Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
Mustangi z merlinami miały podłogę wyłożoną drewnem, stąd ten brąz. Koloru podłogi i tak nie będzie widać, ja bym się nie przejmował i całość pomalował Interior Greenem. Zinc Chromate Yellow nie był stosowany w kabinie.
-
Robiłem jakis czas temu Messera dokładnie w takim malowaniu. Co prawda 1/72 ale może przydadzą ci się zdjęcia archiwalne tej maszyny? http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=20698 Powodzenia!
-
Zerknij, czy ta 109ka nie jest spokrewniona z twoim modelem: http://www.mojehobby.pl/Revell-Messerschmitt-Bf-109F-p-1-1494672.html
-
Czyżby jakiś sarkazm kornik hehe? Faktycznie budowa tego dość prostego modelu ciągnie się od maja, ale każdy modelarz na swoje tempo... A jak się miewa twój Mustang Przemku?
-
Przy budowie modelu aspekt historyczny jest dla mnie równie ważny jak modelarski. A może nawet ważniejszy? Czasem odnoszę wrażenie, że więcej czasu spędzam nad materiałami historycznymi niż nad samym modelem hehe. Ale nad tą Peggy trochę się nasiedziałem, to nie jest banalny model w wykonaniu. Modelarskiego sklepu w Ełku nie ma (zresztą nigdy nie było), ale można znaleźć troche modeli i farb Revella w zabawkarskich. Z tych ostatnich czasem ratunkowo korzystam, jak potrzebuję od ręki jakiegoś koloru.
-
Nie zawstydzaj mnie Zdravko! Ale dzięki! Tak po prawdzie, to miejsca przewidziane na hinomaru producent zostawił kompletnie "łyse". Uznałem, że może to wyglądać "głupio" i odtworzyłem w tych miejscach nity oraz linie podziałowe, ale nie są one doskonałe... Poza tym na żywo kalki wyglądają lepiej niz na fotkach, naprawdę nie wiem co tam wylazło na tych fotkach (może kurz?).
-
Dziękuję za uwagi Panowie! Czerwone kólka dobrałem z jakiś resztek, choć chodziło mi po głowie wymalowanie ich z masek, ale musiałbym je specjalnie sprowadzać ze sklepu. Natomiast czerwone paski wymalowałem własnoręcznie i to nawet pędzelkiem! No właśnie z metalizera nie jestem zadowolony. Mimo że go wypolerowałem, to po nałożeniu lakieru (i to błyszczącego) wygląda satynowo... W ogóle zastanawia mnie jedna rzecz: jak kładę bezbarwny błyszczący lakier pędzlem to daje bardzo lustrzaną powierzchnię, natomiast jak robię to aerografem to nie jest tak zupełnie błyszczący. Co robię nie tak? Oszklenie wygląda trochę dziwnie i pancernie, ale tak przygotował to producent. Uważam, że i tak dobrze udało mi się je spasować. A szkło na górze, z tyłu to fragment wieżyczki strzelca, która w razie potrzeby była wysuwana do góry, dlatego specjalnie zachowałem taki drobny "ząbek". Tak w ogóle to oszklenie Peggy malowane pędzlem tak dało mi w kość, że tu już miałem dość tej zabawy i siegnąłem w Nell po maskol. Modele tych samolotów są naprawdę ciekawe, ale domyślam dlaczego są tak rzadko budowane... Bardzo trudno o materiały dotyczące szczegółów technicznych tych maszyn, a także spraw związanych z malowaniem. Instrukcja może byc jakąś podpowiedzią, ale modelarz musi się nieźle natrudzić, aby np rozstrzygać jak wyglądało malowanie wnęk podwozia albo wnętrze kabiny. Wybór odpowiednich barw ewentualnego kamo to problem sam w sobie. Tu miałem łatwiej, bo dural to dural... Ogólnie rzecz biorąc to można znaleźć troche wartościowych materiałów japońskich, ale można tu skorzystać tylko ze zdjęć i rysunków. Np zdjęcia archiwalne zaprezentowane na początku były opatrzone sporym opisem którego nie sposób jednak odczytać... Cóż, mimo braków łatwo przyswajalnych materiałów się nie zrażam i będe drążył lotnictwo japońskie. Obecnie pracuję nad Ginga/Frances z Hasegawy. To znacznie bardziej nowoczesny model i postaram się wykończyć bardziej "współcześnie". Może nawet spróbuję preshadingu?
-
PZL P-50 czyli "jaszczomp", 1:72, PZW Siedlce, b. vintage
Banny odpowiedział drabik → na temat → [L]Galerie
Też mi się wydaje że to tłukł jakis prywaciarz a nie Siedlce... No ale oryginalnego opakowania dawno nie mam! Za to został mi się model wykonany w latach 80-ych. Robiąc fotki dla "japończyków" machnąłem kilka ujęć dla Jastrzebia. Pozwole sobie pokazać, myślę że ciekawie będzie zobaczyć prawdziwego starocia i porównać z vintage. Mam nadzieję, że drabik nie będzie miał żalu za podłączenie się do jego galerii... -
Zapraszam do obejrzenia i skomentowania vintage'owych bliźniaków (a raczej bliźniaczek heh): Peggy: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=29132 Nell: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=29133
-
(zdjęcia: 1, 2 Bunrin-do, 3 Model -Art, 4 Schiffer. Trochę historii Model przedstawia bombowiec G3M1 Typ 11 (wg innego systemu nazewnictwa: Samolot Torpedowy Marynarki Typ 96, kod aliantów to "Nell") to pierwsza seryjnie produkowana wersja tej maszyny. Wyprodukowano zaledwie 34 sztuki tej wersji (w roku 1937). Bombowiec praktycznie od razu przestestowano w walce na terytorium Chin. Już tydzień po rozpoczęciu działań wojennych, 14 sierpnia 1937, 18 maszyn Kanoya Kokutai wystartowało z bazy na Formozie (Tajwan) i zaatakowało 2 chińskie lotniska. Na skutek reakcji chińskich mysliwców utracono 3 Nell. Dzięki zasięgowi Nell atakowano także Chiny z baz w Japonii. Dokonał tego Kisarazu Kokutai startując w liczbie 20 bombowców z bazy Omura (wyspa Kiusu), pokonując trasę około 2000 km zaatakował Nanking (ówczesna stolica Chin). Oprócz imponującego zasięgu ten samolot miał kilka cech charakterystycznych jak lotki poniżej krawędzi spływu płata (podobnie jak Ju-87) albo brak komory bombowej (całe uzbrojenie bombowe lub torpedowe podwieszano pod kadłubem). Potężne skrzydła i dodatkowe miejsce w kadłubie umozliwiało zasięg ponad 4000km. Ciekawostką jest że w końcu lat 30-ych zakupiono w USA licencję na radiobusołe i automatycznego pilota Sperry. Dzięki temu kolejna, liczniej budowana wersja G3M2 była pierwszym na świecie seryjnie budowany samolotem z tak nowoczesnym wyposażeniem wspomagającym loty długodystansowe. Sławę Nell zyskały dzięki akcji przeciwko HMS Repulse i Prince of Wales, choć należy pamietać rozstrzygające ciosy zadały tym pancernikom nielicznie reprezentowane w tym ataku torpedowe G4M z Kanoya Kokutai właśnie. O modelu To brat bliźniak prezentowanej obok Peggy ( http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=29132 ), także formy pochodzą zapewne też z lat 60-ych ubiegłego wieku. Model ten jest bardziej uproszczony, ale oddaje sylwetkę Nell prawidłowo. Jak każdy staroć zestaw wymagał trochę dopasowania i szpachlowania. Szczególnie połączenie skrzydła-kadub było irytującym miejscem... No, ale nie będe narzekał, bo ogólnie fajnie mi się go składało, szczególnie jeśli pamiętać, że produkt ma blisko pół wieku. Wykonanie tego modelu, mimo że także w konwencji vintage bez poprawek itp, było dla mnie poligonem doświadczalnym dla próby zróżnicowania faktury duralu. Zastosowałem tu dwa różne metalizery (Humbrola i Model Mastera) oraz zwykły ołówek. Nie wszystko wyszło tak jak zamierzałem, ale efekt nie jest tragiczny więc pozwolę sobie zaprezentować ten model. Tym bardziej, że podobnie jak Peggy to jedyny rodzynek tego typu na forum! W modelu brakowało kalkomanii, także musiałem jakoś wybrnąć. Wybrałem malowanie z dość prostymi do odtworzenia oznaczeniami, tym bardziej że natrafiłem na kilka zdjęć tego konkretnego egzemplarza. Natomiast nie wiem, jaka to jednostka. Domyślam się tylko, że może być to Kanoya Kokutai. Zdjęcia nr 3 i 4 są opisane w monografii Schiffera jako akcje nad Chinami w 1938 roku. Gdyby ktos mógł mi tu pomóc w identyfikacji przynależności maszyny, to będę wdzięczny!
-
(zdjęcia i rysunek pochodzą z Monografii Ki-67 wydawnictwa Bunrin-do) Trochę historii Model przedstawia Ki-67-I Hiryu (aliancka nazwa kodowa Peggy) z 7. Sentai, 1. Chutai. Jednostka ta jako pierwsza zastosowała bojowo Ki-67. Mimo że należała do lotnictwa armijnego otrzymała specjalny trening w użyciu torped i została skierowana w czerwcu 1944 na Filipiny. Macierzystą baza 7. Sentai było lotnisko Hamamatsu (między Osaką a Tokio), gdzie jednocześnie stacjonowała dywizja szkoleniowa (Hamamtasu Hikoshindan Hikoshidan Hikotai). Co prawda od wiosny 1944 samoloty nosiły oznaczenie 7-xx, ale ten egzemplarz posiada charakterystyczne oznakowanie w postaci stylizowanej góry Fuji na stateczniku. Symbol taki przyjęła także specjalna jednostka samobójcza "Fugaku" sformowana z instruktorów bazy Hamamatsu i ochotników z 7. Sentai, pod dowództwem majora Nishio (wg innego źródła był to kapitan Miura). Oprócz zwykłych Ki-67 "Grupa Fugaku" wyposażona została w specjalną wersję Ki-67-I-KAI (nazywaną także To-Go, widoczna na ostatnim zdjęciu) z jednolitym sklejkowym "nosem" i zredukowaną załogą. W czasie kampanii na Filipinach jednostka samobójcza przeprowadziła pierwszą akcję 13 pażdziernika 1944 (7 października wg innego źródła). Ostatnie samobócze misje odbyły się 10 i 12 stycznia 1945. Ustalenie ewentualnych sukcesów Grupy Fugaki jest praktycznie niemożliwe, choć przypisuje się im np uszkodzenie niszczyciela USS "Le Ray Wilson" 10 stycznia. O modelu To bardzo stary zestaw firmy LS, formy są datowane na rok 1966. Model jest ciekawy i na swój sposób uroczy mimo wieku. Fajnie mi się go składało, choć spasowanie części oczywiście odbiega od współczesnych standardów. Warsztat z inboxem można znaleźć tutaj: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=86&t=27160. Miałem wątpliwości co do malowania, bo nie znalazłem fotografii tego konkretnego egzemplarza, ale podobał mi się piktogram z górą Fuji, także wybrałem ten schemat zamiast oznaczenia cyfrowego. Chciałem zachować oryginalną formę tego leciwego i nieco egzotycznego produktu (do tej pory nikt nie zaprezentował Peggy na forum!!!), także wykonanie jest vintage'owe bez istotnych zmian. Pozwoliłem sobie na zrobienie "mechanizacji" umożliwiającej pokazanie silników. Obydwa śmigła i osłony silników są dopasowane na styk tak, że można je zdjąć. Klapy zdecydowałem się zrobić w pozycji opuszczonej. Mimo przyjęcia konwencji vintage starałem się, aby model nie raził oczu nazbyt staromodnym wykonaniem, także poszukiwałem tu jakiegoś rozsądnego kompromisu. Mam nadzieję, że oglądanie będzie jednak przyjemne!
-
Gratuluję zakończenia prac i czekam na galerię. PS Ja olinowania nie robię z zasady. Zbyt często ulegało uszkodzeniom podczas odkurzania, przestawiania itp także wolałem w ogóle pomijać ten element niż wkółko poprawiać.
-
PZL P-50 czyli "jaszczomp", 1:72, PZW Siedlce, b. vintage
Banny odpowiedział drabik → na temat → [L]Galerie
Kiedyś składałem ten zestaw i wcale nie był jakoś specjalnie trudny w wykonaniu, także nie demonizujmy. To prosty model dosłownie z kilkoma elementami, nawet nieźle pasującymi... Zmontowanie Spitfire'a czy też Hurricane z Lotni to dopiero było wyzwanie! Ale wykonanie mi sie podoba. Czekam na kolejne vintagowe produkcje! -
Maszt antenowy też się pochyla nie w tą stronę. Sporo tych "głupich" błędów, ale ogólnie modelik przyjemny. Dziwnie wyglądają białe napisy na lotkach, jakos nie kojarzę ich na samoltach sowieckich... No i takie anonimowe, jednolite malowanie! Na Ławoczkinach latało wielu asów i można się było pokusić o maszyne z "historią"!
-
Faktycznie, a sprężarce piszą że jest 1/8", ale aero wygląda że ma szybkozłączkę, a to wygodne rozwiązanie.
-
Wężyk na moje oko jest zły. Powinieneś dobrać przewód zakończony z jednej strony szybkozłączem 2.7 do aero i gwintem wewn. 1/4" do sprężarki, bo inaczej sporo cie wyniosą przejściówki.
-
Rozumiem. Ale mogłeś coś z tym zrobić. W oryginale wygląda to inaczej niż w twoim modelu, a konkretnie tak: http://www.martinsammodels.com/webpage/pages/Real%20Aviation/Walkarounds/Helldiver/pictures/001.jpg
-
Bardzo fajny, gratulacje! Mogłeś ewentualnie zapuścić czarną farbą wlot powietrza pod silnikiem... No i maszt antenowy niechlujnie wklejony, z wyraźnym zgrubienem.
-
Błękitny chyba ciutke zbyt ciemny... No i wypadałoby troche poprawić piasty kół, bo bardzo szpecą. Chyba że chciałeś zachować 100% oryginalny vintagowy wygląd modelu?
- 42 odpowiedzi
-
- l-60 brigadyr
- plasticart
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Tylko te kolorki strasznie jasne w porównaniu do tej odrestaurowanej szwajcarskiej 410ki...
-
Czerwony wash na hamulcach to świetny pomysł, tym bardziej że zgodny z faktycznym wyglądem: Modelik bardzo mi się podoba, czekam na finał!
-
Junkersa pokaż jak go skończysz. Tylko postaraj się robic lepsze zdjęcia!!! Te są strasznie zaciemnione. Sugeruję rezygnację z flesza i robienie fotek w świetle dziennym. Foka całkiem przyjemna i mi się podoba. Czarny prostokąt przy wydechach faktycznie ciężko równo pomalować pędzlem. Gdzieś na forum jest galeria mojego FW-190, w którym sobie z tym też nie poradziłem. Teraz bym po prostu odpowiednio zamaskował miejsce i trysnął aerografem...
-
Przesunięcie białego jest najbardziej parszywe, bo nie widać tego na papierze i problem objawia się w trakcie nakładania... Ale po położeniu pierwszej gwiazdy faktycznie mogłeś zrobic tak jak radzi kornik. Teraz to została ewentualnie podmalówka Dark Sea. A z kalkami Aca miałem do czynienia ostatnio przy okazji wykonania dwóch Korsarzy, także mam wyrobione zdanie...
-
F-84G, Hobby Boss, 1:72 (c.d. treningu z folią na P-51C)
Banny odpowiedział ministersan → na temat → [L]Warsztat
Modelarstwo to sztuka iluzji, w której metoda ma drugorzędne znaczenie, a liczy się końcowy efekt. Wybrałeś bardzo trudną i pracochłonną metodę, mam nadzieję że będziesz choć zadowolony z wyników. Miło by było w koncu zobaczyć jakiś gotowy model, a nie sam "trening"... A tak dla ścisłości to w lotnictwie jest zazwyczaj stosowany dural, stop aluminium. Chcąc zachować wierność idei powinieneś poszukać folii z duraluminium! -
Tak, też myślę że poprawiło to odbiór modelu. Zapomniana nieco technika ołówka ma swoje plusy, może model wygląda nieco jak kartonówka, ale linie są cienkie, adekwatnie do skali 1/72.
