-
Liczba zawartości
2 060 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Tap-chan
-
No to Cię zaskoczę, ale niczym. Sam nie wiem, jak będzie ze zdejmowaniem taśmy, najwyżej będą poprawki. Dzisiaj półmat, jutro przed wyjazdem moment prawdy - zerwanie taśmy. Cieszę się, że się podoba, chociaż na dzień dzisiejszy nieco bym poprawił - albo cieńsze paski taśmy albo ręczne pędzelkowanie tych "żeber".
-
Nie wiem dlaczego, ale kiedy widzę Iwata to pierwsze co przychodzi mi na myśl to Iwata CM-C plus.
-
Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś stawiał bezolejowe nad olejowymi. Ten chwilowy trend musi trwać już od co najmniej 13 lat, bo kiedy szukałem czym zastąpić membranowca to mówiono, że olejowe są najlepsze. Co innego marki sprzętu, gdzie H&S może z czasem przestać dbać o jakość albo pojawi się konkurencja, która będzie po prostu lepsza, a co innego różnice konstrukcyjne. Olejowy smarowanie ma, bezolejowy nie ma już samo to powinno wiele powiedzieć o żywotności. Druga sprawa: 0>6 bar, 6l w 1min 20s. Mój AS-186 pompuje 0>4 bar, 3l w 1min 35s. Który ma szansę mocniej się spocić przy tej samej pracy? No i jeden smarowanie ma a drugi nie, więc będzie też różnica w warunkach temperaturowych eksploatacji. Zapytaj Adama, kiedyś pisał, że chętnie pomoże w samodzielnym montażu.
-
No dajmy na przykład mnie. Byłoby to śmiałe, gdybym stwierdził, że kompresora używam średnio 3 godziny w tygodniu. Ale nawet załóżmy. 3 godziny x 52 tygodnie daje razem 156 godzin w roku - 6,5 doby rocznie. Załóżmy, że ktoś maluje nawet te 10 godzin w tygodniu (chyba KRL), to jest to 520 godzin. Dzielone przez 24 godziny daje nam oszałamiające...22 doby pracy rocznie, czas śmiesznie krótki nawet dla najbardziej wadliwych kompresorów w lodówkach. Tymczasem na tłokowcu te 22 doby mogą odcisnąć solidne piętno, zwłaszcza jeżeli ktoś lubi robić dłuższe posiedzenia z aero, kiedy po godzinie na AS-186 można - jak ktoś wspomniał - jajecznicę smażyć. Kompresory tłokowe, ze względu na budowę i temperatury nie są w stanie zbliżyć się żywotnością do olejowców. Może stąd też część tej kolosalnej różnicy w cenie? Ale przekonywać nie ma sensu, każdy wybiera to, co woli i co uważa za słuszne.
-
Mnie to dobija. To warczenie kompresora i podskakiwanie - jedzie mi po podłodze i podczas malowania zawsze dojeżdża do kaloryfera, gdzie potraja cały hałas. Poza tym nie mogę słuchać muzyki czy audiobooka, muszę zakładać słuchawki, a minus słuchawek jest taki, że nie słyszę również powietrza wypuszczanego z aero, co trochę mi jednak przeszkadza. Za tydzień odbieram swój kompresor od Adama i mam nadzieję delektować się wszystkim co lubię podczas dłuższych sesji z aero.
-
Nie wiem, po przerwie świątecznej ruszę z kabiną to zobaczę. Poza dyszami nie wygląda źle, no, może jeszcze faktura powierzchni jak w jakimś plastyku z lat 90... I górę, i dół kadłuba jechałem papierami i gąbkami, żeby wyrównać. Ale ich F/A-18 to stary wypust, 2007 rok, Tomcat aż o 3 lata młodszy - przeskok jakościowy idzie dostrzec.
-
Jeżeli tak dobre jak tomcat to będzie interesująco
-
92dB, polecam obejrzeć skalę głośności. Ale jak przekujesz ze 2 ściany i przeciągniesz długi wężyk, to będzie się dało z tym jakoś żyć.
-
Wstawiałem z laptopa, tam model wyglądał jaśniej, może mam zbyt duże podświetlenie. Na TV i na innym monitorze wygląda zdecydowanie ciemniej, następnym razem dam +2/3EV. Grzebałem trochę w ustawieniach i popstrykałem trochę fotek testowych. No i w końcu wygrzebałem tła Nawet dały się uprasować. U mnie na monitorze kolory wyglądają w punkt tak jak na żywo.
-
Dokładnie, to je taśma. Zdejmę po olejach i satynie.
-
Walki z fotografią ciąg dalszy. Dodaję jeszcze fotki z Flickra, może jakość będzie lepsza (trzeba kliknąć).
-
A nie wiesz, jak to jest z niemieckimi samochodami? Cud, że otwierane szyby i obrotowe koła są w standardzie.
-
Doświadczenie pokazuje jednak, że wykałaczki się nie sprawdziły, bo były niestabilne. Przy długiej i szerokiej części powietrze z aerografu potrafi zdestabilizować całość - wiadomo, im dłuższe ramię tym większy moment. Miałem taki styropian z wykałaczkami ale jednak uznałem druciki za nieco przyjemniejsze we współpracy. Jestem mało precyzyjny, jakoś nie miałem do tej metody przekonania. Może wypróbuję przy kolejnej okazji i jakichś mniejszych niż 6mm średnicy szkłach.
-
Wykałaczki są do bani. Jak widzisz, kiedy nie potrzebuję drucika, to go zdejmuję i po sprawie, potrzebuję to w sekundę zakładam. Wykałaczka nigdy nie daje też porównywalnej wytrzymałości chwytu. Klej na soczewki też jest do bani, jakoś nie mam ręki i nie potrafię kontrolować krzywizny profilu.
-
Jak widać normalnie drucik jest rozgięty bardziej niż otwory w części, dzięki jako takiej sprężystości pozwala się wsunąć i automatycznie rozpręża, co trzyma wszystko na miejscu.
-
To rozprostowany spinacz biurowy. Służą do trzymania podczas malowania i wieszania po malowaniu Mam długą pęsetę terrarystyczną, mocuję ją sobie ściskiem stolarskim poziomo i odwieszam schnące uzbrojenie.
-
Wszedłem tu, żeby zobaczyć konstrukcję, o której przeczytałem w Narrenturmie
-
Dobra, mały progres, ale warto podrzucić jakieś foto. Tym razem z szafy wyciągnąłem dziadka Fuji FinePix S1500. Tak więc wash za mną, schnie, oczekując na weekendową zabawę olejami. Zrobione też uzbrojenie: Te pylony... No cóż, łatwo nie było panowie Ale to wypust #2, #1 zrobiłem za gruby i ważył tyle, co cegła. Toporne, brzydkie, ale jak na mój obecny standard wystarczające. Poza tym i tak będą gniły między gondolami silników. Jak wspominałem, KH dał badziewne soczewki z szarego plastiku (!), trzeba było kombinować. Wziąłem blister po scriberze Trumpka, rozgrzałem nad świeczką do momentu, aż się zaczął zapadać i naciągnąłem na zamocowane w klamerce kopyto z zestawowych soczewek: Dzięki temu, po odmalowaniu granicy markerem i wycięciu wyszło mi to: Trochę już zakurzone, bo i kilka tygodni temu zrobione I rzut oka na bryłę z dyszami: Ciąg dalszy ma szansę nastąpić.
-
Będzie stał na tej półce i świetnie odzwierciedlał progres w porównaniu z kolejnymi modelami.
-
Baboli nie unikniesz. A powiem tylko, że im mocniej będziesz się starał i poprawiał na początku tym może być gorzej. W sensie lekkie poprawki spoko, ale nie warto grzęznąć w jednym modelu za długo. Przechodzisz do następnego i robisz porządnie od nowa, mając na względzie co skopałeś przy poprzednim.
-
Wychodzi €70 normalna cena, €60 zniżkowa, czyli podobnie.
-
Jak mówię, w holenderskim sklepie jest preorder za €56, normalna cena to €63. W tym sklepie akurat preordery mają realne ceny, więc te €63 przyjmuję jako pewnik. Warto zaznaczyć, że najtańszy sklep to nie jest, modele średnio po €5-10 droższe niż gdzie indziej.
-
€70 na zachodzie czyli w okolicach 300-320 powinien być.
-
No jak ktoś nakłada ławkowcem to tak, ale jak ostrożnie nałożysz małą ilość to nie ?
