowych i igieł lekarskich powstaną elementy hydrauliki na różne sposoby. Żeby się nie nudziło i żeby pokazać, że można. Na pierwszy ogień idzie dwójka. Ten element zostanie na razie na patyku. Odetnie się go kiedyś, gdy przyjdzie jego czas. Za to można zabrać się za następny, tym razem ósemka. Stalowa rurka na zdjęciu poniżej, to kawałek igły zastrzykowej, która posłużyła jako wybijak do kółka stanowiącego środkowy element części. Wybijaki z igieł różnej grubości są cały czas pod ręką na tym etapie. Nawiercone w płytce otwory stanowią gniazda – imadełka pozwalające ustalić docięty kawałek igły i obrobić końcówkę zdeformowaną cięciem. Jeżeli docelowe krążki są cienkie wymaga to delikatności i cierpliwości, bo metal lubi wysforować się z plastiku na wolność. Im dalej, tym łatwiej. Metoda pozwala też uzyskiwać większą ilość obręczy o tej samej szerokości. Gonzo obrabia kawałeczek z igły wykorzystany w dwunastce. Jest trochę dłuższy i wystarczająco szeroki by wykorzystać mieszczącą się w nim, krótko przyciętą igłę jako imadło, trzymające go przy obróbce. Wspomniany już tablecik. Odwrócona taśma malarska pozwala powstrzymać elementy przed przepadnięciem. W leżącej z lewej strony ósemce w nawiercone wcześniej otwory (jak wspomniał gonzo - przed oszlifowaniem końcówek), wklejone zostały cieniutkie pręciki z ramki. To prowadnice do igłowych gniazd przewodów. Po ich przyklejeniu pręciki-prowadnice zostaną po prostu odłamane. Przy tej grubości wystarczy groźniej spojrzeć. Końcówka ramki wtryskowej, to wstępnie przygotowane na ciepło kolanko kątowe. A nity powoli się naklejają.
  17. Kwestia prawdopodobieństwa. Rzecz polega na tym, że nie ma chyba żadnego potwierdzonego przypadku kamuflażu przed inwazją wykonanego OD. Wiadomo, że powszechnie używano farb brytyjskich i że wycofana niemal pół roku wcześniej farba nie byłą na liście towarów które trzeba było przefrachtować przez Atlantyk. W masie takie malowanie nie ma sensu, w przypadku pojedynczego samolotu nie sposób wiedzieć.
  18. OD? Kontrowersyjnie.
  19. Też bez ryfli. Jak wszystkie Bubbletopy. Soreczki. To zdjęcie widziałem w kilku wątkach przytoczone jako fotel P-47. Różnie bywa z informacjami w sieci :). Tu ci wyciąłem zdjęcie buły z manuala:
  20. Znakomity. Jak znalazł do Mustanga! Wiem, że to jest kłopotliwa skala przy takich detalach. Zwracam uwagę, ale bez presji ;). Co prawda dałoby się to chyba zrobić np. jako poziomy, prostokątny patyczek z doklejonym cienkim kołem, ale wciąż bez presji.
  21. Są takie sytuacje, gdzie trudno mi wyobrazić sobie lepszy klej niż lakier błyszczący. Sam jestem na etapie, gdzie klejenie lakierem jest stałym etapem powstawania elementów. Przy okazji się poprawię, bo pisałem z pamięci i potem sobie sprawdziłem. Temat braku lusterek w Spitfire ciągnął się niemal przez całą BoB. Fabrycznie zaczęto je montować pod koniec września. Tu samochodowe lusterko w wiatrochronie Spitfire'a Locke'a: Czasem montowano lusterka na zewnątrz na ramie wiatrochronu:
  22. Mnie też się podoba. Choć zespół do trymowania elementów sterowych w formie buły trochę przeszkadza. Ale może to nie koniec. Trochę gorzej, że fotel to jakaś dziwna hybryda wczesnej i późnej wersji. W dodatku nie wykończona na przedniej krawędzi i fotel wygląda jak, ja wiem, rozszarpany?
  23. Nie no, wiadomo. Ale wykorzystałem okazję do przemycenia ciekawostki, bo podejrzewam, iż niekoniecznie jest to wiedza powszechna, że już w trakcie trwania bitwy, zanim wprowadzono fabryczne lusterka wsteczne w Spitfire'ach, piloci kombinowali je na własną rękę.
  24. Czy bardziej spitfire*owe? Bo jeśli jednak samochodowe, to tematem dla Ciebie mogą być Spity z wczesnego okresu BoB, kiedy piloci udawali się do salonów samochodowych, żeby ogołocić z lusterka wstecznego jakąś furę i w ogóle mieć jakikolwiek wgląd w to co się dzieje z tyłu. A tu pewnie, że po. Lightningów do ogołocenia było po kokardki i kogo tam obchodziło, że zda się niekompletne.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.