Skocz do zawartości

socjo1

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 848
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez socjo1

  1. Ładnie udało Ci się ożywić tego trrupa. (wprost z Białowieży wracam i - łup! Jak długi leży trup u mych stóp.) Bardzo niedobrze - robisz mi dużego smaka na Caudrona w 1/48 którego ma wydać bodajże Wingsy...
  2. Najlepiej, gdyby się wypowiedział posiadacz monografii z Łosia z AJ-Press - może tam jest coś ciekawego. Ja niestety się do nich nie zaliczam, więc tylko sobie pogdybam. Dziwne byłoby, gdyby samoloty zostały przemalowane częsciowo: malowanie z użyciem farb polsko - rumuńskich bym odrzucił. Sięgnąłem do monografii Radu Brinzana IAR-80 w nadziei, że dowiem się czegoś więcej. Niestety, nawet on stwierdził, że kwestia malowania IAR-ów to s mocne spekulacje i niejasności. Podkreślmy - dla samolotu który jest legendą rumuńskiej awiacji, był regularnie produkowany w dużych zakładach itd. Po dłuższych wywodach których chwilowo nie ma czasu czytać, ale mogę Ci je sfocić i wysłać (TAK/NIE odpowiednie wybierz - ja bym wybrał TAK) następuje konkluzje że generalnie "prawdopodobnie, jakkolwiek, azaliż, być może, wprawdzie, choć być może wcale nie" (jak w każdej porządnej pracy naukowej) IAR-80 były malowane farbami tożsamymi lub zbliżonymi do brytyjskich Dark Earth, Dark Earth, Sky Blue i dlaczego (przedwojenne użycie Blenheimów i Hurricane w RO, być może w ogóle były to farby z ENG). Zaś z książki Romanian Fighter Colours możemy wynieść informację, że Bf-109 G produkowane w Braszowie od pocz. 1944 r. były malowane miejscowymi ekwiwalentami RLM, a nie oryginałami. Jak się nad tym zastanowić, to skąd i dlaczego farby Luftwaffe w Rumunii na przełomie 1939/1940? Ale ja bym zrobił zupełnie inaczej. Spróbowałbym znaleźć kontakt do Michała Skawińskiego który popełnił broszurę o malowaniu pezeteli w RO, dostępną na stronie IBG (własnie, może tam coś się znajdzie ciekawego) - to ten sam Pan co wyskakuje na Linkedinach różnych, sprzed lat go pamiętam jako niezwykle sympatycznego. I napisał do Radu Brinzana, który jest aktywny na forum LSP. JAk się bawić, to się bawić! A Jesli żaden z tych kontaktów nie wypali - psikałbym Angolami. Michał
  3. Dodam, że w tym modelu do złożenia podwozia trzeba sobie skleić z blaszek jego komorę, poza tym nie ma w nim takich klasycznych "kołeczków" ustalających. Większość z nas przejdzie nad tym do porządku dziennego, ale wymaga to pewnej koncentracji, precyzji i kultury pracy z tworzeniem przestrzennych "pudełeczek" blaszanych. W przeciwnym razie może się okazać, że "to zły model był", jak mawiał Boguś L. To tak a propos tych nowoczesnych, nudnych modeli, banalnych w składaniu, przy których nic nie trzeba umieć.
  4. nr.1 dobre nr 2 tak (wstępne pasowania). Dobre omówienie i kilka budów jest na stronie KFS, na PWM super Łosia buduje kolega CeCha - warto podejrzeć. Przy czym, pisał mi kiedyś na priv, że (na podstawie oględzin fragmentów oryginalnych części) wnętrze było jednak malowane na kolor podobny do RLM 66, nie khaki. Na małej blaszce IBG zawarte są ramy kabiny, można zrobić ją otwartą. A ja jestem ciekaw, czy Roland podejmie na topory alibo miecze walkę z komorą bombową z PARTa? A kto powiedział, że nie zrobi? Albo Karasia? Cierpliwości, świat się jeszcze przez chwilę nie kończy...
  5. A jak Ci się pracowało z kalkami Print Scale? Internety prócz sola i seta leją na nie wiele łez, potwierdzasz słuszność tej reakcji?
  6. Ja też, ja też! To wszystko to jest jedna Wielka Improwizjacja i Amatorszczyzna:-) Michał
  7. Dołączam do pochwał modelu, ale chciałbym kilka słów jeszcze o zdjęciach, jeśli można. Pisałeś, że jesteś w trakcie zmiany warsztatu, więc jest to idealna pora, żeby zorganizować sobie też miejsce do fotografii. A nie trzeba dużo. Dwie świetlówki foto (moje to Mitoya 85 W), brystol i dwa nieduże statywy dostarczą Ci dużego komfortu pracy. I nie kosztują majątku. Tak wygląda to u mnie: Dobre oświetlenie to 2/3 sukcesu. W takich warunkach spokojnie można robić zdjęcia nawet komórką - na pewno na etapie warsztatu ich jakość będzie co najamniej wystarczająca. Na kłopoty z głębią ostrości (jeden punkt na zdjęciu jest ostry, te bliżej i dalej od niego - rozmazane), recpeptą jest fotografowanie z większej odległości i potem przycięcie kadru w programie / w komórce. O rozjaśnianiu, ew. lekkiej korekcji (kontrasty, wyostrzenie) - było. Tak myślę, że spora część problemów ze zdjęciami w tej galerii wynika ze specyfiki dwupłatowca. Mając niewielki statyw (wprawdzie trzeba na codzień na niego uważać, bo jest mniej stabilny), możesz tak zmieniać źródło światła, żeby doświetlić obiekt z odpowiedniej strony. Zajrzyj też do ostatniej galerii Tempesta z Mistercrafta (chyba) , tam kilka przykładów takich wcale skutecznych "bieda studiów" znajdziesz. Pozwól, że nie będę powtarzał wszystkich informacji które tam mozna znaleźć. Na szczęście, w odróżnieniu od modelu, tu eksperymenty są bezbolesne;-) Bez ryzyka możesz sobie robić zdjęcia na różnych ustawieniach (przysłona, czułość, swiatło) i wybierać te, które są najlepsze. Powodzenia - Michał.
  8. Masz rację Radku, było to mało eleganckie z mojej strony (ironię dostrzegłem). Albo się w dyskusji uczestniczy ze wszystkimi konsekwencjami, albo nie przeszkadza. Wskakiwanie do pokoju, wygłaszanie swojej kwestii wobec zgromadzonych i znikanie jest... słabe. Dziękuję Ci za zwrócenie na to uwagi, bo dla mnie to kolejny materiał do przemyśleń, w których dyskusjach brać udział, w których nie - choćby korciło. A raczej do pewnej dyscypliny i samoograniczenia. To, że patrzymy inaczej na kilka kwestii, to nie znaczy że się nie lubimy. Jestem Ci wdzięczny choćby za chęć dzielenia się swoją olbrzymią wiedzą i kulturę dyskusji. Precyzyjnym cytatem nie dysponuję. Czytałem ten materiał dawno temu, być może w Skrzydlatej Polsce, gdzie Andrzej również pisywał. Pamiętam, że tych godzin poświęconych dziennie na hobby było tyle że to składało się na okolice dniówki pracowniczej. Wystarczająco dużo, żeby było to nieosiągalne dla większości z nas, "amatorów", a nie zawodowców. Ale wiesz co? Im dłużej na ten temat myślę, tym bardziej dochodzę do przekonania, że ja być może po prostu nie dorosłem, nie zrozumiałem i wszystko poprzekręcałem z pisania Andrzeja. Nie ma tam żadnego protekcjonalizmu i wyższościowego tonu, jest chęć niesienia pomocy innym i integrowania środowiska. Tym niemniej, zastanawiam się, dlaczego twórczość innych Kolegów (obecnych również i na forach) prezentujących swoje dzieła, bardzo wysokich lotów, nie budzi takich odczuć? Prace Sebola, Mikołaja, kiedyś Wojtka Fajgi, Twoje, Tomasza Hajzlera, Marcina Witkowskiego i wielu innych (przepraszam Was, że nie wymieniłem) są wspaniałe i również zachęcają do prób wyjścia poza świat gotowych dodatków i modelarskich mód. Myślę nawet, że dzięki pewnej skromności i wstrzemięźliwości autorów - ich komunikat przemawia do mnie silniej. Ponieważ przez moje wtrącenie się, rozmowa skręca w stronę analizy bardzo subiektywnych wrażeń i odczuć, raz jeszcze przepraszam. Pozdrawiam, Michał
  9. Radku, nie będę wracał do tamtych spraw, szkoda czasu i energii na życie czasem minionym i patrzenie się na światło odbite. Jedną tylko chcę rzecz wyjaśnićm której w Twojej wypowiedzi moim zdaniem zabrakło. Mnóstwo osób zajerzał nie raz i nie dwa ogrom protekcjalazimu w wypowiedziach Panoandrzejowych (i pewnie nie tylko jego). Oto Modelarskie Bogi schodzą w ciemny lud i tłumaczą maluczkim co jest lepsze a jest gorsze i jak tamci mają spędzać wolny czas. Te same Bogi które w innych artykułach pisały że dzień modelarza winien wyglądać tak, że te 6 czy 8 godzin nad modelm spędzi. (a rodzina się sama wyżywi, a dzieci wychowają i tak dalej). To wszystko podszyte ironią, w rękawiczkach że oczywiście niby nie do Ciebie ja mówię, niby o innych i tak dalej. Ale wrażenie było, jakie było. Dziś ludzi głoszących prawdy objawione takim protekcjonalnym tonem młodzież nazywa dziadersami i coś w tym jest. A że duża część braci modelarskiej to jednak ludzie prostolinijni i nie ce:bip:ący się dystansem do siebie i swoich prac, to kula śnieżna w internetach ruszyła. A takie artykuły, o tym że prawdziwe modelarstwo te bez żadnych blaszek i żywic i tylko kubas po jogurcie to gloria chwała prawdziwego modelarza i tak dalej, to aby mi tylko moja demencja podpowiada ? Oj, lubił Pan Andrzej wsadzać kij w mrowisko (w rękawiczkach, wiadomo - "nie piszę do Ciebie", do mnie też nie, oczywiście - to do kogo?) , nie dziwota, że mrówki go tu i tam potem zaswędziało... Pozdrawiam i wracam do modelowania. Czego i Wam życzę. Lub rozmyślań. Co kto lubi i mu sprawia przyjemność. Z mojej strony na ten temat koniec.
  10. Przecież 12 lat temu serwery padały od Londynu po Moskwę, taka dyskusja wrzała w Internetach. Nie pamiętacie? 80% dysputantów ten tekst zrozumiało podobnie jak Ty i.... się zagotowało. Banytu, bany tam, zakładanie nowych stron i forów, takich prawdziwie modelarskich - albo wręcz jawnie i otentacyjnie przeciwnych, dyskusje przelewający się z forów na fora. Moderatorzy biegali jak żywe pochodnie a oszalali admini rzucali się w z dachów lub w morskie fale. Atrofia więzi społecznych na całego. Najzajadlejsi dyskutowali na forach hodowców królików, bo zewsząd inąd ich powyrzucano albo czasowo poblokowano. Przytyłem z 10 kilo,tyle czipsów i piwa wypiłem próbując to śledzić zamiast meczy wrestlingu. Tych dyskusji człowiek nie nadążał czytać, więc do dziś się dziwię, kto to pisał. Chyba jakieś boty na farmach. Kto im płacił? Kto za tym stał? Tyle zmarnowanej modelarskiej energii poszło w gwizdek... To Was Radek karmi kotletami starymi jak mamut wykopany pod Nowosybirskiem... Z wykopalisk, to jeszcze to o frędzelku poprosimy. Tfu, o pędzelku...
  11. A przeczytałeś ten wątek?
  12. To wszystko jest takie bardzo... wysmakowane. I wykracza poza proste oceny modelarskie. I bardzo dobrze! Podstawki, elementy grafiki, podłoża, szmatki, customowe kalki... Bardzo oryginalne i świeże! Jak się przyjrzeć bliżej to pewne rzeczy nieco podobają się mniej - głównie zgrubność niektórych detali, ale jakoś to niknie. Jedna rzecz która mnie razi - białe cyferblaty tablic przyrządów. Z mojej strony szczególnie duży plus za sam koncept niewywalania starych modeli tylko nadawania im drugiego życia. I to w tak pomysłowy sposób, że ich mankamenty przestają razić, znikają... Ideowo jestem bardzo na tak, bardzo nie lubię marnowania przedmiotów, choć często brakuje mi pomysłu. Pozdrawiam, Michał
  13. Tak się szczęśliwie składa, że mamy Panią Uschi na sali! https://agtom.eu/linki/363292-uschi-van-der-rosten-linka-elastyczna-004mm-45m.html Toż pisałem, że to jedno i to samo. Tym razem Pan żeś przysnął i niedoczytał
  14. Nitkę Pani Usta... Uschi van den Rosten Fine bym chciała najbardziej polecić. Uschi 4006 Elastic Rigging Thread fine size Te nitki sprzedaje parę firm i jest to podobno to samo. Nitka Pani Usta... Uschi wychodzi najekonomiczniej, ponieważ jest tam tego makarona najwięcej. W sam raz, żeby przerzucić sie na szmatopłaty w 1/32 i okręty. Gramatury są trzy, ta jest najgrubsza, ale myślę, że do 1/72 powinna być OK. Więcej o nitkologii można poczytać na portalu KFS w znakomitej serii poradników Janusza "Rhyadera" (mogłem przekręcić) którą śmiało polecam wszystkim, nie tylko okrętowcom. Pozdrawiam, Michał
  15. 1. Mołojecka sława modelarza "co to żywicy się nie lęka". 2. Dobrze opisał to MAV. Kiedyś przewagi były znaczne, teraz jakby mniej. Obecnie żywice są podgryzane z dwóch stron: producentów plastikowych modeli i druku 3d (akcesoria). Wychodzi coraz więcej modeli plastikowych o których kiedyś człowiek nawet nie miał śmiałości pomyśleć, z drugiej strony ich jakość jest coraz lepsza (Eduard, Flyhawk i inni. Jak porównać np. żywiczne modele okrętów sprzed kilku lat i najnowsze wypusty Flyhawka to często żywice przegrywają z kretesem.
  16. @HKK A czyj to wytwór? W kontekście swojej poprzedniej wypowiedzi nt. RBToolz (chyli chyba też Radu Brinzan) dopiszę, że istotnie spróbuję być może blat roboty poczernić jakimś chemicznym czernidłem - "oksydą na zimno". Póki co jestem ciemny w tym temacie, ale będę dawał znać, jak się sytuacja rozwinie. No i jeszcze jedno. Jak komuś zależy na wyrobach tej firmy, to niech się śpieszy, ponieważ zawiesili działalność bodajże w 2020r. Pozdrawiam, Michał
  17. Ja nie mam problemu z tym jak Kolega robi modele i zdjęcia. Robi jak chce i to jest jego prawo, podobnie jak Jego prawem jest tu je pokazywać. Wiadomo jaka jest konwencja jego prac, nie ma też chyba na Forum obowiązku dążenia do doskonałości, każdy ma jakieś tam swoje ograniczenia i uwarukowania. Myślę, że gdybyśmy wszyscy prezentowali takie samo podejście pt. "pociskacze do modelarskiej doskonałości" - to byłby strasznie nudno. Patent z wykałaczkami szczerze mnie rozbawił - nie przyszło by mi to do głowy ;-). To z czym się natomiast bardzo nie zgadzam, to hmmm... przedstawienie rzeczy innymi niż są. Stawiamy na szybkość i składamy nonszalancko - ok, tylko nie piszmy potem, że zestaw jest kiepski. Ktoś przeczyta i uwierzy. Robimy zdjęcia jak Chuck Norris, z biodra? W porządku, tylko nie piszmy że to wina sprzętu, bo tak nie jest. Bo można inaczej, trzeba tylko troszkę chcieć. A jak się nie chce, to trudno -też spoko, tylko niech się nie pisze nieprawdy. M. PS. @Kolekcjoner WP Polak, a nie polak. Tu akurat nie ma dyskusji. W tytule wątku to kłuje w oczy.
  18. No, ba! Wszak nie od dziś wiadomo, że "Kraków - Warszawa, jedna sprawa" oraz "Mazowsze - Galicja, wielka koalicja". Autor ma portfolio w stosownym dziale i je polecam, nie będzie to czas stracony... A do Autora równiez mam podobne pytanie, bom niedopatrzył: na tym drewienku pląsają jakieś fakturki, czy nie? Nie kusiło - choćby ciemne w ciemnym?
  19. A ja bym Popo-polemizował. Jeśli mogie. Ja wiem, że teraz ogólnie "wstyd z domu wyjsć bez makijażu" a model pokazać bez intensywnego weatheringu, ale jak mamy kolekcję iluś tam modeli na półce, to chyba słabe jak każdy model jest weatheringowany "w jeden deseń". Ja raczej zastanowiłbym się "co Autur ma na myśli" tworząc takie dzieło? Widać że w klejenie umi, a jeszcze się z nami bawi pisząc, że takie tam żywice i szmatopłaty to dlań bułka z masłem. Wprawdzie widać, że modelu trochę skrzydła opadły, więc pt. Autur jak każdy człowiek nie jest doskonały, ale to dobrze, dosknnałość jest nudna i nieludzka. Widać, że skrzydełka są delikatnie pocieniowane, oponki wcale nie są czarne jak wąs Rudolfa Walentino, tylko nieco spatynowane, a i sztuka cyklinowania parkietu nie jest Autorowi obca. No więc skoro szanowny Autur biegłość i świadomość jakąś tam posiadł (nie byle jaką nawet - rzekłbym), to należy założyć, że dość świadomie nie chciał dodawać więcej elementów ekspolatacyjnych. Jakbym miał taką extra-maszynę z kadłubkiem z drzewna szlachetnego i na kółeczkach, to też bym kijem gonił sierżanta żeby mi ją pucował za każdym razem. Zwłaszcza w czas pokoju. Dla mnie jest to bardzo spójne. To, co nieco bardziej mnie dziwi, to wytarcie drewna wokół stanowiska pilota. To fajny smaczek, (brawo za pomysł!) ale wykonawczo chyba nie do końca czytelny. Choć sam nie wiem, jak by to mozna było zrobić lepiej. Pozdrawiam, Michał Ad specyfika żywicy - farba często trzyma się o wiele gorzej niż plastiku. Nawet Sufacer potrafi zejść z taśmą. PS. Dodatkowe dzieki za pokazanie modelu samolotu, którego nie zna mój syn. Gad zamęcza mnie każąc mu zadawać zagadki modelarsko - lotnicze a ja mam problem, bo już sporo typów bezbłednie rozpoznaje...
  20. Można patrzeć... Patrzeć... I patrzeć... I patrzeć! Bardzo mi się Twój model podoba! Nawet jeśli widzę kilka drobiazgów które wydają mi się niedoróbkami. A może wcale nimi nie są, może taka była konwencja Autora?... To ja jeszcze popatrzę, jeśli pozwolisz. Pozdrawiam, Michał Edward Gorey, Osobliwy gość i inne utwory, przekł. W. Szymborska, wyd. Znak 2011
  21. Pingwin się zdziwił, bo on też. To znaczy - ja jego zdjęcie też zrobiłem telefonem. Ale pingwin zgadza się z Tobą w jednym: jako gatunek będący w stanie zaadaptować się do ekstremalnych warunków, również z pogardą patrzy na namiot.
  22. Kostku, to dobrze że masz pasję. Taką młodzież należy wspierać,. Jak najbardziej znajdziesz tu miejsce, gdzie będziesz mógł sie wiele nauczyć. Mnie kiedyś uczono, że jak się wchodzi do kogoś, to na początek należy raczej więcej słuchać niż mówić. To jest niegłupia zasada. Czytaj, szukaj, analizuj. Potem pytaj, jeśli czegoś nie wiesz. Naprawdę, skup się na razie na więcej na słuchaniu i próbach zastosowania porad w swoich pracach, zadawaniu pytań, jeżeli chcesz być poważnie traktowany (nie zaś jak uciążliwy spamer). Co do Twojego patentu: do prostych kształtów, takich jak piszesz, nadaje się (i to lepiej) większość szerokich i płaskich pęset, płaskie cążki, również szczęki suwmiarki. Zawsze można sięgnąć też po klocki Lego. Myślę, że można sporo podobnych mikropatentów wykombinować. Ale w jaki sposób chciałbyś swoim patentem zagiąć różnego rodzaju małe i skomplikowane, "pudełkowate" kształty, to nie wiem. Pozdrawiam, Michał
  23. socjo1

    RWD - warsztat zbiorczy.

    Wielkie dzięki. Póki co przychodziło mi do głowy jedynie jakieś malowanie proszkowe, ale może trzeba pomyśleć nad oksydą. Nigdy w nic takiego się nie bawiłem, więc nie miałem pojęcia o technologii. Ale od czego są internety? Corten mi się kojarzy z zardzewieniem, nie wiem czy słusznie. W ostateczności istotnie można przelecieć papierem. Michał
  24. Nie czuj się skrępowany. Bardzo mi przyjemnie do usług
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.