Coś tam drgnęło w temacie kabiny:
Drzwi są tak spasowane, że nie pasują do otworu w kabinie i zrobię je otwarte, żeby nie było lipy. Wklejenie przednich szyb zostawię sobie chyba na czas po jakimś długim urlopie, bo ich prawidłowe wklejenie w pozycji "zamknięte" graniczy z cudem. Nie będę uchylał żadnej z nich, bo mnie szlag przy tym trafi.
Model skleja się jakby był z żywicy, świeżutki klej Revela słabo rozpuszcza plastik i części sklejone 2 miesiące temu nagle się rozczłonkowują. Zaczynam tracić do niego cierpliwość, chyba za długo się z nim pieszczę.
Dla odstresowania zabieram się za restaurację GMC od Hellera, mam do niego blaszki Eduarda, powinno jakoś pójść.