Skocz do zawartości

Albatros

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    518
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Zawartość dodana przez Albatros

  1. Nie myślałeś, żeby popracować jeszcze nad kompozycją tej podstawki?
  2. Fenomenalną robota, a ten grzejnik z rurek wymiata
  3. Dramatyzowane
  4. Bardzo fajnie ta blacha wygląda, powiesz coś więcej na temat użytych farb?
  5. Myślę że taki model próbowano wprowadzać przez 8 lat, gdzie usiłowano zabić niezawisłość sądów, tak aby prokurator i sędzia mogli współpracować i doprowadzać do wyroku pożądanego przez rządzących. A kto się nie słuchał był zastraszany. I dlatego mamy teraz taki bałagan. A wybacz, ale w stanie wojennym prokuratura bardzo ściśle współpracowała z sędziami i kto miał pójść siedzieć wg prokuratury to szedł siedzieć. A kto nie, ten nie, jak widać też po zasługach Piotrowicza i Kryże. Co do eksperymentów z funkcjami też przez 8 lat były intensywnie prowadzone. A jeśli do władzy dojdzie - jak to nazywasz, ale w sumie słusznie - brunatna zaraza, będzie podobnie. W systemach autorytarnych i totalitarnych, nieważne pod jaką flagą ten mechanizm zawsze jest taki sam.
  6. Pomnik Ognia w Zakopanem, gloryfikacja Rajsa i jego popularność na Podlasiu, marsze ku jego czci, popularność na marszu niepodległości symboli o korzeniach faszystowskich… i coraz powszechniejsza narracja szczująca na wszystkich dookoła. I oczywiście nie porównuję tych sytuacji do tego co zrobili Niemcy w czasie 2 wśw, tylko u nas mam wrażenie że retoryka i myślenie, która do tego doprowadziła zyskuje coraz większą popularność. Co świadczy że historii nie przepracowaliśmy, skoro wracamy i przyklaskujemy temu, co kiedyś doprowadziło do rzeczy straszliwych. I na tym próbuje się budować polski „sen o potędze”.
  7. Oczywiście, że nie. Moja wypowiedź ma tylko na celu pokazanie, że Niemcy w sferze systemowej i - tak, mimo popularności i nawrotu tendencji o korzeniach faszystowskich - także mentalnej swoje grzechy przepracowali i wprowadzili bezpieczniki, które choć trochę tego typu rzeczy blokują, a ich głosiciele spotykają się ze zdecydowaną i konsekwentną reakcją. Czego niestety nie ma w Polsce i narrację na bazie faszyzmu są głoszone w sposób otwarty i bez przeszkód, a prawo w tym obszarze jest praktycznie martwe i nieegzekwowane, zwłaszcza w przypadku działaczy politycznych. A tacy są wręcz konsekwentnie hodowani i pompowani. A druga sprawa to bardzo tendencyjne przedstawianie naszej historii oraz wymazywanie ze świadomości oraz wypieranie i wybielanie ciemnych aspektów - pod automatycznie uruchamianym histerycznym hasłem „zamachu na polskość”. I takie myślenie od dawna jest wspierane i propagowane, więc u nas ani systemowo ani mentalnie te problemy przepracowane nie zostały. Więc powinniśmy brać przykład z Niemiec w tym temacie.
  8. U nas prokuratorzy, którzy skazywali ludzi w stanie wojennym zasiadają w TK i są prominentnymi członkami „patriotycznej” partii, ludziom odpowiadającym za zbrodnie na ludności cywilnej i mordowanie ludzi z powodu narodowości są postawione pomniki, i organizuje się marsze na ich część zupełnie oficjalnie, a przekaz, że jesteśmy kryształowi i czyści i tylko wszyscy na nas czyhają, a my jesteśmy bez win i skaz i nam się wszystko należy i nam wolno jest serwowany od dawna. Włącznie z narracjami, które są głoszone podczas marszu niepodległości, a które są nawoływaniem do przemocy i nienawiści. A widać wyraźnie, jak polskie społeczeństwo jest coraz bardziej zafascynowane brunatnymi narracjami. A przekaz, o którym wspominasz jest lansowany przez tak uwielbiane przez polską patoprawice AfD, więc kolejny fikoł umysłowy. Więc jednak wciąż uważam, że Niemcy przepracowali swoje grzechy zdecydowanie lepiej.
  9. Może być zimny szaro-zielony, w każdym razie mi się pojazdy w tym kamuflażu bardzo podobają i bardzo kojarzą mi się z Afryką… ja póki co samolot, więc nie ma wolnych mocy przerobowych na najbliższe trzy lata, ale kibicuję i wiem że dasz radę
  10. Nie, no dawaj ten z zielonym i niebieskim, świetny jest ten kamuflaż i pasuje do tego Stuarta
  11. To myślę, że to u nas się w tym celuje, akurat Niemcy lekcję odrobili i efektem tego są min. te przepisy, dot. zakazu publikacji symboli nazistowskich.
  12. I wielka szkoda, bo jak zwykle cwaniactwo zwyciężyło a reszta przyklasnęła… uczciwość dla frajerów…
  13. Piękna robota i inspirujacy warsztat gratulacje, model znakomity, no a przecież materiał wyjściowy mocno kiepski… drewno z metalem gra pięknie aż mnie naszła ochota na mojego Aviattica, który czeka na półce…
  14. Bardzo dobrze to wygląda, na ile można ocenić... już od dawna obserwuję Twoje warsztaty, i żal bierze, że niestety bardzo słabe zdjęcia z przypadkowym balansem bieli i słabym światłem, niestety nie oddają Twoich znakomitych umiejętności modelarskich. Niemniej nawet przy tym mankamencie znakomita robota i z ciekawością oglądam. No i kolejna wielka zaleta Twoich warsztatów to głębokie studia historyczne i podbudowa merytoryczna. Paczam dajej
  15. Wszystko wodorozcieńczalne jest słabsze od tego na bazie rozcieńczalników - i szpachlówki i farby. Każda szpachlówka jest gorsza od CA.
  16. Osobiście unikam szpachlowania jakimikolwiek szpachlówkami - trudno jest wyprowadzić idealnie gładką powierzchnię, z czasem się zapadają i coś, co wydawało się wyprowadzone, po jakimś czasie potrafi się odsłonić. Kolejna wada to kruchość - szpachla potrafi się po prostu wykruszać, zwłaszcza przy ryciu linii, na kantach itp. Szczeliny zawsze wypełniam klejem CA (najlepiej czarnym, dzięki czemu widać co się dzieje) - schnie bardzo szybko, jest twardy i wytrzymały, nie zmienia swojej objętości, dobrze się szlifuje. Jeśli szpara jest bardzo duża, można wkleić na CA pasek lub pręt z polistyrenu. Ewentualne ostateczne szlify można wyprowadzić Mr. Surfacerem. W moich oczach używanie szpachlówek modelarskich ma więcej wad niż zalet.
  17. Dlaczego chemia modelarska zniszczy blaszki? W moim odczuciu to akurat jest najbezpieczniejsza opcja w porównaniu do wyżarzania… moim zdaniem palnik gazowy jest lepszą opcją w stosunku do zapalniczki bo jednak daje większą kontrolę i precyzję…
  18. Zgadzam się z @rymulus… ten naklejony drut wygląda jak … naklejony drut. Myślę że warto byłoby się jednak pobawić z paskami cienkiego polistyrenu. Nabrałoby to właśnie tej wspomnianej lekkości i finezji. Zwłaszcza, że autor potrafi w takie rzeczy. Proszę więc nie traktować tego jako krytykę tylko jako wiarę w umiejętności @jacmin, który już powiesił poprzeczkę na wysokim poziomie.
  19. Rewelacja
  20. Ostatnio testowałem sobie pracę z AK Burnishing Fluid, przed kąpielą w tym specyfiku zaleca się, aby bardzo dokładnie usnąć z blaszek wszelkie lakiery, pozostałości chemii itd. Oprócz szlifowania znalazłem w necie sugestie, żeby wykąpać blaszki w acetonie/tool cleanerze. Ja miałem w domu Mr Tool Cleaner i kilkanaście minut w tym rozpuszczalniku zaoowocowalo tym, że faktycznie widać było że zmienił kolor, więc coś musiał z tych blaszek rozpuścić. Więc na początek próbowałbym właśnie z acetonem lub Tool cleanerem. Drugie rozwiązanie, które przychodzi mi na myśl (i które stosowałem przy zadrukowanych blaszkach) to ostrożne wyżarzenie palnikiem gazowym - tutaj trzeba jednak uważać bo można przepalić cienkie elementy, więc wyczucie jest zalecane.
  21. Udało mi się dotrzeć na wernisaż, i bardzo się z tego cieszę, bo naprawdę było warto. Ekspozycja naprawdę pięknie przygotowana - duże, czytelne, dobrze wydrukowane plansze z informacjami o modelach, samolotach i pilotach. Natomiast naprawdę robotę zrobiły pięknie wyeksponowane w muzealnych gablotach modele - całość nabrała takiego szlachetnego, muzealnego czy galeryjnego szlifu - modele prezentowały się jak dzieła sztuki (i śmiało i z pełną odpowiedzialnością je do tej kategorii zaliczam, biorąc pod uwagę poziom ich wykonania). I szczerze mówiąc dla takich modeli, wykonanych na tak mistrzowskim poziomie to naprawdę właściwy i wskazany sposób ekspozycji, ponieważ taka forma prezentacji podkreśla walory i robi znakomite wrażenie, potęgując odbiór miniatur. Miniatur doskonałych - mimo, że było ich tylko 6, to i tak wpatrywałem się w nie praktycznie cały (niestety nieco ograniczony) czas, jaki spędziłem w Muzeum. To była dla mnie prawdziwa uczta wizualna i modelarska, jak również wielka inspiracja - móc zobaczyć sześć modeli @Boch w jednym miejscu, obok siebie. To jest też właśnie coś, czego bardzo brakuje mi na konkursach modelarskich - właściwa ekspozycja modeli, która potęguje wrażenie i odbiór, pozwala podziwiać i odkrywać walory i smaczki modelu. Dodatkowym atutem był także pięknie wydany - świetnie wydrukowany na dobrym papierze - katalog wystawy, który stanowi w sumie fajne uzupełnienie książki Łukasza. Prelekcji bardzo dobrze się słuchało, choć niestety nie mogłem zostać do końca. Słowem - naprawdę bardzo fajne wydarzenie - zarówno Łukasz jak i ekipa Muzeum - z @socjo1 na czele - wykonali znakomitą robotę. Mam nadzieję, że jest to wydarzenie pionierskie - w tym sensie, że posłuży jako wzór i inspiracja dla innych muzeów (życzyłbym sobie bardzo, żeby tego typu wydarzenia, przygotowane na takim poziomie - zawitały np. do MLP w Krakowie) jako nowa, nieszablonowa, a jednocześnie bardzo atrakcyjna forma popularyzacji historii, modelarstwa i samych instytucji. Wielkie podziękowania i gratulacje dla Łukasza i Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku. Kto nie był, naprawdę warto podjechać, jest jeszcze sporo czasu na wizytę.
  22. Dziękuję bardzo za imienne wyróżnienie, mam nadzieję, że uda mi się tak zorganizować sprawy zawodowe, że dotrę na otwarcie wystawy bardzo chcę być obecny, bo szykuje się piękne i ciekawe wydarzenie gratulacje dla Muzeum, że podjęło się organizacji takiego dość nietypowego, ale jakże inspirującego wydarzenia - jest to chyba jedno z najwłaściwszych miejsc, gdzie modele @Boch powinny być eksponowane, aby w pełni ukazać ich walory, skupić się na nich i opowiadanej za ich pośrednictwem historii
  23. Albatros

    Frajdolarzerka

    Najcieńsze igły dostępne na rynku to TSK INVISIBLE 33G X 9MM (o średnicy 0.2 mm), stosowane w medycynie estetycznej do mezoterapii. Można kupić w sklepach i hurtowniach ze sprzętem medycznym, artykułami z kosmetologii i medycyny estetycznej.
  24. Albatros

    Frajdolarzerka

    Myślę, że trafiłeś w sedno tego zjawiska. Chyba o to właśnie mi chodziło napomykając o moich obserwacjach. Tak jak powiedziałem - w odniesieniu do konkretnych budów, skomplikowanych i ambitnych projektów nie podejrzewam nikogo, kto używa takich stwierdzeń o złe intencje, tutaj wyrażenie podziwu jest czytelne i nie doszukuję się jakichś podtekstów. Wypowiedzi @HKK również nie odczytałbym inaczej, niż tak jak wspomniałeś. Wydaje mi się, że bardziej zauważam to zjawisko w ogólnych dyskusjach, które nie dotyczą konkretnych osób czy konkretnych projektów. Raz uderzyło mnie to najbardziej na jakiejś dyskusji na anglojęzycznej (sic! - a podobno to tam jest tak miło i głaskanie), gdzie był rzucony temat w stylu, co Cię najbardziej wkurza w modelarstwie - i właśnie ze zdziwieniem stwierdziłem, że przeważająca ilośc wypowiedzi dotyczyła właśnie tego "liczynita". Ale być może ja nieco inaczej zinterpretowałem ten termin, bo w przypadku interpretacji Gonzo faktycznie jest to bardziej zrozumiałe. Natomiast faktem jest, że rozumiem ideę wypowiedzi "robię modele dla przyjemności" , ale nie zgadzam się z logiką - ponieważ wynika, że robienie bez ambicji, na luzie, nie dbając o merytorykę jest rzeczą, która sprawia przyjemność, a ambitne, skomplikowane budowy są chyba za karę. A wszyscy modelarze bez wyjątku budują dla przyjemności - taka natura tej działalności. Pieniędzy z takiego modelarstwa za dużych nie będzie, uznania wśród znajomych raczej też nie (a czasem raczej wręcz przeciwnie). Świadomie wyłączam z tej kategorii modelarzy zawodowych, np. w studiach filmowych, bo to jednak nieco inna specyfika. Skomplikowana, ambitna budowa, wertowanie źródeł i poszukiwanie dokumentacji również jest dla wielu przyjemnością. Rzeczy trudne są również przyjemne i przynoszące ogrom satysfakcji, a wysiłek i rozwój także w czasie wolnym, w czasie odpoczynku również jest źródłem przyjemności, a jednocześnie jest bardzo wartościowy. I w punkt: "Ale prawdą jest też, że większość (o ile ten wspomniany masohistyczny wydźwięk komentarzy, faktycznie nie jest, jak Gonzo pisze, formą uznania) pisząca w ten sposób, przyjemności płynącej z tworzenia czegoś wartościowego od zera, zwyczajnie nie zna. Bo nie przekroczyli bariery, do przeskoczenia której ja często staram się namawiać. " Podejście @HKKbardzo mi się podoba, i osobiście mam bardzo podobne - choć niestety jeszcze nie opanowałem projektowania i druku 3d. Ale dążę do tego, na ile czas pozwala. I uważam, że szereg dostępnych dzisiaj technologii ubogaca modelarstwo i świadczy też o szerokich umiejętnościach i kompetencjach modelarza. Tutaj znowu ogranicza nas tylko kwestia osobistego podejścia - czy chcę te kompetencje poszerzać i w ten sposób rozwijać warsztat. Natomiast żadna technologia nie jest remedium na wszystko i rzeczą dobrego modelarza jest decyzja, kiedy i jaką technologię zastosować, i która w danym momencie najlepiej się sprawdzi i zagra w modelu. Dlatego dla mnie osobiście ideałem jest łączenie tych wszystkich technologii i umiejętności i wyciąganie z nich to, co najlepsze i najbardziej optymalne. Dlatego w każdym modelu jest i będzie miejsce na skracz, druk 3d, części PE, plasti, żywicę i metal itd. Im więcej opcji tym więcej możliwości. Aczkolwiek i tak uważam, że jednak punktem wyjścia powinien być skracz, bo on daje bazę do "ogarnięcia" wszystkiego w całość oraz do "przeskoczenia" tych technologii, do których nie mamy dostępu, albo z jakichś względów nie chcemy korzystać. Jak pięknie widać to w tym warsztacie Gonzo czy też w pracach Marcina.
  25. Albatros

    Frajdolarzerka

    Już napisałem na FB, ale powtórzę, mega efekt i rewelacyjna robota, bardzo dobrze to wyszło. Zwłaszcza, że powtarzalne, rytmiczne i symetryczne elementy są chyba w skraczu największym wyzwaniem. Świetna robota Przy okazji ostatniego wpisu dotknąłeś z kolei pewnego zjawiska, które już zauważyłem i przyznam, że obserwuję to z pewnym zaciekawieniem. Dość często pojawiają się komentarze typu: „nie robię waloryzacji/poprawek/nie poprawię błędów etc bo ja kleję dla przyjemności” i z drugiej strony, przy okazji dobrych modeli „to masochizm, wariactwo, to trzeba być chorym żeby takie rzeczy robić” - choć zdaje sobie sprawę, że jest to forma wyrażenia uznania i podziwu. A jednak jest tam pewna nuta o nacechowaniu pejoratywnym. Nie mam pojęcia dlaczego - zwlaszcza wśród modelarzy (osoby postronne do pewnego stopnia usprawiedliwiam, bo dla laika np. biegi ultra czy wspinanie zimowe też może być abstrakcją i wiązać się z kompletnym niezrozumieniem, a co za tym idzie nawet nieraz potępianiem), czyli osób, dla których w sumie ogólnie powinien być to jakiś cel (nawet jeśli nie mogą lub nie chcą go osiągać) taka nuta się pojawia. Nawet chyba pojawia się pewna inwektywa w stosunku do modelarza, który ogromną wagę przywiązuje do szczegółów - „liczynit”. Dla mnie to dziwne i niezrozumiałe, modelarstwo to nie jest raczej droga do sławy, pieniędzy i kobiet, więc logiczne jest, że każdy - czy ten kto buduje prosto z pudła, jak i ten, który wertuje źródła i jeden element wykonuje kilka miesięcy - robią to dla przyjemności. I zaawansowany, wielomiesięczny skracz jest również budową dla przyjemności, raczej nie ma w tym żadnego innego celu. Dłubie, bo lubię, bo sprawia mi to przyjemność i satysfakcję, tak jak niektórym sprawia bieganie 100 km po górach. Więc stwierdzenie, że ja robię dla przyjemności a tamten to liczynit, maniak i masochista jest kompletnie dziwne, niezrozumiałe i nielogiczne. Nikt kto robi zaawansowane modele nie cierpi z tego powodu ani nie robi przecież tego za karę, tylko właśnie dla przyjemności…
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.