Skocz do zawartości

zaruk

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 417
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez zaruk

  1. Jestem pod wrażeniem. Zarówno Twojej samodzielności (sam wszystko od podstaw), rozmachu, no i precyzji. Nietuzinkowy projekt, czekam na dalszy rozwój wypadków.
  2. Czyli żółtą szmatą są przykryte aparaty ? Jak to działało? Bo nie mam pojęcia. Aparaty/kamery po bokach kadłuba - rozumiem. Ale na grzbiecie?
  3. Super, że znowu piszesz... Przyjemnie utrudzony ten Teksan, lubię też te amerykańskie malowania - przyjemnie popatrzeć.
  4. zaruk

    ALBATROS D.V 1:48 Eduard

    Dla szerokiej rzeszy zainteresowanych wykorzystaniem nici monofilamentowej przy naciągach, podaję link do moich spostrzeżeń na ten temat.
  5. Krótki raport na temat wykorzystania nici monofilamentowej przy robieniu naciągów. Nić 0,08 mm, szpulkę owija 650 metrów nici, cena 4 PLN. Końcówki szpulki, w kształcie podnoszonego i opuszczanego kołnierza umożliwiają pewne umocowanie końca nici, dzięki czemu nie pałęta się on gdzie nie trzeba. Nić przypomina żyłkę wędkarską. Nie umiem jej z żyłką porównać, ponieważ tę ostatnią stosowałem wyłącznie do łowienia ryb. Wydaje mi się, że nić może być elastyczniejsza od żyłki, ale to są tylko moje domysły. Plusy nici: - właściwa grubość. Średnice 0,08 oraz 0,1 mm zapewniają właściwe odwzorowanie grubości lin większości aeroplanów myśliwskich i zwiadowczych. - pewna rozciągliwość, pozwalająca na właściwe naciągnięcie. Z pewnością nieporównywalna z gumkami, ale jednak jest. - niewielkie odkształcanie się w kontakcie z klejem CA. Zmora przy korzystaniu z gumek, które po aplikacji kleju potrafiły powyginać się w sposób fantastyczny (a właściwie to fantazyjny) - zjawisko możliwe do częściowego opanowania po nabraniu doświadczenia. - większa, niż przy gumkach, trwałość oraz grubość. Podczas odcinania zbędnych końcówek rzadko zdarza się przeciąć sam naciąg. Minusy nici: - znaczna, w porównaniu z gumkami, sztywność. Grozi wyrwaniem oczek. - mniejsza podatność na klej CA. Objawia się dłuższym czasem potrzebnym na uzyskanie trwałego wiązania. Nie śpieszyć się! Z moich obserwacji wynika, że najlepiej sprawdza się Kropelka. Pattex wypada zdecydowanie gorzej. Najlepiej używać tylko świeżych porcji kleju, wylanych z buteleczki bezpośrednio przed klejeniem i pobieranych stosownym aplikatorem (wygodny uchwyt z cienkim drucikiem 0,2 mm). - konieczność pomalowania. Nić jest przezroczysta. Trzeba pomalować co wymaga czasu i grozi pomalowaniem sąsiednich okolic. - grubość mająca znaczenie podczas cięcia. Cecha wspominana wyżej. Podczas odcinania skalpelem potrzebna jest nieporównanie większa siła, niż przy gumkach (wiadomo, że pękają one kiedy nie trzeba). Zalecane podłożenie skrawka papieru lub innej podkładki aby uniknąć uszkodzenia ostrzem sąsiednich struktur. Wnioski: materiał jest wymagający. Konieczne jest nabycie doświadczenia poprzez kilkakrotne sparzenie się. Po uzyskaniu jakiej takiej wprawy, praca zaczyna przynosić efekty. Jestem z nich bardzo zadowolony i, mimo ryzyka różnych wpadek, nić będę stosował w przyszłości. Aby zminimalizować ryzyko należy pamiętać o dokładnym przyklejeniu oczek, odczekaniu na dobre związanie nici klejem, właściwym naciągnięciu nici przed aplikacją CA, zabezpieczeniu sąsiednich powierzchni przed kapnięciem/pryśnięciem kleju, przed ostrzem podczas odcinania zbędnych końcówek oraz przed kropelkami farby, które nić – jak struna gitary – potrafi wyrzucić podczas malowania. Z pewnością powyższe obserwacje zachęcą wszystkich do wypróbowania tego materiału. Życzę szczęścia. Poniżej efekty pracy z nicią:
  6. zaruk

    Tempest Mk.V 1:48 Eduard

    Wszyscy bardzo tęsknili, prywatne kanały aż zatykały się od domysłów i obaw, ale poganiać nikogo nie można. Najważniejsze, że żyjesz i wybrnąłeś z żywicznej pułapki Eduarda.
  7. zaruk

    Airco DH9A, KP 1/72

    Pozwolę sobie wtrącić się, mam nadzieję, że na temat. Nie wiem, jakie masz doświadczenie z naciągami, być może wyważam otwarte drzwi ale przed następnym modelem (bo przy obecnym to już chyba za późno), można przeczytać poradnik autorstwa Przemysława Litewki: https://forum.ww1aircraftmodels.com/index.php?topic=7902.0 Powinno tam być coś o oczkach, ale też o rurkach imitujących śruby rzymskie. Aby było zróżnicowanie, jak poniżej (oprócz oczek i śrub masz tu jeszcze otwory dla linek sterujących lotkami - to akurat replika Albatrosa D.Va):
  8. zaruk

    I-153 Czajka ICM 1:72

    Jeśli budujące, to buduj kolejnego latawca. Też mi się podoba. Mały, a sterany pracą.
  9. Może zamaskuj kalki (oczywiście po wcześniejszym zabezpieczeniu ich lakierem) - będziesz miał większą swobodę działań.
  10. Nic dodać, nic ująć bo mocno żywy ten zielony wyszedł.
  11. Okręt robi wrażenie. Szczególnie corvus, który działa jak prawdziwy. Szkoda, że na pokładzie nie ma obsady - trochę wieje pustką. Ale i tak plus za niesztampowy temat
  12. Patrząc na poziom Twojej pracy, uznałbym takie tłumaczenie za krotochwilę. Trudno uwierzyć, żeby mogło być inaczej. Im dalej, tym większy podziw budzi wykonanie tego projektu. Czekam na ciąg dalszy.
  13. zaruk

    Volksempfanger301

    To są bardzo niebezpieczne pytania. Można po tym poznać, jaką siłę rażenia ma radio, a w tym przypadku - ten konkretny odbiornik. Bardzo pomysłowa i dobrze wykonana praca, chylę czoła. Dodatkowy plus za klimatyczny filmik. Klasa.
  14. Te groszowe dźwigi, podobnie jak katapulta robią wrażenie. A jestem pewien, że dalej będzie coraz ciekawiej. Mam wejściówkę, siadam, patrzę.
  15. zaruk

    Jak-23, 1:48, Bilek

    Doskonałe malowanie, a szkiełko świeci się jak... nowe.
  16. zaruk

    [G] Mistel S1 - ICM, 1/48

    Nie czuję się zmartwiony. Co konkretnie kleisz? Nie będzie warsztatu?
  17. Dzięki za ten patent. Właśnie męczę się z naciągami Albatrosa, stosuję nić monofilamentową (tak naukowo ją opisano), przypominającą jednak żyłkę. Może jest nieco bardziej rozciągliwa niemniej bywa, że naciąg jest za luźny - muszę wtedy wszystko zdejmować i robić raz jeszcze. Być może spinacz pomoże. Żałuję, że robisz przerwę w aeroplanach. Byłeś jedną z osób, które inspirowały mnie do klejenia samolotów tego typu.
  18. zaruk

    Yak-23

    A ja bym zachęcał, abyś wstawiał swoje prace na forum. To miejsce jest właśnie po to. Może rozważ założenie warsztatu przy następnym projekcie? Powodzenia.
  19. zaruk

    [G] Mistel S1 - ICM, 1/48

    Niezły bydlak i podoba mi się. Jeszcze krok i zaczniesz kleić dwupłatowce. Czekam.
  20. Podziwiam Cię, że się nie zniechęciłeś. Na pewno było warto go dokończyć. Podoba mi się śmigło - czy warstwy malowałeś kredka pastelową i rozcierałeś jakoś ten wzór? Dotychczas nie widziałem takiego efektu. Bardzo dobry efekt plastyczny płótna pokrywającego płaty. Na tym tle nieco kontrastują, zbyt czyste - moim zdaniem - szachownice od spodu. Z czego robiłeś naciągi?
  21. Za dużo sake bąblował i zżółkł. Toksyczne uszkodzenie wątroby, ani chybi.
  22. zaruk

    ALBATROS D.V 1:48 Eduard

    E, tam. Nie jestem świętą krową. Oglądałem kilka modeli w takim kamuflażu. Zastosowane tam kolory zbliżone do fioletu i ciemnozielonego wydały mi się jakby sztuczne. A może autor nie nadał im jakiegoś zróżnicowania tonalnego i stąd to wrażenie. Dlatego chciałem pójść w stronę nieco wypłowiałych kolorów, sugerujących kilka miesięcy wystawienia na słońce i deszcz, a co za tym idzie, dalekich od fabrycznej nowości. Poza spłowieniem barw uzasadniło by to dodanie punktowych przejaśnień oraz gdzieniegdzie innych odcieni (są one niemal niewidoczne, ale wykorzystałem błękity, brązy i żółcie - aby poeksperymentować trochę). Myślę, że tak jasna zieleń jest efektem zarówno moich obaw przed zbytnim jej nasyceniem, jak i wszystkich zabiegów zmierzających do pokazania nieco już wysłużonego płótna. Być może za bardzo odbiegłem od fabrycznych odcieni. Podobnie jak patchwork na kadłubie nie jest odbiciem rzeczywistości tylko moich (modelarskich) fantazji. Jeśli będę kiedyś tam malował ponownie takie kamo, zwrócę na to baczniejszą uwagę.
  23. Samolot fajny i wykonanie też. Do tego żółtego nie mogę się przyzwyczaić. Ale chyba będę musiał...
  24. zaruk

    ALBATROS D.V 1:48 Eduard

    Niemała rzecz, więc cieszy w dwójnasób. Dziś zebrałem się w sobie, powyciągałem zapasy silnej woli, przygotowałem pochodne benzodwuazepin oraz alko (w zależności od rozwoju sytuacji), po czym siadłem do przytwierdzania górnego płata. Zawsze tak mam, że na początku nic nie pasuje i zadanie wydaje się być niewykonalne. Ale powolutku, korzystając z trzech rodzajów kleju (wariactwo, nie?), punkt po punkcie przytwierdziłem wszystkie wsporniki. I nawet geometria nie ucieka w widoczny sposób. Obyło się bez większych katastrof, przy użyciu siły coś tam się odkleiło ale bez odrywania połowy kadłuba, wyraźnie widzę z modelu na model, że Eduard coraz bardziej poprawia spasowanie całej bryły ;). Teraz rury, linki, stery, podwozie, śmigło i już koniec. Myślę, że to ostatnia aktualizacja, żeby jakaś zaskoczka przy galerii była. Zatem na razie.
  25. To chyba przyjemny etap?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.