HKK
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 423 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez HKK
-
TUTAJ to ja też się zdziwiłem Nie chodzi mi nawet o to, czy te ceny mają pokrycie w kosztach, bo może mają. Ale czy naprawdę są chętni by dać 300 czy 500 PLN za niewielki w sumie model pojazdu. Swoją drogą, skoro TO kosztuje 370 i jest bez szału jeśli chodzi o szczególowość i liczbę elementów, to na ile powinienem wycenić mojego 126p w tej samej skali? 1000 PLN? Lekki absurd.
-
To prawda, ale z drugiej strony uchwyt się szybciej wyrabia i po pewnym czasie przestaje łapać drobne wiertła. Oczywiście wszystko zależy od jakości użytych materiałów, ale dziś wszyscy na tym oszczędzają.
-
To trzeba po prostu lubić i mieć frajdę z rezultatów. Jeśli ktoś chce traktować druk żywiczny jedynie jako sposób na zarobek, to serdecznie odradzam. Nie uda się.
-
Skala ma tu niewiele do rzeczy. Jeśli już, to wielkość modelu. Ale to też nienajlepsze kryterium na ocenę kosztów. Nie wspominam o projekcie i jego przygotowaniu do druku, które to nie zależą aż tak bardzo od skali. Ale główny czynnik kosztowy w przypadku druku żywicznego to nakład czasu i pracy potrzebny przy produkcji. Przygotowanie, konserwacja i czyszczenie drukarki, oderwanie wydruków od stolika, płukanie, utwardzanie itp. To wszystko są etapy niewdzięczne, brudzące i potencjalnie szkodliwe. Nie należy też zapominać o kontroli jakości któa też jest czasochłonna i niełatwa w przypadku małych detali. Do tego dochodzi oczywiście konfekcjonowanie, pakowanie itd. W efekcie druk małego modelu może wymagać relatywnie niewiele mniej pracy niż dużego. Poza tym, takich modeli nie sprzedaje się na setki. Więc efekt skali i redukcji kosztów jednostkowych też odpada.
-
Uprzejmość może być udawana bądź szczera. Chamstwo jest zawsze szczere. Rzekłbym nawet, że chamstwo to daleko posunięta szczerość. Taka, która nie liczy się z odczuciami i krzywdą innych. Taka, która stawia przekonanie do własnych argumentów ponad kulturę dyskusji. I granicę łatwo przekroczyć. Ale skończmy proszę ten offtop. Zaczęty zresztą przeze mnie. Niech zostanie, jak jest teraz.
-
To chyba mówi jakiś MarCorp 2.0. Nie wiem czy to tylko ja tak mam, ale obserwuję ją od pewnego czasu i ta wersja zdecydowanie mi odpowiada. Spokojna, rzeczowa, używająca argumentów zamiast aroganckiego (często wręcz chamskiego) wyzłośliwiania się z pozycji najwyższego autorytetu. Szacunek.
-
Aktualizacja tematu. Wszystkie elementy zestawu STD '74 są już zaprojektowane. Na ostatni ogień poszły wycieraczki i lusterko wsteczne Pozostało wszakże parę wątpliwości w kwestii wnętrza. Np czy robić osobną podsufitkę? Zintegrowana z wewnętrzną powierzchnią dachu będzie wymagała szlifowania śladów po podporach. Osobna będzie z kolei cienkim listkiem łatwym do uszkodzenia przy odcinaniu i podatnym na deformację. Podobnie rzecz się ma z wykładziną podłogową i dywanikami. Raczej to zostawię do samodzielnej waloryzacji. Nity na zderzakach. Zintegrowane będą utrudniały szlifowanie które jest konieczne przy chromowym wykończeniu. Wklejane nity? Chyba przesada. Kolejny etap to sukcesywne projektowanie podpór pod kolejne części i druki testowe. W tej chwili jakieś 20% zaawansowania.
-
Własne dodatki. Modele i wydruki 3d.
HKK odpowiedział HKK → na temat → Fototrawienie, lutowanie, druk 3d
Moich projektów nikt nie oferuje w postaci gotowych wydruków. Ew. ja, ale wysyłka do PL będzie problemem. Spróbuj poszukać jakiegoś usługodawcy w pobliżu. Sporo firm się ogłasza z ofertami druku żywicznego. Jak się nie uda, to daj znać. Coś ogarniemy na początku lipca. -
A w czym projektujesz?
-
No niestety, ale wkłady z vacu jako płaskie szyby nie mają szans zadziałać. Nie w tej skali. Ich krawędzie będą obłe. Może gdyby każdą szybkę precyzyjnie trymować do otworu, wyszłoby lepiej. Tyle, że tostraszna dłubanina. W tym wypadku, na pewno lepsze byłyby wydruki z przeźroczystej żywicy. A jeszcze lepiej odlewy.
-
Wiem, że chwalenie się samymi renderami jest lamerskie, ale teraz to naprawdę blisko końca. Jeszcze dosłownie kilka drobiazgów i będę mógł próbnie drukować. Przednie zawieszenie jest skomplikowane,ale będzie drukowane w postaci jednego elementu. Przynajmniej taki jest plan. Tak, nie mylycie się.Kółka mają się kręcić. W swym szleństwie początkowo planowałem zrobić skręcane przednie koła. Technicznie wykonalne, ale trzeba by wklejać 8 sztuk osi fi 0.4 przy montażu.
-
Ten klej ma wymienione przez Ciebie cechy, ale akurat wcale szybko nie łapie. Co w jego przypadku jest zaletą. Błyskawicznie łapią zazwyczaj bardzo rzadkie kleje.
-
Przykryte wykładziną rzeczywiście wygląda na zupełnie obłe. Pod spodem jest nieco walcowate: Teraz nieco wyobliłem zewnętrznie, bo nie chcę całkowicie zmieniac geometrii. Ale optycznie, po wydruku powinno być ok. Takie rozwiązanie zapewne doprowadziłoby do zgrzytania zębami przez część modelarzy. Jak ktoś będzie chciał, to może tak zrobić. Zeszlifowanie uszczelek z wydruku to nie powinien być problem - są naprawdę cienutkie. Ale ostateczną decyzję podejmę na etapie próbnych druków i montażu. W każdym razie dzięki za sugestie.
-
Słusznie się czepiasz, ale to jest STD z 1974r. Klapę do 77 też mam przygotowaną.
-
Armstrong Siddley Genet Major do RWD-6 gotowy. W Sieci brak zdjęć pokazujących tylną część silnika. Przy okazji wizyty w MLP w Krakowie, obfotografowałem sobie dokładnie egzemplarz tam wystawiony. Jest co prawda niekompletny, ale z pomocą oryginalnej instrukcji obsługi dało się odtworzyć wygląd rozrusznika, iskrowników i okablowania. Wydruk w 1/72: I prototypowy ulepek (nie znęcać się proszę ). Co do merytoryki jest pewien problem. Nie dotarłem do informacji którą wersję Genet-a zastosowano na RWD-6. Niewykluczone, że danych brak i jeszcze nikt nie pokusił się o identyfikację. Na pewno była to odmiana Major 7-cylindrowa (bo istniały też 5-cio cylindrowe). Jeśli chodzi o wersję, to wchodzą w grę modele I, IA, III i IV. I, IA - najbardziej prawdopodobna, choć są informacje, że IA to odmiana przeznaczona do wiatrakowca Cierva. Ale wydaje się, że wiatrakowcowa wersja miała swoją osobną nazwę "Civet" III - podbno różniąca się od powyższej odlewanymi pokrywami zaworów. Nie sądzę, żeby na istniejących zdjęciach RWD-6 dało się dostrzec różnicę. IV - prawie na pewno była to odmiana różniąca się zastosowaniem reduktora. Udało mi się znaleźć jedno zdjęcie które to potwierdza. Jeśli tak, to zdecydowanie nie była zastosowana na RWD-6. W MLP w Krakowie jest wystawiony Genet Major oznaczony jako Mk IV. Ale z całą pewnością nie ma on reduktora i różni się od tego na zdjęciu: Więc albo nie wszystkie Mk IV miały reduktor, albo (co bardziej prawdopodobne) MLP błędnie zidentyfikowało posiadany egzemplarz. Nb. w Muzeum jest on zawieszony w sposób typowy dla silników gwiazdowych, czyli pojedynczym cylindrem "do góry". Ale silniki Genet miały odwrotną orientację i silnik w Muzeum wisi "do góry nogami". M.in. dlatego, nie mam absolutnego zaufania do danych MLP. https://cults3d.com/en/3d-model/game/armstrong-siddeley-genet-major-civet-engine-in-1-72-and-1-48-scale
-
Możliwe. Się poprawi (ę). To jeden z tych problemów wynikających z braku dobrych planów. Kształt detali jest dobrze znany, ale ich wymiary już nie bardzo. Trzeba dobierac na oko, korzystając ze zdjęć. I łatwo tutaj o przekłamanie. Cóż, każdy ma swe preferencje. Dla mnie, ta pierwsza seria to klasyk. Mój wujek miał takiego - nówka sztuka, jeszcze na włoskich częściach. Piękny, taki zachodni, nie to co dymiąca Syrena mego ojca. Sam, wiele lat później miałem Malucha z lat 80-tych. Ale to był używany grat i chociaż mój pierwszy samochód, to nigdy specjalnego sentymentu do niego nie czułem.
-
Niby tak go określają tutaj
-
Tak, to będzie komercyjny projekt. Na pewno,będę w jakimś zakresie oferował wydruki. Ale coraz poważniej zastanawiam się nad pośrednikiem. Niestety, ogarnięcie całej logistyki - druk, vacu, pakowanie, wysyłka - zajmuje dużo czasu który mógłbym poświecić na nowe projekty. No i dochodzą kwestie podatkowe jak VAT i eksport z UK. Z kolei oferowanie samych STL do samodzielnego druku może kłócić się z polityką takiego pośrednika. Więc naprawdę, jeszcze nie zdecydowałem co zrobię. Chciałbym oferować zarówno wersję w 1/35 jak i 1/24. Inne skale wymagałyby ingerencji w model. Niestety, projekt jest dość mocno zależny od elementów silnika, więc usunięcie go z modelu znowu wymagałoby przekonstruowania, a przede wszystkim uproszczenia wielu elementów. "Filozofia" moich projektów opiera się na dość znacznym zdetalowaniu modelu kosztem łatwości montażu. Ja sam w modelarstwie stawiam "zabawę" podczas budowy, ponad szybkie przejście do etapu malowania. I to ma odbicie w moich projektach. Tak, oczywiście. W projekcie już jest, na prezentowanych wydrukach jeszcze nie. To jest jeszcze bardziej złożona kwestia, bo już model z 1977 r. miał zmiany we wnętrzu. Na razie odtwarzam Standard-a z 1974r który może też udawać pierwsze serie oryginalnej włoskiej produkcji. Ale postaram się, żeby była możliwość zbudowania tzw. "Karwowskiego" (40-latka) z 1977. Z FL jest trochę gorzej, bo nie tylko zmiany we wnętrzu ale też inne zderzaki, felgi itp. Nie wykluczam, ale na pierwszy ogień pójdzie klasyk. Pewnie, że chciałoby się sałą serię - łącznie z Bis-em. Ale tu raczej oddam pole innym. Chyba, że zainteresowanie i nacisk "rynku" będzie duży. Krótko mówiąc - vacu na przód i tył. Boki są płaskie, więc być może szablony do samodzielnego wycięcia z folii. Pomysł na montaż jest taki, że od zewnątrz uszczelka jest zintegrowana z karoserią: A od środka wycięcie do wklejenia szyby: Problem w tym, że w skali 1/35 wewnętrzny rant uszczelki ma jedynie 0.15mm szerokości. Zarówno wycięcie folii jak i jej wpasowanie w otwór będzie wymagające. Zastanawiałem się więc nad powiększeniem otworu na okno od wewnątrz. Ale to znowu problem, bo głębokość wycięcia jest taka sama jak grubość ścianki karoserii. Po powiększeniu otworu musiałbym zwiększyć szerokość uszczelki. Nie ma szans. Uszczelka ma srednicę ok 0.3 mm. Taka wiotka, osobna nitka nie da się sensownie wydrukować. w 1/24 to byłoby 0.5 mm. Tutaj też jestem sceptyczny.
-
Da się, choć oczywiście nie zawsze. Farby Tamiya serii X są wodorozcieńczalne i jednocześnie da się je rozcieńczać rozpuszczalnikami organicznymi jak MLT. To samo dotyczy farb MR Color serii H. Podobnie działały wczesne wersję AK RC. Rozpuszczona alkoholem żywica akrylowa w tych farbach, jest miksowana z wodą tworząc emulsję. Dzięki temu da się ją zarówno rozcieńczać wodą (do pewnego stopnia) ale również alkoholami jak i bardziej agresywnymi rozpuszczalnikami. Pod warunkiem, że te rozpuszczalniki również mieszają się z zawartą w farbie wodą.
-
To uproszczenie i nieścisłość. To co łączy rozpuszczalniki "nitro"to ich pierwotna funkcja - rozpuszczanie/rozcieńczanie lakierów i farb nitrocelulozowych. Takich farb dziś się już prawie nie stosuje, a w modelarstwie plastikowym nigdy. Nb. tak jak u nas "rozpuszczalnik nitro" tak w świecie anglojęzycznym "cellulose thinner". Takie samo źródło nazwy, takie samo przeznaczenie i takie samo dziś nieporozumienie. Ale rozpuszczalniki do żywic nitrocelulozowych rozpuszczają również żywice akrylowe, poliuretanowe czy do pewnego stopnia epoksydowe. Więc farby/lakiery "nitro" odeszły, a rozcieńczalniki zostały, bo są uniwersalne. Co nie znaczy, że zawsze i do wszystkiego, szczególnie w modelarstwie. Niektóre będą np rozpuszczać plastik, więc do czyszczenia owszem, ale do rozcieńczania farb niekoniecznie. Inne będa się "gryzły" z wodą (np MIBK) więc do akryli wodorozcieńczalnych również nie. Z kolei farby typu Vallejo i inne błoto, to nie są czyste akryle - są oparte o żywice winylowe. Takie potrafią się żelować w kontakcie z większością rozpuszczalników "nitro" albo w najlepszym przypadku pogarszać swoje właściwości i przyczepność.
-
Nie ma czegoś takiego jak "nitro". To popularna i myląca nazwa na całą grupę różnych rozpuszczalników o kompletnie różnych składach. Zależy od producenta. Owszem, niektóre rozpuszczalniki nazywane "nitro" mogą zawierać MEK albo być czystym MEK. Inne często będą oparte o aceton. Kiedyś popularnym "nitro" w Polsce była mieszanina acetonu z toluenem.
-
To zawsze jest problem. Miałem sporą przerwę przy tym projekcie, ale teraz zawziąłem sie żeby skończyć. Sam model to już jakieś 80% Jeszcze tylko: przedni fotel, tablica, drzwi, przednie zawieszenie, elementy podwozia, drobiazgi przy silniku, wnętrzu i tylnym zawieszeniu, tylne lampy, kierunki, zderzaki... Taaa "tylko".
-
Nowy temat jako kontynuacja zajawki Projekt zaczęty z sentymentu a także z powodu zadziwiającego braku jakiegokolwiek zestawu na rynku. Nie licząc jakichś maleństw 1:87 czy 1:72. Założeniem jest spora detalizacja zestawu. Kompletne wnętrze, silnik i zawieszenie oraz otwierane drzwi, bagażnik i klapa silnika. Modelowanie cywilnego pojazdu okazało się (przynajmniej dla mnie) wyzwaniem dużo większym niż praca przy samolotach i akcesoriach do nich. Głównie ze względu na znacznie większą ilość krzywizn i nieoczywistych połączeń. Oraz przytłączające nagromadzenie dobrze widocznych detali. Na szczęście do Maluch-a jest niezliczona ilość materiałów i filmów, więc co do detali nie ma zgadywania. Natomiast jeśli chodzi o zwymiarowane plany i wiarygodne rzuty to jest kompletna bieda. Więc raczej będzie to dla mnie jednorazowa przygoda z takim projektem 3D i cywilną motoryzacją. Zbyt dużo czasu i wysiłku jak na moje marginalne zainteresowanie tematem. Pierwszy, dość surowy wydruk karoserii. Dla sprawdzenia pasowań i podziału na części. Tzw. boczki tylnego przedziału z podłokietnikami zrobione osobno. Po pierwsze uniknę śladów podpór i gorszej jakości powierzchni gdyby były zintegrowane wewnątrz. Po drugie, ułatwi to malowanie. Po trzecie, będzie trudniej je zamontować Pas tylny coś jak w oryginale, żeby dało się silnik wmontować bez ekwilibrystyki. I wydruki. Jeszcze bez kompletnej podłogi bagażnika i przedniej ścianki. Wciąż myślę nad najlepszym podziałem między karoserią i podwoziem. Wygięcie przedniego słupka nastąpiło podczas entuzjastycznego odrywania od podpór. Jeszcze będzie sporo poprawek, ale trop wydaje się słuszny. Na razie wygląda, że wydruki da się przeskalować na 1:24 bez zmian w projekcie.
-
Takie info można znaleźć. Stycznik powinien mieć prąd AC-3 1.5 do 2x większy niż prąd roboczy sprężarki - RLA np. RLA agregatu = 3A Stycznik - 6A przy AC-3 Owszem, zapomniałem że są takie "inteligentne". Próbowałem takiego użyć i rzeczywiście nie zadziałał. A taki zwykły z bolcem nie miał problemów. Mój presostat ma stałą różnicę ok 2Bar. Więc mam ustawiony między 4 a 6 Bar. Jak zmniejszę włączanie z 4 Bar do np. 2 to będzie mi ładował jedynie do 4 Bar.
