Nikt przecież nie twierdzi, że H&S może równać się z Iwatą, bo nie może. Różnice na korzyść Japończyków są wyraźne i takie porównanie w ogóle nie ma sensu.
Dziwi mnie tylko ostatnio fala pozbawionej podstaw krytyki aerografów H&S, z której wynika że to nieomal najgorszy sprzęt na świecie. Nie chcę być złośliwy (serio), ale HKK to dobry przykład: powtarzanie często bzdurnych opinii zamiast osobistego doświadczenia, to po prostu niemądre.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że najdroższe aerki H&S, czyli Infinity, to jest sprzęt dziwnie spozycjonowany cenowo. Aerograf za 1000 zł, czyli w cenie za którą można kupić jedną z topowych Iwat, ale już znacznie poniżej poziomu jakościowego Iwaty, za to ze wszystkimi wadami H&S. Fajnie go mieć i nim malować, robiłem to kilka dni temu i nawet zastanawiałem się w sumie jak jest różnica w pracy między nim i Iwatą, ale dziś go pewnie bym już nie kupił, to znaczy nie za te pieniądze.