Podejrzewam, że dla średniozaawansowanego "zjadacza plastiku" zestaw Tamiya wciąż jest bardzo sympatyczną opcją, która będzie się składała bardzo komfortowo i będzie stosunkowo najłatwiej wybaczać błędy modelarzowi. PRzecież kiedy te modele wychodziły, uchodziły za topowe. I w moim odczuciu starzeją się dobrze. Dopóki nie zaczniesz kłaść modelu na planach albo nie masz suwmiarki w oczach, błędy (raczej: błędki, błędziki) Tamiyi kłuć w oczy nie będą. Tak jest w większości Tamjkowych zestawów. Oczywiście, jeśli dobrze znasz dany typ/ lubisz się wgłębiać w dokumentację i szczegóły w stylu: rodzaje foteli, warianty radia, poszczególne panele, no to wtedy lepiej wypadają te nowe modele.
Hasegawa jest starsza i podejrzewam, że jak to Hasegawa jednak prostsza - choćby wnętrze. Nią bym sobie już głowy nie zaprzątał.