Skocz do zawartości

Albatros

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    518
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Zawartość dodana przez Albatros

  1. Kolejny świetny odcinek sagi mega ciekawe i pouczające jest podglądanie, jak wieloetapowo budujesz kolor i jak kolejne warstwy budują tego koloru bogactwo. Podglądam teraz i na pewno będę nieraz wracał, aby przyjrzeć się jak budujesz poszczególne efekty, bo to skarbnica wiedzy i inspiracji. Jedna tylko uwaga techniczna - czy mógłbyś na zdjęciach przy ujęciach słoiczków AK RC oprócz numeru pokazać także nazwę koloru? AK sporo namieszało po „liftingu” tych farb, a najgorsze, że nowa numeracja nie zgadza się ze starą i raz, że będzie łatwiej namierzyć „nowy” kolor AK RC, a w sytuacji gdy dany kolor został wycięty z nowej palety, byłby jakiś punkt odniesienia do poszukiwań zamiennika innych firm.
  2. Dzięki bardzo, no ale tym Albatrosem to pozamiatałeś, rewelacja ja kompletnie nie kleję kartonowych, ale szereg technik z modelarstwa kartonowego bardzo przydaje się przy skraczu i okazuje się, że nieco bezwiednie z nich korzystam a Twój kartonowy warsztat to świetna porcja inspiracji i patentów, które z dużą dozą prawdopodobieństwa wykorzystam
  3. Też myślałem o druku 3D, jest nawet produkt Aircraft in Pixels (bardzo polecam ich elementy, opiszę szerzej silnik Mercedes DIIIa, który wykorzystam w moim modelu). Po namyśle jednak zdecydowałem się na moje rozwiązanie z kilku powodów - wydruk jest w wersji późnej (inny układ wlewów - to akurat łatwe do ogarnięcia, ale późne chłodnice były grubsze. Tą modyfikację wprowadzono w związku z nie dość efektywnym chłodzeniem i wydajnością wczesnej wersji. I tutaj odchudzenie byłoby trudniejsze do wykonania. Kolejna rzecz, to wydruk jest rozwiązany podobnie jak moje blaszki - tzn. na moje oko wygląda, że są też dwie płytki - zewnętrzna i wewnętrzna, bez struktury w środku, dokładnie jak u mnie. Z kolei moja blaszka dawała mi większą wytrzymałość i podatność na podgięcia i lekką deformację w wyniku uderzenia. Myślę, że w chwili obecnej wymagałoby to po prostu dobrego projektu (niestety sam jeszcze nie opanowałem projektowania 3D na takim poziomie by to wykonać dobrze), dlatego jest tak. Natomiast co do konsultacji w kwestii projektowania i druku mogę gorąco polecić @Sasini, jej elementy, które dla mnie wykonała już pokazywałem w poprzednim poście warsztatowym. Jeżeli jest w stanie to ktoś zrobić to Ala
  4. Zgadza się, ta pozycja jest jedną z najważniejszych przy budowie mojego modelu, wskazałem ją w bibliografii w pierwszym poście. Zresztą także mailowe konsultacje z Achimem Engelsem pomogły mi rozpoznać także inne kwestie. Natomiast tak jak wspomniałem, nie miałem pomysłu jak to wykonać w modelu 1:1 i zdecydowałem się na rozwiązanie z blaszkami. @jachud3dziękuje bardzo, przy blaszkach jednak trzeba sporo cierpliwości, zawsze też trawię sobie egzemplarze rezerwowe części, ponieważ często jest tak, że finalny efekt osiągam dopiero po kilku próbach i podejściach. Także duże straty są przy bardzo drobnych elementach, bo często giną. Natomiast myślę, że efekty są warte wysiłku. @zarukdziękuję, co do zdjęć obie wersje wykonywane były dokładnie na tych samych parametrach i setupie, różnica wynika z tego, że duża biała powierzchnia dodatkowo odbija światło rozświetlając bardziej cienie oraz odbija się w powierzchni metalicznej. Wersja z szarym tłem jest bardziej wg mnie klimatyczna, z białym faktycznie lepiej oddaje szczegóły. Dlatego będę wykonywał zdjęcia warsztatu w obu wersjach, myślę że świetnie wzajemnie będą się uzupełniały
  5. Trafna uwaga - sama chłodnica de facto miała nieco inną konstrukcję - była zlutowana z setek rurek, i to sześciokątne końcówki tych rurek tworzyły „wzór” na froncie radiatora. Trochę jak plaster miodu. Nie widziałem jednak dla siebie możliwości wykonania tego w modelu - lutowanie odcinków rurek w kształt radiatora już nawet dla mnie było przesadą Dlatego wymyśliłem to w ten sposób - i też z tym kompromisem się pogodziłem. Na dużym powiększeniu na zdjęciach widać że jest pusto w środku, natomiast myślę, że na modelu i po pomalowaniu efekt będzie dla mnie akceptowalny i będzie wyglądał jednak lepiej niż radiator zestawowy.
  6. Dzięki bardzo, ja z kolei bardzo się cieszę, że mogę obserwować Twoje warsztaty, bo znajduję tam mnóstwo inspiracji malarskich, które na pewno w tym projekcie wykorzystam a Twój Fokker D.VII to jest jeden z moich najważniejszych punktów odniesienia, chciałbym go pomalować na takim poziomie
  7. Mały update prac nad Fokkerem. Pojawiło się nieco komplikacji, mianowicie po zaprezentowaniu poprzedniego etapu na anglojęzycznej grupie na FB zwrócono mi uwagę na dość istotny błąd konstrukcyjny, który popełniłem. Nie było rady, przeprowadziłem operację na otwartym sercu Fokkera, ale o tym w następnym poście - mam nadzieję, że już niedługo. Poprzednie zdjęcia konstrukcji muszą zostać zaktualizowane. W międzyczasie natomiast udało mi się wyskrobać kolejny element - chłodnicę. To element dość charakterystyczny dla Fokkera D.VII, a dodatkowo po zestrzeleniu, przymusowym lądowaniu i uszkodzeniu samolotu przez Wusthoffa wymagał malowniczych zabiegów powyginania i uszkodzeń, czyli to, co tygrysy lubią najbardziej. Z części zestawowej została w zasadzie tylko rama - środek praktycznie w całości usunąłem, reszta to zaprojektowane samodzielnie części PE, elementy TaurusModels (śrubki, dźwignie), oraz skracz z rurek Albion Alloys, folii aluminiowej z opakowania po soczewce kontaktowej, kawałków plastiku, drutu oraz masy Tamiya Epoxy Putty Smooth. Z masy Tamiya wykonałem gumową złączkę z rurą, na niej jeden zacisk jest wykonany z blaszki aluminiowej, a drugi wykonałem w formie prowizorycznej polowej naprawy z drutu. W kwestiach merytorycznych jest mała nieścisłość w obszarze mocowania do łoża silnika. Dave Roberts w opisie 382/18 wskazuje, że chłodnica w wyniku uderzenia podczas przymusowego lądowania została nieco uniesiona, co widać po braku spasowania pokryw. Nie wiadomo dokładnie, jaki był zakres uszkodzeń, więc wymyśliłem, że element będzie lekko podniesiony i wyrwany z jednej strony z łoża w wyniku uderzenia. Samo mocowanie w rzeczywistości było bardzo - rzekłbym - filigranowe, a mi zależało mi na maksymalnej wytrzymałości konstrukcji i mocowania tylko w jednym punkcie, dlatego poszedłem na mały kompromis. Być może jeszcze kilka małych drobiazgów będę dopracowywał, ale ogólnie cały element wygląda tak: I po wstępnych przymiarkach do łoża silnika: Wykonałem też sobie kilka zdjęć na białym tle, głównie na potrzeby wykonania późniejszej dokumentacji budowy. Białe tło daje trochę większe i ciekawsze możliwości składu i layoutu graficznego. Przy składaniu dokumentacji do MiGa nieraz żałowałem, że nie robiłem też zdjęć na białym tle, bo ułatwiłoby to kilka rozwiązań graficznych i kompozycyjnych.
  8. Na zdjęciu widać jak na dłoni, że to jest wielkie modelarstwo
  9. Rewelacyjna praca generalnie uważam, że w 1/144 nie da się nic sensownego zrobić, widziałem póki co dwie prace, które są dla mnie wyjątkiem: modele Williama Adair - min. przepiękny Taube, oraz Twój Bell. Jak dla mnie, to jest przesunięcie granic modelarstwa w obszary niemożliwego wielkie gratulacje, odwrotnie proporcjonalne do wielkości modelu
  10. Czekam niecierpliwie na galerię, warsztat był fascynujący
  11. Może krzewienie patriotyzmu na siłę warto zacząć od siebie i nauczenia się władać w ojczystym języku bez błędów? A jak już przyswoisz sobie zasady pisowni, to wtedy możesz sam napisać i wydać taką książkę w języku polskim. Panowie patrioci, to może zamiast narzekać i obwiniać wszystkich dookoła, to zróbcie coś konstruktywnego: zbierzcie pieniądze na wydanie polskie. Załóżcie zrzutkę, sami możecie sfinansować, możecie nawet nakłonić IPN, żeby to wydał, opcji mnóstwo, przy takim wzmożeniu patriotycznym to bez problemu sfinansujecie nawet spory nakład, na pewno każdy prawdziwy Polak bez problemu rzuci kilka stówek, nawet jak egzemplarz po polsku będzie kosztował dwa razy tyle, co po angielsku. Każdy kupi ku chwale Ojczyzny, a jak finansowanie będzie załatwione to myślę, że AK i Łukasz dadzą radę ogarnąć polskie wydanie Dość wynaradawiania i oglądania się na obcych, sami to sfinansujcie
  12. A wiesz, że kontrola lotów oraz wszelka komunikacja w lotnictwie pasażerskim odbywa się również wyłącznie po angielsku? Coś źle przetłumaczysz, coś się stanie - twój problem… wynaradawiają polskich pilotów… wskażesz te klasy w Polsce, w której szkole, w którym mieście konkretnie? Bo dla mnie to kolejny ksenofobiczny fejk. A pozycja potrzebna, bo jak widać prawdziwi patrioci również nie bardzo znają realia tej wojny, poczytaj o Petlurze i traktacie ryskim.
  13. Myślę, że przede wszystkim mieszasz dwa zjawiska. Czym innym jest wydanie publikacji w całości w języku angielskim, a czym innym „anglicyzowanie” i zanieczyszczanie rodzimego języka. I o to dbają Francuzi, a nie walczą z publikacjami w językach obcych lub z nauką tych języków. Natomiast dla mnie zawsze znajomość języków obcych (każdych) jest cechą człowieka wykształconego i kulturalnego i zjawiskiem pozytywnym. A w dzisiejszych czasach znajomość angielskiego to część absolutnie podstawowego wykształcenia. I publikowanie dla społeczności międzynarodowej (w dodatku przez zagranicznego wydawcę) odbieram za wielki sukces Łukasza, że tak mało znanym tematem potrafił zainteresować wydawcę zagranicznego. A że ta wojna w kraju znana nie jest (a takie przecież patriotyczne wzmożenie wszędzie) to chyba nie wina Niemców, Francuzów czy Hiszpanów, tylko chyba nas samych? Zawsze możesz opublikować swoją książkę, lub zaproponować sfinansowanie tej wkładki z tłumaczeniem przecież.
  14. Język angielski jest w tej chwili powszechnie znanym językiem, używanym i rozumianym w całym kręgu cywilizacji zachodniej. To pozwala dotrzeć do najszerszej grupy odbiorców, zarówno pod względem zrozumienia tekstu, jak i dzięki przystępnej cenie. Druk offsetowy ma to do siebie, że im większy nakład tym cena jednostkowa egzemplarza niższa. Produkcja nakładu w języku, którego znajomość jest marginalna w skali świata generuje wysoki koszt - oddzielny, relatywnie niski nakład spowodowałby, że książka po polsku kosztowałaby pewnie przynajmniej dwa razy tyle. No a niestety polski patriotyzm kończy się tam, gdzie trzeba sięgnąć do kieszeni i zapłacić więcej za produkt krajowy. Pewnie dlatego odzież tzw. „patriotyczna” produkowana jest także Chinach a nie polskich szwalniach. Znajomość powszechnego języka cywilizacji zachodniej jest podstawą wykształcenia w dzisiejszych czasach, a nie wynaradawianiem. Więc może darujmy sobie teorie spiskowe o oblężonej twierdzy na którą wszyscy się uwzięli… I cieszmy się wspaniałą publikacją, która opowie o nas na Zachodzie, a ta opowieść w tak pięknej formie zapewne zdziała więcej dla naszego wizerunku niż teorie spiskowe, obrażanie i pretensje do wszystkich dookoła.
  15. Modelarstwo to nie łaskotki
  16. Jeżeli wolno coś zasugerować, to jednak zachęcałbym, aby jeszcze popracować nad obróbką tych elementów. Super, że je dorabiasz/przerabiasz, ale wizjery w osłonie są bardzo krzywo powycinane i mocno to razi. Podobnie podstawa anteny - nierównoległa, do tego nierówna, łukowata krawędź i uskok, gdzie w oryginale go nie ma. Może warto też dorobić te śruby w podstawie anteny, zestaw śrub żywicznych Taurus Models to koszt 10 zł… to są bardzo proste elementy, i dokładne ich wykonanie i wyprowadzenie nie powinno zająć dużo czasu.
  17. Super to wygląda, jak nie przepadam za T-34 i ogólnie drugowojennymi ruskimi czołgami, to na Twój warsztat zaglądam z wielką przyjemnością… no i te smaczki w postaci szabli, harmonii itp. robią mega robotę i fajnie opowiadają historię pojazdu. Bardzo lubię takie właśnie indywidualne podejście i model z opowieścią w tle. Nie mówiąc już o umiejętnościach modelarskich i malarskich. Rewelacyjna praca
  18. Może po prostu ładować zdjęcia na serwer forum a nie zewnętrzne i linkować? Po czym po jakimś czasie ktoś czegoś nie opłaci, nie zaktualizuje, zmieni się polityka i z darmowego stanie się płatny, użytkownik rezygnuje a zdjęcia znikają i warsztat staje się bezwartościowy…
  19. Ja nie umiem zbudować modelu w 2,5 roku, a ten nie dość że epickie modele zbudował to jeszcze książkę napisał pozycja obowiązkowa dla każdego kto buduje szmatopłaty, bez dwóch zdań gratulacje wielkie
  20. Zgadzam się w 100%, dla mnie blaszki są nadal jedną z najlepszych technologii w waloryzacji, nadal niezastąpioną. Druk 3D, mimo iż niektórzy twierdzą, że jest remedium na wszystko i blaszki przestają być potrzebne, jeszcze w wielu przypadkach zostaje w tyle za częściami PE. Ale odpowiednie połączenie tych technologii daje rewelacyjne efekty.
  21. Model przepiękny, masa umiejętności i włożonej pracy, świetna waloryzacja jak mawiano o grafikach Albrechta Durera - „skrzywdziłbyś dzieło nakładając farby”
  22. Bardzo podoba mi się malowanie, super zniuansowałeś te szarości, dużo tam się dzieje fajnych rzeczy chętnie popatrzyłbym na zbliżenia, trochę ich brakuje
  23. Coraz lepiej to wygląda, super że zdecydowałaś się na nitowanie, bo to pięknie urozmaiciło powierzchnię. Instalacja we wnęce też robi robotę bardzo mi się podoba co daje tutaj dzieje
  24. Albatros

    Aerograf cz.2

    No ale to nie Ty wysyłasz za granicę tylko oni więc Twoim zadaniem w tym wszystkim jest tylko zamówić na stronie, podać adres, zrobić przelew i czekać na przesyłkę. Czyli tak samo, jakbyś zamawiał w Polsce. Jedyną rzeczą, która może się zadziać, ale nie musi, to jak pójdziesz na pocztę odebrać przesyłkę to każą Ci dopłacić parę złotych.
  25. Albatros

    Aerograf cz.2

    Jeżeli wchodzisz w kwoty 400 - 550 zł to żaden z tych tylko Procon PS-289 z Japonii.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.