Po mało spektakularnej rewitalizacji Stuarta, na warsztat trafia GMC 353 Cargo 1:35, firmy Heller. Mam już do niego blaszki Eduarda, co prawda do modelu Tamiya, ale zamierzam je dość mocno przerobić i wykorzystać co się da.
Jest tak:
Tym razem rewitalizacja od dupy strony - najpierw posklejałem zestawową plandekę, którą jakimś cudem znalazłem po kilkunastu latach w szpargałach modelarskich, przeszlifowałem aby nadać pozór faktury materiału, prysnąłem surfacerem 1000, a później miejsca gdzie odciskają się pałąki podtrzymujące plandekę prysnąłem rozjaśnionym kolorem, którym ma być pokryta cała plandeka. Dzisiaj nakleję na te miejsca długie paski taśmy maskującej, prysnę po całości ciemniejszym kolorem i wzorem modelarzy lotniczych mam zamiar uzyskać efekt rozjaśnienia tylko w tych miejscach, jak na wręgach płata krytego płótnem. Celowo używam do tego elementu z zestawu, bo na wykonanie plandeki z chusteczki jeszcze nie mam odwagi...