Skocz do zawartości

tenzan

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    483
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez tenzan

  1. Ciąg dalszy budowania Mitchella. Zacząłem składać kadłub B-25, powoli do przodu. Komora bombowa i dodatkowy zbiornik paliwa. Plus piguły, które miały spaść na Tokio: Stanowisko tylnego strzelca i radiooperatora: Tam, gdzie siedzieli piloci: Całokształt przed zlepieniem kadłuba: Do tego momentu szło dobrze, nawet wszystko w miarę pasowało. Ale wtedy zobaczyłem, że nie usunąłem niepotrzebnych fragmentów wyprasek. Zonk maksymalny: Trzeba było odrywać i wycinać. Na szczęście, obyło się bez nadmiernych strat i projekt można kontynuować dalej...
  2. Heh... Dawno nic nie wrzuciłem, zwyczajny deficyt czasu. Generalnie, ostatnio modelarska posucha, ale jakiś czas temu żonka () sprawiła prezent urodzinowy i dłubiemy. B-25 Mitchell to chyba jeden z bardziej znanych średnich bombowców USA okresu II wojny światowej. Maszyny te najbardziej zasłużyły się na Południowym Pacyfiku, walcząc z Japończykami. Dały tam solidnie synom Nipponu w kość, sami Japończycy uważali je za groźne maszyny, zwłaszcza w wersjach szturmowych. Najbardziej znaną akcję B-25 był rajd płk. Doolittle czyli nalot startujących z lotniskowca HORNET dwusilnikowych bombowców na Tokio (kwiecień 1942). Z militarnego punktu widzenia nalot miał mocno ograniczone znaczenie, natomiast propaganda USA mocno rozdmuchała ten śmiały rajd. Ot, po serii klęsk USA w wojnie z Japończykami, w końcu amerykańska prasa miała o czym popisać i mogła 'podgrzać' morale. Szkody wyrządzone przez bombowce Japończykom były minimalne, za to Japończycy spacyfikowali regiony Chin, gdzie B-25 miały wylądować po akcji. Ocenia się, że zginęło około 250 000 Chińczyków. O tej tragedii mało kto pamięta... Przejdźmy do plastiku. Sam model prezentuje się dobrze, zdetalizowane wnętrze, ładne faktura powierzchni, nity, śruby i w ogóle. Dokupiłem maski Montex (potem maski Edka, bo Montexu się nie sprawdziły) i blachy Edka. Od razu zaznaczam, że od samolotów USA ekspertem nie jestem, toteż mogą być babole kolorystyczne, mimo researchu w necie. Model plus dodatki: No i jakieś czytadło dla pogłębienia tematu: Na razie pokolorowałem wnętrze: Zacząłem też dopieszczać detale, acz bez szału, bo prostu z pudła robimy: Na razie tyle, zabawa przy wnętrzu B-25 przednia, acz jak kadłub zamkniemy to mało co się zobaczy. C.D.N.
  3. Dzięki za komentarze i lajki. Teraz tak: Wiem, trzeba było wymalować, ale po prostu lubię kłaść kalkomanie i mam z tego frajdę. A hobby jest po to, aby mieć frajdę z niego. Co do kamo z Malajów - będziesz robił wersję G4M1, jak w 1:72 to Hasegawa. Model jeszcze "starej daty", lepiej zlepić 1:48 Tamiya albo poczekać na jakiś lepszy G4M1 w 1:72. Chyba, że lubisz rzeźbić linie podziału i robić scratch wnętrza samolotu. Obicia robiłem na podstawie zdjęć z "Famous Airplanes of the World" i ospreyowskiego "Mitsubishi Type 1 Rikko Units of World War 2", plus net. Kilka zdjęć Betty z góry (najczęsciej zrobione z bombowców USA alboz fotokarabinu) pokazało, że tak właśnie układały się ślady zużycia u części samolotów. Czasem to kontrast był uderzający, jeden kawał poszycia zdarty niemal do zera, a obok - ciemno. Da się to wyjaśnić na dwa sposoby: były miejsca gdzie łaziła obsługa techniczna, lub poszycie mocniej tam pracowało i lakier odłaził (chyba, że są jeszcze inne pomysły - np. jak jakość/stopień utlenienia arkusza aluminium wpływa na przyczepność farby - na tym się kompletnie nie znam). Sam się nad tym zastanawiałem, ale kilka fotek było przekonujących. Co do dołu - sklejony egzemplarz na kilku zdjęciach wyglądał, jakby spód kadłuba był ciemniejszy niż reszta. W instrukcji Hasegawa dano, że w ogóle był czarny. Cóż, nie spotkałem się z czarnym spodem a'la RAF u Japończyków. Ale wykoncypowałem sobie na potrzeby tego modelu, że standardowo pomalowany samolot (góra ciemna zieleń, dół kolor szary lub goły metal) Japończycy przystosowali do działań nocnych i dół pomalowali. A świeża ciemnozielona farba odcinała się od zużytej. Taka ma idea, toteż celowo nie pobrudziłem dołu kadłuba i skrzydeł. Że to niby "świeżo malowane", jak ławka w parku na wiosnę.
  4. Klejenie dobiegło końca, warsztat i galeria poniżej. Zapraszam do oglądania i komentowania. Niestety, wcięlo jedną z osłon komory podwozia i do tej pory nie odnalazłem. Ale nie tracę nadziei
  5. Ostatnie podejście. Zacząłem od przedniego stanowiska strzeleckiego - producent oferuje km 7,7 mm, tymczasem w tej wersji co kleję, w nosie Betty był km 13 mm. Trochę się różniły, toteż podmieniłem. W starym wraku Do-217 znalazłem km 13 mm. Jedyną kwestią było jarzmo - wyciąłem kulkę/jarzmo z karabinu Hasegawa dociąłem do 13 mm kaemu i udało się ładnie wpasować w nos Betty. Powstała też Ohka: Następnie zacząłem odklejać maski oszklenia. No i klops - okazało się, że pod oszkleniem kokpitumam jakąś warstwę brudu. Dramat, na zdjęciu i tak wygląda to dużo lepiej niż w realu: Nie dość, że się z tym oszkleniem namęczyłem, to jeszcze taki syf na końcu. Cóż, delikatnie ostrym skalpelem udało się oddzielić kokpit od reszty (obyło się bez uszkodzeń), a brud zszedł od razu po przetarciem patyczkiem do uszu. Nawet nie trzeba było maczać w żadnym rozcieńczalniku. Co to było i jakim cudem się znalazło - nie wiem, a przed przyklejeniem chyba z 5 razy sprawdziłem, czy szkło było czyste. Było... Dodatkowym smaczkiem było, że przy odklejaniu odskoczyło oszklenie bocznych stanowisk strzeleckich, acz to udało się łatwo wkleić powrotem. Oczywiście, zgubionego fragmentu podwozia nie odnalazłem, na razie. Następnie radar, Ohka pod kadłub i finito. Wreszcie... Nie powiem, miałem sporą frajdę przy klejeniu modelu, pomimo serii wtop i pecha. W końcu jeden z ulubionych samolotów, no to trudno rozpaczać, a na półce Becina z Ohka cieszy oko. Zapraszam do galerii:
  6. Witam wszystkich ponownie. Idziemy do przodu, Betty dorobiła się silników i wygląda z nimi ciut lepiej niż bez. Dałem też okopcenia i delikatne obicia okolic napędu: Doszły śmigła: Samolot stanął na własnych kółkach, ma też śmigła i wygląda już jak samolot Natomiast za cholerę nie mogę doszukać się jednej z osłon komory podwozia z 4 mam 3. Jeszcze tydzień temu był komplet, a wczoraj wyparowało. Nic, będę szukał, ale jakby komuś Betty wylądowała na wrakowisku, to chętnie przytulę jedną część Dorobiłem też działka - ogonowe i wieżyczkę: Powoli idzie ku końcowi, jeszcze "tylko" Ohka i kilka drobiazgów. Ale już dużo bliżej niż dalej
  7. Pojadę moją ŚP babcią. Jezusicku drogi, jak na to paczę, to mi się ciepło na sercu robi... A od siebie: podziwiam kunszt modelarski
  8. Nie wiem co się dzieje, wstawiłem zdjęcia jak zawsze, opublikowałem i skucha, zdjęć nie widać... Musze pogrzebać jeszcze przy tym (pewnie jutro), może Admini mnie oświecą co jest nie tak...
  9. Chyba tak, żywcem lata 90 i to te wczesne. Co do Emily, to nowe wypraski, wypuszczone w 2017 roku. Wracając do tematu Betty. Becina dostała skrzydeł i zaczęła przypominać samolot. Przeciągnąłem ją także podkładem. Na styku skrzydło- kadłub była minimalna szpara, zalałem czarnym Surfacerem 1500 i wyszlifowałem, problem znikł. Potem malowanie, zacząłem od pasów szybkiej identyfikacji. Czerwony preshading a na to żółty. Kolor zabezpieczyłem lakierem błyszczącym, potem zamaskowałem. Czas na preshadning właściwy. Na dole celowo dałem mocniejsze barwy. Chodzi o egzemplarz Betty z zdjęcia na samym dole, z grupką pilotów. Część publikacji podaje, że spód samolotu pomalowano na czarno, jeden z schematów malowania modelu też podaje taką opcję. Generalnie, nie spotkałem się z tym, żeby Japończycy malowali samoloty na czarno, tak jak np. Brytyjczycy w swoich nocnych bombowcach. Natomiast mogę wyobrazić sobie, że Japończycy pomalowani spód Beciny ciemnozieloną farbą, której nowa, świeża warstwa odcinała się od starej, ciut spłowiałej. Przejrzałem sporo zdjęć tego samolotu (tzn. to samo, ale kilku książkach), widać pewien kontrast i nie wygląda mi to na cień lub refleks od słońca. Tak sobie wykoncypowałem i postanowiłem podążać tym tropem. Krok nr 1. Od góry farba bazowa, Tamiya XF-11 z dwiema-trzema kroplami XF-3, flat yellow (dla minimalnego rozjaśnienia koloru). Spód kadłuba i skrzydeł pomalowałem XF-11, ale z domieszką XF-27 black green, żeby ciemniej było. Na zdjęciach kontrast widać tak sobie, ale jest. Nie za duży, nie za mały. Całość zabezpieczyłem lakierem błyszczącym. Krok 2. kalkomanie. Cóż, tu zestaw oferowany przez producenta jest oporny. Sporo się namęczyłem, żeby jako tako siadły. Płyny do kalkomanii jakoś słabo działały. Generalnie, jedne z słabszych kalkomanii z jakimi się bawiłem. Kalkomanie kłaść lubię a tu zonk, mniej radości niż zazwyczaj... Krok 3. Zacząłem się bawić w wash, różnicowanie kolorów powierzchni, czy efekty zużycia, acz to co uzyskałem przy pierwszym podejściu nie przemówiło do mnie (chociaż starałem się robić to wedle zdjęć Becin, np. z fotokarabinów myśliwców US) Podejście numer 2 bardziej mi przypadło do gustu. Teraz czas na zacieki, potem dorzucimy silniki i drobnicę typu działka, radar, itp.. No i Ohka na deser, acz tu wciąż szlifujemy to i owo, bo coś wciąż wychodzi nie tak jak być powinno. Jednak, widać już światełko w tunelu pt. Betty na półkę. C.D.N.
  10. Zacny model, milordzie.
  11. tenzan

    Pe-8 / Пе-8 Zvezda 1/72

    Bardzo fajnie wygląda, plus za wykonanie, zwłaszcza, że trzeba było pokonać dość oporną materię, z tego co śledziłem w warsztacie.
  12. Bardzo fajnie wygląda całość. Odrapania w miarę, dobrze, że skorygowałeś pierwszą wersję. Podoba mi się, czekam na finisz, bo już blisko, blisko... Co następne na tapecie? Chyba, że jakaś niespodziewajka
  13. tenzan

    Avia S-99 - Eduard 1:48

    Wygląda świetnie, czekam na galerię...
  14. Mimo pracy zdalnej, czasu mało, ale coś do przodu poszło. Dziękuję za słowa porady względem przyklejenia oszklenia do kadłuba, przetestowałem swoje rozwiązanie, a przyklejając przeszklony nos do kadłuba radę rymulusa. Obie metody zdały egzamin, ale na kokpicie, zapewne wskutek naprężeń, pojawiły się mikropęknięcia, widoczne pod słońcem. Na szczęście, nie przerodziły się w makropęknięcia... Na tym etapie skleiłem podwieszaną pod Betty latający, samobójczy pocisk Ohka. Trochę jakby z innego zestawu, ilość szpachli i szlifowania, aby to spasowało jest spora. Muszę jeszcze przerysować kilka linii podziału, bo to co dał producent to model-fiction. Nie będę szalał, żeby nie skopać, ale to co jest to słabo wygląda. Zabrałem się za gondole silników i komory podwozia. Poszło gładko, zielony interior green, suchy pędzel z srebrnym pigmentem, lakier błysk, wash i lakier mat. Skleiłem też golenie podwozia i wszystko skleciłem do kupy. Pasowało gładko, nawet gondole do skrzydeł spasowały bardzo dobrze, jedynie wymagały minimalnego zeszlifowania przy krawędzi natarcia. Ale to nie było nic poważnego, tu dopasowanie jest OK. Pokleiłem też nieco drobnicy, w tym stanowiska tylnego strzelca. Naniosłem też kolor interior green na oszklenie, przed malowaniem podkładu. Niestety, łączenie przeszklonego nosa z kadłubem wymaga zeszlifowania tu i ówdzie, ale to będzie kolejny krok. Potem podkład i może wreszcie MALOWANIE
  15. tenzan

    Brewster B 339C 1/48 Tamiya

    Bardzo fajny efekt, duży plus za temat no i wykonanie
  16. No to czekamy na galerię bawoła Efekt pracy bardzo fajny ?
  17. Co tu dużo pisać, świetne wykonanie. Miło popatrzeć...
  18. Marudek znów startuje, będzie na co popatrzeć
  19. Kibicuję, aby wszystko się udało, bo na razie wykonanie robi wrażenie, zwłaszcza interior.
  20. Spitów ci na forum dostatek, ale ten zacnie towarzystwo ubogaci. Bardzo ładnie wykonany model!
  21. Nie moja skala, ale model świetny. Szacun!
  22. Cóż, jako że na RAF-ie się nie znam, malowałem wedle instrukcji.
  23. tenzan

    M6A Seiran, Tamiya 1:48

    Dzięki za miłe komentarze. Nic nikomu się nie wylało Pierwotnie samolot był pomalowany na pomarańczowo, na to nałożono kiepskie jakości zieloną farbę. W warsztacie jest zdjęcie mozno zdewastowanego M6A, z którego zielony kolor zlazł płatami, odsłaniając pomarańczową farbę. Tym się inspirowałem...
  24. Dzięki za dobre słowa, towarzysze ? Był w całości jako kalkomania. Trochę się bałem, że się potarga przy nakładaniu, ale po dobrym namoczeniu kalka okazała się mocna i ładnie zareagowała na płyny. Oczywiście wymagała dosyć uważnego i delikatnego nakładania, a że z doświadczenia wiem, że kalkomanie Fine Molds czasem bardzo gwałtownie reagują na płyny, to dawkowałem je z wyczuciem. Napiszę raz jeszcze, kalkomania to najmocniejszy punkt tego konkretnego zestawu.
  25. Na lotnictwie RAF-u znam się średnio, ale po lekturze książki "Krwawe niebo nad Tobrukiem" postanowiłem ulepić coś w klimacie pustynnym. Akurat się ukazał bodajże rodenowski Gloster Gladiator opakowany przez Edka, wraz z blachą i pięknym zestawem kalek (łotewski Gladiator z zestawu też kusił, oj kusił). Od razu zaznaczam, ze sekrety i tajemnice malowania RAF-u to dla mnie trochę czarna magia, toteż pomalowałem samolot zgodnie z zaleceniami w instrukcji. Sam model okazał się miejscami toporny w budowie - namęczyłem się z goleniami podwozia, a jako, że to mój pierwszy dwupłat w życiu, to zachowanie symetrii górnego i dolnego płata było dla mnie wyzwaniem. Naciągi zrobiłem - PRZEPRASZAM - z MIG Rigging (świetna sprawa) plus żyłka wędkarska. A czemu przepraszam? RAF-owskie naciągi miały formę taśm a nie linek, ale ja kleję dla przyjemności i wykonanie imitacji taśm mnie przerosło. Poszedłem na łatwiznę, co przyznaję bez bicia. Sporo uwagi poświęciłem brudzingowi - ślady odbić tam gdzie metalowe części, spaliny no i kurz (specyfik Dust Effects okazał się przydatny bardzo). Do tego dodałem figurkę lotnika z zestawu Buffalo Tamiya. Sam model przedstawia maszynę pilotowaną przez F/O Petera Turnbula (RAAF), asa z 12 zestrzeleniami odniesionymi nad Afryką i Dalekim Wschodem. Na Gladiatorze zaliczono mu uszkodzenie Fiata G.50. Lotnik ten zginął w sierpniu 1942 nad Nową Gwineą. Zachęcam do oglądania i komentarzy: Kilka zbliżeń: Rzut na spód maszyny: tu jeszcze z budowy: Model na półce z pilotem:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.