Skocz do zawartości

Hubert Kendziorek

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 351
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Zawartość dodana przez Hubert Kendziorek

  1. Bardzo fajnie wyszły te płachty, rozumiem że w ruch poszedł wałek do ciasta? Widać zamiłowanie do porządku. Workowi na prawym błotniku jakiś węzełek ze sznura wypadałoby zrobić. Pozdrowienia Hubert
  2. Bardzo fajny. A co do malowania to mogło to mniej więcej tak wyglądać. http://www.redbanner.co.uk/History/ace_aircraft/Galchenko/Galchenko_Las.html Ze wzniosem płatów ICM się nie popisał. Ale poza tym to jeden z moich ulubionych zestawów w tej skali. Pozdrawiam Hubert
  3. Wszystko to prawda, z tym tylko że nie jest to moja wiedza, ale osób najwyraźniej dobrze zorientowanych w japońskich źródłach, wedle których przeważa opinia, że zbiorniki bambusowe (a takie tu mamy) lub drewniane były malowane kolorem "Ki-Midori No. 7" czyli "Yellow-Green No. 7", takim groszkowo-zielonym. Pozdrawiam Hubert
  4. Zrobiłem jedną, wyszła słabo i poczułem niedosyt. A że samolot bardzo ładny i nie tak oklepany, jak inne dzieci DB 60X, to sypnęło kilkoma świetnymi warsztatami i galeriami tu i ówdzie. Dzięki za komentarz Pozdrawiam Hubert
  5. No, ja mam jeszcze dwa do zrobienia. I je zrobię. Oby wyszły lepiej, niż dwa poprzednie.Dzięki za komentarz. Tymczasem jeszcze kilka zdjęć z innego aparatu, niestety kompaktu. Ciągle nie potrafię optymalnie ustawić lustrzanki, poległem. Ale będę próbował, w końcu się nauczę. Pozdrawiam Hubert
  6. Były wzorowo zabezpieczone, a opakowanie nie uszkodzone, dokupiłem też kabinkę vacu i jest nienaruszona. Reklamacje odpuściłem sobie, bo po pierwsze raczej z tych akurat części nie będę korzystać, a po drugie czekałem na nie dość długo (zamówiłem gdy okazało się, że kokpitu najpewniej nie będzie) i nie chcę już znowu budowy zatrzymywać. Trzeba czyścić warsztat i rozpoczynać kolejne. Dzięki za ofertę pomocy , bywam w Warszawie bardzo często, zawsze przejeżdżam koło nich co najmniej dwa razy, te blachy jednak były na zamówienie. Pozdrowienia Hubert
  7. Dziękuję wszystkim za oglądanie warsztatu i komentarze - zapraszam do galerii. Pozdrawiam Hubert
  8. Do galerii wędruje moja druga Jaskółka - tym razem ostatni seryjnie produkowany jej wariant, czyli Kawasaki Ki-61-II Kai Hien, w barwach 56. Sentai, lotnisko Itami w Prefekturze Hyōgo, 1945. Model produkcji RS Models najpewniej reprezentuje produkcyjną wersję Ki-61-II-KAIa: uzbrojoną w 2 x 12.7 mm (.50 in) karabiny maszynowe w skrzydłach oraz 2 x 20 mm działka w kadłubie. W tej wersji powrócono do skrzydeł z Ki-61-I-Tei, wydłużono o 220 mm kadłub, powiększono usterzenie pionowe, zaś napęd stanowił silnik Ha-140, odpowiednik DB-605. Maszyna, którą moja miniatura ma z założenia przedstawiać, najwyraźniej została pozbawiona uzbrojenia w skrzydłach, przypuszczalnie w celu zmniejszenia wagi i poprawy osiągów. Pod koniec wojny, 56. Sentai użytkowała prawdopodobnie cztery takie samoloty, przy czym znane mi są dwie fotografie, ukazujące maszyny zdobyczne, już po zakończeniu działań wojennych. Na tej fotografii widać dwie takie maszyny: Porównując z linią modeli Hasegawy wypust czeskiej firmy oceniam dosyć wysoko. Widoczne są pewne podobieństwa (dzięki czemu żywiczny kokpit dedykowany Hasegawie ładnie się zmieścił), jednak jest i wiele różnic, na korzyść tej lub tamtej firmy. Mankamentami są słabsze spasowanie elementów (na przykład pokrywa działek montowanych w kadłubie) i ogólnie gorsza ich jakość: nieco chropowate powierzchnie, bardzo słabe oszklenie (zalecałbym zamiennik), niektóre detale zaś są trochę "mydlane". Typowe cechy produkcji typu short-run i nie powinny średnio zaawansowanemu modelarzowi sprawić problemu. Na korzyść czeskiego modelu przemawia natomiast nieco lepszy podział technologiczny (obudowa chłodnicy pod kadłubem z jednego elementu), głębsze wnęki podwozia głównego - a poza tym nie ma alternatywy, gdy ktoś chce zbudować tą wersję Jaskółki bez poważnego przerabiania zestawu wyjściowego. Z modelu jestem średnio zadowolony, nawarstwiło się wiele błędów przy wykańczaniu, ale kolejne lekcje zostały przeze mnie odebrane. Wątek warsztatowy znajdziesz tu. Zapraszam do oglądania i komentowania. Wybaczcie tylko proszę słabe zdjęcia. Pozdrawiam Hubert
  9. Dzięki. Też jestem zadowolony, zwłaszcza że nie dawałem czarnego błyszczącego podkładu. Tymczasem dokupiłem sobie żywiczne pokrywy, są lepsze niż zestawowe. Pozdrawiam Hubert
  10. Wracam do Ki-100. Kokpit żywiczny Airesa w PL nie do dostania ... przyjechały natomiast blaszki z Martoli, niestety w stanie jak poniżej - ale trudno. Tych uszkodzonych elementów nie wykorzystam po prostu. Tymczasem prysnąłem wnętrze i nadal się zastanawiam nad tymi wydechami. Pozdrawiam Hubert
  11. Pierwszy kolorek na dół, będzie jeszcze rozjaśniany. Pozdrawiam Hubert
  12. Z lewej strony bardzo fajny, z prawej jeszcze fajniejszy. Czyścioch, jak to u Japończyków zazwyczaj. I taki właśnie mi się podoba. Pozdrawiam Hubert
  13. Mistrzostwo. Pozdrawiam Hubert
  14. Sidolux, wash (Deep Grey Panel Liner) i pigmenty (Gunmetal, Smoke z AK) nałożone. Daje to pewien efekt cieniowania, trochę chyba zbyt mocny w niektórych miejscach - ale to łatwo poprawić. Pozdrawiam Hubert
  15. Piękna robota, a jak chodzi o cieniowanie i przebarwienia - już bym zdecydowanie na tym poprzestał. Poziom prezentowanego tu warsztatu - czapki z głów. http://www.airliners.net/photo/Ukraine-Air-Force/Sukhoi-Su-25M1/2236146 Pozdrawiam Hubert
  16. Jesteś niezawodny w wywoływaniu uśmiechu na mojej twarzy Znowu model niebanalnego samolotu (mam do niego sentymentu nieco, albowiem w Krakowie można zobaczyć kadłub prawdziwej maszyny, chyba jednak w ładniejszym malowaniu), zgrabnie też go zmalowałeś - ale kalki bym na Twoim miejscu zastąpił czymś innym, dziwnie przesunięte, srebrzą... trochę psują dobre wrażenie. Ale i tak mi się podoba. Pozdrawiam Hubert
  17. Bardzo ładny. Choć brudzenie trochę moim zdaniem niekonsekwentne (góra, pokrywy podwozia i okolice kółka ogonowego czyściutkie, gdy ślady błotka i kurzu poza tym dosyć obfite) ogólne wrażenie jest pozytywne, dobrze że dałeś mu szansę. Czy pod kadłubem nie powinno być wyrzutnika? Pozdrawiam Hubert
  18. Wydechy wklejone. Ja nie wiem, czy to się w ogóle da równo i zgodnie z pierwowzorem wkleić, czy tylko ja mam drewniane łapy - no ale lepiej już raczej nie będzie. Trzeba było wyciąć otwór w dziobie, na wypadek gdyby któryś wydech wpadł do środka - i oczywiście się ten otwór przydał. Zeszlifowałem też światła pozycyjne i dodałem reflektor do lądowania. Zamaskuję teraz porządnie wiatrochron i wykończę połączenie z kadłubem - i do malarni z nim. A tak te wydechy wyglądały w VG.33 i VG.36: Pozdrawiam Hubert
  19. Dzięki Hien stanął na własnych kołach. Chyba ostatnie zdjęcia w warsztacie, trzeba jeszcze wkleić maszt anteny i antenę, pomalować rurkę Pitota, przybrudzić i przykurzyć pigmentami, werniks - i Hien powędruje do galerii. Do zdjęć założyłem śmigło i kołpak starszego brata - niestety, ktoś pod moją nieobecność chciał sobie chyba nim "polatać" i niewiele więcej z niego zostało w całości... Docelowy zespół czeka jeszcze na malowanie i obijanie. Pozdrawiam Hubert
  20. Pomyślałem, że sensownie byłoby wkleić światła pozycyjne z przezroczystego polistyrenu. Ponadto wykonałem w dolnej części płatów, usterzenia poziomego i kadłuba otwory, którymi odprowadzana była woda gromadząca się w płatowcu na skutek kondensacji pary wodnej. Może odrobinę duże się wydają (0,5 mm), ale jeszcze jedna warstwa podkładu złagodzi nieco to wrażenie. Pozdrawiam Hubert
  21. Niebanalny wybór tematu i bardzo udany debiut - trzymam kciuki za kolejne coraz lepsze modele. Wszystko jest trudne, nim stanie się proste. Pozdrawiam Hubert
  22. Świetny! Fotka w terenie - wymiata Pozdrawiam Hubert
  23. To się chłopaki tyle natrudzili z pejedenastką, a Ty jej teraz gwiazdy będziesz przyprawiać? Pozdrawiam Hubert
  24. Za co jestem im niezmiernie wdzięczny, bo przy okazji wszystkie były ładne (no, może wyjątkiem jest VG.30 z tą wielką chłodnicą z przodu), a z latających najładniejszy moim zdaniem był właśnie VG.36 Naprawdę szkoda, że tylko VG.33 doczekał się produkcji seryjnej i to tak późno. Pozdrawiam Hubert
  25. Chm... moim zdaniem, jak na samolot z drewna, skonstruowany w relatywnie niewielkiej prywatnej firmie, był całkiem udany. Arsenal VG.33: Hispano-Suiza 12Y31 760 km na ziemi, 860 km na 3850 m V max: 558 km/h na 5200 m Dewoitine D.520: Hispano-Suiza 12Y45 de 930 km V max: 532 km/h à 5500 m Identyczne uzbrojenie. Większa prędkość maksymalna przy dużo słabszym silniku - i to już z uzbrojeniem. Arsenal miał odrobinę mniejszy zasięg i pułap praktyczny, ale w warunkach wojny w Europie w 1940 roku nie miało to takiego znaczenia. Mnie to nie dziwi. Kilka lat pracowałem dla dużej korporacji zarządzanej przez Francuzów, powiedzmy że są pewne podobieństwa. Pozdrawiam Hubert
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.