oj tam, oj tam, zaraz wysadzenie.....
Grzebałem trochę w tym temacie i ogólnie z tym "wysadzeniem" to taka urban legend - co więcej pisze o tym nawet p.Borowiak w swojej monografii o typie II ale na szczęście dodaje znak zapytania
Informacje do których ja dotarłem są takie: U-6 pod koniec wojny był używany w Gdyni jako źródło części zamiennych (nie tylko do o.p.) ale również jako źródło deficytowego w ostatnim roku wojny okablowania. Ze względu na demontaż jednostka była w tak ciężkim stanie że po prostu zatonęła (nie wiem czy całkowicie czy częściowo --> ostro nabrała wody) przy pirsie. Niemcy jakoś ją połatali i doprowadzili do stanu pływalności ale bez silnika. Potem jednostka została odholowana do Ustki (dotarłem do informacji że planowano odholowanie jej dalej na zachód, do Kołobrzegu) - po co ??
No to jest pytanie warte Nobla
Chyba sami Niemcy nie do końca wiedzieli po co. W Ustce U-6 ponownie zatonął (nie wiem czy rozszczelnił się kadłub czy zrobili to Niemcy jak się wycofywali). Wrak jeszcze rok czy dwa po wojnie wystawał z wody w usteckim porcie. Szczegółów już nie pamiętam, ale Marwaw będzie zorientowany - wysyłałem mu o tym kiedyś artykuł (był w Okrętach Wojennych, ale musiałbym zagrzebać w jakich numerach bo nie pamiętam)
PS: a co do Gdyni to ja bym jeszcze dodał sławetną torpedownie, również wybudowaną w 1940 roku - warto zobaczyć chociaż z daleka - kiedyś w Odkrywcy był duży artykuł o niej z dużą ilością fotek jak to wgląda obecnie