Pierwszy dzień zmagań z materią pod postacią żywic, blaszek i celuloidu.
Po bliższym kontakcie z wypraskami stwierdzam, że pomimo dobrego pierwszego wrażenia jest to jednak typowa chińska produkcja. Każdy element wymaga obróbki. Nie uświadczysz tu żadnej prostej krawędzi; wszędzie fale Dunaju. Dobrze, że choć linie podziału wyglądają w miarę OK, choć makro pokazuje, że też szału nie ma: strasznie mocno to wszystko zaznaczone.
Skleciłem tablicę zegarów z zestawu Airesa. Takie coś na razie wyszło.
Tył zegarów pomalowałem białą Pactrą, a samą tablicę czarną Hataką i jestem zadowolony Do tego doszedł jeszcze lekki drybrush. W następnym etapie będę musiał domalować szczegóły jak lampki kontrolne i przełączniki oraz zapuścić ją washem, przynajmniej ten biały pasek.
Zdecydowałem się na żywiczne wnęki podwozia, bo te zestawowe, podobnie jak kokpit, trącą lekkim SF. Zacząłem pasowanie przedniej komory. Dziwnie to Aires zrobił. W oryginale ta wnęka wraz z kokpitem tworzą po sklejeniu całość, będąc jednocześnie ściankami kanałów wlotowych powietrza. Tak to mniej więcej wygląda: elementy jedynie przyłożone i pozbawione wręg, które ustalają całość względem kadłuba.
Lepiej chyba widać w instrukcji, o co chodzi:
Natomiast u Airesa te elementy w ogóle się nie stykają, zieje między nimi centymetrowa dziura (na zdjęciu przednia część już w trakcie wpasowywania do kadłuba).
Ma to trzy poważne wady: po pierwsze utrudnia wpasowanie tych elementów w kadłub, bo oryginalnie części były połączone, co jednoznacznie określało ich pozycję. Po drugie z tego samego powodu, konstrukcja jest mocno osłabiona, bo np. komora przedniego podwozia zamiast wspierać się o krawędź podłogi kokpitu "wisi" przyklejona jedynie do miejsca, gdzie znajdują się działka. Po trzecie, w kanale wlotowym powietrza do silnika widnieje poprzeczna dziura. No dobrze, może jej nie widać, ale ona tam jest co działa mi na nerwy.
Z tego powodu podoklejałem płytki hipsu i paseczki Evergreen, dzięki czemu mogłem przymocować zestawowe półwręgi, w dalszej kolejności zamierzam uciąć fragment zestawowego kokpitu i połączyć nim obie żywice, a potem uzupełnić ściany kanałów wlotowych cienkimi płytkami hipsu.
Ogólnie, ładne są te wnęki więc opłaca się walczyć z tematem.
Tak patrzę na te zdjęcia i chyba najwyższy czas kupić namiot bezcieniowy z jakimiś oświetleniem. Czy zestawy krążące po Alledrogo np. namiot 50x50 cm z dwoma lampami 50W 5500 K da radę?