Skocz do zawartości

kret69

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 144
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez kret69

  1. kret69

    UH-60J, Hasegawa 1/72

    Ja zostawiłem bo nie znalazłem tych zdjęć które wkleił Robertas. I żałuję, bo bym rozwiercał.
  2. Wyszedł pięknie.
  3. A ja mam pytanie o daleką przeszłość. Jesteś jedynym znanym mi Polakiem (wiem że jest ich więcej, ale widziałem tylko Twój) który zrobił CH-54 Tarhe (Skycrane). Nie posiadasz żadnych zdjęć z jego budowy, albo wątku warsztatowego? Pytam bo się przymierzam, ale się boję że utknę w spirali przerabiania i dorabiania.
  4. Któregoś dnia, szukając usprawiedliwienia dla nierobienia H-13 i Korei, postanowiłem wziąć na warsztat Huey'a i zrobić go w barwach medycznych. Bo wiadomo, znana dosyć karetka. Niestety okazało się, że historia tej jednej maszyny jest zbyt bogata, żeby zrobić jeden. Postanowiłem więc zrobić wszystkie. Na tę chwilę mam: 1. UH-1B, Italeri. W malowaniu 57th Med Det. „The Originals”. Legendarna jednostka, legendarni piloci. Pierwsi w wietnamskim teatrze działań, od kwietnia 1962 roku. Ojciec wietnamskiego MEDEVACu i zarazem „matka chrzestna” ich kryptonimu „Dust Off” – maj. Charles Kelly (dla którego to już była trzecia wojna, w Korei już latał z rannymi) wyszkolił początkowo grupę 9 pilotów na 5 starzejących się już maszynach UH-1B. Idea jego jednostki polegała na tym że polecą wszędzie i o każdej porze odebrać rannych („Anyone. Anywhere. Anytime” – do dziś używana sentencja DustOff). Stykał się z ogromnymi oporami ichniego „betonu” na wyższych stanowiskach, w pewnym momencie miał tylko dwie sprawne maszyny do dyspozycji. 1 lipca 1964 roku w okolicy Vinh Long podejmował rannego z armii Wietnamu Południowego (ARVN). Doradcy amerykańscy na ziemi kazali mu natychmiast odlecieć ze względu na niebezpieczeństwo, na co jego historyczna odpowiedź brzmiała: „When I have your wounded” („Jak będę miał waszych rannych”). Wkrótce potem na skutek ostrzału śmigłowca w zawisie ze wszystkich stron Kelly został ranny w serce i umarł za sterami ze słowami „Mój Boże”. Śmigłowiec spadł, przewrócił się ale reszta załogi przeżyła. „When I have your wounded” stało się jednym z mott używanych w jednostce i ewakuacji rannych do tej pory. Moja pierwsza próba zrobienia otwartego śmigłowca, w ładowni crew chief i medyk porządkują i spisują sprzęt. 2. UH-1D, Mistercraft. Jakaś maszyna 1 Dywizji Kawalerii, ale jaka? Nie wiadomo. Mistercraft pokpił sprawę naklejek w swoim "nowym" modelu "MEDEVAC" tak bardzo, że postanowiłem zrobić takie ogólne sci-fi. Celem było udowodnienie sobie, jak bardzo potrafię zdetalować MisterCrafta. Dodałem też pilotów, crew chief'a, medyka i świeżo zmarłego rannego. 3. UH-1D, ESCI/Italeri, nieznana maszyna. 3 grudnia 1981 roku Freddie Dawley, ojciec przedwcześnie urodzonej Theresy otrzymał informację, że dziecko zachłysnęło się wodami płodowymi i wymaga pilnego transportu do specjalistycznego szpitala w Richland Memorial Hospital w Columbii. Szpital w którym byli - Springs Memorial Hospital w Lancaster - miał umowę na taki transport, ale tej nocy nie było wolnych śmigłowców. Sfrustrowany lekarz kazał pielęgniarce znaleźć"jakikolwiek" śmigłowiec natychmiast, a ojciec zaczął się modlić. Chwilę potem podeszła pielęgniarka i powiedziała, że śmigłowiec zaraz wyląduje na szpitalnym lądowisku. Freddie Dawley twierdzi, że był to trochę nietypowy anioł, ale zdecydowanie anioł. Nietypowy, bo zamiast delikatnej urody i śnieżnobiałych piór miał "bulwiasty nos", oliwkowy kolor i napis "US Army" na ogonie. Z opisu był to właśnie UH-1, prawdopodobnie H z 498th Medical Company-Air Ambulance która wówczas stacjonowała w okolicy. Ta historia (znamy ją, bo uratowana dziewczynka kilka lat temu szukała na fejsbuku pilotów) jest dobrą ilustracją rozwoju HEMS w USA, od wsparcia wracających z Wietnamu pilotów w ramach programu MAST czy FLATIRON aż po wyparcie ich w imię sił rynkowych przez prywatne firmy HEMS i problemy np. standaryzacji. Niestety w którymś momencie straciłem zapał do tego modelu ESCI, nie pamiętam czemu. I został taki niewiadomo jaki. Do zrobienia jest inkubatorek, nawet kupiłem noworodki w zestawie. 4. UH-1F - a w zasadzie Agusta-Bell 204B bo wewnątrz były różnice Nie mogłem się zdecydować kto zasługuje na uwiecznienie bardziej - włoski SAR znad Morza Śródziemnego (chociaż latali aż po Alpy) czy holenderski SAR latający nad Morzem Północnym. Więc zrobiłem oba, a Holendra jeszcze zamierzam zrobić w wersji 412 (chyba ostatnie zanim się przesiedli ostatecznie). Dodatkowo, po raz pierwszy robiłem dwa modele tej samej maszyny na raz, ale od różnych producentów, żeby porównać jak się ma Hobbyboss do Italeri. Choć wolę Italeri do waloryzacji, to Hobbyboss niezaprzeczalnie składa się łatwiej jeśli nie chcemy otwierać modelu. 5. UH-1N (HH-1N?), Fujimi. Marine Corps Air Station Yuma Któraś z ich maszyn miała ciekawą historię bo wcześniej była VIPówką Raegana, ale mnie interesowała po prostu maszyna SAR z Arizony. Wybrałem model Fujimi ze względu na prawidłowy nos - Italeri, chociaż ma przepiękny detal, ma ten nos trochę zbyt "zadarty". Kalkomanie do tego malowania są w modelu Italeri. W trakcie budowy, której już raczej nie skończę, jest jeszcze japoński J po reficie (rzeźbiłem go bez zestawu konwersyjnego z Hasegawy i elementów Aeroplasta) oraz niemiecki Dornier w okolicznościowym malowaniu na 25-lecie HTG 64 (Hubschrauber Transport Geschwader) zaprezentowanym 22 września 1984r. Ten biały z flagą - wszyscy znają, Aeroplast go wypuścił (a teraz Mistercraft z nowym zestawem kalkomanii SAR). Ten okolicznościowy jako jedyny wyposażyłem w - sugerowane od czasów ESCI i potem, siłą rzeczy, przez Revella - układ 6 noszy lateralnie. Ten układ prawie nigdy nie był stosowany - poza ćwiczeniami i rzadkimi sytuacjami w warunkach pokoju - ponieważ zamocowanie najwyższej pary noszy było bardzo trudne. Taki rysunek jest w instrukcji i był reklamowany przez Bell'a, do śmigłowców były zestawy do montażu tego (dodatkowe pasy i haki montowane w ściany) ale to był bardziej marketing. Niemiecki SAR to Revell z próbą wpasowania samej szyby przedniej od Italeri, nieudany pomysł który nie zlikwidował głównego problemu - tępego nosa. Z kolei UH-1J to Hasegawa i Aeroplast. Zostały mi do zrobienia: A, C, E (może zamiast C, bo mało było C ratunkowych), H (właśnie się robi w wątku o taniej Hasegawie), J (bo tego raczej nie uratuję... nie wiem), K (ale to to samo co E praktycznie), V oraz Y (tylko dlatego, że będzie model). Oraz Bell 212 i 412 europejskich operatorów. Na koniec dwa małe żarty. Jak już robiłem tyle tych Huey'ów to zostało mi sporo modeli Aeroplastów - umówmy się, jeden kosztuje 19 PLN jak się poszuka po księgarniach a nie modelarskich. W związku z tym najpierw zrobiłem sobie model UH-1N w wersji "Redbird 22" czyli tej maszyny która wiozła komandosów Dutcha Schaeffera na niewłaściwą stronęgranicy w filmie "Predator", chciałem żeby podstawka była częściowo pomalowana w sposób widzenia Predatora. Uwzględniłem chyba wszystkie figurki z czołówki. Drugi żart to smutny komentarz na temat programu śmigłowców wielozadaniowych dla Polski. Ten który prezentuję powinien zaspokoić wszystkie zachcianki każdej partii. Uzbrojenia już mi się nie chciało robić, ale miał przygotowaną równie spektakularną paletę (wszystko co daje Aeroplast, a tam są nawet AIM-9).
  5. kret69

    MIL MI-6 PŻ 2 1/72 Amodel

    Przepiękny.
  6. Rozpocząłem przeróbkę osłon silnika na coś bardziej podobnego. Jeszcze nie wiem jak wyciąć takie kształty równo - nie mam takiego wybijaka a praca nawet igłą zostawia zadziory. Spód wygląda tak, do poprawy jest dziura w ogonie która powinna być zasłonięta siatką, ale mi ta siatka się częściowo zerwała.
  7. kret69

    Mistercraft

    W kwestii MEDEVACów: http://medevac-modelling.eu/2020/07/18/mistercraft-d80-uh-1d-medevac/ Ich nowy przepak Hellera EC-135 czy 145 w wersji Medicopter 117 to też pomyłka jeśli chodzi o kalkomanie
  8. kret69

    UH-60J, Hasegawa 1/72

    Właśnie go kończę. Chętnie pooglądam. Szkoda że nie można dostać tych z innych baz.
  9. Pięknie. Widzę że od razu robisz zestaw konwersyjny w żywicy?
  10. Psiknąłem sobie testowo podkład i kolor bazowy. Formalnie po to, żeby zobaczyć gdzie mam poprawić. Ale tak naprawdę chciałem zobaczyć jak wyjdzie w oliwce. Niestety coś mi światło nie zapracowało na zdjęciu. Postanowiłem że to nie będzie model D, tylko H. Bo modelu D mam już przynajmniej dwie sztuki, a H różnił się przede wszystkim Pitotem na dachu (z rzeczy widocznych). Wstępnie skłaniam się ku malowaniu 57th Med Det - bo 57th Med Det. The Original Dustoff. Mam już od nich UH-1B, teraz zrobię H a na końcu zrobię UH-60A z Grenady.
  11. Jakby co to ja też mam nadkomplet do tego chyba.
  12. I cyk do folderu "schematy"... Ogólnie to koncepcja dziury jest mi znana, ale nie chciałem aż tak ingerować w ten model bo nie miałem dobrych materiałów referencyjnych. I przyznam, że "Chickenhawk'a" czytałem ostatnio ze 20 lat temu... Natomiast na moją obronę - trzęsły mi się ręce (córka mnie wkurzyła wcześniej) i nie wiedziałem jak mogę jakoś normalnie wyciąć prawidłowo ten otwór. Dlatego poszedłem trochę na łatwiznę tym razem.
  13. T-model robi zestaw takich. Przemku, a także 1/72 będziesz robił jakieś rzeczy medyczne? Defibrylator Zolla i Lifepak, pompy infuzyjne, zestawy tlenowe albo ssaki?
  14. Nie jestem przesadnie zadowolony z tego brzuszka. No ale więcej nie jestem w stanie osiągnąć. Muszę jeszcze znaleźć jakąś przyzwoitą siatkę żeby założyć na ten otwór na ogonie.
  15. Medycznego zrób! Medycznego! Fajny model.
  16. Trochę mi gąbki popsuły wnętrze, ale dalej szpachluję. Wrzucam też zdjęcie brzuszka, bo ich za wiele nie ma, oraz gondoli z wywietrznikami. Przy okazji dotarły do mnie wydechy ResKitu. Niestety okazało się, że to znowu do krótkiego B od Italeri. Wyglądają tak: A w porównbaniu do CMK i zespołu napędowego z ESCI/Italeri od D - tak: Faktem jest ,że do B można zrobić bardzo szczegółowo ten wydech dzięki temu co wyżej oraz fototrawionkom. Oryginał w D wygląda tak:
  17. Szpachlówka CA jeszcze schnie, reszta powoli przygotowana do podkładowania. Niestety popełniłem błąd w wyliczeniach - chciałem zachować pełne obramowania "szklarni" dachowych z Italeri i nie zebrałem tego dodatkowego milimetra z dachu Hasegawy. Efekt jest taki, że otwory drzwiowe są zbyt duże (a i patrząc z boku pewnie ktoś się kształtu przyczepi). W zasadzie mogę powierzieć na tym etapie, że poległem (rozklejanie tego wszystkiego i szlifowanie to będzie zabójstwo dla detali) ale właśnie po to robię te otwarte drzwi żeby tym razem się nauczyć tej konwersji (mam jeszcze dwa albo trzy kadłuby od Revella w kolejce). Tymczasem szpachluje się linia łączenia na dole.
  18. Wyszło super.
  19. Piękny. Dzięki za informację o tym modelu - czyli jak się chce robić cokolwiek z Marines albo JSDF to tylko Hasegawa?
  20. Dziś o północy skończyła się moja przymusowa odsiadka na izolacji co niestety zaowocuje zapewne zwolnieniem tempa prac. Miałem nadzieję że mając 10 dni do dyspozycji zrobię jakiś model od początku do końca. No ale nie wziąłem pod uwagę, że będę tyle spał. Udało mi się zamknąć kadłub i teraz pracuję nad frontem. Potrzebne będą jeszcze drobne poprawki malarskie w kabinie ale ogólnie to już bliżej końca. I tu pytanie - w Italeri jest ta nieszczęsna maniera odlewania szybki z wycieraczkami (Aeroplast jako jedyny chyba tego nie ma). Oszklenie jest ładne, czyste i co najważniejsze - pasujące - więc niezbyt chce mi się je robić od zera. Poradźcie proszę, jak mogę pozbyć się tych wycieraczek żeby nie tracić przejrzystości? papier ścierny o coraz drobniejszym szlifie i na koniec pasta polerska do reflektorów?
  21. Zgadza się. Zarówno B jak i N robione już przez Italeri to najlepsze rozwiązanie dla wnętrza/zewnętrza. B faktycznie ma za krótkie łopaty (tu, paradoksalnie, te od Hasegawy są całkiem praktyczne, albo od Aeroplasta jak komuś się chce rzeźbić) natomiast belka? Nie jestem pewien. Na pewno robili osobno części dla F i wydaje mi się, że w obu przypadkach belki były w miarę prawidłowe? No ale przyznam się - nie sprawdzałem. No ale coś trzeba z tym zrobić. Poprzednio, próbując zbudować UH-1J po reficie, skopiowałem z blaszki całą górę od dachu Italeri UH-1N po czym nakleiłem na to odpowiednio wyciętą blachę ryflowaną. Ale ta metoda ma swoje minusy - zwłaszcza jeśli nie odwzorowuje się wszystkich wręg pod spodem (można to zrobić, ale wtedy tak naprawdę nie ma już potrzeby brać jakiegokolwiek modelu z pudełka). Dlatego zrobiłem tak: Zaznaczyłem linie do wyżłobienia, następnie zeszlifowałem około pół milimetra (nawet mniej) w miejscu gdzie ma być ryfel. Różnica wyszła tak: A przy okazji po prawej stronie dach i sufit Italeri (od modelu N / Bell 412 wzwyż) i moja próba zrobienia J z całym dachem od podstaw samemu. Pora na "Piątusia" - najbardziej mi odpowiadające źródło blachy ryflowanej w 1:72 do Huey'a. Wycięty kształt na dach:
  22. Tylko że Italeri wpadło na ten pomysł dopiero przy modelu N. Ich D ma tak samo dach składany z dwóch części.
  23. Dla porządku tylko wrzucę, jak wygląda grzbiecik UH-1D (i późniejszych) żeby uzasadnić, dlaczego ta narośl musi zostać usunięta. Zastanawiam się także czy rzucać się na naklejanie jakiejść blachy ryflowanej na dach - próbowałem tego kiedyś ale nie jestem pewien czy efekt będzie zadowalający.
  24. Wow. O ile apteczki jeszcze mam swojej produkcji, o tyle ta gaśnica faktycznie wygląda ładnie. Każ swoim ludziom skontaktować się z moimi ludźmi na priv.
  25. Kabina pilotów w UH-1 to trochę detalu - jest z czego wybierać bo zestawów fototrawionych do B są aż dwa, w tym jeden kolorowy (Eduard72195 i Bilek PB022). Polecam te zestawy do każdego Huey'a bo mają dużo detali których żaden zestawowy nie posiada (zwłaszcza Eduard). Pozwalają m.in. zrobić dwa rodzaje podstaw foteli do osadzenia dowolnych zestawowych - ja wybrałem dopancerzone od B czyli skończy się na jakiejś wietnamskiej karetce. Jedyne co w fotelach wymaga dorobienia to sprężyny a z innych detali - brakuje chyba jedynie przyzwoitej żywicznej gaśnicy i apteczki pierwszej pomocy (wisiała za kabiną na tym grubym wsporniku. Waham się co do tablicy rozdzielczej - można by zrobić wszystko z blaszek ale nie jestem pewien czy to wpłynie jakoś pozytywnie na całość modelu. O czym warto pamiętać - żebrowanie na osłonie tablicy rozdzielczej w części zestawowej jest nieprawidłowe. Prawidlowe zawiera kolorowy zestaw Bileka PB022.. Zrobiłem wstępnie dziurę w kadłubie, chociaż ona i tak będzie jeszcze poprawiana po sklejeniu. A z przodu wygląda tak. Zastanawiam się czy zostawić zamknięte drzwi czy użyć bardzo ładnych żywicznych z CMK. Pozostawienie otwartych drzwi zamaskuje trochę punkt łączenia brył, no i pozwoli na ekspozycję wnętrza. Co to wnętrza - jak widać poszedłem na łatwiznę. Użyłem słupków i pasów z zestawu Revell'a. Noszy nie będę wstawiał, bo w sumie same pasy są już trochę bez sensu na czas przeglądu technicznego (je się wpinało nawet w locie na zadanie dopiero). Zarówno ESCI (na górze) jak i Revell (na dole) pozwalają na wykonanie konfiguracji sześciu noszy umiejscowionych lateralnie do kierunku lotu. Ta konfiguracja, według kilkudziesięciu znanych mi pilotów i załogantów Huey'ów, była wykorzystywana sporadycznie, co najwyżej na ćwiczeniach lub naprawdę w rzadkich przypadkach zdarzeń masowych. W warunkach wojennych montowanie tych noszy byłoby zwyczajnie niemożliwe, dlatego najczęstszą konfiguracją było "sztapluj na podłodze i uciekamy" albo właśnie prostopadle do kierunku lotu trzy pary noszy. Urządzenie które dodaje ESCI i Revell jest dla mnie do tej pory zagadką - wiem, że w USA niektóre loty wykonywano już z tlenem ale gdyby to miał być respirator, to brakuje butli z tlenem. Poza tym w Wietnamie wyposażeniem medyka-sanitariusza na pokładzie była przede wszystkim nieśmiertelna torba M5, rzadko M17. Także spokojnie można ten element pominąć bo nic mi znanego z urządzeń medycznych tak nie wygląda. Zwróćcie uwagę, że zarówno to urządzenie jak i nosze są pomniejszone w Revell'u w stosunku do ESCI, ale kolumny i pasy montażowe - nie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.