wuwumaster
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 061 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez wuwumaster
-
Racja! Niedawno opublikowana recenzja Airfixowego Me-262B, A tutaj recenzja Me-262A: http://www.hyperscale.com/2017/reviews/kits/airfixa03088reviewjm_1.htm Moim zdaniem obie nieco zbyt optymistyczne, nie zwrócono uwagi na brak wentylacji na osłonach silników, detale zdaniem autora na dobrym poziomie- myślę że fotki porównawcze z Revellem mówią same za siebie, generalnie niewątpliwie Airfix broni się bryłą, ale w detalu słabo. Pozdrawiam ww
-
ok, to teraz trochę fotek zrobionych jak tylko nowy Airfix wpadł mi w ręce, w porównaniu do Revella od jakiegoś czasu powycinanego z ramek i czekającego na swoją kolej, to jedziemy [j.szary - Airfix, beżowy - Revell]: 1. nos Airfix - poprawne położenie wylotów luf (choć oczywiście zrobić otwory to wciąż za wysoka technologia), wypukłość na osłonie uzbrojenia przerysowana, tam nie ma żadnej obwódki/linii podziałowej, detal na burtach też b uproszczony: Revell - wspomniane złe położenie wylotów luf działek (za bardzo z przodu), imho powierzchnia bardziej finezyjna, obrys nosa trochę dyskusyjny ale moim zdaniem akceptowalny i przyłożenie Revell - Airfix: oba nosy (przy okazji detal kokpitu za pilotem) a tak to wygląda na planach MBI: 2. ogon, skrzydła, detal mówi sam za siebie, Revell wydany w 1997, Airfix 2017 (20 lat różnicy!) 3. silniki - wciąż nie rozumiem czemu Airfix pominął otwory wentylacyjne?! i o dziwo w opublikowanych materiałach jakoś nikt o tym nie wspomina, nie ma póki co żadnego zestawu korygującego itd, natomiast myślę coś niecoś widać na czym polega problem silników revella ok na razie tyle bo mi forum nie puszcza kolejnych zdjęć (już i tak sporo je zmniejszyłem), powiem tyle że detal (kokpit, podwozie) też generalnie nie przemawiają na korzyść Airfixa, powiem więcej - zestawy różni 20 lat, a można odnieść wrażenie że wyszły w odwrotnej kolejności... pozdrawiam! ww
-
Witam, parę dni człowiek nie zagląda na forum a tu tyle się dzieje już jestem, a jak chodzi o powód nieodpisywania to raczej to pierwsze, bo w temacie jaskółek ciągle intensywnie siedzę. Słowem wstępu, zestawy Me-262A/B 1/72 dostępne obecnie na rynku: Academy, Airfix, Revell, Heller/Smer/Mistercraft, Hobby Boss, Hasegawa, Matchbox z powyższych złożyłem modele Academy, Revell, Hasegawa i HobbyBoss, mam do złożenia Airfix Smer - więc tu się mogę wypowiedzieć z własnych doświadczeń Poniżej wklejam tekst który kiedyś opracowałem, ale w sumie do tej pory nie opublikowałam (miał to być taki wstępniak to opisu budowy mojego Me-262A-1- z zestawu Academy), trochę dłuższy tekst ale mam nadzieję będzie dobrym gruntem do ewentualnej dyskusji: Matchbox Klasyk vintage. Tradycyjnie dla tego producenta dwa kolory wyprasek. Model opracowany bardzo wiele lat temu, stąd też niemal całkowity brak detali, kalkomania zawiera jedynie podstawowe oznaczenia. Ze względu na poprawność kształtów i wymiarów nadaje się na materiał wyjściowy dla osób lubujących się w własne przeróbki i modyfikacje, gdzie najważniejszym punktem wyjścia jest dobra bryła – resztę dorobią sami. Heller Model również leciwy, choć nie tak jak Matchbox. Wypraski pakowane również przez czeską firmę Smer (i u nas pod tym logo jest popularniejszy i wciąż łatwo dostępny) a od niedawna również jako MisterCraft. Typowy dla modeli Hellera przyjemny plastik, dobre spasowanie części, oszklenie bardzo dobrej przejrzystości. Smer dodaje wysokiej jakości kalkomanie Propagteam, zawierające komplet napisów eksploatacyjnych. Istnieje także edycja Hi-Tech z bogatszą kalkomanią i małą blaszką. Model występuje w wersji jednoosobowej (Me-262A) jak i dwuosobowej (Me-262B). Linie podziału wypukłe, choć mimo to faktura jest bardzo przyjemna. Bardzo ubogo niestety wygląda podwozie - niemal całkowity brak komór, bardzo uproszczony kokpit. Model ten można z pewnością polecić osobom początkującym oraz tym, którzy kolekcjonują modele gł. dla ich sylwetek – tutaj do Hellera nie można mieć większych zastrzeżeń. Jeżeli nie przeszkadzają nam wypukłe linie podziałów, to przy odrobinie inwencji można z tego zestawy wykonać bardzo wdzięczny model. Revell Klasyka w skali 1/72. Wydany na przełomie XX/XXI w. na fali modeli podstawowych myśliwców 2 Wojny Światowej (razem z FW-190A-8, Bf-109G-10, Hurricane II,Spitfire V, Corsair, i innymi dziś powszechnie znanymi). Cechowały je wysoka jakość i przystępna cena. I de facto tak zostało do dziś. Każdy z tych modeli zwykle ma sporo ładnych szczegółów typu detale kokpitu, podwozia, ładne wklęsłe linie podziałów, niektóre nitowania, ogólna poprawność wymiarowa – i zawsze jakiś spory „babol”. W przypadku Spitfire-a jest nim słynny płaski spód kadłuba w miejscu charakterystycznego przejścia skrzdło-kadłub. W przypadku Niemców – Bf-109, FW-190 i Me-262A – fatalne oszklenie. Ale z drugiej strony mamy bardzo dobry materiał wyjściowy za ok. 20zł. A oszklenie vacu to ok. 6zł, więc i tak wynik jest świetny. Podstawowe błędy zestawów Me-262A/B to nieco zły kształt części nosowej kadłuba, za małe w przekroju gondole silników oraz za długie golenie podwozia głównego sprawiające, iż model nie siedzi charakterystycznie „na ogon”. Następnie zasklepione wnęki podwozia głównego (wystarczy usunąć „sufity” i ukazuje nam się ładna faktura wnęk, po dziś dzień nie wiadomo czemu Revell tak to wykonał) oraz wspomniana osłona kabiny w wersji jednoosobowej (2-osobowa ma już całkiem ładne oszklenie). O ile trzy ostatnie mankamenty łatwo usunąć, o tyle z pozostałymi trzeba żyć. Kalkomania jak to u Revella dość gruba, bardzo dobrze reaguje na płyny, zawiera komplet napisów eksploatacyjnych, niestety kolorowe godła straciły z czasem na jakość i nie nadają się do użycia w budowanym „na poważnie” modelu. Hasegawa Powszechnie uważany za jeden z lepszych wymiarowo modeli w skali 1/72. Z moich obserwacji jedynie statecznik pionowy wydaje się być nieco za niski, ale jest to różnica rzędu 1mm więc na poziomie dokładności wykorzystanych planów (Stratus oraz MBI). Delikatne wklęsłe linie podziałów, bogata kalkomania, poprawne choć dość uproszczone detale podwozia czy kokpitu. Ładne przejrzyste dzielone oszklenie, choć brak dokładki w postaci szyby pancernej. Z mankamentów uproszczone silniki (wlot, wylot) oraz przerysowane (wypukłe) owiewki wylotów luf działek. Problematyczne może być spasowanie i wyprowadzenie „na gładko” dolnej powierzchni – obszar osłony zbiornika paliwa pod siedzeniem piloa przypada na łączenie połówek kadłuba i płata, w innych zestawach zwykle linia łączenia elementów wypada równo z linią podziału, tutaj projektanci niepotrzebnie dodali trochę pracy. Warto zainwestować w zestaw blach Eduard lub Part – zawierają one elementy pozwalające poprawnie odwzorować nie najbogatszy w detale kokpit a także komorę podwozia głównego która w standardzie nie jest najgorsza (jak w zestawie Hobby-Boss czy Matchbox) ale z pewnością jest znaczni płytsza niż powinna. Model występuje w obu odmianach – jednoosobowej A i dwuosobowej B, obie bazują na tych samych podstawowych elementach (podobnie jak Revell) i dostępne jest w bardzo wielu edycjach różniących się opcjami malowania i oznaczenia. Generalnie klasyka japońskiego producenta - bardzo dobry materiał wyjściowy do budowy poważnego modelu. Niestety jak to u Hasegawy – cena bywa wygórowana. Airfix Tutaj należałoby zacząć od klasyka z lat 60-tych XX wieku. Prezentuje on poziom zbliżony do Matchbox-a opisanego powyżej. Bryła poprawna, wymiary akceptowalne, ogólny brak detali, typowy wczesny model tego producenta na dzień dzisiejszy przedstawiający głównie wartość kolekcjonerską. Po długich zapowiedziach i całej akcji marketingowej, nowy model Ma-262A pojawił się na rynku jesienią 2017. Model zaprojektowany w oparciu o zeskanowany oryginalny egzemplarz z Londyńskiego muzeum Hendon. Zestaw prezentuje wysoką poprawność bryły i wymiarów, niestety detal nie zaspokoi wymagających modelarzy. Ze „smaczków” należy wymienić poprawną głębokość wlotu do silników (chyba jedyny model który odwzorowuje to poprawnie), poprawna komora podwozia głównego (choć wymagająca waloryzacji) oraz bogatą kalkomanię prod. Cartograf dla dwóch udokumentowanych w literaturze malowań. Przy porównaniu z 20 lat starszym zestawem Revell niestety rzuca się w oczy ogólne uproszczenie części np. brak detali powierzchni płatowca. Również cenowo ciężko mówić o alternatywie – model jest średnio 2x droższy od niemieckiego konkurenta. Ogólne wrażenie jest jak najbardziej pozytywne. Kolejny dostępny na rynku zestaw, ze względu na poprawną bryłę i wymiary nadający się na „poważny” model. Nie mniej jednak przy tym co oferują inni producenci, korzystający w pełni z nowinek technicznych i technologicznych XXI wieku, zestaw pozostawia pewien niedosyt lub też pewną refleksję iż model skierowany jest do nieco mniej wymagającej (więc i liczniejszej) grupy odbiorców. Pod koniec 2018 roku ukazała się wersja 2-osobowa, bazującej na elementach wersji 1-osobowej. HobbyBoss Marka ta pojawiła się na polskim rynku ok 15 lat temu, przebojem zdobywając rynek tanimi dobrze wykonanymi modelami klasycznych konstrukcji lotniczych, nierzadko agresywnie konkurując z od dawna dostępnymi klasykami. Modele te ce:bip:e duża poprawność wymiarowa i bryłowa, uproszczona budowa, bardzo zminimalizowany kokpit, zwykle wysokiej jakości oszklenie i efektowne kalkomanie świetnej jakości. Cechą wyróżniającą pierwszą serię modeli była także bardzo atrakcyjna cena. Typowym przykładem jest Me-262A1a/A2a. Podstawa modelu to górna i dolna połówka kadłuba, odlana od razu ze skrzydłami, do tego dochodzą cztery małe ramki z podstawowymi elementami oraz ramka z oszkleniem. Części modelu nieco przypominają „sklonowany” zestaw firmy Revell (charakterystyczny błąd w postaci wylotów luf działek ulokowanych za blisko początku nosa, owiewka za kokpitem z charakterystycznymi błędnymi liniami podziału). Masywne części, bardzo uproszczony kokpit i zaślepione wnęki podwozia głównego kwalifikują model tego producenta jako typowy „sylwetkowiec”, prezentujący poprawną bryłę i efektowne malowanie ale zdradzający brak detalu przy bliższym przyjrzeniu się. Taka koncepcja podziału technologicznego pozwala wprawdzie na dość szybkie, nawet bezklejowe złożenie bryły modelu, niestety w praktyce zdążają się spore niespójności wymagające istotnego szpachlowania i szlifowania – w tym przypadku taki problem występuje na większej części długości boków kadłuba, gdzie po złożeniu góry z dołem okazuje się iż na linii łączenia pozostaje spory uskok. Ponadto przy porównaniu sylwetki z planami w oczy rzuca się kolejny błąd przedniej części kadłuba – nos jest przesadnie szpiczasty, z niemal prostymi bokami, całkowicie gubi charakterystyczny obrys. Ponieważ mankament ten polega na za wąskim obrysie przedniej części kadłuba, jest praktycznie nie do poprawienia (przy za dużym nosie można zeszlifować do pożądanego kształtu, tutaj należało by dokładać materiał, doszlifować do pożądanego kształtu a następnie odtworzyć wszystkie detale, praca taka mija się z celem przy ogólnie uproszczonym modelu). Kolejnym problemem ujawniającym się przy porównaniu z planami są nieco zbyt małe w przekroju silniki, o niepoprawnym obrysie (znów problem zbyt małych elementów), ponadto wlot i wylot ce:bip:e bardzo gruba krawędź. Jedynym ratunkiem jest oszlifowanie wlotu i wylotu aby wyglądało to nieco delikatniej. Przy składaniu zestawu w oczy rzuca się także nienaturalnie niskie osadzenie uproszczonego kokpitu (wymaga dorobienia wolantu, orczyka i tablicy zegarów). Brak pełnego rysunku linii podziału w dolnej części kadłuba, w obliczu przedstawionych powyżej niezgodności, zdaje się być najmniejszym problemem tego zestawu. Niewątpliwie, za sprawą prostego i względnie bezproblemowego montażu zestaw ten jest całkiem przyzwoitym materiałem dla początkującego modelarza, ze względu na błędy w bryle oraz pewne rozwiązania technologiczne niestety nie nadaje się na materiał do budowy zaawansowanej repliki. Lindberg Kolejny vintage w zestawieniu. W przeciwieństwie do wymienionych powyżej może stanowić jedynie ciekawostkę kolekcjonerską. Modele tego producenta, zwykle bardzo wiekowe (nowe edycja zawierają stare wypraski) niestety nie odwzorowują poprawnie bryły oryginału, stanowią raczej nieco wypaczoną jej interpretację. Poza względami kolekcjonerskimi, z modelarskiego punktu widzenia zestaw nie przedstawia wartości. Academy Model pojawił się już dobre kilka lat temu, obecnie dostępny głównie w reedycji z ograniczoną ilością malowań. Ze względu na przystępne ceny większości modeli tego typu tego producenta (jednomiejscowy myśliwiec 2-go wojenny), jego zapowiedź odbierana była jako pojawienie się alternatywy dla modelu Revella. W praktyce otrzymujemy model który faktycznie pozbawiony jest podstawowych bolączek wspomnianego konkurenta, poprawnością wymiarową i jakości powierzchni nie ustępuje Hasegawie, ma b. bogatą kalkomanię (12 malowań!) i naprawdę sporo dodatkowych elementów (ogon do wersji C z silnikiem rakietowym, wyrzutnie pocisków rakietowych Orkan itp.), ale kosztuje ok. 65-70zł a detal nie pozwala na pominięcie choćby blaszki fototrawionej aby efekt był zadowalający (stosunkowo mało detalowane podwozie i kokpit, chwilami sprawia to wrażenie jakoby producent świadomie stworzył model-bazę do waloryzacji, nie siląc się na detale które i tak zostaną zastąpione dodatkami). Reasumując, model stanowi bardzo dobrą bazę pod budowę modelu, a względnie wysoką cenę należy moim zdaniem tłumaczyć wieloma dodatkowymi wersjami oraz bardzo bogatą kalkomanią naprawdę dobrej jakości (druk świetny, nie miałem żadnych trudności czy niespodzianek przy nakładaniu, co nie jest oczywiste dla tego producenta – a nie są to kalki Cartograf, tak jak niektóre edycje modeli Academy). Mam też trochę zdjęć porównawczych Revell s nowy Airfix, w miarę możliwości wrzucę, model Hasegawy (jako Avia S-92) robiłem pod koniec 2018 więc też ileś fotek do porównania powinienem mieć. Początkiem 2019 skończyłem Me-262A-2a z zestawu Hobby Boss, też mogę pokazać ale nie jest to zestaw wart większej uwagi. pozdrawiam ww
-
model bardzo elegancki kolor uważam też trafiony widzę kolega generalnie szedł za instrukcją, a jest w niej błąd w celowniku na górze płata- w krakowskim egzemplarzy bliżej pilota jest muszka, a dalej - obręcz celownika, w instrukcji zaś odwrotnie (jak by bardziej intuicyjnie, tak jak i u Ciebie, sam też zorientowałem się po wklejeniu), foto by MLP: >> pozwolę sobie podpiąć się pod temat z małym pytaniem, bo też kończę swoją pierwszą Armową P-11stkę; 1. spotkałem się z opiniami że po wstawieniu kratownicy i podłogi kokpitu kadłub nie chcę się złożyć (kokpit jest tyć za szeroki, trzeba troche siły), u mnie też tak było, jak u Ciebie? 2. złożyłem zestaw expert ale dokupiłem zestaw junior dla krakowskich kalek (prod.Techmod), na papierze wyglądają mega dobrze, ale nie chcą reagować na płyny Microscale, po kilku aplikacjach SOLa praktycznie mało co siadły, (ze starymi Techmodami to nie dziwne, ale te są świeżo wydrukowane, więc o co kaman?) spotkał się ktoś z taką sytuacją? dzięki i pozdrawiam ww
-
tys prowda
-
a że nieśmiało zapytam - Hasegawa? ostatnio pakowana właśnie z kalkami na Sq 303 przez rodzime Hobby2000: https://www.mojehobby.pl/products/Hawker-Hurricane-Mk.-IA-Squadron-303-Battle-of-Britain-1940.html 3 malowania: RFoF/J/R - czyli chyba najbardziej podstawowe, dodane ramki z kołpakiem, wydechem, kółkiem, wklęsłe podziały, ogólna b przyzwoita jakość Hasy wiem - wnęka podwozia gł mogła by być lepsza, ale niech ktoś opisze co jest takiego bardzo złego w tym zestawie co by go dyskwalifikowało? (mam go zanabytego, ale jeszcze się nie doktoryzowałem nad dokumentacją) Dla mnie ten Hurry z Army to generalnie pozytywna niespodzianka, od przybytku głowa nie boli jak mawiają, jedynie na kolejny polski samolot pozostanie poczekać chwilkę dłużej, ale co się odwlecze to nie uciecze... pozdrawiam! ww
-
Ok panowie macie rację, jakoś zawsze mi ucieka ze jeszcze Fujimi robiło Harriery...
-
Pierwszą moją myślą było - jaki FRS.1 z Revla w 72??? Ale jak patrzę na wypraski to wszystko jasne - przepak Italeri. Mam jakieś pozostałości kalek po SHar-ach Italeri i Hasegawy, daj znać to mogę podesłać. pozdr ww Edit: jednak nie przepak, raczej jakiś klon, części generalnie te same ale inny rozkład na ramkach, i trochę uzbrojenia dodali
-
2-3.06.2018 - Festiwal Modelarski/Scale Model Show - Kraków
wuwumaster odpowiedział jaceksw → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
wbijaj nie zastanawiaj się Jeżeli model nie został wyróżniony w ubiegłych edycjach to jak najbardziej może być wystawiony do oceny w tym roku. Jeżeli zaś model został wyróżniony - to zawsze można go wystawić z zastrzeżeniem że jest poza oceną, jesteśmy otwarci na wszystkich chcących pokazać swoje modele A że kolega spod Wawelu to zapraszamy także do zainteresowania się stolikiem klubowym IPMS Kraków, tam też na pewno znajdzie się miejsce pozdrawiam i do zobaczenia! ww -
albo Vallejo - podstawowa zieleń: 70.887 (093) https://www.dominiox.com/en/vallejo-model-color/598-093-70887-vallejo-model-color-brown-violet-fs34088-ana613-17ml-8429551708876.html
-
ponieważ maluję gł. farbami olejnymi to wrzucę swoje 3 gr: ad 1. ja stawiam na "nieszczelne" maskowanie, pozostają drobne szczeliny którymi w trakcie malowania aerografem odkurz z farby dostaje się do środka. Ja osobiście nigdy nie miałem najmniejszego problemu wynikającego z oparów farby/rozpuszczalnika. No chyba że rozcieńczasz czymś bardzo agresywnym - nitro, aceton, ale zakładam że nie, przy standardowym np. wamodzie/benzynie/rozcieńczalniku Humbrol nic się nie ma prawa dziać. ad 2. to już jest kwestia techniki malowania, a ściślej kładzenia za dużej ilości farby przy masce, o którą ów nadmiar farby się "opiera", naturalne wtedy jest że jak farba zaschnie, ty zdejmiesz maskę to zostanie schodek z zaschniętej dużej ilości farby (to samo tyczy się malowania kamuflażu z użyciem masek). Jedna rada - malować delikatnie miejsca maskowań, nie zalewać farbą. pozdr! ww
-
Heinkel He 111 H6 1/72 Airfix kolor wnętrza
wuwumaster odpowiedział radoslaw6363 → na temat → [L]Warsztat
w 2-wojennym Luftwaffe występowały 2 kolory wnętrza, we wczesnych maszynach RLM 02 - jasny szaro zielony, i w zasadniczej większości maszyn RLM 66 - ciemny szary (nazywany także black/bazalt/tank-gray) - tak jak w Twoim modelu. U Ciebie wyszło faktycznie dość ciemne wnętrze, ale to jest całkiem właściwy kolor (popatrz na odpowiedniki RLM66 u innych producentów, co do Humbroli to ja osobiście spotkałem się jeszcze z użyciem farby nr 67, niewiele jaśniejsza). Jeżeli taki ciemny odcień Ci nie odpowiada to proponuję przetrzeć wnętrze suchym pędzlem jasnym szarym/jasnym błękitno szarym. Wnętrze nie jest puste, coś tam jest, po takim zabiegu rozjaśni się i zyska trochę życia. powodzenia i pozdrawiam! ww -
Messerschmitt Me 163S Komet, Academy, 1:72, wideorelacja.
wuwumaster odpowiedział jpl → na temat → [L]Warsztat
Witam, wyszło w miarę ładnie, ale model nie jest jeszcze skończony; - łopatki śmigiełka prądnicy powinny być alu/srebrne - te klocki na ramionach wózka, na których opierają się skrzydła były obite skórą, powinny mieć inny kolor niż sam wózek - nie wiem, ciężko na filmiku dojrzeć, czy końcówka pitota też jest srebrna, a powinna - co się stało z oszkleniem że jest takie nieprzejrzyste? poza tym - plus za wciągniętą płozę, wygląda lepiej niż na zestawowych listwach, choć w mojej wiedzy była ona albo czarna albo w kolorze spodu, raczej nigdy stalowa - plus za ładne wykonanie opon (niemieckie opony są właśnie takie brązowo-czarne) oraz za przybrudzenie końcówek skrzydeł - mało kto pamięta że pod koniec dobiegu Komet opierał się na końcówce skrzydła (tak jak szybowce, bo to w końcu był eksperymentalny szybowiec, bez planowanego wdrożenia do produkcji, który jednak przez kilku wariatów został do niej skierowany) - minus za malowanie - mimo aerografu gruba warstwa farby, miejscami widać znikające linie podziału, model miejscami jakby zalany farbą - nie udało ci się także odtworzyć charakterystycznego stylu mottingu na ogonie, to ni były po prostu okrągłe ciapki, tam się trzeba troszkę bardziej przyłożyć. pozdr ww -
Hurricane MkI z biedronki. Mój "drugi" model
wuwumaster odpowiedział sebastain → na temat → [L]Warsztat
niby tylko biedronkowy, a całkiem ambitnie wykonywany, podoba się -
fajny, który Humbrol posłużył za kolor podstawowy?
-
Messerschmitt Me 163S Komet, Academy, 1:72, wideorelacja.
wuwumaster odpowiedział jpl → na temat → [L]Warsztat
spoko to wygląda, Komet z Academy to wdzięczny zestaw nie sprawiający większych trudności, btw - te dżwignie w kokpicie były od pomp hydraulicznych do wysuwania klap, zegary ładnie wyciągnąłeś zle chyba zapomniałeś całą tablicę pociągnąć suchym pędzlem, zwłaszcza obramowania zegarów i wewnętrznych paneli - dodało by to sporo uroku. widze usunąłeś klocek przy mocowaniu pitota, i dobrze, nie zapomnij o poszpachlowaniu lini podziałów na łączeniu ogona z kadłubem - tam jest ich o kilka za dużo, jak popatrzysz jak wyglądało zawieszenie płozy to chyba zgodzisz się też z sugestią żeby zrobić ją jako wsuniętą (bo generalnie jak siedział na wózku to płoza była wciągnięta pod kadłub). Te listwy z zestawu wyglądają koszmarnie i będą bardzo psuły efekt. Punkt za prawidłowe podejście do slotów ! A jak jeszcze pocienisz łopatki śmigiełka to w ogóle będzie tip-top A w wózku (Scheuschlepper) jak zetniesz te narożniki na błotnikach i dasz poręcze z drucika to model dużo zyska (ja ten wózek robiłem z blaszkami Parta, tam połowa rzeczy jest wymieniona ale tego specjalnie nie widać, co najbardziej widać to właśnie te uchwyty i cienka kierownica) powodzenia i pozdr! ww -
Su 34 - Italeri/Zvezda 1/72 ( Podwójna Relacja )
wuwumaster odpowiedział Wittt78 → na temat → [L]Warsztat
Kokpit b ładny, przejrzystość owiewki rewelacja ALE drążki dalej wklejone odwrotnie!! (tył na przód) Popraw bo to będzie bardzo widać Pozdr ww -
Wrak USS Lexington - zdjęcia samolotów pokładowych
wuwumaster odpowiedział Hubert Kendziorek → na temat → [L]1:1
coś w tym może być -
Wrak USS Lexington - zdjęcia samolotów pokładowych
wuwumaster odpowiedział Hubert Kendziorek → na temat → [L]1:1
i jeszcze Fujimi z dostępnych w 1/700, i Trumpek w 1/350, ale to wszystko to właśnie CV-2, a CV-16 ni hu hu... pozdr ww -
Wrak USS Lexington - zdjęcia samolotów pokładowych
wuwumaster odpowiedział Hubert Kendziorek → na temat → [L]1:1
o kurcze, kapitalna sprawa swoją drogą ciekawy jest dla mnie fakt że w temacie USS Lexington dominują modele pierwszego (CV-2) a jakoś drugi (CV-16) mam wrażenie że jest trochę pomijany mimo że dotrwał w służbie do początku lat 90tych (miałem okazję go zwiedzić w grudniu 2017, jako nie-okrętowiec złożyłoby się takiego w 1:700; CV-16 znam tylko Dragona - od dawna niedostępny, a CW-2 ciągle jakiś wychodzi) pozdr ww -
Messerschmitt Me 163S Komet, Academy, 1:72, wideorelacja.
wuwumaster odpowiedział jpl → na temat → [L]Warsztat
Co do wersji S to zależy w jakich barwach. Jeżeli w barwach niemieckich to żadnej dotychczas spotkanej literaturze nie spotkałem żadnego zdjęcia czy dodatkowego schematu dla Me-163S, wszyscy wiedzą że takie coś było ale nic się nie zachowało (albo raczej - póki co nic nie wypłynęło...). Jedynie pojawiają się domniemane bokorysy. Jeżeli w barwach radzieckich, to tu jest zdecydowanie lepszy materiał. W większości publikacji pojawia się zdjęcia z białym nr-em 94 na ogonie (wg niektórych źródeł nr jest koloru żółtego). W książce wyd Midland serii Red Star 30 "Soviet Rocket Fighters" jest już cały rozdział poświęcony zdobytym Kometom - 3szt. B i 7 szt. S (w innej literaturze można spotkać informację że zdobyto 12 Kometów). Do tego kilka ładnych ujęć testowanych maszyn. Generalnie wyróżnia się jedynie wspomniane "94", pozostałe mają identyczne oznaczenia - gwiazdy na tylnej części kadłuba, ogonie a także na dolnych powierzchniach skrzydeł (od góry brak). Ciężko jednoznacznie stwierdzić czy samoloty S były pozbawione silnika. Wspomniane radzieckie "94" sfotografowano w trakcie lotu na holu oraz w trakcie szybowania - ale dysza nie jest niczym zaślepiona. Znowuż inny egzemplarz sfotografowany na testach statycznych ma w wylocie dyszy zainstalowaną opływową owiewkę (taki korek wpisujący się w obrys zwężającego się profilu kadłuba). Co mi ponadto wiadomo to że owiewki tylnej kabiny występowały w dwóch typach - prod Messerschmitt (jednoczęściowa, wyprodukowano 2 szt takich samolotów) i Junkers (dzielona, tak jak w modelu Academy), ładnie jest to rozrysowane w Monografii Lotniczej nr 35, obecnie łatwo dostępna w niskiej cenie. Jeszcze jedna referencja. w Książce CLASSIC nr 9 - Me-163 Rocket Interceptor vol2 (a seria Classic jest biblią dla Kometa, wszystkie inne znane mi książki mają ją w źródłach), jest krótki rozdział poświęcony Me-163S. Otóż wszystkie S powstały z przebudowania jednomiejscowych B, nosiły takie malowanie jak B. Jest ileś wzmianek/wspomnień niemieckich pilotów o lotach próbnych (koniec końców latali na nim tylko doświadczeni piloci, zaangażowani w program rozwoju Me-163, ostatecznie wg literatury wersja S nigdy nie została dopuszczona do lotów szkolnych). W kilku przypadkach jest wyraźnie zaznaczone że lot był holowany, ale w wielu innych jest to przedstawione jak zwykły lot, nawet z określeniem czasu - 9 min (wygląda znajomo?). Stąd też mój wniosek byłby taki iż prawdopodobnie Komety S jednak miały napęd rakietowy (o ile nie został on zdemontowany na pojedynczych egzemplarzach). Wykonanie modelu w barwach niemieckich nie powinno zatem zbytnio odbiegać od cech wersji jednoosobowej. Także malowanie wg instrucji - OK, dysze bym zamontował (choć wymaga przerobienia żeby cokolwiek przypominała dyszę kometa). Jedna uwaga tyczy się wylotów działek - to bym zaszpachlował, radzeckie egzemplarze S ewidentnie nie miały otworów ani śladów po otworach wylotów luf działek. pozdrawiam i powodzenia w budowie ww -
Messerschmitt Me 163S Komet, Academy, 1:72, wideorelacja.
wuwumaster odpowiedział jpl → na temat → [L]Warsztat
widze że pośmiertnie awansowałeś dr Lippischa na profesora... historii trochę poczytałeś ale dalej konstrukcja maszyny jest ci obca, toto małe szklane to nie żadna osłona celownika... tylko imitacja szyby pancernej, która znajdowała się na stałe przed pilotem, ponad tablicą zegarów. Kalek się czepiasz wybitnie na wyrost... tak jak by tak małe napisy na małym samolocie malowane sprejem od szablonu były hiper czytelne, co dopiero po 72-krotnym pomniejszeniu... pooglądaj jak wyglądały komety, jak wyglądały godła, jaka była jakość wykonania. Gdyby te napisy były czytelne to miały by się nijak do skalki 72. Mam nadzieje że te nieładne kalki nie zepsują wybitnie wykonanego Kometa... p.s. było już trochę Kometów na forum, kilka nawet z Academy, niektóre z poprawionymi podstawowymi błędami zestawu. Nie trzeba pytać - jest w czym szukać. ww -
Su 34 - Italeri/Zvezda 1/72 ( Podwójna Relacja )
wuwumaster odpowiedział Wittt78 → na temat → [L]Warsztat
Obawiam się że wkleiłeś drążki tył do przodu, Poza tym pięknie! Pozdr ww -
Messerschmitt Me 262A-1A, Airfix, 1:72, wideorelacja.
wuwumaster odpowiedział jpl → na temat → [L]Warsztat
Witaj, ogólnie fajny filmik troche błędów w historii samolotu ale jak się ktoś nie doktoryzuje to można wybaczyć (z istotniejszych - wersją 2-osobową był Me-262B i był to samolot szkolny, większość z nich przebudowano na nocne myśliwce, taka była kolej rzeczy, i nie nazwałbym tego samolotu wielkim przegranym - był techniczną rewolucją i na miarę swoich możliwości dowiódł swojej przewagi - niespotykany współczynnik zestrzeleń do strat, tyle że zaistniał w takich okolicznościach że musiał skończyć tak jak skończył). Co do samego modelu i in-boxu, a na wstępie podkreślę że imho film w b. dobrej jakości, pozwolę sobie dodać parę uwag dot detali lub ich braku, które pominąłeś; - malowania, co ważne dla wielu, obydwa są w miarę dobrze udokumentowane, porównywałem schematy malowania z rozkładem plam na zdjęciach i moim zdaniem Airfix się postarał, jedyna ciekawostka to nieco przesunięty biały podkład pod godłem JG7 (hart na niebieskiej tarczy) - ja się dotąd nie spotkałem z taką wersją godła, choć wydawnictwo Classic podaje go w takiej właśnie formie - ramka 1 ; kadłub - owszem na pierwszy rzut oka wygląda ładnie i czysto, po przyłożeniu do planów (MBI/Stratus) też wygląda dobrze, ale... nie wiedzieć czemu wypukłe luki inspekcyjne po bokach kokpitu, jakieś dziury w miejscach wyrzutników flar, zapinki klap nad uzbrojeniem dstające jakby niedomknięte. Dużym plusem jest właściwe umiejscowienie eliptycznych osłon wylotów z luf działek (Revell ma to zbyt przesunięte do przodu), oczywiście nie nawiercone... linie podziałów generalnie na właściwych miejscach. - kokpit - baaardzo uproszczony, "budyniowy" mimo że wieloelementowy, tak wnętrze jak i zewnętrzna część wanny, tu pozostaje spory niedosyt - ramka 2; skrzydła - faktycznie, wszystko jest piękne i gładkie (tak góra jak i dół), bo brak detali, 20 lat starszy Revell ma imitację śrub na wziernikach itd, Airfix zrobił skrzydło gołe i wesołe, ale przynajmniej dobre geometrycznie - ramka 3; podwozie - bardzo uproszczone, znów budyń, niestety wogóle nie wytrzymuje porównania z 20 lat starszym wujkiem, tak przód jak i tył... *Ciekawostka - jak większość producentów i Airfix dołożył nożyce amortyzatora przedniej goleni, była ona montowana w pierwszych egzemplarzach, ale szybko je zdemontowano, w późniejszych (gros produkcji) w ogóle z niej zrezygnowano pozostawiając jednak mocowania na goleni (były integralnym elementem), ja sobie kiedyś zadałem trudu znalezienia zdjęcia gdzie te nożyce widać - i mimo posiadania chyba ponad 20 książek o 262 - nie znalazłem... ale jakoś prawie wszystkie modele na rynku te nożyce mają... *Ciekawostka 2 - wszystkie znane mi Me-262 posiadały nożyce amortyzatorów podwozia głównego, odrębnym zagadnieniem jest że nożyce te mogły być montowane z przodu, z tyłu bądź i tu i tu jednocześnie (tak tak, przeglądając muzealne walk-around'y można trochę zgłupieć), otóż nasz nowy Airfix - nie ma żadnych... mimo że w instrukcji występują na rysunkach, ja w moim zestawie na ramkach nie znalazłem (dawcę będzie Revell albo Edkowa blaszka zoom). - koła; moim zdaniem koła główne są do przyjęcia (btw - rozkład felgi na cz wewn i zewn odpowiada rzeczywistości, ładnie oddane jest żebrowanie chłodzenia hamulców i na wewn i na zewn części felgi, a malujemy je na czarny błysk, nie srebrno jak wspomniano w filmie), przednie koło faktycznie zostało zaniedbane... dobre koła są w zestawie Academy - albo żywiczny zamiennik Eduarda. - przednia wnęka podwozia - bardzo przypomina element z zestawu Academy, niestety jest turbo-pancerna, lekkie żebrowanie w prawdziwym samolocie oddano masywnymi plasticzanymi słupami - kontrowersje od początku wzbudzają pokrywy podwozia głównego - odlane razem, taki manewr zastosowała także Hasegawa, i tu i tu wygląda to moim zdaniem słabo, ale jak ktoś nie wie to nie rzuca się to bardzo w oczy (Airfix zauważyłem lubi takie sklejone uproszczenia, np. w Gladiatorze opcja odsuniętej osłony kabiny to osłona odlana w całości z tylną owiewką, ot takie pancerne podwójne szkiełko...) - Silniki - tu jest sporo plusów dodatnich i ujemnych, najpierw te pierwsze - poprawna geometria (problem wielu modeli, zwłaszcza Revell), poprawna głębokość pierwszego stopnia sprężarki - bo zwykle w modelach to jest bardzo płytko osadzone (i sprężarki- nie turbiny! - turbina jest na wylocie!) pamiętali o 4 prowadnicach, wylot silnika - imitacja turbiny ok, też pamiętali o 4 prowadnicach strugi gazów, 2-częściowa końcówka stożka wylotowego to nie żaden problem, lepsze takie rozwiązanie niż szpachlowanie jam skurczowych. Plusy ujemne - pierwsze co mi się rzuciło w oczy to brak charakterystycznych otworów wentylacyjnych w tylnej cz. silnika - w ogóle to pominięto! a nie jest łatwo to odtworzyć we własnym zakresie (jedynym wytłumaczeniem może być fakt że podobno wzorowano się na egz z Hendon, obecnie przeniesiony do Cosford - jak obejrzałem muzealne zdjęcia to faktycznie te szczeliny nie rzucają się w oczy, ale pominięcie ich świadczy jedynie o słabym rozpoznaniu konstrukcji płatowca przez projektantów...). Ogólnie mimo że model nie powala finezyjnym detalem to silniki z zewnątrz wyglądają jak by się jakiś praktykant uczył... Podobno też jest jakiś problem przy montażu w skrzydle, ale jak też już internety podają, wystarczy 3 do 5 ruchów pilnikiem iglakiem płaskim, więc jest to bardziej narzekanie miłośników lego niż faktyczny problem w składalności. - jest ludzik! to dobra wiadomość dla licznych komentujących niskobudżetowe modele na np. mojehobby - oszklenie; Airfix nie zawodzi poprawnością kształtu, natomiast szkło jest wręcz pancerne - bardzo zniekształca detale. Fajnie rozwiązany montaż wiatrochronu, ale - jak w większości modeli - oczywiście pominięto płytę pancerną od wewnątrz, a jest to dobrze widoczne w prawdziwych egzemplarzach (jest to o tyle ciekawe że ona była niejako dołożona za wiatrochronem, jedynym znanym mi modelem gdzie to zostało uwzględnione jest Academy (ja w moim wykorzystałem ją wklejając ją za wiatrochronem z vacu, i jestem z tego smaczku b. zadowolony). Reasumując - przy zamkniętej kabinie mało co widać co w środku, przy otwartej - wygląda to jak otwarty właz czołgowy, generalnie mimo dobrego pierwszego wrażenia trochę nie wiadomo co z tym szkłem zrobić, warto dołożyć 5pln na vacu... na koniec duży plus za prezentacje tablic Yahu, wiem że one są tak malutkie że ciężko je dobrze pokazać (może coś więcej światła bezpośrednio na nie by pomogło?) ale i tak fajnie że je pokazałeś Konkluzja: * jeżeli ktoś chce sobie po prostu złożyć zestaw Me-262a to Airfix nie powinien nastręczać problemów w budowie i w miarę wiernie oddawać fizjognomię tegoż samolotu, generalnie powinno być miło i przyjemnie * jeżeli natomiast ktoś czekał na dobrą bazę pod budowę mniej lub bardziej zdetalowanego modelu redukcyjnego, to niestety Airfix nie jest szczęśliwym wyborem, jest tu od groma do przerabiania/poprawiania/wymieniania (choćby żeby podwozie jakoś wyglądało trzeba kupić Revella na dawcę), zapewne z czasem pojawi się więcej dodatków (obecnie widziałem blaszki i koła Eduarda) ale wciąż powierzchnia płatowca wymaga sporego nakładu pracy, słowem - cała nadzieja w wyczekiwanym KP. p.s. pozwoliłem sobie tutaj zamieścić ten przydługawy opis, kupiłem Me-262 jak tylko się pokazał, zrobiłem serię zdjęć porównujących Airfixa z Revellem, dokupiłem Hase coby się przekonać czy to faktycznie takie cudo (okazało się że też nie...), ale brak czasu nie pozwala wrzucić porządnego opracowania na łamy tego forum, mam nadzieje w końcu ten czas się znajdzie pozdrawiam! ww -
fajne inboksy w wykonaniu KFSa, nurtuja mnie jedna rzecz, mianowicie czy ktoś sięspotkał z taką interpretacją malowania płatów polskich Fokkerów w Expercie? są/wypłynęły na to jakieś kwity? nie miałem jeszcze modelu w rękach, może Arma podaje jakieś referencje w instr. Jakby ktoś coś wiedział w tym temacie to proszę o podzielenie się tą wiedzą pozdr! ww
