Skocz do zawartości

zaruk

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 417
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez zaruk

  1. Dziękuję wszystkim. Bardzo to miłe, praca ma oczywiście słabe punkty, może w kolejnym projekcie uda się ich nie powtórzyć. Tu będzie problem, gdyż w ostatnich miesiącach do warsztatu ustawiła się kolejka. Przyjdzie taki Raymond tylko po to, żeby usłyszeć "pan tu nie stał". Poza tym, i to pewnie kwestia mojej nikłej świadomości modelarskiej, Sopwith Triplane zupełnie mnie nie kręci. To jest dopiero etażerka, całą Britannicę można by ustawić. Jeśli już mowa o jego samolotach to mógłby być Caudron, a najlepiej D.H. 9. Ale, jak już wspomniałem, kolejka: - obecny Albatros D.V (cud, że po takich inwektywach jeszcze się nie obraził), - przepiękny Lohner (dopiero w planach zakupowych, ale mocno na niego choruję): - pokrak S.E. 5a - no i tuk-tuk Po-2 Sam więc widzisz, że łatwo nie będzie.
  2. zaruk

    P-40E (1/72 Hobby Boss)

  3. Zrób Fokkera D.VII - naciągi tylko na ogonie Eduard niedawno wypuścił.
  4. Canon. Ale mowa o oświetleniu. Dwie - trzy lampy biurkowe.
  5. Szaconek za pilniczki.
  6. Dziękuję Wam za wpisy. A ja Ciebie za poczucie humoru To kwestia oświetlenia. Korzystam z zestawu AMATOR-1, wpadki są nieuniknione.
  7. Chyba nie, sklejkę z czegoś innego robili.
  8. Galeria gotowa.
  9. Lotnisko Villaverla, Włochy, wrzesień 1918: Narodził się w Sopwith Aviation Company w miejscowości Kingston on Thames, zaś w dniu w dniu 11 września 1917 roku został dostarczony do Airplane Acceptance Park w Kenley – miejsca, do którego producenci wysyłali samoloty w celu złożenia i wyposażenia w sprzęt, uzbrojenie oraz oprzyrządowanie wymagane podczas służby na froncie. Otrzymał imię B6313. Camel B6313. Już 24 września przeniósł się na lotnisko Yatesbury, gdzie został przydzielony do 28 Dywizjonu RFC. Na lotnisku tym odbywały się szkolenia pilotów, a cały dywizjon był szykowany do przerzucenia na front. 2 października do jednostki dołączył nowy dowódca, kanadyjski pilot William George Barker. Od tej chwili jego losy i losy B6313 połączyły się na dobre. Barker (rocznik 1894, Manitoba), obsługiwał na froncie Wielkiej Wojny karabin maszynowy, dostając się w czerwcu 1915 roku w sam środek drugiej bitwy pod Ypres. Ponoć pewnego dnia obserwował pojedynek niemieckiego Eindeckera z brytyjskim scoutem i postanowił zgłosić się na kurs obserwatorów do Royal Flying Corps. W Korpusie brakowało personelu, więc przyjmowano osoby nawet z minimalnymi kwalifikacjami. Po pierwszej nieudanej próbie (!) Barker został przyjęty i, po sześciu dniach szkolenia, które składało się z nauki czytania map, wykonywania fotografii lotniczej i opanowania technik komunikacyjnych, otrzymał odznakę obserwatora. Po kilku miesiącach lotów awansował na podporucznika, wziął udział w bitwie nad Sommą. W ciągu kolejnych miesięcy odbył wiele lotów, zaliczył także (jako obserwator na przestarzałych samolotach rozpoznawczych B.E.2) pierwsze zestrzelenia i otrzymał Krzyż Wojskowy (Military Cross - MC). W listopadzie 1916 został przyjęty na kurs pilotów, po którym latał w randze kapitana uzyskując kolejne zestrzelenia (jako strzelec-obserwator). Za skuteczne akcje rozpoznawcze otrzymał drugi MC i awansował na dowódcę klucza. Przeniesiony do Anglii we wrześniu 1917 i wcielony do 28 Dywizjonu – poznał naszego bohatera. Od tej pory, latając jako tandem, zyskiwali kolejne zwycięstwa. Na zdjęciu B6313 w barwach 28 Dywizjonu, od lewej Barker prezentujący jesienną kolekcję „Time for Eskimo”. W tym czasie B6313 nosił oznaczenia 28 Dywizjonu RFC w postaci białego kwadratu na kadłubie i górnym skrzydle. Jako dowódca klucza. Barker miał serpentyny przymocowane do tylnych wsporników (prawdopodobnie barwy czerwono-biało-czerwonej). Trzeba dodać, że fortuna potrafiła toczyć się kołem... Ponieważ włoski sojusznik nie radził sobie dobrze, Anglia i Francja wysłały mu wsparcie lotnicze, między innymi 28 Dywizjon. Pewien brytyjski pilot napisał o tamtejszej wojnie: „Latanie we Włoszech było świętem w porównaniu ze służbą we Francji. To był zupełnie inny rodzaj działań wojennych, to była dżentelmeńska wojna. Zwiadowcy, których spotkaliśmy we Włoszech nie wydawali się mieć w sobie tej zaciekłości, z którą spotykaliśmy się na froncie zachodnim, gdzie rządziła zasada oko za oko. We Włoszech piloci nie byli tak agresywni. Niemniej, człowiek mógł spotkać śmierć w powietrzu równie łatwo nad równiną wenecką, jak nad polami Flandrii”. Podczas mijających tygodni B6313 notował kolejne zwycięstwa. W Boże Narodzenie 1917 roku Barker z dwoma kolegami postanowili wysłać Austriakom z pobliskiego lotniska Motta di Livenza świąteczne życzenia. Na dużym kawałku tektury napisali „Dla austriackiego korpusu lotniczego, od RFC z życzeniami Wesołych Świąt Bożego Narodzenia”, a następnie przelecieli niziutko nad lotniskiem ostrzeliwując wszystko w zasięgu wzroku. Cała trójka wróciła do swojej bazy w Istranie i po cichu przekonała mechaników do załatania dziur po kulach, ponieważ brytyjski dowódca, podpułkownik Phillip Joubert, zakazał lotów bez zezwolenia. Ogółem, w 28 Dywizjonie nasza para uzyskała 22 zwycięstwa. 10 kwietnia 1918 roku Barker przechodzi do 66 Dywizjonu jako dowódca klucza, notując tam kolejne 16 zestrzeleń i otrzymując drugi MC oraz DSO. A już w czerwcu otrzymuje dowództwo 139 Dywizjonu. Mimo, że tamtejsi piloci latali na Bristolach F.B.2, Camel wędruje razem z nim. Otrzymuje też dywizjonowy makijaż w postaci siedmiu czarno-białych pasów na kadłubie i zamalowanej osłony silnika, a od swego pana - serce przebite strzałą: Nieco później, do siedmiu pasów na kadłubie Barker dodaje jeszcze sześć, przemalowuje serce, zmywa też farbę z przodu maszyny. Wycięte zostają dodatkowe otwory w osłonie silnika i poszerzone okno w górnym płacie dla poprawienia widoczności. W misjach towarzyszy mu czerwony diabełek siedzący na prawym karabinie. Poniżej ostateczny wizerunek B6313: W tej jednostce podwyższają wynik do 46, za zasługi Barker był dekorowany ponownie DSO. Ostatni wspólny lot odbyli 29 września 1918 roku, w ciągu całej służby spędzili razem w powietrzu prawie 380 godzin. B6313 miał niewątpliwie na swoim koncie najwięcej zestrzeleń (46) ze wszystkich Cameli walczących w I Wojnie. Po podpisaniu pokoju Barker służył w lotnictwie cywilnym, zginął podczas lotu rekreacyjnego w 1930 roku. Jak powiedział o nim kapitan James Mitchell: „Choć trudno uznać, że był dobrym pilotem, z pewnością nadrabiał celnością. Byłem jego zastępcą i prawdopodobnie wiedziałem o nim więcej, niż ktokolwiek inny. Widziałem wrogie maszyny rozpadające się w powietrzu lub ginące w płomieniach pod jego ostrzałem na długo przed tym, zanim zdałem sobie sprawę, że są w zasięgu”. Model, który w zasadzie miał być zapchajdziurą, a przeobraził się w normalny projekt. Zostawiam Was z nim. Na koniec impresja na temat ówczesnego klimatu, lotnisko Villaverla, Włochy, wrzesień 1918:
  10. zaruk

    F6F-5 Hellcat Eduard 1/48

    Przestrzenny, nie monotonny, z umiarem zużyty. Podoba mi się, gratuluję.
  11. zaruk

    F6F-5 Hellcat Eduard 1/48

    Muszę powiedzieć, że bardzo zacnie wygląda.
  12. zaruk

    Ping Yuen 1/144 Bronco

    Nie wiem, co Cię tam łoi po czaszce, ja - oglądając Twoją załogę- odczuwam przyjemne mrowienia. Rozmieszczeni adekwatnie do miejsca, realistyczne pozy, atrybuty przygotowane. Wszystko gra.
  13. Bardzo ładna sylwetka. Malowanie dopełnia całości.
  14. Cóż, Wielki Tydzień za pasem, ekspiacyjny nastrój mnie dopadł. Potęgowany gromami, jakie spadły na mój raczkujący dopiero warsztat. Ciśniętymi nie byle jaką ręką...
  15. Skojarzenie, zupełnie niepotrzebne, za co przepraszam. W którejś z części Mikołajka, ulubionej lektury mojej i mojej córki, dwaj radiowcy - pan Piotruś i pan Kiki - przychodzą do klasy Mikołajka i są przekonani, że uda im się przeprowadzić wywiad, który będzie nadany przez radio. Są oczywiście w błędzie, a skojarzenie nasunęło się w związku z zamieszczonym zdjęciem. Jeszcze raz przepraszam, obserwuję w milczeniu i z szaconkiem.
  16. Pan Kiki z Mikołajka (Mówiliśmy przez radio) też myślał, że będzie łatwo i przyjemnie. Polecam.
  17. zaruk

    ALBATROS D.V 1:48 Eduard

    Dziękuję. To jedno z kilku źródeł inspiracji przy tym projekcie.
  18. Czołem, Koledzy. Gdzieś w tle rodzi się galeria Camela, a tu na scenę pcha się nowy zawodnik. Weekendowa wersja Albatrosa. Nie tak znowu dawno była przecena w Obrnicach i za pudełko wychodziło coś koło 30 złotych. Co było robić... Jakość już inna niż w camelowym przepaku Revella. Bez nadlewek, przesunięć form, twardszy plastik - inna epoka. Detal zacny. Do tego dołożyłem dwa zestawy blach co jednoznacznie wskazuje, że mimo wrogiej propagandy odwetowców z Bonn, żyje się jednak coraz lepiej (i weselej). Wybrałem piękne malowanie. Egzemplarz 2097/17 z Jagdstaffel 19 pilotowany przez Waltera Boninga. Dużo sklejki, biało-niebieskie aplikacje, to musi się spodobać szerszej publiczności. Pisząc o jakości detali nie miałem na myśli silnika. Miałem zamiar go przerabiać ale okazało się, że silnik Karayi kosztuje tylko 17 złotych. Jest przy tym trochę bogatszy w szczegóły: Co prawda nie przedstawia on dokładnie 160-konnej wersji Mercedesa, ale może uda się go trochę podrasować. Ponieważ wygląda dość ładnie, chciałbym go też trochę wyeksponować. Jedna z osłon silnika będzie zatem zdjęta. Jedna, ponieważ całkowicie odsłonięty silnik daje - w moim odczuciu - obraz wybebeszonej ryby i jest nieestetyczny. Osłonę będzie trzeba więc odciąć. Komora silnika, w zamyśle Czechów, ma być zamknięta. Nie obfituje więc w szczegóły. Uznałem, że dorobię zbiorniki paliwa (jeszcze nie wiem, jak): oraz wręgi (już wiem, jak): Tyle wstępu, godzina późna i czas na spoczynek. Mam nadzieję utrzymać narrację w stylu relacji - poradnika, takiej jaką lubię najbardziej oglądać na forum. Dużo zdjęć, opisy poszczególnych etapów, przemyślenia Wujka Dobra Rada (pożal się Boże). Trzymajcie więc kciuki i do następnego odcinka. EDIT. O najważniejszym zapomniałem. Dziękuję Koledze Szydercza Gała a kalkomanie, dzięki którym będę mógł wykonać to piękne malowanie.
  19. Co za wygoda. Dzięki za oświecenie.
  20. Fajny kolorystycznie. Wiesz może, jakie było uzasadnienie do malowania spodu na czarno - biało?
  21. Ładna robota, podoba mi się.
  22. Piękna galeria. Oczywiście radość i ulga z ukończenia projektu muszą temu towarzyszyć podobnie jak przyjemność z oglądania całości. Osobiście jednak muszę wyznać, że nad zdjęcia ukończonego modelu przedkładam warsztat, którego cześć miałem przyjemność obserwować. Może dlatego, że część prac czy też efektów niknie w obliczu całości? Niewątpliwie warsztat jest okazją do obejrzenia w powiększeniu wszystkich detali i smaczków tej pracy. Jednakże Twój warsztat to także klasa sama w sobie, łączący poradnik modelarza z kroniką pokazującą ogrom działań potrzebnych do zbudowania samolotu o tym stopniu uszczegółowienia. To sprawiało, że - ujrzawszy sygnał kolejnej aktualizacji - od razu spieszyłem aby zobaczyć, czym tym razem zaskoczysz. Takich warsztatów jest niestety niezbyt wiele, choć chciałoby się widzieć ich jak najwięcej. Do serdecznych gratulacji dodaję więc życzenie, abyś zawsze przejawiał tę chęć do pokazywania efektów swoich działań oraz ścieżek, które do nich prowadzą. EDIT. Zapomniałam zapytać, jak się robi takie zdjęcia na czarnym tle, gdzie tylko model jest oświetlony, a samo tło jest ciemne jak noc listopadowa?
  23. http://www.aviationofjapan.com/2010/04/aichi-e13-jake-interior-colour.html
  24. Moim zdaniem teraz wygląda o niebo lepiej.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.