Skocz do zawartości

HKK

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 438
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez HKK

  1. A chcesz wyciskać? Nie wiem czy efekt wart jest pracy. B-17 miał wypukłe nity, więc jeśli podkreślisz wgłębne nity washem, będzie to wyglądało nierealistycznie. A jak nie podkreślisz, to w ogóle nie będzie wyglądać.
  2. Ale o co chodzi? O bronze green, czy kolor przediału bombardiera?
  3. Ale przecież pisałem: miarodajny jest stan PO renowacji. Przed renowacją samolot był zapewne kilkukrotnie przemalowywany bez specjalnej dbałości o realia. Ludzie którzy robili ostatni remont piszą, że chcieli uzyskać stan ukompletowania i barwy jak najbardziej zbliżony do samolotu który w 1943 przyleciał do USA z Europy po zakończeniu tury bojowej. Skoro przedział bombardiera i nawigatora jest w aluminium, to znaczy, że tak wg ich najlepszej wiedzy było. Bronze green w przedziale pilotów.
  4. Ano tak, bo jak można przeczytać tu: https://inchhighguy.wordpress.com/2019/09/11/b-17-flying-fortress-interior-colors-part-i/ standardem było pozostawienie wnętrza w kolorze aluminium, za wyjątkiem kabiny pilotów któa była malowana bronze green. Oczywiście sprawa w praktyce jest bardziej skomplikowana, ale goście od renowacji jak sądze to rozgryźli lepiej niż my tutaj jesteśmy w stanie. Więc trzeba się wzorować na zdjęciach Memphis Belle po ostatniej renowacji. I omijać zdjęcia pokazujące latające egzemplarze tego samolotu. To inne maszyny, tyle, że w legendarnym oznakowaniu. Oryginalna Memphis Belle od momentu gdy znalazła się w muzeum po wojnie, nigdy nie była doprowadzona do stanu lotnego. I sądzę, że nigdy nie będzie. To zbyt cenny samolot.
  5. No i właśnie dlatego nie sugeruj się instrukcjami zestawów. Masz filmy i zdjęcia odrestaurowanej Memphis Belle. Czego Ci więcej trzeba?
  6. Relacja fotograficzna na razie wstrzymana - czekam na nowy aparat. Ale to nie znaczy, że się nic nie dzieje. Przede wszystkim, skomplikowały się sprawy z oznakowaniem samolotu. Zacząłem grzebać w Sieci szukając infor macji o "Short Snorter" i dokopałem się ultra ciekawych rzeczy. Strona https://www.b24.net jest skarbnicą informacji o samolotach 392 BG. Maszyny, personel, misje dzień po dniu itp. "Short Snorter" zaczął misje bojowe w lutym 1944r. W marcu uległ uszkodzeniu w misji nad Friedrichshaffen będącej masakrą 392BG. 14 (!) straconych samolotów i 146 lotników, w tym aż 70 poległych. https://www.b24.net/MM031844.htm Przez cały kwiecień i część maja nie latał, więc pewnie był w tym czasie remontowany. Po powrocie do jednostki otrzymał nowe oznaczenie B-bar w miejsce poprzedniego H-bar. Z czego wynika, że kalkomanie są błędne. Przedstawiają bowiem maszynę z białymi statecznikami pionowymi i oznaczeniem H-bar. Ale białe stateczniki wprowadzono dopiero w maju, a wtedy maszyna była już B-bar. Więc tak czy inaczej, trzeba będzie malować oznaczenia od szablonu. Ma to też inny wpływ na moją budowę. Opancerzenie kabiny pojawiło się również po tym remoncie, więc od maja 1944 samolot latał już w takiej konfiguracji: B-bar na białym stateczniku i opancerzona kabina. I w takiej postaci brał udział w nalocie na Szczecin i Police 29 maja 1944r, które skończyło się ciężkimi stratami - 6 samolotów i 40 ludzi. Maszyna 990 czyli "Short Snorter" przetrwała, ale zapewne doznała lekkich uszkodzeń, bo nie brała udziału w dwóch następnych misjach. Z różnych względów, chciałbym odtworzyć samolot z misji nad Szczecinem, więc będę musiał przerobić osłonę na opancerzoną i jakoś wystrugać szablony dla oznaczenia B-bar na skrzydle i statecznikach.
  7. A w temacie kolorów wnétrza B-17 to raczej tu: https://inchhighguy.wordpress.com/2019/09/11/b-17-flying-fortress-interior-colors-part-i/ B-17F Memphis Belle przetrwała i została ostatnio odremontowana. Zwrócono szczególną uwagę na zachowanie oryginalnej kolorystyki zarówno wnętrza jak i zewnętrza. Dlatego radziłbym posłużyć się zdjęciami odrestaurowanego eglemplarza w razie wątpliwości.
  8. Dla mnie, zestaw Revell-a ma jedną główną wadę. Grube, naleśnikowe końcówki skrzydeł. To wg mnie mocno psuje sylwetkę modelu i jest niełatwe do poprawienia. A kolor wnętrza w przedziale załogi w przedniej części kadłuba to bronze green I tu wątpliwości raczej nie ma.
  9. Autor się nie obrazi, ale zauważy, że takiego śrutu nie da się zamienić na plastyczną masę mieszając z klejem. Nie do celów modelarskich. Sądzę, że nawet 1 mm średnicy to będzie za dużo.
  10. Teraz, to już ciężko będzie, ze względu na ograniczenia w obrocie ołowiem. Szczególnie tak drobnej gradacji. Ja kupiłem parę lat temu na Telford od jakiegoś piwnicznego sprzedawcy. Już mi niewiele zostało i sam się zastanawiam skąd wziąć. Najdrobniejszy jaki można dostać na ebay-u to kuleczki 2mm. W Polsce można kupić "ołów granulowany" np. tu https://pol-aura.pl/olow-99-granulowany-7439-92-1-p-20056.html Ale nie piszą jakaśrednica śrutu.
  11. Prawie gotowa Darth Vader-a głowa. Górna część wisi luźno nie przyklejona, bo będą potrzebne drobne poprawki lakiernicze. W tak samo luźny sposób przymiarka do tylnej części kadłuba, bo po sklejeniu połówek będzie trudniej o poprawki.
  12. Górna część wieżyczki z vacu Squadron-a to też A6B. Wymagała więc nieco trymowania aby upodobnić się do A6A. Uprzedzając wypadki zdradzę, że koncepcja z pasowaniem części vacu z resztą wieżyczki nie wypaliła. Ostatecznie, część vacu trzeba było połączyć z tylną ścianką w komplet.
  13. W międzyczasie prace u podstaw. Hasegawa składa się jak Lego, co mocno oszczędza czas na pasowaniu. Skaraczowania i detalowania wnętrza nie będzie. Za wyjątkiem samej kabiny pilotów gdzie pójdzie parę blaszek. Hasegawa pozornie dała tu pole do popisu, ale brak przejść dla załogi pomiędzy sekcjami i inne mocne uproszczenia sprawiają, że trzeba by było niemal od zera wyrzeźbić całe wnętrze i zaopatrzyć je we wszelkie możliwe otwarte luki aby było coś widać. Projekt tego nie zakłada. Model ma być efektowny z zewnątrz, co przy jego rozmiarach i kształtach ma szansę się udać. Otwartej komory bombowej też nie będzie. W zestawie jest strasznie uproszczona. Za to trzeba usunąć kuriozalne "szyny" dodane przez Hasę. Zestawowe elementy sekcji dziobowej zostaną zastąpione metalowymi z zestawu Scale Aircraft Conversions. Zestaw jest drogi a odlewy brzydkie jak kupa jeża. Ale każdy gram masy w dziobie się liczy, bo wymagane obciążenie jest spore. Przy okazji zestaw zawiera metalowe golenie podwozia, więc nie ma stracha o pękanie pod dodatkowym ciężarem. Części burtowe są oryginalne, tylko pryśnięte na srebrno od wewnątrz. Pomimo tego, ołowiu trzeba dać hojnie. Jak kiedyś pisałem, mieszam drobny śrut ołowiany (piasek w zasadzie) z klejem akrylowym. Po zastygnięciu masa jest przez dłuższy czas miękka i można ją upychać w zakamarkach oraz kształtować.
  14. Boczne szybki to drobiazg. Niestety, wiatrochron jest zupełnie inny.
  15. Górna, przeźroczysta część jest w zestawie vacu Squadron-a. Co prawda dedykowana do zestawu Academy, ale średnica jest ok, więc wystraczy dorobić dolną część. Karabiny, jak śmigiełko... mają się ruszać. Bez szaleństw, ale jakieś taśmy amunicyjne powinno być widać.
  16. Dorobiem się większej gabloty. I w końcu mogłem zabrać się za odkłądany od dawna plan - czterosilnikowiec. Nigdy w życiu nie zrobiłem modelu czterosilnikowego bombowca. Nawet w dzieciństwie. Bo, jak sobie uświadomiłem - nigdy nie dysponowałem odpowiednią półką lub szafką. No to lepiej późno niż później - i oto jest: B-24 z Hasegawy. Zestaw przeleżał na półce kilkanaście lat. Ale nie będzie w pudełkowym malowaniu. Ma być "normalny" znaczy bojowy itd. Łatwo powiedzieć, bo są ograniczenia. Poważne. Otóż interesuje mnie jedynie B-24 z 8AF z lat 44-45. Tak jest chytrze zapalanowana kolekcja pod nic nie mówiącą nazwą "Samoloty 8 i 9 USAAF 1944-45". W ten cwany sposób, można ją w zasadzie zamknąć kilkoma modelami. No i tu zaczyna się problem z B-24. W grę wchodzą głównie wersje H i J (ew. L, M) i to nie wszystkich serii. A jedyny mniej więcej poprawny zestaw czyli Hasegawa, umożliwia w zasadzie zbudowanie jedynie wersji J. I to też nielicznych serii. No i jeszcze trzeba zorganizować kalki - a tych dotkliwie brak. Jedyne jakie udało mi się znaleźć to Xtradecal z dwoma podchodzącymi malowaniami. "The Dragon and his tail" odpada, bo z Pacyfiku. Wersja NMF też mi nie pasuje, bo już mam (w tym w planach) sporo modeli w tym stylu. Czyli "Short Snorter" ale... To wersja B-24 J-60-CO. I powinna mieć obydwie wieżyczki w wersji A6A. W zestawie są A6B. Różnica? Istotna. A6A po lewej. Przednia wieżyczka miała niezdemontowane boczne panele, więc poprzez sprytne zamalowanie może uda się zaimitować A6A Inny problem jest taki, że jak widać na zdjęciu powyżej, "Short Snorter" miał opancerzony wiatrochron i boczne szyby, a w zestawie takiej wersji nie ma. Ale nadzieja umiera ostania bo... hurra! To była polowa modyfikacja. No dobrze, ale tylną wieżyczkę trzeba będzie wyrzeźbić. Od tego zaczniemy.
  17. To może najpierw po prostu spróbuj wody jako rozcieńczalnika do Tamiya i Gunze H. Woda nie rozpuszcza akryli i na pewno zmniejszy agresywnośc farby co najmniej tak samo jak X-20a lub retarder a sądzę, że bardziej. Może powstać pytanie, w jaki sposób woda rozcieńcza farbę skoro nie rozpuszcza żywicy? Ano, rozcieńczanie (rozrzedzanie) to nie to samo co rozpuszczanie. Woda, o ile nie "pogryzie się" z rozpuszczalnikami zawartymi w farbie, da się pomieszać z już rozpuszczoną żywicą akrylową i ją rozrzedzi.
  18. Są dwa rozcieńczalniki Tamiya do akryli. X-20a jest mieszaniną łagodnych rozpuszczalników alkoholowych i wody (ponad połowa). Farba rozcieńczona tym specyfikiem ma od razu mniejszą agresywność. Tamiya paint retarder jest zdaje się bardzo podobny w składzie ale zawiera więcej izobutanolu który paruje wolniej od wody. Czy to dodatkowo zmniejsza agresywność wobec żywic akrylowych? Być może, choć wątpię. Ale skoro doświadczenie @sjr jest właśnie takie, nie będę polemizował. Jest jeszcze Tamiya Lacquer Thinner, ale kolega raczej nie ma go na myśli. Ten jest zdecydowanie bardziej agresywny i podobny do MLT. Swoją drogą nie stosowałbym X-20a do farb Mr Color C. X-20a zawiera sporo wody a farby typu C mają w składzie rozpuszczalnik MIBK który wody nie lubi. W efekcie może nastapić "glutowanie" farby, choć to zależy od ilości obu składników. Radze najpierw spróbować. Z serią H nie powinno być problemu.
  19. Tu nie ma żadnego zdziwienia. Farby akrylowe (te naprawdę akrylowe) są na bazie żywicy... akrylowej. Taka żywica nigdy nie sieciuje (zastyga) permanentnie. Zawsze można ją ponownie upłynnić rozpuszczalnikiem. A rozpuszczalników jest cała masa - alkohole, ketony, itp. Dlatego świeża farba, która rozpuszczalnik oczywiście zawiera, rozpuści farbę zastygłą niezależnie jak dobrze zaschniętą. Jesli dać jej czas i możliwość. Malowanie aero nie jest problemem, bo rozpuszczalnik szybko odparowuje, no i nie ma czynnika "maziania" po powierzchni. Farby pod pędzel, są zwykle winylowe lub winylowo-akrylowe. Żywica winylowa po zastygnięciu już się nie rozpuszcza tak łatwo i łagodne rozpuszczalniki zawarte w świeżej farbie nie naruszają warstwy zaschniętej. Jeszcze lepsze pod tym względem są farby olejne , a w zasadzie ftalowe. Żywica ftalowa po dobrym zastygnięciu już jest odporna na rozpuszczalniki. Możesz spróbować zabezpieczyć warstwę farby akrylowej bezbarwnym lakierem olejnym lub winylowym.
  20. Sam? Jeszcze mi zdrowie miłe. Kupiłem kiedyś na Telford torebkę takiego. Ziarenka mają między 0.1 a 0.3 mm średnicy. Trzeba uważać żeby nie porozsypywać i nie spożyć przez przypadek. Dlatego opcja mieszania z klejem chyba nie ma alternatywy.
  21. A te kulki w tym przeszkadzają? Ja wolę wkleić estetyczne, dopasowane kulki pasujące w przewidziane miejsca. Zajmie mi to 5 minut. Ale można oczywiście spędzać czas na wygniatania ołowiu. Ja osobiście używam piasku ołowianego pomieszanego z klejem akrylowym i taką masę wylewam gdzie trzeba. Ale jak mam gotowe ciężarki, to zawsze je wybiorę. Dziwny jestem.
  22. HKK

    AK Sanding Stick

    A może to różnica między standardem CAMI i FEPA? https://abrasives-south.com/resources/abrasives-grading-system/#:~:text=Abrasives Grit Sizes%3A CAMI vs FEPA&text=Cami is identified by just,use between the 2 systems.
  23. Dlatego lepiej jest używać aero z zaworkiem lub zaopatrzyć się w szybkozłączkę z takowym. I ustawiać ciśnienie zależnie od potrzeb bez manipulacji przy kompresorze. Ja na sprężarce mam ustawione 2 bary i nigdy tego nie zmieniam. Całą resztę załatwiam zaworkiem.
  24. Ciśnienie powyżej 2 bar to niemal zawsze będzie za dużo do komfortowego malowania. Pomijając bardzo szczególne sytuacje, takie ciśnienie wymusza malowanie dość gęstą mieszanką ze sporej odległości. Taki styl bardziej pasuje do pistoleteu lakierniczego niż aerografu. Słaba kontrola nad efektem, od razu gruba warstwa farby i rozpylony pigment wszędzie dookoła. P.S. Optymalne ciśnienie a raszej przepływ powietrza zależy równiez od stosowanego aerografu, Niektóre lubią nieco większe ciśnienia, inne zaledwie tolerują.
  25. Najlepiej firmowym Mr Color Levelling Thinner (MLT) lub Mr Color thinner. Ten drugi szybciej paruje, więc samopoziomowanie podkładu jest nieco gorsze. Ale zamiast firmowych można spokojnie użyć Wamod Level High Thinner. Ew. rozcieńczalnika Hataka Orange lub jakiegokolwiek rozcieńczalnika do modelarskich farb "cellulozowych", zwanych popularnie "lakierami".
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.