Moim skromnym zdaniem , malowanie modelu to sztuka oszukiwania rzeczywistości . Abstra:bip:ę już od takich czynników jak kolory czy czarno-białe , światło nasycone czy też nie. Malując model chcemy w założeniu odnieść się do pierwowzoru . Odtwarzamy z pietyzmem takie szczegóły jakie tak na prawdę widzimy tylko my. Przeciętny widz z niskiego lub wysokiego punktu widzenia( wzrost , odległość itd) nie dostrzega w pełni tego co zrobiliśmy. Dlatego stosujemy trick , malujemy model tak by przykuł uwagę , jakiś drobny szczegół np. zaciek rdzy ,złuszczona farba ,zachęcają by skrócić dystans oglądanego modelu . I widz zaczyna dostrzegać. Chyba nic tak nie rajcuje autora jak" o k... jak on to zrobił..."? Czy stosować te przeróżne techniki malarskie ? Ja jestem na tak. To czy będą one realne czy fantasia poetica to zależy już od umiejętności indywidualnych wykorzystania tego co pod reką lub w ofercie producentów chemii modelarskiej.