Skocz do zawartości

1/32 GRUMMAN J2F-5 'DUCK' Przeciwko U-Bootwaffe 1942 | LUKGRAPH


Boch

Rekomendowane odpowiedzi

36 minut temu, lord_karton napisał:

Coś kręcisz bo jednak Ci się chciało :mrgreen:

 

 

Przeczytałem nawet 21 :mrgreen:
Pytam w kontekście tego zdania.

Co prawda to o wnętrzu, ale zakładam, że nie zmieniasz podejścia na zewnętrznych powierzchniach.

Tematem płóciennych pokryć zacząłem się interesować niedawno, a że występujesz w roli eksperta, to pytam. Na tych i każdym innym krytym płótnem samolocie, od końca WWI do la 50-tych XX w. używano "silver dope" jako "top coat" i na to kamuflaż. Ale zaczynano napinanie płótna od "clear dope". 

 

image.jpeg.a14457e7ce4651b2d5b20ba96a17beaa.jpeg

Np. to mi wygląda jak rdza. Drugie pytanie jakie mi się tutaj nasuwa to czy jest jakaś dokumentacja na takie łuszczenie się farby na płótnie czy to tylko taki "freestyle"? Pytam o to zaznaczone miejsce i ogólnie o powierzchnie płaskie tak to nazwę, o krawędzie natarcia nie pytam.

 

Mi to wygląda z kolei na łuszczenie farby na powierzchni płóciennej… nie wszystko co jest w kolorze brązowym (jasnym, ciemnym, rudym) musi być rdzą, równie dobrze może to być odbarwienie. Przykład łuszczącej się farby na powierzchni płóciennej - co prawda obiekt z Wielkiej Wojny, ale widać, że kamuflaż został złuszczony do gołego płótna. 
 

IMG_2181.thumb.jpeg.19e0609c2bfa6e14f24b793b102d3754.jpeg

 

IMG_1920.thumb.jpeg.acfc8552f932e84d29e189e446cbb1a2.jpeg

 

IMG_1921.thumb.jpeg.eb788e477780c1ee969d3643d9a8933a.jpeg

 

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Panie Karton, wiedzę musisz pan uzupełnić. Mówi ci coś nazwisko Dana Bell? Wyobraź sobie, że nie wszystkie samoloty kryte płótnem były malowane w sposób jaki opisałeś. Konsultowałem z nim jak technologicznie malowano skrzydła J2F i innych płóciennych samolotów marynarki z tamtego okresu. Na resztę nawet nie będę odpisywał bo szkoda prądu. 

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

O czym mam z tobą dyskutować? Ty nawet modeli nie robisz albo ich nie pokazujesz, co na jedno wychodzi. Dla mnie to teoretyzowanie-gawędzenie. Naprawdę uważasz, że zależy mi, żeby cię do czegokolwiek przekonywać? Zamiast trwonić na to czas, wolę usiąść do modelu. Pozdro.

Edytowane przez Boch
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

15 minut temu, Baas ArK napisał:

Czyżby szykowała się nowa książka?

Tak, jest już dość konkretny pomysł, choć to wczesny etap, zbieranie dokumentacji, literatury, tworzenie całego konceptu. 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, lord_karton napisał:

Wycofuję pytanie na podświadomą prośbę Celebryty modelarstwa

Przynajmniej jedno zdążyłem przeczytać.  Skąd jest informacja o malowaniu płóciennego poszycia samolotów w okresie ( w poście było chyba, że to przez kilkanaście/dziesiąt lat?) wg schematu bezbarwny - srebrny- kolor kamuflażu, zawsze i wszędzie?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 months later...
Napisano (edytowane)

Część III - działania lotnictwa USCG w 5th Naval District w 1942 roku. 

Po przedstawieniu ogólnego zarysu historii, czas na konkretne wydarzenia lotnicza z okresu ofensywy niemieckich okrętów podwodnych w roku 1942. Całą część historyczną będę opierał na dziennikach i raportach bojowych, pokazujących działania lotnictwa w Piątym Okręgu Marynarki Wojennej USA. To właśnie ten obszar obejmował między innymi działalność jednostek z Elizabeth City.

Główne dowództwo okręgu znajdowało się w Norfolk i to tam powstawały zbiorcze raporty operacyjne. Uzupełniając je dziennikami bojowymi z Elizabeth City, możemy uzyskać dość pełny obraz sytuacji — zarówno w kontekście działań lotnictwa Straży Przybrzeżnej, jak i zaangażowania lotnictwa Marynarki oraz Armii.

Na początek przyjrzyjmy się ogólnej aktywności niemieckich okrętów podwodnych w tym rejonie.

Szczyt ich działań przypadł na trzeci tydzień stycznia 1942 roku, kiedy pierwsza fala U-Bootów rozpoczęła intensywne operacje u wybrzeży Stanów Zjednoczonych. Po krótkim okresie względnego spokoju w lutym, Niemcy powrócili z typową dla siebie determinacją.

 

0762f0_bd10eb252e4245549de06bb4641cd40c~

Norfolk

 

Kulminacja strat nastąpiła w trzecim tygodniu marca — wówczas zatopiono aż trzynaście jednostek. System konwojów dopiero się organizował, a zespoły „killer team”, łączące działania lotnictwa i jednostek nawodnych, znajdowały się jeszcze w fazie wdrażania. Mimo rosnącej liczby ataków na przeciwnika, ich skuteczność była początkowo ograniczona.

 

0762f0_c936cf9606ab4def91a1fe687eeba114~

Elizabeth City

 

Przełom nastąpił na początku kwietnia. Wprowadzenie zespołów „killer team” oraz rosnące doświadczenie załóg zaczęły przynosić wymierne efekty. Od końca marca liczba zatopień wyraźnie spadała, a inicjatywa stopniowo przechodziła na stronę aliancką.

Szczególnie widoczne było to w drugiej połowie czerwca, kiedy liczba ataków na okręty podwodne znacząco przewyższała liczbę zatopionych statków. W tym okresie działania były już agresywne i konsekwentne — każdy wykryty kontakt traktowano jako potencjalny cel.

 

W pierwszych tygodniach kwietnia notowano regularne zatopienia okrętów podwodnych, co potwierdza skuteczność nowej taktyki. Najbardziej wymownym dowodem były wraki oraz wydobyte ciała załóg U-85 i U-701.

Z czasem Niemcy zmuszeni zostali do zmiany taktyki. Działali coraz ostrożniej, często z dala od wybrzeża, co świadczyło o rosnącym respekcie wobec alianckich sił.

 

0762f0_7a2bf7ee1ea048fe922eb025ac3820c5~

 

0762f0_236cdeebd57e4bda83a8079d4cf5547c~

 


 

Kolejna część raportu pozwala spojrzeć na relację pomiędzy działaniami lotnictwa a siłami nawodnymi.

Do kwietnia liczba ataków lotniczych i nawodnych była zbliżona i malała wraz ze spadkiem aktywności przeciwnika. W maju i czerwcu aktywność lotnictwa utrzymywała się na stabilnym poziomie, natomiast działania jednostek nawodnych zaczęły wyraźnie rosnąć i od tego momentu dominowały aż do końca analizowanego okresu.

Można to tłumaczyć zarówno zwiększeniem liczby jednostek w rejonie, jak i rosnącą agresywnością oraz doświadczeniem załóg, które coraz lepiej radziły sobie z wykrywaniem i zwalczaniem przeciwnika.

 

0762f0_1752f0211d324cf0b7d2b3f905797b62~

 

0762f0_5fbac9999b1d48239831c90466f89b10~

 


 

Najciekawsze wnioski płyną jednak z analizy samych działań lotniczych.

Lotnictwo Marynarki osiągnęło szczyt aktywności w lipcu. Straż Przybrzeżna, która od początku prowadziła intensywne działania, utrzymywała stabilny poziom aktywności od wczesnej wiosny. Lotnictwo Armii osiągnęło maksimum już w kwietniu, wykonując imponującą liczbę ataków.

Jeśli chodzi o efekty, Marynarka może przypisać sobie zniszczenie dwóch okrętów podwodnych i uszkodzenie trzech. Straż Przybrzeżna zniszczyła jeden i uszkodziła dwa. Lotnictwo Armii wykazało się największą liczbą uszkodzeń — aż siedemnaście — oraz zniszczeniem dwóch jednostek.

Choć dane z jednego okręgu nie pozwalają na wyciąganie daleko idących wniosków, jedno jest pewne — lotnictwo odegrało kluczową rolę w walce z U-Bootami. Mimo mniejszej liczby wykonanych ataków w porównaniu z siłami nawodnymi, jego skuteczność była znacząca i miała realny wpływ na przełamanie niemieckiej ofensywy.

 

0762f0_44bc83a9b7294548a1611e6dad901ec9~

 

0762f0_49987437becd4e3eb13c61c24a34ddff~

 


 

Przechodząc do bardziej szczegółowych danych, warto sięgnąć bezpośrednio do raportów operacyjnych z samej stacji Elizabeth City.

Pierwszy istotny wpis pochodzi z 22 stycznia 1942 roku. Tego dnia do stacji dotarło pierwszych pięć samolotów zdolnych do przenoszenia uzbrojenia. W dokumentach zostały one wyszczególnione jako Grumman J2F-5.

Warto podkreślić, że w tym okresie nie wszystkie egzemplarze tego typu były przystosowane do działań bojowych. Część z nich pełniła wyłącznie funkcje transportowe i ratownicze. Tym większe znaczenie miało pojawienie się pierwszych maszyn zdolnych do przenoszenia uzbrojenia — nawet jeśli była to niewielka liczba.

Samoloty te mogły przenosić dwie bomby głębinowe Mk 17, które wkrótce staną się podstawowym środkiem walki z okrętami podwodnymi w tym rejonie.

Z dzisiejszej perspektywy może to wydawać się zaskakujące, ale fakt, że zaledwie kilka przestarzałych dwupłatów zostało odnotowanych w raporcie jako istotne wzmocnienie sił, mówi bardzo wiele o stanie przygotowania Stanów Zjednoczonych w pierwszych tygodniach wojny.

 

0762f0_3dd2021cea7b449297e44bdfce104e68~

 

Elizabeth City nie była wyjątkiem. W całym Piątym Okręgu Marynarki brakowało zarówno nowoczesnego sprzętu, jak i odpowiednio rozwiniętej doktryny działania. W tych warunkach nawet sześć uzbrojonych maszyn rozpoznawczo-ratowniczych mogło realnie wpłynąć na zdolność prowadzenia patroli i reagowania na zagrożenie.

To właśnie w takich realiach rozpoczynała się amerykańska walka z U-Bootami u własnych wybrzeży — improwizowana, fragmentaryczna, ale z czasem coraz bardziej skuteczna.

 


 

Kolejny raport prowadzi nas do dnia 27 stycznia 1942 roku — momentu szczególnie istotnego dla naszej opowieści. To właśnie wtedy dochodzi do pierwszego udokumentowanego ataku lotnictwa Straży Przybrzeżnej na okręt podwodny w rejonie Piątego Okręgu Marynarki Wojennej.

Dwa dni wcześniej niszczyciel USS Ingraham przeprowadził pierwszy atak na nieprzyjacielskie okręty podwodne w tym obszarze. Teraz do akcji wkracza lotnictwo.

Tego dnia samolot Straży Przybrzeżnej nr 00718, model Grumman J2F-5, pilotowany przez Logana, patrolował obszar około 20 mil na południowy wschód od Cape Henry. W pewnym momencie na południowym horyzoncie dostrzegł cel — znacznie bardziej obiecujący niż wcześniejsze kontakty zgłaszane przez jednostki nawodne.

 

0762f0_253c0df1d2b94e2a9ee5f5e3dd8c0aa9~

 

Był to okręt podwodny w pozycji częściowego zanurzenia, podążający śladem tankowca. Zachowywał się zgodnie z typową taktyką niemieckich U-Bootów — czekając na dogodny moment do ataku.

Warunki nie sprzyjały jednak działaniu. Ograniczona widoczność uniemożliwiała dokładną ocenę sytuacji oraz przeprowadzenie ataku zgodnie z obowiązującą procedurą. Mimo to Logan podjął decyzję o natychmiastowym działaniu.

Samolot przeszedł w nurkowanie, a pilot zrzucił dwie bomby głębinowe. Według jego oceny spadły one w jednej salwie, uderzając w wodę około 75 stóp przed znikającym dziobem okrętu podwodnego. Obie eksplodowały pod powierzchnią, wywołując charakterystyczny efekt wybuchu.

 

0762f0_237eb8ba111f4fc99a49c49aeb49f632~

 

Chwilę później na powierzchni pojawiła się boja — przypominająca te stosowane przez okręty podwodne. Był to jedyny ślad, jaki pozostał po ataku, ale wystarczający, by wzbudzić przypuszczenie, że przeciwnik mógł odnieść uszkodzenia.

Logan nie przerwał jednak działania. Kontynuował patrol, wypatrując kolejnych oznak trafienia. W tym czasie wykonał również fotografie unoszącej się na wodzie boi — dokumentując jeden z pierwszych epizodów lotniczej walki z U-Bootami u wybrzeży Stanów Zjednoczonych.

Był to atak daleki od podręcznikowego. Ale w realiach początku 1942 roku liczyło się coś innego — szybkość reakcji, inicjatywa i gotowość do działania mimo niedoskonałych warunków.

I właśnie w takich okolicznościach rodziła się nowa jakość w działaniach lotnictwa przeciw okrętom podwodnym.

 


 

Aktualizacja warsztatu - J2F-5 Duck - Lukgraph 1/32

 

Bardzo dawno nie było aktualizacji warsztatu modelu Grumman J2F-5 Duck firmy Lukgraph w skali 1:32. Mam jednak na to pewne usprawiedliwienie.

W pewnym momencie stanąłem przed etapem budowy silnika. Docelowo planowałem wykonać dwa egzemplarze — jeden zamontowany w modelu, drugi jako element podstawki, umieszczony na wózku serwisowym. To uruchomiło lawinę decyzji. Skoro powstaje wózek serwisowy pod silnik, warto przygotować również wózek transportowy pod sam samolot. A skoro buduję już elementy sceny, naturalnym krokiem stało się dołożenie motocykla, który również znajdzie swoje miejsce na podstawce.

Na tę decyzję wpłynął także fakt przygotowywania materiałów do artykułów dla AK Interactive, w których wykorzystuję AK Real Colors Markers. Od początku planowałem użyć ich właśnie przy takich elementach jak wózki, silniki czy motocykl. Była to więc dobra okazja, aby na chwilę „odpocząć” od samej kaczki, jednocześnie pchając cały projekt naprzód — tylko z nieco innej strony.

Z tego względu ten etap warsztatu będzie nieco ograniczony. Nie będę pokazywał szczegółowo wszystkich kroków budowy silników, wózków czy motocykla. Pojawi się kilka ujęć, natomiast pełne opracowanie znajdziecie w publikacji, która powinna ukazać się w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Mimo to nie mogę nie zostawić kilku komentarzy do tego etapu prac.

 


 

Zanim jednak przejdziemy do dodatków, wracamy na chwilę do samego modelu. Pojawiła się konieczność przygotowania powierzchni sterowych — elementu, którego wcześniej nie prezentowałem. Powstały lotki oraz stery wysokości, a na zdjęciach można dostrzec również część zastrzałów. Pracowałem dokładnie tymi samymi metodami, co wcześniej — poprzez budowanie powierzchni z kilku nakładających się warstw, które ostatecznie tworzą odpowiednią fakturę.

 

0762f0_aee4014c7d6f44d188fe78f8b5476e08~

 

0762f0_2bcba1e504a54380927ce1aa117c3105~

 

0762f0_185eb32db520413e9cb607a44df880b5~

 

Przygotowałem także zastrzały górnego płata. Zdecydowałem się wkleić je wcześniej, aby móc dokładnie opracować ich połączenia ze skrzydłem. To oczywiście podniosło poziom trudności na etapie malowania — pojawiła się konieczność dodatkowego maskowania i bardziej precyzyjnego prowadzenia prac. Ostatecznie jednak wszystko udało się opanować i przygotować zgodnie z założeniami.

 


 

Czas na silnik.

Sercem modelu jest Wright Cyclone R-1820-50. Nie jestem specjalistą od amerykańskich silników gwiazdowych, ale właśnie dlatego ten etap był dla mnie szczególnie interesujący. Sam silnik robi ogromne wrażenie i już na etapie przygotowania elementów widać było jego potencjał.

 

0762f0_0e1772d900b84cc1aa111e2139d1cca3~

 

Budowa wymagała bardzo dokładnego przygotowania wszystkich części. Każdy element musiał zostać oczyszczony, opracowany pilnikami i papierami ściernymi, tak aby uzyskać idealne powierzchnie i spasowanie.

Cały proces zajął około miesiąca. Może się to wydawać długo, ale biorąc pod uwagę, że każdy z silników składa się z niemal stu elementów, czas ten wydaje się w pełni uzasadniony.

 

0762f0_b5778ba7b87a4119b59d29b9c7010ae4~

 

Z efektu końcowego jestem bardzo zadowolony. W trakcie malowania szeroko wykorzystałem markery AK, które okazały się świetnym narzędziem do pracy nad detalem i bardzo dobrze uzupełniły klasyczne techniki.

 

0762f0_aa96df0389dd490181fc2df350ea337c~

 

0762f0_2f90874be0fc42b19cee0c691194b300~

 

 


 

Równolegle z pracą nad silnikami ruszyły oba wózki. Jeden — transportowy pod silnik, drugi — docelowo pod samolot, jako element całej sceny.

Wózek transportowy pod samolot był w dużej mierze inspirowany jedną z fotografii przedstawiających transport maszyny na pokładzie statku handlowego, najprawdopodobniej OS2U Kingfishera. Z kolei wózek pod silnik to już bardziej swobodna interpretacja — bez bezpośredniego odniesienia do konkretnej fotografii, ale oparta na logice konstrukcji i funkcji.

 

0762f0_c42d17eaa5d840cf914525c94459bbe3~

 

0762f0_a87e687da7c444a8a5894ce0f52e800f~

 

0762f0_a859c1b1ccdf4114a7e8e6514c504e74~

 

0762f0_6c847ba417ae4964a8ef0d99221968f3~

 

W obu przypadkach, obok klasycznych metod malarskich, szeroko wykorzystałem AK Real Colors Markers, które bardzo dobrze sprawdziły się przy pracy nad detalami i wykończeniem powierzchni. W tej części warsztatu pozwalam sobie głównie na prezentację efektu końcowego — zdjęcia mówią tu znacznie więcej niż szczegółowy opis.

 

0762f0_b4eaa8a57fba498c8ef14bfedbf717df~

 

0762f0_54e80c7f0b8748cc9ac63e513af104ca~

 

0762f0_72af7e1d150746cc9a3d2c4745c770bd~

 


 

Czas na wspomniany wcześniej motocykl.

To Indian 741B w skali 1:35 od Thunder Model. I tutaj muszę przyznać — mam wobec tego modelu dość mieszane odczucia.

Z jednej strony świetne spasowanie, bardzo wysoki poziom detalu i ogromna liczba części. Sam zestaw to ponad 80 elementów, a po mojej waloryzacji liczba ta wzrosła do około 120 — wszystko w modelu o długości zaledwie kilku centymetrów.

Z drugiej strony — bardzo wymagająca obróbka. Każdy element wymagał oczyszczenia z nadlewek, a cienkie rurki były szczególnie problematyczne. Największym wyzwaniem okazał się jednak sam plastik, który był niezwykle kruchy. Zdarzało się, że części pękały w zupełnie nieprzewidywalnych miejscach.

 

0762f0_b50a9f044d5040e29457088c0f2ef2aa~

 

0762f0_01453f32f25f4e66810f3614db503d0f~

 

W efekcie sporą część elementów zastąpiłem własnoręcznie wykonanymi częściami z mosiężnych rurek. Model wzbogaciłem także o dodatkowe przewody, siatki oraz detale silnika. Również tutaj znaczącą rolę odegrały markery AK.

Motocykl najprawdopodobniej stanie się częścią osobnego artykułu, dlatego na tym etapie ograniczam relację do kilku ujęć.

 

0762f0_046508fba63b4619991f69b764142e83~

 

0762f0_df4d583510064c1dafadb55614fa0c1e~

 


 

Tym samym wracamy do głównego bohatera — „Kaczki”.

Przede mną stanął moment montażu silnika w kadłubie. Ze względu na to, że jednostka napędowa miała być otwarta i wyeksponowana, całość wymagała zupełnie innego podejścia niż to przewidziane przez projektanta.

Największym wyzwaniem okazała się gródź ogniowa oddzielająca wnętrze kadłuba od silnika. Element ten był zaprojektowany do montażu „na styk”, co niosło duże ryzyko przesunięć — szczególnie że musiał zostać umieszczony pomiędzy przekładnią a samym silnikiem.

 

0762f0_fc8d1e53abde4b6cbd2733ee25591266~

 

0762f0_f5ed24e74a1e494ab9289468ba5d8749~

 

Proces montażu wymagał więc bardzo precyzyjnej kolejności działań. Najpierw należało złożyć silnik, umieszczając wewnątrz niewklejoną jeszcze grodź, następnie osadzić całość w kadłubie, a dopiero na końcu precyzyjnie ustawić i zamocować grodź w odpowiedniej pozycji.

 

0762f0_85730f004096465eb8d483765653489a~

 

0762f0_4cde7d9cff0448ab8ac2cb0017da16b9~

 

Postawiłem sobie za cel wykonanie tego fragmentu możliwie najlepiej, zwłaszcza że jest to element w pełni odsłonięty i przyciągający uwagę. I właśnie tutaj rozpoczęła się najtrudniejsza część dotychczasowej pracy.

Cały proces zajął mi około dwóch tygodni. Wielokrotnie poprawiałem łączenia — zalewałem je klejem cyjanoakrylowym, odtwarzałem linie podziału, ryłem nowe detale, rekonstruowałem śruby, szlifowałem… i zaczynałem od nowa.

 

0762f0_c972103dead6437cbe18036dcf10ac9a~

 

0762f0_a9a09ecfb0584087bb6e9c5bdf48c379~

 

Na końcu przyszło malowanie, które w tej konfiguracji okazało się wyjątkowo wymagające. Maskowanie przy użyciu maskolu i taśm wymagało sporej cierpliwości i precyzji.

Ostatecznie jednak udało się doprowadzić ten etap do końca. 

 

0762f0_b16fcacb45a343e8b2622ec9abce29fd~

 

0762f0_8043b0a860d644f5bf5d1b24bf5f170b~

 

0762f0_e2a12f7ef1134ed393efbe0d97d9649a~

 

 

To tyle na dzisiaj. Do następnego.

ŁB

 

Edytowane przez Boch
  • Like 16
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Silnik i gródź pięknie pomalowane. Podziwiam rzadko spotykaną wytrwałość. 

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Marek K napisał:

Super warsztat , zastanawia mnie kolor kabli na silniku , może ktoś wie jakie powinny być. 

Cały Łukasz. Nie przygotuje się, nie sprawdzi, tylko maluje jak leci. Pewnie jadł banana i to go zmotywowało. Na szczęście czujni jak zawsze Koledzy. Sami nie wiedzą, ale ziarno niepewności zasieją. Czuwaj!

  • Haha 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Marek K napisał:

Super warsztat , zastanawia mnie kolor kabli na silniku , może ktoś wie jakie powinny być. 

Dlaczego zakładasz, że nie są w takim kolorze, w jakim zostały pomalowane? 
 

Głęboki i niesamowicie dokładny research, część historyczna, raporty, która to całość może być traktowana jako pełnoprawny artykuł lub fragment książki, analiza fotografii, która poprzedza w zasadzie każdy etap budowy modelu w wydaniu autora, wielka dbałość o każdy detal i fantastyczne wręcz umiejętności modelarskie… dzieło sztuki tu powstaje 😄🔥💪

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

14 godzin temu, Marek K napisał:

Nie zakładam tylko się pytam

 

Nie łajam, tylko się odpowiadam :).

 

Przewody zapłonowe otoczone były czarną, lub brązową izolacją. Zwykle na to szła koszulka z miedzianej lub srebrnej plecionki. Ta plecionka potrafiła się brudzić i śniedzieć dając różne efekty kolorystyczne. Zwyczajnie brudnociemnoszary, ale i np. zielonkawo żółty trochę w kierunku ZCY.

To na ogół. Wyjątki możliwe, bo kolor kabli i oplotu w żadnym razie nie podlegał regulacjom.

  • Thanks 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 1 month later...
Napisano (edytowane)

Część IV - Koniec stycznia i luty 1942 roku

Bilans pierwszego uderzenia

 

0762f0_ce8d294268db4cd4aedf3b11e89c5083~

 

Styczeń 1942 roku był pierwszym miesiącem realnej aktywności niemieckich U-Bootów u wschodnich wybrzeży Stanów Zjednoczonych. Dokumenty Eastern Sea Frontier pokazują skalę problemu bardzo wyraźnie. Między 14 a 30 stycznia 1942 roku w rejonie North Atlantic Naval Coastal Frontier zatopiono łącznie trzynaście statków o tonażu 94 991 BRT. Pierwszą ofiarą był tankowiec Norness, zatopiony 14 stycznia. Kolejne dni przyniosły następne straty, a szczególnie wymowny jest fakt, że większość utraconych jednostek stanowiły tankowce – statki o ogromnym znaczeniu strategicznym dla zaopatrzenia wojennego.

 

0762f0_3a438537bbec4e4a8f4cb5ae07ef5216~

 

0762f0_420489ba833d41fc9aa47781e796ba7e~

 

Ten bilans dobrze pokazuje, jak dramatycznie wyglądał początek operacji Paukenschlag. Niemieckie okręty podwodne uderzały w żeglugę niemal bezkarnie, a aliancki system obrony wybrzeża dopiero zaczynał reagować. Właśnie w tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera baza Elizabeth City i pojawienie się tam uzbrojonych samolotów patrolowych.

 

0762f0_2fba0051e4844623b1df12b9a297a311~

 

Według zestawienia dostępnych sił lotniczych z 31 stycznia 1942 roku, w Elizabeth City znajdowały się trzy Grummany J2F-5 Duck, wszystkie sprawne i pozostające w służbie. Każda z tych maszyn mogła przenosić dwie bomby głębinowe Mk XVII. Warto zwrócić uwagę, że raport wymienia tylko samoloty zdolne do wykonywania zadań bojowych, dlatego nie obejmuje wcześniejszych, nieuzbrojonych maszyn pomocniczych. W praktyce oznacza to, że właśnie te trzy J2F-5 stanowiły pierwszy realny, bojowy komponent lotniczy Coast Guard w Elizabeth City.

To bardzo ważny punkt wyjścia do lutego 1942 roku. Styczeń kończył się bowiem nie tylko katastrofalnym bilansem strat, lecz także pierwszą próbą zorganizowania skuteczniejszej obrony. Elizabeth City, dotąd baza o ograniczonym potencjale, zaczynało stawać się jednym z istotnych punktów patrolowych na zagrożonym odcinku wybrzeża.

 

Luty 1942 roku – NAS Elizabeth City w cieniu operacji „Paukenschlag”

 

0762f0_1fd5ac0f8a1d4be1b56dc3b4cd8fa89b~

 

Po dramatycznym styczniu sytuacja u wschodnich wybrzeży Stanów Zjednoczonych nie tylko nie uległa poprawie, ale wręcz zaczęła się pogarszać. Niemieckie U-Booty operujące w ramach operacji „Paukenschlag” coraz śmielej wykorzystywały słabość amerykańskiego systemu obrony wybrzeża, brak rozwiniętego systemu konwojów oraz niedostateczne siły przeznaczone do zwalczania okrętów podwodnych.

 

0762f0_a374562aef8043f1b291a8c4ec70586a~

 

W ciągu lutego 1942 roku na obszarze Eastern Sea Frontier zatopiono czternaście statków handlowych o łącznym tonażu 94 757 BRT. Wśród nich znajdowało się pięć tankowców o łącznym tonażu 38 608 BRT. Wystarczy spojrzeć na listę ofiar, aby zauważyć, że niemieccy dowódcy nie atakowali przypadkowych jednostek. Wśród zatopionych statków znalazły się między innymi tankowce W.L. Steed, India Arrow, China Arrow, R.P. Resor oraz Mamura. Każda z tych jednostek przewoziła strategicznie ważne paliwo, niezbędne dla funkcjonowania amerykańskiej gospodarki wojennej i alianckiego systemu transportowego.

 

0762f0_66379d6f2dc845928f0abe9ae9e87d90~

 

 

Sukcesy te osiągnięto przy użyciu zaledwie kilku okrętów podwodnych. Niemcy bardzo umiejętnie wybierali rejony działania, koncentrując się na szlakach żeglugowych biegnących wzdłuż wybrzeża. Szczególnie niebezpieczny stawał się rejon Cape Hatteras, gdzie ruch statków był wyjątkowo intensywny. To właśnie tutaj coraz częściej dochodziło do ataków, których skutki obserwowały później załogi samolotów startujących z NAS Elizabeth City.

W tym samym czasie życie w bazie toczyło się według niemal niezmiennego rytmu. Każdego dnia samoloty patrolowe wykonywały loty nad podejściami do Chesapeake Bay, Cape Hatteras i Cape Lookout. Zadania były powtarzalne: sprawdzenie szlaków żeglugowych, kontrola meldunków o możliwych okrętach podwodnych, identyfikacja podejrzanych jednostek, poszukiwanie rozbitków oraz monitorowanie skutków kolejnych niemieckich ataków.

 

Zachowane strony dziennika wojennego NAS Elizabeth City stanowią jedynie fragment tej działalności. Wybrano przede wszystkim dni, w których doszło do wydarzeń uznanych za warte odnotowania. W rzeczywistości trzy uzbrojone J2F-5 stacjonujące w bazie wykonywały podobne loty niemal codziennie.

7 lutego załoga jednej z „Kaczek” sprawdzała meldunek Army Interceptor Command dotyczący rzekomego okrętu podwodnego obserwowanego w pozycji 36°19'N – 75°00'W. Po dokładnym przeszukaniu wskazanego rejonu nie odnaleziono jednak żadnych śladów przeciwnika.

 

0762f0_218a84ec5b8a4313aeacd68b94661f21~

 

13 lutego patrol skierowano w okolice pozycji 34°50'N – 75°25'W po otrzymaniu meldunku ze statku SS Loria o płonącej jednostce i obecności okrętu podwodnego. Poszukiwania również zakończyły się wynikiem negatywnym.

 

0762f0_e3528665400e4bc7924a702a09b0ca96~

 

Atak z 14 lutego 1942 roku

14 lutego 1942 roku doszło do wydarzenia, które ma szczególne znaczenie dla historii NAS Elizabeth City i dla samolotu przedstawionego w tym modelu.

 

0762f0_ad7a1d8a3b7f42cdafec372f6152203e~

 

 

Tego dnia załoga Grummana J2F-5 Duck o numerze bocznym 21 przeprowadziła kolejny udokumentowany atak przeciwko niemieckiemu okrętowi podwodnemu. Wydarzenie jest wyjątkowo dobrze udokumentowane, ponieważ zostało odnotowane zarówno w dzienniku wojennym NAS Elizabeth City, jak i w oficjalnym dzienniku działań Eastern Sea Frontier. Oba źródła wzajemnie się uzupełniają, pozwalając stosunkowo dokładnie odtworzyć przebieg akcji.

 

0762f0_8a523064b20f454a87489de6a3609812~

 

Według wpisu w dzienniku stacji podczas rutynowego patrolu bezpieczeństwa morskiego pomiędzy Chesapeake Entrance a Cape Lookout pilot W. C. Gray wykrył okręt podwodny w pozycji 35°05'N – 74°59'W. Meldunek został natychmiast przekazany do dowództwa Piątego Okręgu Morskiego, Naval Air Station Norfolk oraz District Coast Guard Officer.

Znacznie więcej szczegółów zawiera raport operacyjny sporządzony po zakończeniu lotu.

 

O godzinie 16:25 Gray leciał kursem na wschód, gdy zauważył okręt podwodny znajdujący się około 2,5 mili przed prawą stroną samolotu. U-Boot rozpoczął zanurzanie natychmiast po wykryciu nadlatującej maszyny. Kiedy J2F-5 znalazł się nad celem, okręt był już całkowicie pod wodą.

 

0762f0_14e77bf9d1ea40368d9b82712cb2da95~

 

Atak rozpoczęto z wysokości około 1000 stóp. Gray obniżył lot do około 200 stóp nad powierzchnię morza i zrzucił pierwszą bombę głębinową Mk XVII o masie 325 funtów. Ładunek został zrzucony około 100 jardów przed śladem pozostawionym przez zanurzający się okręt. Eksplozja nastąpiła prawidłowo, powodując silne wzburzenie wody.

Pilot wykonał następnie szeroki zakręt, ponownie ustawił maszynę do ataku i z wysokości około 500 stóp przeprowadził drugie podejście. Druga bomba głębinowa została zrzucona przed miejscem pierwszej eksplozji, jednak nie zdetonowała. Pomimo tego niepowodzenia Gray kontynuował obserwację rejonu kontaktu przez około półtorej godziny, utrzymując łączność radiową z bazą i przekazując kolejne meldunki. Dopiero niski stan paliwa zmusił załogę do powrotu do Elizabeth City.

Dziennik działań Eastern Sea Frontier potwierdza ten przebieg wydarzeń. Wpis odnotowuje wykrycie okrętu podwodnego siedemnaście mil na wschód od bojki Diamond Shoals, zrzut dwóch bomb głębinowych oraz skierowanie w rejon dodatkowych sił, w tym łodzi latającej PBY i niszczyciela USS Ludlow.

Atak ten bardzo dobrze pokazuje realia wojny przeciwpodwodnej prowadzonej przez załogi J2F-5. Samoloty nie posiadały radaru ani zaawansowanych środków wykrywania celów. Wszystko zależało od spostrzegawczości załogi, szybkiej reakcji i umiejętności oceny sytuacji na podstawie krótkotrwałej obserwacji. Często jedynym śladem obecności przeciwnika był peryskop, ślad torowy lub zaburzenie powierzchni wody pozostawione przez zanurzający się okręt.

 

Pilot ataku – Wilfred C. „Wilco” Gray

 

Za sterami J2F-5 nr 21 siedział Wilfred C. „Wilco” Gray, jeden z tych lotników Coast Guard, których doświadczenie dobrze pokazuje, jak szerokie i nieoczywiste były zadania amerykańskiego lotnictwa przybrzeżnego przed wojną i w jej pierwszych miesiącach.

Gray rozpoczął służbę wojskową w 1932 roku w Army Air Corps. Trafił do Panamy, gdzie służył w eskadrze wyposażonej w wojskową wersję myśliwca Boeing F4B-4. Początkowo był mechanikiem lotniczym, zdobywając doświadczenie przy obsłudze samolotów operujących w trudnych warunkach klimatycznych.

W 1935 roku wstąpił do United States Coast Guard. Po kilku latach służby rozpoczął szkolenie lotnicze i w październiku 1940 roku uzyskał kwalifikacje Naval Aviator. W dokumentach Coast Guard figurował jako CG Aviator No. 100.

Od końca 1940 roku do lutego 1944 roku służył w Elizabeth City. Był więc świadkiem i uczestnikiem całego okresu, w którym baza przeobrażała się z placówki wykonującej głównie zadania patrolowe w ważny element systemu obrony wybrzeża.

W latach 1941–1942 wykonywał liczne zadania specjalne dla Alcohol Tax Unit. Latając nad Wirginią, Karoliną Północną, Karoliną Południową, Georgią, Oklahomą i Arkansas pomagał federalnym agentom w wykrywaniu przemytników alkoholu oraz nielegalnych gorzelni. Były to loty wymagające doskonałej orientacji terenowej i umiejętności prowadzenia długotrwałej obserwacji z powietrza.

Zakres samolotów, na których latał Gray, był imponujący nawet jak na standardy epoki. Wspominał między innymi łodzie latające PH-2 i PH-3 Hall Flying Boat, B-17, transportowe R4D i SRD, Grummany JRF Goose, J4F Widgeon, J2F Duck, Martin PBM Mariner oraz PB4Y-2 Privateer.

Po zakończeniu służby w Elizabeth City został przydzielony do Coast Guard Headquarters w Waszyngtonie, gdzie pełnił funkcję osobistego pilota sekretarza skarbu Henry'ego Morgenthaua, latając między innymi na Lockheedzie Lodestar. Później służył także na Hawajach, wykorzystując samoloty PB4Y-2 do przewozu ludzi i wyposażenia niezbędnego do utrzymania stacji LORAN rozsianych po całym Pacyfiku. W trakcie tych lotów odwiedzał między innymi Midway, Wake, Guam, Filipiny, Okinawę i Iwo Jimę.

W kolejnych latach zajmował stanowiska dowódcze i służbowe w Honolulu, Biloxi, Elizabeth City, Bostonie, na Bermudach oraz w Cleveland. Na emeryturę odszedł 31 stycznia 1963 roku w stopniu komandora, posiadając imponujący nalot wynoszący 9750 godzin wojskowych.

To właśnie ten doświadczony lotnik przeprowadził 14 lutego 1942 roku atak, który stał się jednym z najlepiej udokumentowanych epizodów bojowych w historii J2F-5 operujących z NAS Elizabeth City.

 

0762f0_822353c3b68c4bcf9d3d5ea8d4b34795~

 

 

15 lutego samoloty stacji zostały skierowane do poszukiwania niezidentyfikowanego wraku w rejonie 36°05'N – 75°12'W. Podczas patrolu odnaleziono cztery łodzie ratunkowe z torpedowanego brazylijskiego statku SS Buarque. Załogi zrzucały rozbitkom zaopatrzenie i naprowadzały jednostki nawodne prowadzące akcję ratowniczą.

 

0762f0_c500232fd16f4a3bbb559e0d60e72596~

 

 

17 lutego patrol zidentyfikował podejrzany statek obserwowany w pobliżu Cape Lookout jako SS Norfolk.

 21 lutego załoga zameldowała o odnalezieniu zerwanej z holownika Virginia lichtugi, która osiadła na mieliźnie.

 

0762f0_89751db1dd6c4c739431693d380eea30~

 

 

25 lutego samolot patrolowy odkrył nowy wrak statku handlowego na Diamond Shoal, około pięciu mil na południowy wschód od Cape Hatteras.

 

0762f0_d948795a0eaf47548f6504ca032e5994~

 

27 lutego pilot JRF-2 M. W. Thompson zameldował o obserwacji zanurzonego obiektu przypominającego okręt podwodny w pozycji 35°03'N – 75°29'W. Kontakt został jednak utracony, zanim możliwe było przeprowadzenie ataku. Tego samego dnia załogi pomagały również w działaniach związanych z ratowaniem rozbitków z torpedowanego statku SS Marore.

 

0762f0_750e781da4824c2aa1952fc7336183e1~

 

 

Luty 1942 roku pokazał, że wojna u wybrzeży Ameryki nie była serią spektakularnych bitew, lecz nieustanną walką patroli, obserwatorów i niewielkich załóg lotniczych próbujących odnaleźć przeciwnika na ogromnych przestrzeniach Atlantyku. Właśnie w takich realiach operował J2F-5 Duck nr 21 – samolot, którego historię przedstawia ten model.

Aktualizacja warsztatu - J2F-5 Duck - Lukgraph 1/32

 

 

Witam ponownie w warsztacie J2F-5 Grumman Duck, czyli w jednym z najdłuższych seriali, jakie widziała historia tego forum. Choć pewnie bez trudu znalazłoby się kilka osób, które długością swoich budów mnie przebiły.

Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że prace cały czas trwają. Dłubię przy modelu niemal codziennie, ale liczba rzeczy, które ten projekt przede mną postawił, trochę przekroczyła moje początkowe oczekiwania. Z jednej strony nauczyłem się przy nim naprawdę bardzo dużo, z drugiej — nie ukrywam — chciałbym mieć go już za sobą. Dlatego przez ostatni czas właściwie wstrzymałem większość publikacji, skupiając się przede wszystkim na samej budowie.

Model jest już bardzo zaawansowany, ale muszę teraz nadgonić materiał na forach i w socialach, żeby pokazać aktualny stan prac. Podejrzewam, że kiedy już skończę Kaczkę, nie będzie mi się chciało wracać do opisywania wcześniejszych etapów. Czas więc uzupełnić zarówno część warsztatową, jak i historyczną tego projektu. Zaczynajmy...

 

Po ostatnich pracach przyszedł czas na kolejny etap, czyli wprowadzenie szeregu ubytków w powierzchni lakieru. Chciałem w ten sposób odsłonić miejscami farbę podkładową, a w niektórych punktach również goły metal. W tym celu przeprowadziłem kilka zabiegów związanych z maskowaniem i malowaniem warstwami, tak aby później móc odsłaniać wybrane obszary i dodatkowo uatrakcyjnić powierzchnię modelu.

 

0762f0_4410fb835f784aff8c43617b7923a743~

 

Jeszcze raz podkreślę rzecz, o której wspominałem już wcześniej: wszystkie efekty na tym etapie celowo nieco przerysowuję. Mam świadomość, że kolejne warstwy filtrów, washy, zabrudzeń i wykończenia będą je stopniowo przykrywać i tonować. Gdyby na tym etapie wyglądały zbyt subtelnie, po dalszych pracach mogłyby po prostu zniknąć.

 

0762f0_7c7c0a8a983747f49b6dccccbe905e83~

 

Jednym z ważniejszych miejsc był koniec pływaka, w rejonie płozu ogonowego oraz przestrzeni nad nim, czyli fragment łączący belkę ogonową z pływakiem. To obszar, który w eksploatacji mógł być mocno narażony na obicia, zabrudzenia i uszkodzenia powłoki malarskiej.

Kolejnym takim miejscem były okolice kokpitu. Chodzi przede wszystkim o strefę, przez którą pilot i obserwator wchodzili do maszyny, ale także o miejsca, w których poruszała się obsługa samolotu. Duck mógł zabierać kilku członków załogi i pasażerów, więc w tych rejonach zużycie powierzchni musiało być widoczne. Chciałem, aby ten fragment był spójny z resztą koncepcji modelu — maszyny intensywnie używanej, eksploatowanej przez dłuższy czas i noszącej wyraźne ślady służby.

 

0762f0_6095c3b0fec74769a43a4afd2aa04fe8~

 

Osobnym tematem były płócienne powierzchnie płatów. Tutaj zależało mi na oddaniu efektu odparzeń i miejscowego zmęczenia farby, które mogły pojawiać się na skutek intensywnej eksploatacji. Nie chodziło o przypadkowe „obijanie” powierzchni, ale o zbudowanie wrażenia pracującego materiału, na którym lakier starzeje się inaczej niż na metalu.

 

0762f0_902065a5616e4fc5bb4299a1b3f110e9~

 

0762f0_66f6cba78adb48b98512df2efb74f2e8~

 

Oczywiście bardzo ważny był również sam pływak, zwłaszcza jego przednia część. To właśnie ona była najbardziej narażona na wszelkiego rodzaju uszkodzenia: uderzenia wody, pracę na fali, rozbieg, kontakt z drobnymi elementami unoszącymi się na powierzchni, a także wszystko to, co mogło być wyrzucane przez śmigło. W pierwszej kolejności to właśnie przód pływaka przyjmował na siebie najwięcej takich śladów.

 

0762f0_6095c3b0fec74769a43a4afd2aa04fe8~

 

Przygotowałem również spód pływaka. Założenie całego modelu jest takie, że Kaczka będzie przedstawiona po okresie intensywnej służby patrolowej, wyrzucona na wózku na nabrzeżu — zużyta, przeorana eksploatacją, ze śladami pracy w trudnych warunkach. Chcę, aby wyglądała jak maszyna, która ma za sobą kilka miesięcy ciężkiej służby: od przełomu zimy 1941/1942 roku do jesieni 1942 roku. W takim ujęciu pływak po prostu musi nosić ślady używania.

 

0762f0_882708a4c95e4cf99d344096f595aa79~

 

0762f0_0727a4e6a77240d5925bff917482fba3~

 

Wróciłem też do płatów. Na górnym płacie, zarówno w jego centralnej części, jak i po bokach oraz od spodu, dodałem kolejne ślady zużycia. Szczególną uwagę poświęciłem okolicom lotek. To miejsca, gdzie mogły gromadzić się brud i pył, a sama praca ruchomych powierzchni sprzyjała przecieraniu oraz osadzaniu się zanieczyszczeń. Takie detale pomagają przełamać jednolitość dużych powierzchni i nadają modelowi bardziej naturalny charakter.

 

0762f0_fc218bf7342142bd94acdb02b1fb04d1~

 

0762f0_1207fbab1e4449518fdad21172954da3~

 

0762f0_417431b6c6454ba8bde050e68b7e9e41~

 

Teraz kilka słów o firmie One Man Army, którą większość z Was na pewno kojarzy. Firma zajmuje się produkcją masek do wybranych modeli, szczególnie w skali 1/32, choć w ofercie pojawia się coraz więcej zestawów także w skali 1/48. Są to maski cięte laserowo, umożliwiające malowanie nie tylko oznaczeń państwowych, ale przede wszystkim napisów eksploatacyjnych, czyli stencili.

One Man Army zgłosiło się do mnie z pytaniem, czy chciałbym pomóc przy opracowaniu masek do Kaczki. Zgodziłem się bardzo chętnie, tym bardziej że akurat byłem w trakcie przygotowywania własnej dokumentacji i zlecania drukarni wykonania kalkomanii ze stencilami. W zestawie modelu takich napisów nie ma, a Duck posiadał sporo tabliczek, oznaczeń i opisów, które warto było odtworzyć.

 

0762f0_485ab88701694019bd4b9384ef072933~

 

0762f0_35169ba7ecdd4742a4278822f9fcafb7~

 

0762f0_bf35e9808f4d490fb821bc788609ec9b~

 

Wspólnie z kolegą grafikiem opracowaliśmy taki arkusz na podstawie zdjęć i dostępnej dokumentacji. Cały materiał wysłałem do One Man Army. Jeszcze przez jakiś czas konsultowaliśmy kilka szczegółów, a po około miesiącu otrzymałem dwa komplety masek do malowania. Uznałem, że to świetna okazja, żeby je przetestować w praktyce.

 

0762f0_713b8ed28b574125a865fd9c5e0158f6~

 

0762f0_fc148b50af4c47b2b65c839c90eb7238~

 

0762f0_21112d6aa6c94ea4bbb6126a562fe336~

 

0762f0_c6a948593bb34bc1ad9dc2f3e712a54a~

 

Zdjęcia, które widzicie, pokazują już właśnie użycie masek One Man Army.

Muszę powiedzieć, że dawno nie miałem do czynienia z dodatkiem, który tak mocno zmienia odbiór modelu. To jest po prostu coś niewiarygodnego. Oznaczenia państwowe właściwie od dawna maluję z masek — pomijając kilka pierwszych modeli, w których używałem jeszcze kalkomanii — i tam, gdzie tylko mogę, staram się unikać nakładania kalek. Natomiast napisy eksploatacyjne przez długi czas pozostawały poza moim zasięgiem. Przy tej skali i tej liczbie drobnych opisów było to po prostu bardzo trudne do wykonania klasycznymi metodami.

 

0762f0_e5fe2670f26041218f854fac144df563~

 

 

 

Tutaj sytuacja zmieniła się całkowicie. Zarówno oznaczenia państwowe, jak i stencile wykonane z masek One Man Army naprawdę mnie oczarowały. Jakość, ostrość i precyzja tych elementów robią ogromne wrażenie.

 

0762f0_fda5b52c09224106862316466ffee55c~

 

0762f0_6e2d74552733497db192ca448a806fbe~

 

Na pierwszy ogień poszły oczywiście gwiazdy. Musiały współgrać z całą powierzchnią modelu, czyli nie mogły wyglądać jak świeżo nałożone, oderwane od reszty oznaczenia. Wszystko wykonałem klasycznie: białe podłoże, odpowiednio dobrany granat oraz czerwona gwiazda w środku. Na płatach efekt prezentował się bardzo dobrze, ale równie ważne były oznaczenia na bokach kadłuba. Tam szczególnie zależało mi, aby gwiazdy również nosiły ślady zużycia i ciężkiej pracy, jaką wykonał ten samolot.

Po nałożeniu oznaczeń państwowych, zanim przeszedłem do stencili, przyszedł czas na cieniowanie.

 

0762f0_cfb3ecd0036b4d67865c9173fccacc6c~

 

0762f0_2a8c887e8c694dd9969d0c2da7512b4f~

 

Cieniowanie wykonałem tak, aby zasymulować światło boczne padające na model z jednego kierunku. Dzięki temu cienie z jednej strony są intensywniejsze niż z drugiej. Ma to podnieść głębię odbioru modelu i wzmocnić efekt trójwymiarowości. Sprawdzałem tę technikę już wcześniej przy dwóch innych modelach i bardzo dobrze się sprawdziła, więc tym razem postanowiłem wykorzystać ją również przy Kaczce.

 

0762f0_78b77e5e879e444eb5cf9c4f75abcad0~

 

0762f0_290435df307e4041bbf5e18ffac4d770~

 

Do wykonania cieniowania użyłem mieszanki farby brązowej i niebieskiej, z dużym dodatkiem lakieru, tak aby ograniczyć siłę pigmentu i móc budować efekt stopniowo. Warto dodać, że takie cieniowanie bardzo mocno wpływa również na odbiór oznaczeń państwowych. Gwiazdy zaczynają wtapiać się w powierzchnię skrzydła i przestają wyglądać jak osobny, świeżo nałożony element. Bardzo lubię ten efekt, bo sprawia, że malowanie staje się bardziej spójne i naturalne.

 

0762f0_04fdd982eedf43e7a132bab934b143c6~

 

0762f0_e3ccafec157543e2b965d0e3e5b39eac~

 

0762f0_12aca941dda84c7c87cb6fe67fe41c50~

 

0762f0_8c4708c4405740eaa533d16af2bef02b~

 

0762f0_28818a3c7ec1457786424c9d754e1d23~

 

Potem przyszedł czas na wspomniane stencile. Na zdjęciach widać pierwszy etap nakładania masek pod napisy eksploatacyjne i oznaczenia informacyjne. Od razu uprzedzę jedną rzecz, bo w socialach trafił się już bardzo mądry pan, który uznał, że to musi być efekt komputerowy, bo nie da się punktowo namalować czarnego napisu aerografem bez zabrudzenia powierzchni wokół. Dla porządku więc wyjaśniam: nie zrobiłem zdjęcia z zamaskowanymi obszarami wokół właściwych masek. Po prostu go nie wykonałem. Oczywiście wszystkie okolice napisów były dokładnie zabezpieczone przed malowaniem.

 

0762f0_38bb82d01cea4186a2bfcbde9ab732e7~

 

0762f0_e21b285c104f4048a6a560af31bd91a7~

 

0762f0_5e63cbcf75c04b46bda8d7aa5bc2205a~

 

0762f0_38ffc34e682d4937878352b76afc60e0~

 

Same napisy wykonywałem mieszanką Rubber Black z czarnym, żeby uniknąć klasycznej, czystej czerni. Przy tak drobnych elementach ma to znaczenie, bo czysta czerń potrafi wyglądać zbyt ostro i nienaturalnie. Delikatnie złamana barwa lepiej siada na powierzchni i nie wybija się z całości.

 

0762f0_e4cb580710e04183a97a188109c5ba3b~

 

0762f0_1af05063fcad4aa5afabfc9131ec880c~

 

0762f0_86954c30346c4f3292aa187849d504d5~

 

Powiem jeszcze raz: to jest genialny produkt. Serdecznie polecam i zachęcam do spróbowania. Efekt, jaki dają te napisy, jest naprawdę niesamowity. Jestem nimi całkowicie zachwycony i mam nadzieję, że w kolejnych modelach będę mógł jak najczęściej korzystać z produktów One Man Army.

 

0762f0_c008d8b973534ca3b87021faddf23225~

 

0762f0_e813bb48983345e78411420da4866cc5~

 

0762f0_7e9506ffd98f4210903441ab063931ec~

 

0762f0_f293d43e2cc64e6c8ac7586c9376c438~

 

0762f0_7fded1587bea4161be85f0b7b18120cf~

 

0762f0_de66268339504c04bddcc5818332bfce~

 

0762f0_5b5ddb8346d849b8b9aa34e662a3ed43~

 

0762f0_094d9b540c7f424ba1ad704c6a0b69aa~

 

0762f0_4dbd28b70a45409f959dea0ffa78fbd0~

 

Na dzisiaj to tyle. Postaram się następną aktualizację wrzucić możliwie szybko, żeby warsztatowo dogonić aktualny stan Kaczki. Na ten moment model jest, myślę, wykonany w około 90 procentach. Przede mną zostały już tak naprawdę ostatnie dwa, może trzy tygodnie pracy.

 

Do następnego.

ŁB

 

 

Edytowane przez Boch
  • Like 11
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, barszczo napisał:

Świetna sprawa te maski do napisów. Model, jak już pisałem wyżej, brak słów. 

 

 

To prawda, te maski to kosmos. Dzięki za dobre słowo. 

Pzdr.
ŁB

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Trochę długo kazałeś czekać, ale wielkie rzeczy nie powstają w pośpiechu… przepięknie to wszystko wygląda, nie mogę się doczekać finału. To nie będzie model tylko dzieło sztuki. Warstwa malarska, budowanie koloru na pozornie jednolitych powierzchniach, zabrudzenia, przebarwienia, wszystkie te smaczki, napisy od masek… to wszystko to już działania i umiejętności artystyczne, nie modelarskie 🙂🔥💪

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Albatros napisał:

Trochę długo kazałeś czekać, ale wielkie rzeczy nie powstają w pośpiechu… przepięknie to wszystko wygląda, nie mogę się doczekać finału. To nie będzie model tylko dzieło sztuki. Warstwa malarska, budowanie koloru na pozornie jednolitych powierzchniach, zabrudzenia, przebarwienia, wszystkie te smaczki, napisy od masek… to wszystko to już działania i umiejętności artystyczne, nie modelarskie 🙂🔥💪

Bardzo dziękuję za doping i miłe słowa 🙏

Pzdr.
ŁB

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Baas ArK napisał:

:strach:Pierdzielę nie moja liga. Idę lepić babki z piasku.

Dokładnie. Jak mawiał klasyk - nie wiem jak państwo, ale ja wypier*alam. 

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.