Albatros
Użytkownicy-
Liczba zawartości
518 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
11
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Albatros
-
Nie myślałeś, żeby popracować jeszcze nad kompozycją tej podstawki?
-
Fenomenalną robota, a ten grzejnik z rurek wymiata
-
Dramatyzowane
-
Bardzo fajnie ta blacha wygląda, powiesz coś więcej na temat użytych farb?
-
IBG - zapowiedzi i nowości lotnicze
Albatros odpowiedział Kolekcjoner WP → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Myślę że taki model próbowano wprowadzać przez 8 lat, gdzie usiłowano zabić niezawisłość sądów, tak aby prokurator i sędzia mogli współpracować i doprowadzać do wyroku pożądanego przez rządzących. A kto się nie słuchał był zastraszany. I dlatego mamy teraz taki bałagan. A wybacz, ale w stanie wojennym prokuratura bardzo ściśle współpracowała z sędziami i kto miał pójść siedzieć wg prokuratury to szedł siedzieć. A kto nie, ten nie, jak widać też po zasługach Piotrowicza i Kryże. Co do eksperymentów z funkcjami też przez 8 lat były intensywnie prowadzone. A jeśli do władzy dojdzie - jak to nazywasz, ale w sumie słusznie - brunatna zaraza, będzie podobnie. W systemach autorytarnych i totalitarnych, nieważne pod jaką flagą ten mechanizm zawsze jest taki sam. -
IBG - zapowiedzi i nowości lotnicze
Albatros odpowiedział Kolekcjoner WP → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Pomnik Ognia w Zakopanem, gloryfikacja Rajsa i jego popularność na Podlasiu, marsze ku jego czci, popularność na marszu niepodległości symboli o korzeniach faszystowskich… i coraz powszechniejsza narracja szczująca na wszystkich dookoła. I oczywiście nie porównuję tych sytuacji do tego co zrobili Niemcy w czasie 2 wśw, tylko u nas mam wrażenie że retoryka i myślenie, która do tego doprowadziła zyskuje coraz większą popularność. Co świadczy że historii nie przepracowaliśmy, skoro wracamy i przyklaskujemy temu, co kiedyś doprowadziło do rzeczy straszliwych. I na tym próbuje się budować polski „sen o potędze”. -
IBG - zapowiedzi i nowości lotnicze
Albatros odpowiedział Kolekcjoner WP → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Oczywiście, że nie. Moja wypowiedź ma tylko na celu pokazanie, że Niemcy w sferze systemowej i - tak, mimo popularności i nawrotu tendencji o korzeniach faszystowskich - także mentalnej swoje grzechy przepracowali i wprowadzili bezpieczniki, które choć trochę tego typu rzeczy blokują, a ich głosiciele spotykają się ze zdecydowaną i konsekwentną reakcją. Czego niestety nie ma w Polsce i narrację na bazie faszyzmu są głoszone w sposób otwarty i bez przeszkód, a prawo w tym obszarze jest praktycznie martwe i nieegzekwowane, zwłaszcza w przypadku działaczy politycznych. A tacy są wręcz konsekwentnie hodowani i pompowani. A druga sprawa to bardzo tendencyjne przedstawianie naszej historii oraz wymazywanie ze świadomości oraz wypieranie i wybielanie ciemnych aspektów - pod automatycznie uruchamianym histerycznym hasłem „zamachu na polskość”. I takie myślenie od dawna jest wspierane i propagowane, więc u nas ani systemowo ani mentalnie te problemy przepracowane nie zostały. Więc powinniśmy brać przykład z Niemiec w tym temacie. -
IBG - zapowiedzi i nowości lotnicze
Albatros odpowiedział Kolekcjoner WP → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
U nas prokuratorzy, którzy skazywali ludzi w stanie wojennym zasiadają w TK i są prominentnymi członkami „patriotycznej” partii, ludziom odpowiadającym za zbrodnie na ludności cywilnej i mordowanie ludzi z powodu narodowości są postawione pomniki, i organizuje się marsze na ich część zupełnie oficjalnie, a przekaz, że jesteśmy kryształowi i czyści i tylko wszyscy na nas czyhają, a my jesteśmy bez win i skaz i nam się wszystko należy i nam wolno jest serwowany od dawna. Włącznie z narracjami, które są głoszone podczas marszu niepodległości, a które są nawoływaniem do przemocy i nienawiści. A widać wyraźnie, jak polskie społeczeństwo jest coraz bardziej zafascynowane brunatnymi narracjami. A przekaz, o którym wspominasz jest lansowany przez tak uwielbiane przez polską patoprawice AfD, więc kolejny fikoł umysłowy. Więc jednak wciąż uważam, że Niemcy przepracowali swoje grzechy zdecydowanie lepiej. -
Może być zimny szaro-zielony, w każdym razie mi się pojazdy w tym kamuflażu bardzo podobają i bardzo kojarzą mi się z Afryką… ja póki co samolot, więc nie ma wolnych mocy przerobowych na najbliższe trzy lata, ale kibicuję i wiem że dasz radę
-
Nie, no dawaj ten z zielonym i niebieskim, świetny jest ten kamuflaż i pasuje do tego Stuarta
-
IBG - zapowiedzi i nowości lotnicze
Albatros odpowiedział Kolekcjoner WP → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
To myślę, że to u nas się w tym celuje, akurat Niemcy lekcję odrobili i efektem tego są min. te przepisy, dot. zakazu publikacji symboli nazistowskich. -
XI Festiwal Modeli Plastikowych - Łask/Buczek 2026
Albatros odpowiedział Darek 1614 → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
I wielka szkoda, bo jak zwykle cwaniactwo zwyciężyło a reszta przyklasnęła… uczciwość dla frajerów… -
Płatowiec pościgowy Ansaldo typu A1. Balilla (Techmod 1/48)
Albatros odpowiedział TAW → na temat → [L]Galerie
Piękna robota i inspirujacy warsztat gratulacje, model znakomity, no a przecież materiał wyjściowy mocno kiepski… drewno z metalem gra pięknie aż mnie naszła ochota na mojego Aviattica, który czeka na półce… -
F-105F "Firebird 5", Son Tay Raid, 1/72 Trumpeter
Albatros odpowiedział jacmin → na temat → [L]Warsztat
Bardzo dobrze to wygląda, na ile można ocenić... już od dawna obserwuję Twoje warsztaty, i żal bierze, że niestety bardzo słabe zdjęcia z przypadkowym balansem bieli i słabym światłem, niestety nie oddają Twoich znakomitych umiejętności modelarskich. Niemniej nawet przy tym mankamencie znakomita robota i z ciekawością oglądam. No i kolejna wielka zaleta Twoich warsztatów to głębokie studia historyczne i podbudowa merytoryczna. Paczam dajej -
Osobiście unikam szpachlowania jakimikolwiek szpachlówkami - trudno jest wyprowadzić idealnie gładką powierzchnię, z czasem się zapadają i coś, co wydawało się wyprowadzone, po jakimś czasie potrafi się odsłonić. Kolejna wada to kruchość - szpachla potrafi się po prostu wykruszać, zwłaszcza przy ryciu linii, na kantach itp. Szczeliny zawsze wypełniam klejem CA (najlepiej czarnym, dzięki czemu widać co się dzieje) - schnie bardzo szybko, jest twardy i wytrzymały, nie zmienia swojej objętości, dobrze się szlifuje. Jeśli szpara jest bardzo duża, można wkleić na CA pasek lub pręt z polistyrenu. Ewentualne ostateczne szlify można wyprowadzić Mr. Surfacerem. W moich oczach używanie szpachlówek modelarskich ma więcej wad niż zalet.
-
Sd.Kfz. 7 8ton Halftrack mit 88mm Flak 36/37 1/35 DRAGON
Albatros odpowiedział patrykd → na temat → [M]Warsztat
Dlaczego chemia modelarska zniszczy blaszki? W moim odczuciu to akurat jest najbezpieczniejsza opcja w porównaniu do wyżarzania… moim zdaniem palnik gazowy jest lepszą opcją w stosunku do zapalniczki bo jednak daje większą kontrolę i precyzję… -
F-105F "Firebird 5", Son Tay Raid, 1/72 Trumpeter
Albatros odpowiedział jacmin → na temat → [L]Warsztat
Zgadzam się z @rymulus… ten naklejony drut wygląda jak … naklejony drut. Myślę że warto byłoby się jednak pobawić z paskami cienkiego polistyrenu. Nabrałoby to właśnie tej wspomnianej lekkości i finezji. Zwłaszcza, że autor potrafi w takie rzeczy. Proszę więc nie traktować tego jako krytykę tylko jako wiarę w umiejętności @jacmin, który już powiesił poprzeczkę na wysokim poziomie. -
Rewelacja
-
Sd.Kfz. 7 8ton Halftrack mit 88mm Flak 36/37 1/35 DRAGON
Albatros odpowiedział patrykd → na temat → [M]Warsztat
Ostatnio testowałem sobie pracę z AK Burnishing Fluid, przed kąpielą w tym specyfiku zaleca się, aby bardzo dokładnie usnąć z blaszek wszelkie lakiery, pozostałości chemii itd. Oprócz szlifowania znalazłem w necie sugestie, żeby wykąpać blaszki w acetonie/tool cleanerze. Ja miałem w domu Mr Tool Cleaner i kilkanaście minut w tym rozpuszczalniku zaoowocowalo tym, że faktycznie widać było że zmienił kolor, więc coś musiał z tych blaszek rozpuścić. Więc na początek próbowałbym właśnie z acetonem lub Tool cleanerem. Drugie rozwiązanie, które przychodzi mi na myśl (i które stosowałem przy zadrukowanych blaszkach) to ostrożne wyżarzenie palnikiem gazowym - tutaj trzeba jednak uważać bo można przepalić cienkie elementy, więc wyczucie jest zalecane. -
Udało mi się dotrzeć na wernisaż, i bardzo się z tego cieszę, bo naprawdę było warto. Ekspozycja naprawdę pięknie przygotowana - duże, czytelne, dobrze wydrukowane plansze z informacjami o modelach, samolotach i pilotach. Natomiast naprawdę robotę zrobiły pięknie wyeksponowane w muzealnych gablotach modele - całość nabrała takiego szlachetnego, muzealnego czy galeryjnego szlifu - modele prezentowały się jak dzieła sztuki (i śmiało i z pełną odpowiedzialnością je do tej kategorii zaliczam, biorąc pod uwagę poziom ich wykonania). I szczerze mówiąc dla takich modeli, wykonanych na tak mistrzowskim poziomie to naprawdę właściwy i wskazany sposób ekspozycji, ponieważ taka forma prezentacji podkreśla walory i robi znakomite wrażenie, potęgując odbiór miniatur. Miniatur doskonałych - mimo, że było ich tylko 6, to i tak wpatrywałem się w nie praktycznie cały (niestety nieco ograniczony) czas, jaki spędziłem w Muzeum. To była dla mnie prawdziwa uczta wizualna i modelarska, jak również wielka inspiracja - móc zobaczyć sześć modeli @Boch w jednym miejscu, obok siebie. To jest też właśnie coś, czego bardzo brakuje mi na konkursach modelarskich - właściwa ekspozycja modeli, która potęguje wrażenie i odbiór, pozwala podziwiać i odkrywać walory i smaczki modelu. Dodatkowym atutem był także pięknie wydany - świetnie wydrukowany na dobrym papierze - katalog wystawy, który stanowi w sumie fajne uzupełnienie książki Łukasza. Prelekcji bardzo dobrze się słuchało, choć niestety nie mogłem zostać do końca. Słowem - naprawdę bardzo fajne wydarzenie - zarówno Łukasz jak i ekipa Muzeum - z @socjo1 na czele - wykonali znakomitą robotę. Mam nadzieję, że jest to wydarzenie pionierskie - w tym sensie, że posłuży jako wzór i inspiracja dla innych muzeów (życzyłbym sobie bardzo, żeby tego typu wydarzenia, przygotowane na takim poziomie - zawitały np. do MLP w Krakowie) jako nowa, nieszablonowa, a jednocześnie bardzo atrakcyjna forma popularyzacji historii, modelarstwa i samych instytucji. Wielkie podziękowania i gratulacje dla Łukasza i Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku. Kto nie był, naprawdę warto podjechać, jest jeszcze sporo czasu na wizytę.
-
Dziękuję bardzo za imienne wyróżnienie, mam nadzieję, że uda mi się tak zorganizować sprawy zawodowe, że dotrę na otwarcie wystawy bardzo chcę być obecny, bo szykuje się piękne i ciekawe wydarzenie gratulacje dla Muzeum, że podjęło się organizacji takiego dość nietypowego, ale jakże inspirującego wydarzenia - jest to chyba jedno z najwłaściwszych miejsc, gdzie modele @Boch powinny być eksponowane, aby w pełni ukazać ich walory, skupić się na nich i opowiadanej za ich pośrednictwem historii
-
Najcieńsze igły dostępne na rynku to TSK INVISIBLE 33G X 9MM (o średnicy 0.2 mm), stosowane w medycynie estetycznej do mezoterapii. Można kupić w sklepach i hurtowniach ze sprzętem medycznym, artykułami z kosmetologii i medycyny estetycznej.
-
Myślę, że trafiłeś w sedno tego zjawiska. Chyba o to właśnie mi chodziło napomykając o moich obserwacjach. Tak jak powiedziałem - w odniesieniu do konkretnych budów, skomplikowanych i ambitnych projektów nie podejrzewam nikogo, kto używa takich stwierdzeń o złe intencje, tutaj wyrażenie podziwu jest czytelne i nie doszukuję się jakichś podtekstów. Wypowiedzi @HKK również nie odczytałbym inaczej, niż tak jak wspomniałeś. Wydaje mi się, że bardziej zauważam to zjawisko w ogólnych dyskusjach, które nie dotyczą konkretnych osób czy konkretnych projektów. Raz uderzyło mnie to najbardziej na jakiejś dyskusji na anglojęzycznej (sic! - a podobno to tam jest tak miło i głaskanie), gdzie był rzucony temat w stylu, co Cię najbardziej wkurza w modelarstwie - i właśnie ze zdziwieniem stwierdziłem, że przeważająca ilośc wypowiedzi dotyczyła właśnie tego "liczynita". Ale być może ja nieco inaczej zinterpretowałem ten termin, bo w przypadku interpretacji Gonzo faktycznie jest to bardziej zrozumiałe. Natomiast faktem jest, że rozumiem ideę wypowiedzi "robię modele dla przyjemności" , ale nie zgadzam się z logiką - ponieważ wynika, że robienie bez ambicji, na luzie, nie dbając o merytorykę jest rzeczą, która sprawia przyjemność, a ambitne, skomplikowane budowy są chyba za karę. A wszyscy modelarze bez wyjątku budują dla przyjemności - taka natura tej działalności. Pieniędzy z takiego modelarstwa za dużych nie będzie, uznania wśród znajomych raczej też nie (a czasem raczej wręcz przeciwnie). Świadomie wyłączam z tej kategorii modelarzy zawodowych, np. w studiach filmowych, bo to jednak nieco inna specyfika. Skomplikowana, ambitna budowa, wertowanie źródeł i poszukiwanie dokumentacji również jest dla wielu przyjemnością. Rzeczy trudne są również przyjemne i przynoszące ogrom satysfakcji, a wysiłek i rozwój także w czasie wolnym, w czasie odpoczynku również jest źródłem przyjemności, a jednocześnie jest bardzo wartościowy. I w punkt: "Ale prawdą jest też, że większość (o ile ten wspomniany masohistyczny wydźwięk komentarzy, faktycznie nie jest, jak Gonzo pisze, formą uznania) pisząca w ten sposób, przyjemności płynącej z tworzenia czegoś wartościowego od zera, zwyczajnie nie zna. Bo nie przekroczyli bariery, do przeskoczenia której ja często staram się namawiać. " Podejście @HKKbardzo mi się podoba, i osobiście mam bardzo podobne - choć niestety jeszcze nie opanowałem projektowania i druku 3d. Ale dążę do tego, na ile czas pozwala. I uważam, że szereg dostępnych dzisiaj technologii ubogaca modelarstwo i świadczy też o szerokich umiejętnościach i kompetencjach modelarza. Tutaj znowu ogranicza nas tylko kwestia osobistego podejścia - czy chcę te kompetencje poszerzać i w ten sposób rozwijać warsztat. Natomiast żadna technologia nie jest remedium na wszystko i rzeczą dobrego modelarza jest decyzja, kiedy i jaką technologię zastosować, i która w danym momencie najlepiej się sprawdzi i zagra w modelu. Dlatego dla mnie osobiście ideałem jest łączenie tych wszystkich technologii i umiejętności i wyciąganie z nich to, co najlepsze i najbardziej optymalne. Dlatego w każdym modelu jest i będzie miejsce na skracz, druk 3d, części PE, plasti, żywicę i metal itd. Im więcej opcji tym więcej możliwości. Aczkolwiek i tak uważam, że jednak punktem wyjścia powinien być skracz, bo on daje bazę do "ogarnięcia" wszystkiego w całość oraz do "przeskoczenia" tych technologii, do których nie mamy dostępu, albo z jakichś względów nie chcemy korzystać. Jak pięknie widać to w tym warsztacie Gonzo czy też w pracach Marcina.
-
Już napisałem na FB, ale powtórzę, mega efekt i rewelacyjna robota, bardzo dobrze to wyszło. Zwłaszcza, że powtarzalne, rytmiczne i symetryczne elementy są chyba w skraczu największym wyzwaniem. Świetna robota Przy okazji ostatniego wpisu dotknąłeś z kolei pewnego zjawiska, które już zauważyłem i przyznam, że obserwuję to z pewnym zaciekawieniem. Dość często pojawiają się komentarze typu: „nie robię waloryzacji/poprawek/nie poprawię błędów etc bo ja kleję dla przyjemności” i z drugiej strony, przy okazji dobrych modeli „to masochizm, wariactwo, to trzeba być chorym żeby takie rzeczy robić” - choć zdaje sobie sprawę, że jest to forma wyrażenia uznania i podziwu. A jednak jest tam pewna nuta o nacechowaniu pejoratywnym. Nie mam pojęcia dlaczego - zwlaszcza wśród modelarzy (osoby postronne do pewnego stopnia usprawiedliwiam, bo dla laika np. biegi ultra czy wspinanie zimowe też może być abstrakcją i wiązać się z kompletnym niezrozumieniem, a co za tym idzie nawet nieraz potępianiem), czyli osób, dla których w sumie ogólnie powinien być to jakiś cel (nawet jeśli nie mogą lub nie chcą go osiągać) taka nuta się pojawia. Nawet chyba pojawia się pewna inwektywa w stosunku do modelarza, który ogromną wagę przywiązuje do szczegółów - „liczynit”. Dla mnie to dziwne i niezrozumiałe, modelarstwo to nie jest raczej droga do sławy, pieniędzy i kobiet, więc logiczne jest, że każdy - czy ten kto buduje prosto z pudła, jak i ten, który wertuje źródła i jeden element wykonuje kilka miesięcy - robią to dla przyjemności. I zaawansowany, wielomiesięczny skracz jest również budową dla przyjemności, raczej nie ma w tym żadnego innego celu. Dłubie, bo lubię, bo sprawia mi to przyjemność i satysfakcję, tak jak niektórym sprawia bieganie 100 km po górach. Więc stwierdzenie, że ja robię dla przyjemności a tamten to liczynit, maniak i masochista jest kompletnie dziwne, niezrozumiałe i nielogiczne. Nikt kto robi zaawansowane modele nie cierpi z tego powodu ani nie robi przecież tego za karę, tylko właśnie dla przyjemności…
