Zaraz, zaraz, czemu uważasz że nic się nie zgadza...
Zastanówmy się na spokojnie:
We wrześniu 1939 załoga Zaradnej liczyła 15 osób (a gdzieś czytałem że podobno stan mobilizacyjny wynosił 18 osób na kanonierkę). Z tego 4 osoby to obsługa haubicy, która została zdemontowana po przejęciu i wydobyciu przez sowietów. Ci ją wyremontowali i przezbroili (3x76mm) - wtedy załoga liczyła już tylko 12 osób. Myślę że to było max co dało się upchnąć do tych jednostek. Przypominam że na tych kanonierkach było strasznie ciasno i pod pokładem wysokość wynosiła ok 60cm (marynarze poruszali się na czworakach). Dlatego właśnie te 15 osób polskiej "nominalnej załogi" nigdy na kanonierce nie służyło, wyjątkiem były letni czas manewrów. W czasie normalnej służby na okręcie stacjonowało 5-6 osób pełniących wachtę. Reszta znajdowała się na krypie mieszkalnej, która była specjalnie przydzielona tylko do tych trzech kanonierek.
Po przejęciu jednostki przez hitlerowców (wydobyciu + remoncie) działa zostały zdemontowane - miała to być jednostka patrolowa a taka "artyleria" do potyczek z potencjalnymi partyzantami zupełnie się nie nadaje. Dlatego z tego co wiem na jednostce zainstalowano szybkostrzelne sprzężone działko - zakładam że 20mm (góra 40), pewnie uniwersalne plot. Miała to być łajba patrolowa to szacuje że więcej niż 10 osób na niej nie służyło, bo nie było potrzeby więcej (przypominam że to 1942 - front daleko na wschodzie). Te wspominane 8-9 osób jest wg mnie całkiem realne.
Dodatkowo jednostka utknęła na mieliźnie na kanale. Wcale bym się nie zdziwił jakby część załogi zeszła na ląd a na jednostce został tylko 4-5osobowy oddział wartowniczy, który miał pilnować jednostki do czasu ściągnięcia z mielizny. Dla mnie to wszystko w miarę logiczne jest. Jedyne co dziwi to decyzja o jej opuszczeniu i demontażu uzbrojenia....
To by wskazywało że: albo Niemcy nie dysponowali w okolicy podobnie dużą jednostką która by mogła ją z mielizny ściągnąć, albo została ona uszkodzona (np. rozszczelnienie kadłuba) i zdecydowali o jej porzuceniu.