Jest w tym wszystkim trochę reklamy własnych możliwości technologicznych. Coś w rodzaju, "skoro Rosjanie chwalą się, to czemu my nie moglibyśmy".
Chiny to obecnie najniebezpieczniejszy przeciwnik Rosji, USA i Europy, ciągle niedoceniany, przynajmniej przez tzw. "zwykłych zjadaczy chleba".
Dla nich, czy też dla wielu z nas po prostu producent komórek za 1Zł i tanich zabawek z plastiku.
Kiedyś jednak ten niepohamowany transfer wiedzy i technologii z całego świata, do państwa środka, zemści się straszliwie. W Chińczykach drzemie ciąg do bycia mocarstwem, w pełnym tego słowa znaczeniu, przy którym zakusy Stalina czy USA to mały pikuś. Jeśli jeszcze zważymy jaki potencjał ludzki za tym stoi to włos jeży się na głowie, widząc z jaką nonszalancją Europa i reszta świata przenosi swoją produkcję do Chin. Bo tam taniej.
Pewnie już niedługo spotkamy się z informacjami, że Chińczycy płacą lepiej niż zbrojeniówka USA i wtedy dopiero przekonanmy się ile warte są te wszystkie MIT i Yale w porównaniu z "Instytutami Chu-Jao-Pinga".
Ta makieta czy też prototyp J-XX to kolejny dowód na niewątpliwe zdolności "ucznia czarnoksiężnika". Nawet jeśli jeszcze nie lata, to kiedyś poleci i może wejdzie do producji - za 5 czy 10 lat. Dystans do czołówki wyraźnie się zmniejszył. Teraz pozostaje tylko pytanie, kto wykaże się dłuższym oddechem na ostatnich okrążeniach?