Aires, jak to Aires. Jedno poprawi, drugie... zepsuje. Na plus jest detal i (o ile się orientuję) zgodność wymiarowa. Żywiczny kokpit jest dużo mniejszy wewnątrz, ciaśniejszy, co odpowiada zdjęciom oryginału. To co daje Hobby Boss nasuwa mi skojarzenia z wnętrzem P-47 - wiatr hula po kabinie. Doposażenie w blachy Eduarda nic w tym temacie nie zmienia. Na zdecydowany plus jest tablica, bo zestawowa jest całkiem płaska, za duża, a zegary za małe. Eduardowska z tego co widziałem też niewiele lepsza. Choć nie ustrzeżono się tu od błędów: pierwsze trzy (od lewej) kolumny zegarów powinny być na najbardziej wystającym panelu, kolejne dwie - trochę głębiej, a reszta całkiem z tyłu. Aires zrobił wszystkie pięć w jednej płaszczyźnie. Próbuję zakamuflować ten brak pionową kreską w jaśniejszym odcieniu ale chyba nie najlepiej to wychodzi, jutro pokażę zdjęcia. Żywica uwzględnia dosyć sporo detali i na ile moje niezaznajomione z tym samolotem oko potrafi ocenić - chyba prawidłowo odwzorowanych. Fotel jest nawet ładny ale pewne rzeczy nie zgadzają mi się z oryginałem, jednak muszę tu jeszcze nieco pogrzebać w dokumentacji, może mam złe zdjęcia. Spasowanie jest takie sobie, całość jest lekko skręcona, mimo wielu zabiegów fotel nie chce jakoś ładnie leżeć w osi kokpitu, cały czas coś gdzieś jest nierówno.
Przy okazji pytanie. Aires na podszybiu wyrzeźbił pokrowiec. Widziałem jego resztki na kilku zdjęciach oryginałów, ale był on tam tak zniszczony, że nie mam pojęcia z czego to było zrobione (tkanina, skóra?), a co ważniejsze, w jakim było kolorze. Pomoże ktoś?
Co do zdjęć - u mnie sprawdzi się jedynie sztuczne oświetlenie. Pracuję do tak późna, że poza dwoma miesiącami w roku nie mam co liczyć na naturalne światło.