Udało się złożyć do kupy górny płat i resztę. Mimo mojego jojczenia, poszło w miarę gładko. Oczywiście nie obyło się bez bicia serca - ostatni wspornik za nic nie chciał wejść na miejsce, wszystko trzeszczało i groziło piękną katastrofą. Po namowach jednak wskoczył w swoje gniazdko i można było odsapnąć. Muszę powiedzieć, że dopiero teraz zauważyłem jak ładną, może nawet rasową, sylwetkę ma Camel. Dotychczas tego nie widziałem, oglądając przeważnie zdjęcia robione z ziemi. Sami zresztą oceńcie:
Niestety, zadowolenie moje zdmuchnął kolega Myszaty, który musiał znaleźć jakieś dodatkowe naciągi w okienku. Nie wypadało tego tak zostawić zwłaszcza, że zdjęcie resztek barkerowskiego Camela rzeczywiście uwidacznia miejsca po tych naciągach.
Wiercenie dziurek w świeżo umocowanym płacie dostarczyło nowych emocji. Na tyle mocnych, że już dziś nie mam siły zakładać żadnych linek. Postanowiłem zatem odpocząć i zająć się innym hobby. Zastanawiam się, który z modeli otworzyć wieczorem?
Może Koledzy doradzą?