Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
Przerwa modelarska od maja, ale wracam go gry! Aby przełamać zastój na początek dokończyłem model budowany w zrywach od około roku. Biorąc pod uwagę raty i ból w jakim się rodził oraz fakt że słabo się znam na odrzutowcach, efekt końcowy uważam za nadspodziewany udany. 54) F-15E Strike Eagle 1/72 Revell/Hasegawa: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=40849
-
Sorki, warsztatów nie oglądam wszystkich. To uszkodzenie powierzchni było łatwe do naprawienia. Wystarczyło przetrzeć delikatnie papierem ściernym i trysnąć skrzydło werniksem... Śladu by nie było. Wiem, bo mi się takie rzeczy też zdarzają. Wybrnąłeś mało profesjonalnie i za karę będziesz teraz musiał oglądać brudną szmatę na samolocie!
-
Bardzo przyjemnie wykonany! Gratulacje! Co do szmaty, to może i jest fajnie odtworzona sama w sobie, ale czy przydaje szyku modelowi jako całości? Moim zdaniem nie. Taki element ni przypiął ni przyłatał... No chyba że model ma stanowić element jakiejś większej całości, dioramy itp.
-
Jak się wkłada tyle dodatków to szkoda pracy przy tym staruszku. Nowy Airfix jest tani jak barszcz i byłby lepszą bazą. No, ale jak już zacząłeś...
-
Budowa tak dużego modelu to spore wyzwanie. Mimo paru uchybień moim zdaniem poradziłeś Mikele, także gratulacje! I zazdroszczę, że posiadasz przestrzeń na eksponowanie takich modeli!
-
Dzięki za uwagi! Co do spasowania zbiorników konforemnych to faktycznie miałem problem. Prawy się nawet odkleił na natarciu i to razem z farbą... Zobaczyłem to dopiero po zrobieniu zdjęć. Teraz wiem, że lepiej by było dokleić zbiorniki przed malowaniem całości a nie po. Z mojego punktu widzenia odrzutowce są trudniejsze w budowie. Zazwyczaj mają więcej części, mnóstwo podwieszeń. No i trudno się wgryźć we wszelkie niuanse techniczne nie siedząc w temacie. Co do skali, to się zastanów. Ten F-15 nawet w 1/72 to spora maszyna, wielkości mniej więcej 2-silnikowego bombowca z 2 WŚ.
-
Hehe, powiedziałbym że raczej sobie żartujemy... Moim zdaniem jest prawidłowo, zresztą w podanym wątku toczyła się dyskusja na ten temat. A że niektóre źródła czy producenci kalek potrafią wprowadzać w błąd to przekonałem się wielokrotnie. Szczęśliwie mam spory zasób literatury i z reguły potrafię dotrzeć do zdjęcia oryginału.
-
Dzięki ariel za informacje!
-
Gratuluję ukończenia! Lepiej późno niż nigdy... Ładny model, ładne zdjęcia. A że Spitfire zawsze prezentuje się elegancko to też prawda, choć akurat RN135 bardziej mi się podobał w wojennym malowaniu, z rozkładówką Lacey'a: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=34856 .
-
Tak jest! Dokładnie jak w podpisie: Avenger już pomalowany, czeka na washa a Mosquito... nabiera kształtów! Choć chodzi mi po głowie MiG-21 lub 29 w naszych barwach...
-
W skali 1/72 początkującemu polecam zestaw Airfixa. Wersja E-3 jest oferowana jako starter set, z klejem i farbą. Ewentualna alternatywa to zestawy ICM lub Tamiya.
-
Hehe, dzięki. Po prostu braki w modelach staram się nadrabiać wstępem historycznym.
-
To "coś" np. na koncówkach skrzydeł? W ogóle nie myślałem że to jest rodzaj oświetlenia! To kalkomania.
-
Dzięki za opinie! Co do washa, to przyznaję że nie przykładam się specjalnie do tego aby był idealnie jednolicie i równomiernie położony. To nie jest tak, że w prawdziwym samolocie wszystkie linie podziałowe są absolutnie równe i dbając o jednolite, równe washowanie łatwo uzyskać efekt "kartonówki". Wydaje mi się że linie z pewną dozą przypadkowości (czasem grubsze, czasem słabsze, gdzieniegdzie zanikające) na swój sposób podnoszą realizm wyglądu modelu. Na prawdziwym samolocie też cienie/brud na liniach podziałów blach nie wyglądają w sposób absolutnie jednolity, także odrobina chaosu tutaj nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Mógłbym ołówkiem poprawić miejsca, gdzie wash słabiej siadł, ale z powodów podanych wyżej nie "walczę" z tym efektem pewnej niejodnorodności. Moim zdaniem model wygląda wtedy lepiej, może nie w konkretnym wycinku, ale jako całość. A światła pozycyjne? Po prostu pacnąłęm farbką...
-
Letalin, akurat ja wszystkie modele "frajdoluje", czyli robię bez napinki dla zabawy, niezależnie czy to FROG, Tamiya, Matchbox czy Hasegawa... Ale nie myślę że luzackie traktowanie vintyge powinno służyć np jako wygodna przykrywka dla modelarskiej indolencji i braku umiejętności, na zasadzie skoro model jest primitywny to zrobię go równie prostacko, bez dbałości o podstawy modelarskiego rzemiosła.
-
Ja też lubię pędzlowanie i obecnie nawet mimo posiadania aero, częto łączę obie techniki. Jednak wiele efektów udaje się uzyskać tylko za pomocą natrysku, także nie wyobrażam sobie teraz powrotu tylko do pędzlowania. Kolekcja zróźnicowana i bardzo fajna. Cieszy mnie możliwość obejrzenia vintigy w innym wykonaniu, gdyż czułem się nieco osamotniony na forum prezentując stare FROGi, Matchboxy czy Airfixy. Z tym, że nie do końca mogę się zgodzić brabazon z Twoją sugestią, że te starocie są tak proste wykonaniu. Modele są proste to fakt, mają relatywnie mało części i wiele uproszczeń, ale ich złożenie do banalnych nie należy. Szczerze powiedziawszy wolę składać np. Tamiye niż FROGa. Mniej roboty a efekt lepszy. Stary zestaw wymaga więcej obróbki, opiłowania elementów, spasowania i szpachlowania. A szlifowanie powierzchni z wypukłymi liniami to dość mało przyjemna zabawa. Do tego dochodzi fakt zmęczenia starych form, wklęśnięć czy paprochów na powierzchni, co specjalnie mi dokucza we FROGach tłuczonych w milionach kopii przez sowieckie Novo. O elementach szklanych nie wspominając. Także nie reklamujmy vintage jako dziedziny modelarstwa łatwej i przyjemnej, bo tak nie jest.
-
Dawno nic nie pokazywałem, bo na pół roku zamknąłem warsztat modelarski. Ale powracam i to od razu z grubej rury (a nawet dwóch, i to odrzutowych heh). Tematyka jest mi obca, ale współczesne maszyny traktuję jako rodzaj odmiany, odskoczni od okresu II WŚ. Niestety zestaw F-15 Hasegawy (tu akurat w edycji Revella) nie należy do tych relaksujących. Po dość długim okresie zmagań, wielokrotnym zarzucaniu projektu i powracaniu, udało mi się go w końcu skończyć. Merytoryka zapewne cierpi (mam nadzieję że braki zostaną wytknięte!), ale niezbyt wnikałem w konstrukcję, opierając budowę o instrukcję montażu, troszkę wspierając się fotkami z netu. Także wykonanie wprost z pudła, malowanie Humbrolami, werniks akrylowy (mat na nosie, satyna na reszcie). Mimo wszystko, mam nadzieję że model spodoba się Wam. Zdjęcie oryginału udało mi się znaleźć w wydawnictwie Squadron Signal 1183 "F-15 in action":
-
Heh, szukając analogii rzekłbym że sport wyczynowy zawsze ogląda się z ciekawością! Natomiast nie jest on dla wszystkich... Powiedziałbym nawet, że dla niewielu.
-
Hawker Hurricane Mk I (wczesny), AIRFIX 1/72
Banny odpowiedział Wojciech Butrycz → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Dokładnie RAV. Od początku roku 1940 skrzydła płóciennych Hurricane systematycznie wymieniano na metalowe, także nr seryjny ani detale wykończenia charakterystyczne dla wczesnych serii nie są podstawą do twierdzenia, że samolot musiał mieć płócienne skrzydła przez cały okres służby. Moim zdaniem mało prawdopodobne aby jakiś się zachował z wczesnym typem skrzydła do sierpnia 1940, dlatego dopytuje się o ewentualne zdjęcia... -
Hawker Hurricane Mk I (wczesny), AIRFIX 1/72
Banny odpowiedział Wojciech Butrycz → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Swoją drogą czy są jakieś potwierdzone informacje o użyciu płóciennoskrzydłych Hurricane w polskich dywizjonach? Moim zdaniem to mało prawdopodobne... -
Rzadko mamy okazje oglądać modele samolotów wykonane przez płęć piękną, także bez wątpienia model cieszy i stanowi miłe urozmaicenie na forum. Co do merytoryki to się nie znam, ale model wygląda poprawnie w planach ogólnych. Przybliżenia niestety mu ewidentnie nie służą. Malowanie farbą jest nieco chropowate (wiem, że pędzel ale można zrobić to lepiej), widać uchybienia w obróbce (skleiny), świecące kalkomanie... Jest nad czym popracować przy kolejnym modelu. A może warto pomyśleć o malowaniu natryskowym? W sumie efekt końcowy jest mi dość bliski, przypomina modele robione w starym stylu: malowane pędzlem, bez washa i śladów użytkowania. Mnie to w żadnym razie nie razi. Gratuluję ukończenia dość skomplikowanego zestawu.
-
Ale jak na początkującego ogólnie jest dobrze. Nie zrażaj się krytyką, tylko rób kolejne modele!
-
No i bardzo fajnie! Tak trzymać!
-
Kowal, doceniam że "chciało" ci się robić te wnęki, ale efekt jest... nie adekwatny do włożonej pracy, mówiąc oględnie. Osobiście gdybym chciał dodać trochę "rzeźby" w tym miejscu, to nie bawiłbym się drucikami tylko wyrył te linie w plastiku, a po malowaniu uprzestrzennił washem. Roboty mniej, łatwiej zachować precyzję wykonania, a oko słabo wyłapie różnicę między wklęsłością a wypukłością ( tym bardziej że wnęka podwozia to miejsce zacienione i dość schowane przed wzrokiem).
-
Su-20 - Pantera z przewagą dodatków własnych - 1:72
Banny odpowiedział Mikolaj75 → na temat → [L]Warsztat
Zaskakujesz Mikołaj. Skoro zamierzasz tak detalować te Su jak ... Jaka to co prawda nie wiem czy dożyję finału (ze względu na zaawnasowany wiek hehe), ale z przyjemnością będę obserwował. Życzę powodzenia. I wytrwałości!
