Skocz do zawartości

Baldigozz

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    436
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Baldigozz

  1. Pod każdym względem nasze wojsko było wówczas* zacofane w stosunku do wojsk krzyżackich. Opierało się na lennym zobowiązaniu rycerza, którego osobiste wyposażenie w większości wypadków było o klasę gorsze niż rycerza krzyżackiego czy ochotnika zachodnioeuropejskiego. Tak samo i jego poczt. Nie mieliśmy piechoty, bo trudną nią nazwać chłopską zbieraninę. Nadawała się ona do dorzynania rannych na polu bitwy ale dobywać zamki można z nią była tylko przypadkiem. Z powodu wad naszej armii nie wykorzystaliśmy zwycięskiej bitwy. Sama bitwa zresztą mogła jak wiele innych wielkich bitew skończyć się różnie, a za jej wynik odpowiada głównie Jagiełło, trudno zaś nazwać go przedstawicielem polskiej myśli wojennej Husaria, to nie polska formacja ale węgierska, która dobrze się u nas rozgościła. Ja bym jednak się tak nią nie podniecał. Jej legenda wynika z podobnych źródeł jak tych wstrętnych niemieckich Tygrysów Była strasznie droga, było jej strasznie mało i wcale nie łatwo było ją użyć. Faktycznie kiedy już uderzała, to skutek był ale nie zawsze co też warto pamiętać. Jej rzeczywisty wpływ na pola bitew, to chyba raptem parędziesiąt lat. Mnie osobiście dużo bardziej podobają się specyficzne dla Polski i podobnych okolic wschodnich formacje lekkiej i średniej jazdy, szczególnie towarzysze pancerni. * - i tak już zostało do dziś
  2. Doprawdy? I pozwalał na to polski dystrubutor Italeri, który obecnie przestał sprzedawać Jadarowi modele Italeri i Dragona, bo ponoć miał za niskie ceny w sklepie ...? Poza tym nie ma czegoś takiego jak cena oficjalna ale co najwyżej sugerowana przez producenta cena detaliczna. Cena hurtowa też bywa ponoć różna dla różnych dystrybutorów, niekoniecznie ze względów gegraficznych. Do tego trzeba doliczyć ceny transportu do Polski, narzut dystrubutora, narzut sklepu i mamy cenę naszą, którą my widzimy.
  3. Ja rozumiem, że to temat o nowych modelach Dragona ale nie rozumiem czemu się tu narzeka na dragonowskie ceny. Proszę o to krótki przewodnik po cenach modeli w polskich sklepach internetowych. Skupiam się na paru najlepszych firmach i ich nowościach z tego i ubiegłego roku: Tamiya. -German Sdkfz.232 Afrika Korps - 258 zł, -Jagdtiger Early - 300 zł, -Italian SPG M40 Semovente - 190 zł -Italian Tank M13/40 Carro Armato - 190 zł, -Pzkpfw.II Ausf. A/B/C French Campaign - 148 zł, -B1bis German Army Panzerkapmfwagen B2 740(f) - 239 zł Bronco. -Staghound A.A. - 147 zł -British A13 Cruiser Tank Mk. III - 156 zł -Italian CV L3/33 Tankette - 138 zł Tasca. Niby w granicach 145 - 160 zł ale modeli nie sprowadza dystrybutor, bo się ponoć boi wtopić na kursach. Pozostaje zakup na portalach aukcyjnych w cenach od 140 do prawie 200 zł. Dragon. -Sdkfz. 184 Elefant w/Zimmerit - 175 zł, -T-26E3 Heavy Tank - 155 zł, -M4 Sherman 75mm Normandy - 194 zł, -Jagdpanther G1 Late Production - 194 zł, -Sd.Kfz.138/1 Geschützwagen 38 H für s.IG.33/1 - 138 zł, -Panther G w/Zimmerit - 149 zł, -Jagdtiger Porsche Version Premium Edition - 132 zł -15cm s.IG.33(Sf) auf PzKpfw.I Ausf.B - 153 zł, -U.S. M4A1 Direct Vision - 148 zł, -Pz.Kfpw.IV Ausf.D Up-Gunned - 143 zł, -Sd.Kfz.165 Hummel Late Production - 143 zł -Panzerjäger I - 142 zł -El Alamein Sherman - 148 zł, -Pzkpfw.VI Tiger I late w/zimmerit - 144 zł, -T-34/76 Mod.1942 Hexagonal Turret Soft Edge Type - 123 zł -M16 Multiple Gun Motor Carriage - 170 zł, -Sdkfz.138/1 Geschutzwagen 38M fur sIG.33/2 - 170 zł, -Stu.Pz.IV Brummbar Mid Production - 130 zł, -USMC M4A2 Sherman Late PTO - 114 zł -British Sherman Mk.III Mid production Sicily - 114 zł -Sdkfz.171 Panther Ausf.D w/Zimmerit - 194 zł Dostawa Jagdtigera Tamiyi po 300 zł rozeszła się ponoć na pniu... Po prostu są tacy co kupią za tą cenę i są tacy co za model nie dadzą więcej niż 100 zł. Mnie niby też denerwuje cena 200 zł za model ale jak podliczę sobie ile wydałem na swojego Sturmtigera, to wychodzi mi coś około 500 - 600 zł. Miałem to jednak rozłożone na kilka miesięcy tak jak i sam model robię kilka miesięcy. Gdybym jednak mógł kupić ten model w postaci takiej, że prawie nic nie trzeba już dokupywać za ok. 300 zł to bym brał w ciemno. I tak zresztą jest cała masa modeli w cenie 130-150 zł, które się świetnie nadają na szybką budowę. Do kupowania droższych nikt przecież nie zmusza.
  4. Poproszę o źródło informacji, że Dragon zwolnił iluś tam pracowników oraz, że iluś tam następnym obniżył pensję z tylu, a tylu na tyle, a tyle. Z powodu kryzysu rzecz jasna. Poza tym jak mi ktoś mądrzejszy ode mnie kiedyś wytłumaczył, firmy takie jak Dragon i Tamiya nie kupują materiałów w sklepie/stacji paliw obok, w kanisterki jak im zbraknie tylko długoterminowymi kontraktami. To, że dziś ropa jest tańsza może nie mieć więc żadnego znaczenia dla kogoś kto ma jeszcze dostawy po 150 $ za baryłkę
  5. Obawiam się, że do cen Dragona trzeba będzie się przyzwyczaić, jak i do cen innych producentów. Zrobiłem sobie proste porównanie cen paru Shermanów Dragona z różnych edycji i kształtują się one na stronie pewnego zagranicznego sklepu tak. Najstarszy produkt z przed paru lat kosztuje ok. 25 dolarów. Nowsze Shermany III i Tarawa 35 dolarów. PTO ok. 39 dolarów. Najnowsze produkcje od 45 do prawie 50 dolarów. Czyli dla najnowszych nastąpił wzrost ceny o 40% I co w tym dziwnego? Jak ja pamiętam cena ok. 30-35 dolarów była mniej więcej stała przez parę lat i jak podejrzewam, przez pewien czas był to zabieg sztuczny. Wszystko jednak przecież drożeje, istnieje takie zjawisko jak inflacja, a nie można zapominać, że Dragon jednak inwestował w rozwój. Jest spora różnica w jakości ich modeli z przed paru lat i teraz. To się przecież nie robi za darmo. To są nowe maszyny, technologie. Było tylko kwestią czasu kiedy zdecydują się na podwyżkę. To raz. Dwa, kursy mają do tego olbrzymie znaczenie. Dokładnie rok temu dolar był po ok. 2,15 zł, a dziś kiedy złoty się umocnił 3,37. Różnica ponad 50%! Wystarczy sobie uzmysłowić, że M4 Normandy po kursie z przed roku sprowadziłbym sobie razem z kosztami transportu za 126 zł (dziś 202 zł), a w polskich sklepach byłyby zapewne w cenie ok. 150 zł.
  6. Cena uwzględnia już nowe kursy walut więc dopóki one będą na takim poziomie, to nic nie stanieje. Nowe Dragony kosztują prawie 50$ w stosunku do prawie 40$ sprzed roku. To pokazał wzrost cen w przedostatnich dostawach, gdzie kosztowały one pod 150 zł. Teraz zaś przyszły zamówienia rozliczane już na nowych kursach. Ja sobie zrobiłem zapasy, trzeba będzie przeczekać
  7. He, he ... vide powyżej. Narzekać zawsze można, to przecież ponoć nasz narodowy sport, w którym jesteśmy na poziomie olimpijskim. Natomiast jak się już zacznie myśleć rozsądnie, a ponadto zacznie zarabiać własne pieniądze i na dodatek może się kiedyś założy własny interes i te własne pieniądze wystawi na normalne, rynkowo - biznesowe ryzyko, to może się zacznie rozumieć działania takich firm jak Dragon. Tu nie ma miejsca na sentymenty czy szukanie jakiś niszowych tematów. Taka firma będzie puszczać na rynek tylko modele, które będą gwarantować sprzedaż na poziomie przynajmniej zwrotu kosztów, a to przecież jest dopiero absolutne minimum w biznesie. I tu dochodzimy do sedna. Nakłady jakie musi ponieść taki Dragon na uruchomienie produkcji zupełnie nowego modelu są ogromne. Opracowanie dokumentacji, zaprojektowanie ramek, zaprojektowanie form, wykonanie tych form, to na poziomie na jakim obecnie wypuszcza Dragon swoje zestawy są bardzo duże pieniądze. Pytanie co gwarantuje odpowiedni zysk, kolejna Pantera czy jakieś tam małe coś z okolic wojny secesyjnej (tym pewnie dla nich jest FT-17 ) jest po prostu retoryczne, a to są biznesmeni więc nawet sobie takich pytań nie zadają. Tym bardziej, że w przypadku kolejnych Panter, Stugów itp. zazwyczaj opracowuje się tylko jakąś nową ramkę, a resztę dobiera z istniejących więc i koszty nieduże. Można się zżymać na Dragona ale prawda jest taka, że dzięki temu ich modele wciąż mają najlepsze ceny. Bronco robi świetne modele ale to już jest segment o rząd mniej popularny, nakłady mniejsze i cena jest zauważalnie wyższa od Dragonów. Takie dyskusje pamiętam już od lat, a niestety fakty stoją za Dragonem. W ciągu ostatnich ok. 3 lat wypuścili całkiem przyzwoitą liczbę nowych modeli, mało tego, że wydają reedycje starych zestawów wzbogacone o blaszki itp. pierdoły, bo nawet "zwykłe" stare zestawy są już na bieżąco poprawiane. W tej chwili jest to producent, który ma najbardziej urozmaiconą gamę produktów na bardzo przyzwoitym poziomie. Chyba tylko AFV Club w dziedzinie pancerki 1/35 próbuje jakoś w tej mierze rywalizować z Dragonem. Tamiya już prawie odpuściła 1/35. Italeri coś tam walczy ale to nawet jakościowo nie jest poziom Dragona. Tasca, Bronco biją Dragona na głowę ale ceną też..., a ilością tematów nie dogonią pewnie Dragona nigdy. No ale przyjemnie znaleźć sobie kogoś do kopania.
  8. Nielegalnie, to znaczy niezgodnie z prawem danego państwa, czy też prawem międzynarodowym. Mogę się założyć, że bardzo łatwo jest podciągnąć każdą znalezisko tzw. historyczne pod porzuconą broń, którą można zarekwirować, komisyjnie zniszczyć lub zabrać jako zdobyty sprzęt militarny. Piszę dlatego "tzw. historyczne" bo niejednokrotnie, to co dla nas jest historią w tych krajach może być traktowane jako pełnowartościowy sprzęt bojowy. Była kiedyś mowa chyba o jakiś pierwszowojennych Mauserach czy innych tam Lee-Enfieldach, że stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo dla współczesnego żołnierza bo bez trudu z daleka przebijają porządną kamizelkę kuloodporną... Takie zdjęcia zaś to żaden dowód. Trzeba by mieć kwity, że broń została zarejestrowana potem np. komisyjnie zniszczona, a potem egzemplarz o takich samych cechach pojawia się w obrocie. Kwity, a nie ploty. Zresztą nie neguję samego zjawiska tyle, że robią to "prywatnie" żołnierze i to niezależnie od narodowości. Na dodatek, jeśli to robią, to niezgodnie z prawem również własnego kraju i ryzykują poważne kary. No ale łatwiej jest uogólniać. Valentine są dostępne w plastiku 1/35 w co najmniej 2 wersjach czołgowych plus niszczyciel czołgów Archer i działo samobieżne Bishop. Crusader dostępny chyba w dwóch wersjach czołgowych plus wersja plot. Matilda trudnodostępna ale jest Tamiyi. Wszystkie te modele choć leciwe i wymagające pracy są do zrobienia, są do nich różne dodatki. A do tego obecnie mamy wysyp innych "Brytyjczyków". Nowe Churchille AFV Clubu (mam, miodzio), A13 Cruiser Tank, A34 Comet, Staghoundy i Humbery Bronco, Staghoundy Italeri, Humber i A30 SKP, Dingo Miniartu. A są przecież jeszcze tamiyowskie Cromwelle, Centaury, Churchille. Czemu więc narzeka się na Dragona? To prywatna firma i wydaje to co chce, a dokładnie to na czym spodziewa się godziwe zarobić.
  9. Masz jakikolwiek dowód na potwierdzenie, że jakakolwiek regularna formacja wywozi coś nielegalnie z terenu Iraku czy Afganistanu? Do Polski przywieziono M36B1 Jackson, którego u nas radośnie pomalowano w oznaczeniach 1.DPanc. W końcu jaka to różnica...
  10. A to ciekawe jacy wstrętni są ci Amerykanie. Na pewno nie bardziej niż pewien naród ze środkowej Europy co to wywozi duże i ciężkie fanty z takiego Iraku
  11. Z tą wieżą nie chodzi o złomiarzy. O ile pamiętam została wykorzystana do budowy pomnika w czasach kiedy nikogo taka wieża nie obchodziła bardziej niż zeszłoroczny śnieg i nie takie rzeczy wtedy szły do hut. Może dzieło tego artysty budzić wśród miłośników historii kontrowersje ale warto jednak pokusić się o refleksję, że w ten sposób uratował ją przed przetopem.
  12. A może wystarczy pomyśleć z innego punktu widzenia. Co by się stało z tą wieżą gdyby nie wykorzystał jej artysta w swoim dziele? Ja stawiam na to, że poszła by do huty i dziś nawet nie mielibyście na kogo psioczyć.
  13. Zapodaję parę świeższych fotek. Niestety faktycznie trzeba trochę dłubać przy nim ale jakoś to idzie. Na razie zatrzymałem się na pace, trzeba ją pracowicie wyszpachlować.
  14. Ja bym przeszlifował płyty kadłuba bo w tej chwili bardziej przypominają odlew jak wieża, a to były gładkie płyty walcowane. Odpowiednie przeszlifowanie da zaś strukturę wżer na gładkiej stali. No i wydaje mi się, że warto też zeszlifować te resztki błotników. To był jeden zagięty arkusz blachy dospawany na dodatek punktowo do płyty pancerza. Gdyby się tak urwał tylko pas poziomy, to ten pionowy miałby ostrą krawędź jak to cienka blacha, a to byłoby ciężkie do uzyskania w plastiku. Poza tym zaręczam, że nagi kadłub T-34, zupełnie bez błotników to jest czad! Pozwolę sobie pokazać co sam kiedyś rozgrzebałem w temacie reklamowanego tu Maquette. http://img.photobucket.com/albums/v316/baldigozz/warsztat/05012008_021a.jpg
  15. No właśnie chyba, że rozchodzi się o gloryfikację tudzież szerzenie mitów , bo jeśli chodzi o suche fakty, to M4 Sherman zawojował jako jedyna podobna mu konstrukcja cały świat w czasie II wś (a i po niej długo też), dając swoim załogom niezawodność i bardzo dobre warunki pracy. W kwestii modelu, to przede wszystkim zwalczyłbym połysk.
  16. Dwóch w przedziale daje się upakować. Mnie natomiast w modelu rażą obicia. Jednak lepszy byłby umiar , mniejsze i mniej, a wyglądałoby zdecydowanie lepiej.
  17. Nie wiem czy nie za późno ale podpowiem coś w tym temacie. Modelu akurat tego w ręku nie miałem ale o ile znam inne nowe dragonowskie M4A2, to te boki osłaniające transmisje powinny pasować bez większego problemu. Co innego przód osłony transmisji. Tu Dragon wciąż odwala kichę. Jest ona za krótka! Stąd ta szpara. Tyle, że listwa ze śrubami powinna być pozostawionia na poziomie dołu płyty przedniej kadłuba, a uzupełnić się powinno przestrzeń między listwą, a osłoną transmisji. Ja to robiłem w ten sposób, że rozcinałem osłonę tam gdzie ma ona już prosty przekrój i wklejałem w to rozcięcie brakujący kawałek polistyrenu. Inna skucha, to wcięcia przy przodzie sposnonów. Jeżeli chcieć tam przykleić blaszane błotniki, to wyjdzie to o dobre 3 mm za wysoko. Pasuje tylko do plastikowego błotnika. Ja w to miejsce też wklejałem płytkę polistyrenową. dodane: Jedno zdjęcie lepsze niż strony opisu. Ja w innym dragonowskim M4A2 tak poprawiałem osłonę transmisji. http://img.photobucket.com/albums/v316/baldigozz/Shermany/28112006_001.jpg http://img.photobucket.com/albums/v316/baldigozz/Shermany/28112006_003.jpg
  18. Znać to się nie znam choć paręnaście Shermanów zrobiłem W Kitano zwróć uwagę na włazy - mają druciane osłony przed granatami. Robi takie właśnie Eduard. Z wnętrzem, to jest taki problem, że są dostępne wnętrza CMK do wersji M4 (przedział bojowy i wieża, nie pamiętam czy też kierowcy) Koszt ok. 100 zł za jeden przedział. Jak do zaglądania przez właz, to moim zdaniem nieopłacalne.
  19. Szczerze mówiąc, to te blachy za bardzo nie są przydatne. W tym modelu jedyne rzeczy z tych blach co się faktycznie mogą przydać to osłony reflektorów i płozy trzymające gąsienice. No i może coś z konfekcji typu jakieś anteny czy peryskopy, mocowania osprzętu ale tu nie powiem, bo nie widzę dokładnie co tam jest na blaszce. Błotniki przednie na pewno nie pasują, bo to są chyba takie duże jak do M4A1, a ten Marines ma małe. Boczne listwy, to sztuka dla sztuki, bo osłony z desek je zakryją, a po za tym i tak trzeba by je chyba trochę sztukować, bo są przecież do innych kadłubów. Na przyszłość nie polecam tej metody zdobywania zestawów Lepiej poszukać w sklepach internetowych. Sklep internetowy Eduarda sprzedaje taniej niż każde inne źródło i realizuje zamówienia w kilka dni. W temacie samego modelu, to zdecydowałeś się na jakieś konkretne malowanie? Pytam, bo w modelu jest mała pułapka. To jest zestaw umożliwiający zbudowanie M4 w jednej z dwóch wersji, M4A2 lub M4A3. Obie występowały na Pacyfiku ale przeważnie poszczególne kompanie były wyposażone albo w jeden albo w drugi typ, co ma sens, bo logistycznie są to dwa różne czołgi. Różnice tkwią w silniku, a co za tym idzie różne są górne płyty nadsilnikowe (i dopasowane do nich posadowienie kominów) i tylne płyty wanny. Z tym nie ma problemu, bo te części są w modelu wariantowe. Niestety różnice dotyczą też kąta nachylenia tylnej płyty nawisu kadłuba, a to już wymaga samodzielnej poprawy oraz brakiem pokrywy grouser boxa w M4A3 (w M4A2 są). Z tego co pamiętam kadłub jest w wersji M4A3 więc jeżeli zdecydujesz się na tą, to masz z górki, bo nic nie trzeba przerabiać. Z M4A2 jest właśnie gorzej. Problem w tym, że większość źródeł mylnie podaje w podpisach pod zdjęciami czołgów z Pacyfiku, że są to wersje M4A2, a co bardziej oblatani zweryfikowali to na korzyść M4A3. Jakbyś się na jakieś malowanie zdecydował, to napisz które, sprawdziłbym bo trochę zdjęć tych z Pacyfiku mam, może pomogą.
  20. Ja bym się bał właśnie ze względu na fakturę. Wszystkie tzw. artystyczne werniksy jakie miałem w ręku dawały właśnie fakturę zupełnie nie adekwatną w modelarstwie. Przy zabezpieczaniu prac malarskich to nie ma znaczenia ale przy modelach widać. Tak samo werniksy do pasteli, nie dość, że mają grubą fakturę, to jeszcze używane z puszki potrafią część pasteli/pigmentu z modelu zdmuchnąć, a część pozostałą przebarwić. Dlatego do zabezpieczania pasteli i pigmentów najlepszy jest fixer MIG-a albo white spirit, nakładane pędzlem. Natomiast nie do końca wiem po co zabezpieczać same akryle na modelu? Wszystkie jakie miałem w ręku (Tamiya, Pactra, Gunze, Vallejo) przy zachowaniu odpowiednich zasad nakładania (np. w przypadku Vallejo podkład) nie wymagają żadnych dodatkowych środków zabezpieczających i można się na nich wyżywać filtrami, washami itp.
  21. Niezgrabność tych pojazdów nie wynika raczej z przeciążenia ale konsekwencji podstawowych założeń ochrony przeciwminowej. Wysoko umieszczony środek ciężkości nie sprzyja manewrowości, tak jak i ogólne gabaryty. Stąd też takie pojazdy są najczęściej skazane na jazdę po drogach i to raczej takich nie najgorszych.
  22. Faktycznie, model wymaga sporej ilości szpachlowania i piłowania. Na razie postawiłem ramę podwozia.
  23. Baldigozz

    Sturmtiger AFV 1/35

    Identyczny zestaw pomału mi się kompletuje, nie mam jeszcze blach Voyagera i ogniw. Ja się za swojego teraz nie zabiorę więc będę sobie podpatrywał
  24. Model kupiony specjalnie na użytek tego konkursu. To nowy model Italeri choć chyba oparty częściowo na starszych zestawach. Planuję dokupić jeszcze blaszki Eduarda do ciężarówki i jak już będę je miał poszerzę in-boxa. Na razie tyle: Planuję zrobić w polskich barwach korzystając na razie z tych zdjęć. Będę jeszcze szukał następnych. Zdjęcia pochodzą z publikacji Od "Acromy" do "Zwycięzcy" - autor Andrzej Antoni Kamiński.
  25. Zwróć uwagę, że są to kolory Tank Crew! I do tego przeznaczona jest seria Aces. W przypadku natomiast malowania pojazdów, to daj sobie spokój z klasyfikacją. 2-3 odcienie zielonego i malujesz Sowietów. Jak twierdzi wiele osób gereneralnie malowali oni czym popadnie, tzn. takim zielonym jaki się trafił.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.