Skocz do zawartości

Marcin Witkowski

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    873
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    31

Zawartość dodana przez Marcin Witkowski

  1. Miku, kiedy mój młody przynosi ze szkoły podobne hasła, to lekko oczy i uszy przecieram, hahaha Też biegałem. To były czasy! Dzięki!
  2. Pomyślałem, że wpadnę z krótkim raportem pośrednim, zanim pojawi się post podsumowujący kilkutygodniową zabawę z podwoziem. Model stoi na własnych kołach i jestem w momencie uzupełniania podwozia o niektóre wykonane wcześniej, a czekające na swoją kolej podzespoły. Jak choćby cały blok odpowiedzialny za zamykanie i otwieranie pokryw podwozia przedniego. To jeden siłownik hydrauliczny umiejscowiony w rogu komory mieszczącej same koła: Który jest schowany za rusztowaniem, na którym oparty jest cały zestaw przegubów i bloczków przenoszących ruch na pokrywy, przez popychacze, które wkleję (kiedy powstaną) na sam koniec. Pokrywy podwozia przedniego, jak już pisałem, powoli trafiają na swoje miejsce. Pokazuję tym razem tę najbardziej skomplikowaną, która w 95% składa się z mosiądzu i miedzi, a która finalnie wygląda tak: A tu pierwsze "kroki" o własnych siłach. Geometria podwozia się zgadza, koła nie "tańczą" - jest OK. A skoro stoi, to od razu też sprawdziłem koncepcję podstawki, o której myślę od dłuższego czasu.
  3. Nie nadążam za Tobą! Tu coś, tam coś... Za mało chyba jednak śledzę fora. Piękna miniaturka!
  4. Dzięki Tomek!
  5. Dzięki, ale żadnej magii tu nie ma. To głównie kwestia poświęcenia więcej czasu by dojść tam gdzie się założy. Cynowy. 0,2mm. Sam się nie układa. Aż taki fajoski to on nie jest Ale pracuje się faktycznie przyjemnie. Jako ciekawostkę dodam, że w żadnym punkcie oprócz początku czy końca przewody nie są przyklejone. Klejone są przelotki, przez który przewód przechodzi.
  6. Szaleństwo ma różne oblicza... Szacunek! Jakoś tak micha mi się zawsze bardziej cieszy kiedy widzę metal w zastosowaniu.
  7. Dzięki Wam. Tym bardziej czuję pozytywne ciśnienie, by sukcesywnie działać. Mikołaj, myślę że ten model i tryb w jakim powstaje to taki dość zdrowy rytm. Może nawet za dużo czasami mu poświęcam kosztem innych aktywności, albo snu. Byłoby super gdyby tak to już u mnie zostało i chętnie się do tego przyzwyczaję. Łukasz, tej ścieżki będę się trzymał jak pijany płotu. Chyba, że znów mnie jakieś złe dusze na inny wspólny projekt namówią. Ale będę się twardo opierał
  8. Aktualizacja miała być dopiero na koniec etapu, ale w przypadku podwozia głównego nieco złamię to założenie i pokażę nieco obrazków z etapów pośrednich. Na wstępie wrócę do tego zdjęcia: Do tego stadium golenie doprowadziłem już dość dawno, w ramach odskoczni od innych działań w modelu. Stan na zdjęciu do w wielu miejscach dopracowane części z zestawu i jak widać kilkanaście dorobionych od zera. Teraz, kiedy za golenie wziąłem się już by je skończyć, pokusiłem się o kolejne poprawki zestawowych goleni, które - co w sumie nie dziwi, siłą rzeczy są mocno uproszczone i mają też nieco błędną geometrię. Nie wszystko poprawiłem, bo tak jak ogólnie w przypadku tego modelu, nieco przymykam oko. Jedną z kluczowych przeróbek było "odzyskanie" amortyzatorów, które Hasegawa (Meng i HB to powielają tak swoją drogą), wyprodukowała właściwie nie dając miejsca na odwzorowanie ich "nagiej" części. Sporo było piłowania, skrobania, cięcia, etc. Na przykład na łamanych elementach które odpowiadają za składanie i rozkładanie podwozia. Wycięte z ramek tylko umownie przypominały to co powinny. Nie było np. przegubów. Poprawiłem to nieco hamując się by jednak nie zrobić tych elementów od zera. Na powyższym zdjęciu amortyzatory już po diecie odchudzającej. Koła to żywice od ResKit. Na etapie pasowania ich zdecydowałem się na wzbogacenie tych elementów o mosiężne tuleje, które podczas ostatecznego montażu mają zapewnić możliwie właściwą geometrię, tak by koła nie tańczyły na goleniach. Zależy mi też na uniknięciu w przyszłości rozjeżdżania się podwozia, do czego modele Hornetów mają tendencję. A jeśli o geometrii mowa, to jeszcze bardziej kluczową sprawą jest zamocowanie goleni we wnękach. W modelu, a także w elementach wnęk od Airesa montaż goleni umożliwiają gniazda we wnękach i stosowne wpusty na goleniach. Problem z nimi jest taki, że nie występują w pierwowzorze, a w ich miejscu jest pusta przestrzeń. Uznałem, że mogę zaryzykować i pozbyć się tego, a golenie zamocować niemal identycznie jak w samolocie. Czyli w punktach, w których goleń rotuje podczas rozkładania/składania. Tak to wyglądało przed przeróbką, czyli jak Hasegawy/Airesa fabryka dała: By uniknąć możliwego ułamania się goleni w jej nasadzie dozbroiłem golenie igłami lekarskimi, na które z kolei w ścianach wnęki przygotowałem otwory. Na drugim końcu goleń posadowiona jest na wrędze. W żywicznej wnęce wyfrezowałem gniazda, a wpusty na goleniach odpiłowałem. We wnęce dorobiłem też z mosiądzu gniazda na rygle mocujące pokrywy podwozia. Po przeróbkach sprawa przedstawia się tak: Obecnie jestem na etapie doposażania goleni we wszystkie elementy zewnętrzne. Chodzi o te widoczne na początku posta, jak i zestaw przewodów. Uznałem, że najpierw zrobię jedną goleń, także z jej finalnym malowaniem, a później drugą. Tak by mieć porównanie goleni na etapie pośrednim, czyli z poprawionym kształtem, w podkładzie, z ogarniętymi amortyzatorami i opaskami mocującymi przewody: Lewa goleń jest właściwie gotowa do zamontowania w modelu. Kolejna aktualizacja, to już mam nadzieję zamocowane podwozie i być może też gotowe jego pokrywy. W przypadku podwozia głównego chyba wykorzystam te zestawowe nieco je tylko wzbogacając.
  9. Powodzenia. W zakresie merytoryki, o ile będziesz potrzebował pomocy, to na ile będę w stanie chętnie Ci pomogę. Hasegawa to dość wymagający model, w kilku miejscach niedomagający jeśli chodzi o spasowanie. Może się okazać, że będziesz się nieco męczył. Ale tysiącami był przez lata z powodzeniem budowany, więc bez krępacji dawaj do przodu
  10. Logika wskazywałaby, że powinny stopniowo zanikać, ale na zdjęciach widać, że właśnie tak jak zrobiłeś to wyglądało.
  11. Absolutnie nie odwodząc od głównego wątku i też nie chcąc obniżać rangi i poziomu, proponuję zajrzeć do mojego tematu z Super Hornetem. Właśnie w ten sposób budowałem kolor.
  12. Oł jee, bejbe! Lubię czarny I lubię tę ścieżkę docierania do celu. Jak on ma być finalnie pomalowany jeśli chodzi o kolory?
  13. W polskiej przestrzeni modelarskiej nie było do tej pory tak dobrze pomalowanego F-14. Piszę to na wstępie, by mocno wybrzmiało. Tomcat w malowaniu retro VF-41 Moralezza to bardzo podobny poziom w zakresie realizmu. Znam Twoje podejście, co też wiele razy pisałeś, że robisz tak by przede wszystkim model się podobał. I że nie musi kropka w kropkę odwzorowywać pierwowzoru. A tu jest inaczej. Bo jest niemal dokładnie tak jak na zdjęciach tego konkretnego egzemplarza. Skąd inąd wiem, że dość mocno czytałeś zdjęcia tego samolotu, co na modelu widać. Nie ma tu przypadku i tak często oglądanego na modelach manieryzmu. Niesamowity model, w jednym z moich ulubionych malowań.
  14. Marcin Witkowski

    F/A-18E 1/72

    Powiedzieć, że ten model chwyta za oko, to jak nic nie powiedzieć One bywają brudne, więc w tej materii właściwie wszystko się zgadza. Szczególnie, że nie ma w tych zabrudzeniach przypadku, a konkretne logicznie i zgodnie z realiami dla Super Horneta ślady. Ale jedną sprawę to Ci Ziomeczku "uszczelę" Brak pilota. Albo inaczej, brak wychylenia klap i usterzenia poziomego. W Super Hornetach to zawsze działa tak, że w zimnym samolocie powierzchnie sterowe są wychylone. Dopiero pracujące silniki i ciśnienie w układzie hydraulicznym podnosi klapy, klapolotki i horyzontale do poziomu.
  15. Kolorów z egzemplarza wyremontowanego bym się nie trzymał, bo one z tego co mi wiadomo tylko umownie nawiązują, to pierwotnego malowania. Sądzę, że na modelu są bardziej właściwe.
  16. Nie, no na takie coś nie idę Kiedy do niego wróciłem, to pewne złe dusze namówiły mnie na wspólne budowanie Super Horneta właśnie. Wyzwanie przyjąłem, bo uznałem, że to będzie dobre malarskie przetarcie przed finiszem Spitfire'a. Dlatego Super Hornet, gdzie światło w tunelu już dość wyraźnie widać, a później ten mikrus. Jak już tyle czekał, to nieco więcej mu krzywdy nie zrobi Tym bardziej, że wreszcie muszę coś skończyć. Bo wstyd napisać kiedy ostatni model zrobiłem. Aaaa, co do nitowania, to model ma je już zrobione, więc nie będzie nitowania po malowaniu. Chyba, że w ramach drobnych poprawek. Fajny to był event lata temu. Miło, że skromny prezencik okazuje się po latach całkiem fajną pamiątką Uśmiałem się z tym piedestałem. Siedź wygodnie i zasłużenie, bo ja się tam nie wspinam, haha
  17. Myślę sobie, że jesteś jednym z tych, którzy mają swój styl i po modelu można poznać rękę. To trochę trudne do sprecyzowania i opisania, ale gdzieś tam w przestrzeni funkcjonuje. Moje zdanie znasz. Super, że go tu pokazałeś. Wpadnę jakoś niebawem zobaczyć go jeszcze raz na żywo
  18. Hahaha, bałem się, że ktoś zacznie kopać na MW głębiej niż Pegasus w telefonach osób "niewygodnych" Tak, ten model będzie miał swój finał, bo mu się należy. Zamierzam do niego wrócić jak skończę Super Horneta.
  19. Dobrze idzie. Z ryciem linii, z tego co ja się nauczyłem, to tak, że lepiej przejechać wzdłuż taśmy, czy szablonu dziesięć razy delikatnie, niż raz a mocno. Po pierwsze linia będzie delikatniejsza, a po drugie jeśli masz niejednorodną powierzchnię, tak jak u Ciebie, to w zależności czym szpachlowałeś/kleiłeś, to rysik/rylec, będzie się różnie zagłębiał. A jeśli mogę coś o narzędziach, to u mnie najlepiej się zawsze sprawdzała maszynowa igła do szycia.
  20. Do kręcenia filmów instruktarzowych to się nie biorę. Nie mam takiego doświadczenia tak w zakresie malowania, jak i tworzenia takich produkcji. Ale może w przyszłości, przy nieco ambitniejszym projekcie. Kto wie. Jak wspomniałem, to doświadczenie malarskie mam na tyle niewielkie, że staram się stosować metodę małych kroków. Tak by ewentualny błąd był łatwiej korygowalny. To, obok oczywiście dobrych efektów w zakresie kolorystycznego i tonalnego zróżnicowania powierzchni, chyba największa zaleta takiego malowania.
  21. Bardzo ładny model! Jedyne co mi się rzuciło, to że szczeliny między skrzydłem, czy statecznikami, a powierzchniami sterowymi wyglądają tak jak pozostałe linie podziału blach. Ale to bardziej kwestia zestawu, niż Twojego wykonania. Model chwyta za oko.
  22. Hahaha, miałem kiedyś serio propozycję pracy od jubilera. Masz na myśli jakieś filmy? Bo jeśli chodzi o zdjęcia, to wszystko co zrobiłem, to tu wcześniej jest. Maluję farbami MRP, czasami Mr Color, metodą laserunku, czyli wielu cienkich warstw.
  23. Dzięki! Dziwne to z Super Hornetem, bo pamiętam jakiś dokument lata temu kiedy wchodził, gdzie było mówione, że to pierwszy w historii samolot projektowany tylko i wyłącznie w oparciu o programy komputerowe. Aż dziwne, że cyfrowe modele aerodynamiczne nie sprawdziły się w rzeczywistości.
  24. Właściwie, to pracuję tymi samymi narzędziami jak każdy z nas. Może nieco lepszej jakości. Obrabiam mosiądz, czy miedź pilnikami. Nieco lepszymi niż to co w większości sklepów, bo chodzi o iglaki Swiss Vallorbe, czyli dość drogie pilniki renomowanej firmy produkującej narzędzia dla jubilerów. To są pilniki ze stali chromowej o bardzo wysokiej jakości, precyzji i trwałości. Mają dostępne różne wzory, w różnych długościach, a dla każdego wzoru i długości jest aż sześć możliwych gradacji. A jeśli chodzi o metodę na ten konkretny "dupsik", to zacząłem od podstawy, czyli blachy z mosiądzu wysokoniklowego. W arkuszu wywierciłem dwa otwory: na większy element węzła i mniejszy, przed nim. Obydwa mają otwory, i to od nich zacząłem je tworzyć. dopiero mając otwory wypiłowałem właściwe kształty zostawiając naddatek, który ma wejść w otwór w podstawie. Większy element powstał z płytki mosiężnej o grubości pół milimetra, a mniejszy z tej samej, z której jest podstawa, czyli 0,2. Mając gotowe elementy, zamocowałem je w podstawie na wylot. Przy czym część pod spodem najpierw zagiąłem i później zalałem klejem CA. Zabezpieczyłem w ten sposób drobne elementy przed ewentualnym utrąceniem. Kiedy elementy już były zamocowane, a klej wyschnięty, wyciąłem podstawę. Na koniec jeszcze nieco odchudziłem całość papierem ściernym uważając, by nie pozaokrąglać krawędzi. Z kolei krawędzie podstawy sfazowałem, tak by była optycznie nieco cieńsza. I tak powstały metalowy "dupsik" zamocowałem w otwórze w skrzydle klejem na bazie żywicy epoksydowej. Dość mocno to siedzi. Analogicznie mam zamontowane mosiężne anteny UHF, sondy AOA, czy rurki pitota.
  25. Dla przełamania niepisanej reguły aktualizacji raz na jakieś dwa miesiące, wrzucam coś nowego i dopiero co zrobionego. Odwzorowuję model samolotu z pierwszego rejsu VFA-103, którzy latali wtedy w totalnie niesymetrycznej konfiguracji uzbrojenia podwieszanego. Częściowo dla zwiększenia możliwości rażenia różnych celów. U mnie będzie po sztuce GBU-32, GBU-12, AGM-65 i AIM-9X. Ale najciekawsze, że Jolly Rogers latali z jednym zewnętrznym pylonem pustym, albo zupełnie bez niego. Wiązało się to z tym, że tylko pod prawym skrzydłem (i oczywiście na środku) podwieszany był zbiornik paliwa. Tu powodem jest zapewne fakt, że zbiornik po lewej stronie zasłania pole widzenia zasobnika ATFLIR. I stąd dla skompensowania niesymetrycznego oporu pylon "Station10" był pusty, albo zupełnie demontowany. Kuriozalne nieco, ale z modelarskiego punktu widzenia tym ciekawsze. Tyle tytułem przydługiego wprowadzenia do małego "dupsika", który wisi pod skrzydłem zamiast pylonu i pomaga zamocować go na miejscu. Tak wygląda w skali 1:1 (fot: Marcin Witkowski) A tak w 1:48. Muszę mu jeszcze dorobić śruby na podstawie Swoją drogą ciekawostka dla niezorientowanych jeśli chodzi o jeszcze większą kontrowersję związaną z pylonami w tym typie. Super Hornet ma je rozchylone na boki o 4 stopnie, co było podyktowane podobno niewłaściwą separacją odrzucanych elementów uzbrojenia czy zbiorników od nosiciela. Później, jak gdzieś przeczytałem, okazało się, że zbyt pochopnie wprowadzili te zmiany, które już na zawsze skutkują obniżonymi osiągami samolotu przez zwiększone opory.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.