Skocz do zawartości

Hubert Kendziorek

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 351
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Zawartość dodana przez Hubert Kendziorek

  1. 1200 byłby chyba zbyt rzadki. Lepiej 500.Ale i Hips 0,25 mm by się w takim razie nadał Pozdrawiam Hubert
  2. Rührt euch! Nie jest źle, choć wydaje mi się, że minimalnie cieńsze powinny być te przewody... patrzę na zdjęcia i sam nie wiem? Pozdrawiam Hubert
  3. Jeżeli to jest tylko taki w miarę regularny rowek, to wypełniłbym go paskiem z płytki polistyrenowej odpowiedniej grubości (Hips), przyklejonym Tamiya Extra Thin. Jak porządnie wyschnie, zeszlifowałbym na gładko, w ten sposób uzyskasz w miarę jednorodną powierzchnię do odtworzenia linii. Ze szpachlą Revella miałem tylko złe doświadczenia i nie używam. Szpachluję zasadniczo płynną szpachlą Gunze Dissolved Putty, nakładaną i szlifowaną warstwami, aż do uzyskania pożądanego efektu. Albo CA, ale raczej tam, gdzie nie trzeba ryć linii. Pozdrawiam Hubert
  4. Reggiane stanął na własnych kołach Mam ogromną słabość do włoskich maszyn, a także wina, jedzenia, muzyki... Nie zwlekaj, działaj! Dzięki Pozdrawiam Hubert
  5. Myślę, że niepotrzebnie się obawiasz, wszystko jest kwestią zastosowanej techniki. Łączenie połówek musisz moim zdaniem zaszpachlować i wyprowadzić na gładko, inaczej masz gotową katastrofę, aczkolwiek zupełnie bez ryzyka ;). Lepiej więc zaryzykować. Moim zdaniem użycie czeskiej piłki i bardzo delikatne nacięcie, ewentualnie dobrze zaostrzony rylec - ale bez nacisku ręką, jedynie ciężarem narzędzia, dwa - trzy pociągnięcia - i będziesz mieć delikatną linię. Zresztą, jeżeli użyjesz szpachlówki, to nowych linii raczej nie dasz rady wyryć głęboko, najprawdopodobniej szpachla by się pokruszyła (ja tak miałem). Fajny warsztat, zaglądam od początku i dalej kibicuję Pozdrawiam Hubert
  6. Zabrałem się za podwozie. Wedle planów wykroiłem nowe pokrywy. Zupełnie nie pasują do modelu, będzie trzeba iść na kompromis, gdyż komór podwozia już nie dam rady poprawić, za późno. Ale może innym razem, kto wie? Ścieżki przetarte. Rzecz jasna, wewnętrzna strona pokryw do zrobienia, jak i nitowanie. Golenie podwozia do Mk.VIII są oczywiście za krótkie. Posiłkując się znalezionymi w sieci planami podwozia Mk.V z wymiarami w calach (innych nie znalazłem) oraz informacją, że podwozie począwszy od Mk. 21 było dłuższe o 4,5 cala, przyjmując za punkt wyjścia produkt SAC i przeskalowane wymiary podwozia Mk.V + 4,5 cala wyszło mi, że trzeba: 1) usunąć odcinek 3 mm z goleni od SAC 2) wstawić 9,6 mm odcinek z plastikowego profilu W sumie dziwne, wychodzi że wstawiłem więcej niż dodatkowe 3,6 mm, jak wychodziłoby z przeskalowania tych 4,5 cala - ale całość się zgadza. Brałem pod uwagę odległość między osią obrotu koła i osią obrotu goleni. Po przeliczeniu z cali, dla Mk. V długość ta wynosiła 0,96139 m + 0,115 m dla Mk.21-24 = 1,07639 m, czyli w skali 1:32 0,0336371875 m dla Mk. 21-24, przyjąłem około 3,36 cm. Teraz obrazki: To czarne coś to celownik: Gyro Gunsight Mk. II od CMK. Wstępnie pomalowany, czeka na wklejenie "szybek". Występował aż do modelu F. Mk.22 właśnie. A, przyjechały z UK żywiczne koła, ale jakieś takie małe... zamówiłem jeszcze jedne z USA, może będą lepsze. Nadmiarowe wystawię najwyżej na sprzedaż. Pozdrawiam Hubert
  7. Dopracowany w szczegółach model, z wyczuciem wymalowany, niebanalnie pokazany i naprawdę z klasą sfotografowany. Jestem zdecydowanie na tak! Pozdrawiam Hubert
  8. Dzięki, Tenzan No to ciąg dalszy: złoszowany, zawerniksowany matem, trochę rozjaśnień olejną, trochę pigmentów. Na boku malują się i składają pozostałe detale - finisz już blisko. Pozdrawiam Hubert
  9. Pięknie zmalowałeś te bambetle. Myślałeś już, jak je "zamocować" do kadłuba? Pozdrawiam Hubert
  10. Pomysłów jest wiele, choćby nitki z rajstop. W 1:48 i 1:32 ja osobiście stosuję plastikowe nitki wyciągnięte z ramek wtryskowych nad ogniem, naciąga się je po przyklejeniu trickiem za pomocą zbliżenia rozgrzanej końcówki np. pilniczka. Ja kleję na CA, najszybciej i najpewniej. Szczerze mówiąc, nienawidzę tego robić, ale mus jest. Te samoloty naprawdę nieźle Ci wychodzą, działaj dalej, ale bez pośpiechu Pozdrawiam Hubert
  11. Airacobra jest tak pięknym samolotem, że zawsze przyjemnie popatrzeć. Twoja wygląda też całkiem przyjemnie, aczkolwiek podobnie jak poprzednie ostatnio pokazane Twoje prace wydaje się niedokończona. Opony świecą głęboką satynową czernią, amortyzatory w kolorze podwozia, zamontowany maszt antenowy (niepotrzebny) ale nie ma anteny, zdaję się nie pomalowane światła pozycyjne, brak okopceń to już kwestia gustu, ale moim zdaniem przydałyby się... Szkoda tak zostawić - bo poza tym uważam, że bardzo dobry model Ci wyszedł. Pozdrawiam Hubert
  12. Podmalówki wykonane farbami Lifecolor, identyczne nazwy barw kamuflażu Regia Aeronautica / Aeronautica Cobelligerante Italiana, a jednak inne odcienie - o to chodziło. Model się jeszcze błyszczy, nie wszystkie podmalówki widać, ale po matowym uwydatnią się. Kalkomanie z pudełka Italeri, dosyć grube, ale potraktowane płynami Modelmastera i MarkFit Strong Tamiyi ładnie wgryzły się w powierzchnię. Chyba wolę takie kalki, niż delikatne i zwijające się a'la stary Techmod. Mają małą wadę, mianowicie lekko przesunięte są na nich kolory, spod zielonego minimalnie wystaje czerwony. Chyba jednak zostawię, jak jest. Pozdrawiam Hubert
  13. Można kupić rajstopy, niewielki wydatek, jedna para wystarczy na lata, a przynajmniej dobierzesz potrzebny kolor Dobrze, że się udało to oszklenie odczyścić. Zamaskuj je teraz i po całości matowym. Po wymianie linki - na półkę, niech cieszy oczy i - czas na kolejny model . Pozdrawiam Hubert
  14. Dodałem trochę rozjaśnień, ale nie za dużo. Pozdrawiam Hubert
  15. Czysty wodnosamolot, ciekawa koncepcja Wykonanie przypomina mi styl z pudełek Tamiyi w ich serii 1:72, ma to swój urok, niewątpliwie. "Stara" szkoła, jak to niektórzy mówią. Robiłem ten model kilka lat temu i o ile pamiętam (skończył bowiem, jako zabawka mojego najmłodszego syna i co ciekawe, po urwaniu pływaków reszta zadziwiająco długo trzymała się kupy) jest tam całkiem sporo wklęsłych linii, a i wypukłe można łatwo podkreślić, suchym pędzlem albo delikatnym przetarciem do ciemnego podkładu - model zyskałby wizualnie. Bez wątpienia można było zaś dodać nieco zróżnicowania samym malowaniem. Nie wkleiłeś pitota, brak anteny. Ale za to ładne zdjęcia. Pozdrawiam Hubert
  16. Wreszcie Reggiane dostał kolorów. Użyłem farb z palety Italeri, w końcu to włoska maszyna. Oczywiście to wszystko przed zabiegami upiększającymi, finisz będzie bardziej urozmaicony, gdyż maszyna której będzie miniaturą obficie był upstrzony podmalówkami (biała 239 Aeronautica Cobelligerante Italiana). Pozdrawiam Hubert
  17. Ano, bliżej. Wolno to idzie, ale ku końcowi. A te farby z Hataki nie są w sumie złe, trzeba bardzo mocno rozcieńczać, dzięki czemu łatwiej uzyskać cieniowanie korzystając z czarnego podkładu. W naturze wygląda to naprawdę nieźle. Pozdrawiam Hubert
  18. Pomalowany podkładowym zielonym Hataki. Teraz czas na rozjaśnienia. Pozdrawiam Hubert
  19. Wypełniłem i wyszlifowałem szpary w krawędziach natarcia skrzydeł, które powstały po instalacji działek. Poza tym zainstalowałem światła do latania w formacji, do czego przydały się fragmenty ramki po przezroczystych elementach z pudełka Revella - pasowały niemal idealnie, dosłownie lekko je tylko podszlifowałem. Od spodu podmalowane są srebrnym kolorem, na zdjęciach nie widać, ale światło się odbija i daje to dobry efekt; oczywiście docelowo będą pomalowane na odpowiednie, przejrzyste kolory. Zacząłem wreszcie instalację zapinek pokryw silnika, żmudna robota, ale wydaje mi się, że będzie to wyglądać OK. Pozdrawiam Hubert
  20. Wspaniały! Piękny samolot i piękne wykonanie. Pozdrawiam Hubert
  21. Dzięki Tak, to stara Hasegawa. Jak na swoje lata (rocznik '69, ech, muzycznie dla mnie najlepsze czasy) - model bardzo dobry, zresztą nie ma alternatywy. Detale raczej ubogie, na zewnątrz mieszanka linii wypukłych i wklęsłych (co akurat w tym samolocie nie jest wcale takie złe i da się wykorzystać), a same formy dobrze zniosły próbę czasu i jakość wyprasek jest wysoka (dla porównania polecam modele Revella w tej skali z podobnego okresu). Kłopot z nim jest taki, że jeżeli chcesz cokolwiek dodać, to poza starymi blaszkami Eduarda niewiele jest w PL dostępne i trzeba dziergać samemu - ale ten kłopot jest przecież solą naszego hobby. Pozdrawiam Hubert
  22. Jedziemy dalej Wkleiłem lufy od Mastera. Spasowanie jest ciężkie, oprofilowania pod działka w płatach są trochę spłaszczone, owalne, zatem okrągłe w przekroju lufy rozpychają połówki płatów, mimo że rozwierciłem je w tych miejscach do granic plastiku. Oznacza to jeszcze więcej szpachli i szlifowania, ale myślę, że jakoś to będzie wyglądać. Nawierciłem też 1 mm otwory w pokrywach silnika, w które zamierzam wkleić plasterki wycięte z pręcika plastikowego 0,8 mm, co będzie imitować mocowania, tak charakterystyczne dla Spitfire. Mam nadzieję, że pomysł wypali. Co do kamuflażu uznałem ostatecznie, idąc za sugestiami zawartymi w dwóch artykułach znalezionych w wydaniach Model Airplane International z 2012 i 2011 roku, że dobrym wyborem będzie RAF medium sea grey. Wygląda wystarczająco niebiesko, aby nazywać go High Altitude Blue. Pozdrawiam Hubert
  23. Na mój gust przejścia kolorów wyszły nieźle. Kalkomanie też ładnie siadły. Jedyną uwagę miałbym taką, że lekko na krzyżach są przesunięte kolory, szczególnie na kadłubie rzuca się to w oczy. Takie rzeczy oczywiście wymagają korekty przed nałożeniem kalkomanii, ewentualnie teraz można zamaskować mocno osłabioną taśmą (używam w takich wypadkach naklejek biurowych Post-It) i podmalować aerografem. Coś zdecydowanie złego stało się z oszkleniem - na poprzednich zdjęciach było bardziej przejrzyste. Dawałeś po kalkomaniach jakiś satynowy bezbarwny? Myślę, że warto też zmienić kolor rur wydechowych, matowy bardzo ciemno szary lekko pociągnięty na sucho metalikiem i na koniec pigmentem bardziej by mi się tu widział. Powodzenia przy pracach wykończeniowych Pozdrawiam Hubert
  24. Bez przesady, model nie jest aż taki zły, zwłaszcza w relacji do ceny ;). Pozdrawiam Hubert
  25. Może faktycznie odrobinę brak kurzu, ale całościowo wykonanie bardzo mi się podoba, a i model nietuzinkowy. Robiłem go kilka lat temu z zestawu Supermodel, w którym był razem z Fiatem CR-42 i pamiętam miłe zaskoczenie jego jakością. Pozdrawiam Hubert
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.