Step by step.
Coś mnie na razie odpycha od klejenia, jakoś nie mam weny na zabawy z CA. Inna sprawa, że młody coraz krócej w dzień śpi, a wieczorami za bardzo mi się nie chce rozkładać z warsztatem. Letnie przesilenie najwyraźniej mnie dopadło...
Za to wzięło mnie na pędzlowanie.
Pomaziałem sobie bazowo wieżę i podstawkę:
Wieża jak widać...
Pędzlowana life colorkiem. Coś koło 4 warstw.
Z maziaków nawet jestem zadowolony, przynajmniej na tyle, że nie musiałem dawać ostatniej warstwy "tapowaniem" jak to zwykle u mnie bywało dotychczas. Aczkolwiek oczywiście mogło być lepiej.
Faktura na wieży mimo wszystko chyba powinna być mocniejsza, czyli jednak sprawdzona tamka a nie surfacer ;)
Podstawka - na razie baza z czterech kolorków humbrola.
Nie przewiduję żadnych wodotrysków, po prostu, aby było za co czołg złapać
Zastanawia mnie jedno. Jak malowałem modele humbrolkami to powierzchnia była lekko chropowata, dzięki czemu bardzo fajnie wcierało się w nią na żywca oleje. Po Lifecolorze wyszła na pierwszy rzut oka dużo lepsza, "gładsza" powłoka. Coś mi mówi, że się oleje mogą ślizgać... potrenuję na jakimś złomie najpierw.