Skocz do zawartości

HKK

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 423
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez HKK

  1. Głównie ustalenie jaki ma być czas naświetlania warstwy i czas wygaszania. Jesli czas naświetlania jest za długi a czas wygaszania za krótki, to żywica nie tylko zbytnio "puchnie", ale też przegrzewa się zwiększając ryzyko późniejszych odkształceń. Za krótki czas wygaszania prowadzi również do artefaktów i niedokładności (utwardzanie żywicy będącej "w ruchu"). Z kolei za długi czas wygaszania może spowodować zbytnie ochładzanie się żywicy i kurczenie wymiarów. Minimalne, ale istotne przy pasowaniu. Prędkości odrywania stolika i powrotu mają mniejsze znaczenie dla dokładności, ale np. większe prędkości stolika powodują większe zawirowania w żywicy co może powodować konieczność dłuższego czasu wygaszania. W ekstremalnym przypadku zbyt długiego. Oczywiście kalibracja będzie różna dla różnej grubości warstwy. Ja zawsze używam 0.03mm więc mam po jednym zestawie parametrów na każdą żywicę. Ale jeśli będę drukował przy temperaturze mocno różniącej się od tej przy której kalibrowałem, to cały wysiłek może szlag trafić. Z kolei skalibrowane parametry to nie jakas świętość. Czasem świadomie je modyfikuję dla konkretnego wydruku. Np. jak mam stolik wypełniony małymi elementami z cienkimi detalami, to zwiększam nieco czas naświetlania aby były mocniejsze. Jak mam jakieś drobne i istotne otwory, to z kolei zmniejszam, aby nie zarosły.
  2. A tak w ogóle, bez porządnego skalibrowania żywicy to rezultaty druku będa przypadkowe, bez względu na jej gatunek i przygotowanie podpór. Mówimy o trudniejszych częściach, bo niewielkie czy zwarte elementy zawsze jakoś tam wyjdą. Przy czym kalibrację trzeba co pewien czas powtórzyć, zaleznie od tego jak często i dużo drukujemy. Źródło światła, ekran LCD i mechanika drukarki degradują się z czasem. O utrzymywaniu w miarę stabilnej temperatury otoczenia i warunków płukania oraz utwardzania nie wspominając.
  3. A ja skomentuję Pokaż może jak wyglądała orientacja i podpory. No i jakie to żywice? Wg moich kryteriów, to ten element należy do trudniejszych. Stosunkowo duży, płaski o zmiennej grubości. Zresztą tak jakby znana mi część
  4. Zgadzam się. Pół godziny roboty, razem ze skanowaniem oryginalnej części i obrysowaniem. Tu akurat do Eduard-a.
  5. Plotery tnące potrzebują wektorów, więc na pewno nie tiff, chyba że program do urządzenia konwertuje bitmapy do wektorów (wątpię, bo to kiepskie rozwiązanie). PDF - owszem, ale w tym formacie mogą być najróżniejsze treści, więc musi być odpowiednio przygotowany. SVG jest na pewno ok i w 99% gotowy do użytku czy to na ploterze czy do modyfikacji.
  6. Tylko jako bitmapa albo plik mediów. Tu potrzeba jakiegoś pliku z grafiką wektorową. Raczej nie PDF, bo zależy jak grafika jest tam osadzona. Ja bym dał po prostu SVG. To uniwersalny format dla grafiki wektorowej. A udostępnić można przez google drive. Każdy kto ma konto na Google ma też tam dostęp i jakąś przestrzeń do wykorzystania. Lub przez OneDrive Microsofta - podobnie.
  7. Raczej ile sytuacji tyle sposobów. Z mojego doświadczenia, odkształcanie czy wyginanie po druku rzadko dotyczy małych elemntów. Takowe, nawet cienkościenne nie sprawiają zwykle kłopotów. Gorzej jest. gdy elementy są długie i mają duże różnice grubości, np lotki czy klapy. A najgorzej, jak element jest duży i nie tylko ma zmienną grubość ścianek ale ma dobrze pasować do innych części. Typowy przykład to połówki kadłuba i skrzydeł. Oddzieranie podpór na gorąco, czy też przed utwardzeniem, może się łatwo zakończyć nie tylko dodatkowym odkształceniem, ale tez uszkodzeniem takich części. Ja w ogóle unikam i zawsze odcinam podpory po utwardzeniu i odczekaniu paru godzin. Chociaż w przypadku bardziej masywnych elementów jak figurki, kadłuby statków itp. odrywanie podpór może się sprawdzać i zaoszczędzi czas. A w ogóle, to sporo zależy od żywicy. Taka bardziej elastyczna łatwiej zniesie odrywanie podpór. A co do odcinania. Ja używam cążek gilotynowych Stedi, ale do żywicy to trochę barbarzyństwo, bo delikatne ostrze w końcu mi się wyszczerbi na twardej żywicy. Choć staram się odcinać tylko cienkie końcówki podpór. Dlatego pomysł z wąskimi cążkami do paznokci bardzo fajny. Musze wypróbować.
  8. Ale w kolekcji modeli, czy kolekcji pudełek wypelnionych żywicznym lub plastikowym złomem.
  9. Trochę nie rozumiem takich zajawek od producenta. Model w 3D a instrukcja rodem z lat 70-tych. Żadnych zdjęć gotowego modelu czy części, Żadnego renderu. Jeśli ktoś chce mnie przekonać do nowego zestawu w ryzykownej technologii jaką jest druk 3D, to nie w ten sposób. Bo na podstawie tego co pokazują, mam prawo oczekiwać gniota.
  10. Idzie, idzie.
  11. Drukarnia ma problem z pasowaniem kolorów na maszynie. Być może maszyna jednokolorowa albo dość słaba lub styrana. Lepiej tak, niz gdyby biały poddruk był większy. Biała obwódka byłaby jak sądzę bardziej widoczna. Przynajmniej na ciemniejszej farbie.
  12. Część B1-24 pasuje dość dobrze i ma szerokość między 6.5 a 6.6 mm Część B2-37 ma 6.3 mm lub nieco mniej. Po spasowaniu na sucho zostają wąskie szczeliny po bokach. Na tyle wąskie, że bym się nie przejmował. Zapuszczenie tam płynnej szpachlówki i przemycie załatwi problem.
  13. A co to jest? Snopowiązałka? Nieźle wychodzi. Jak wrażenia z Plasticity?
  14. A jakaś recenzja, relacja, coś? Oprócz tej z próbnych ramek na Koszalińskim Portalu?
  15. Cena 149 PLN jak za egzemplarz kolekcjonerski może być. Do sklejania się to raczej nie nadaje.
  16. Dość przerażająca kreatura. Rozumiem, że osłonę kabiny trzeba sobie posklejać z kawałków folii...
  17. Kto miałby to zrobić? Czy jesteś gotów zapłacić te 10 czy 15 zł więcej za model? Bo firma będzie musiała poświęcić dodatkowy czas i pieniądze na niańczenie niepełnosprawnych modelarzy
  18. Mnie niepokoi rozwiązanie z osłonami km dzielonymi na połówki skrzydła. Tego się nie da dobrze wykonać z pudła. Osłony luf to dość skomplikowane i delikatne kształty. Po sklejeniu połówek będą niedokładności a ingerencja szpachlówką czy papierem bardzo kłopotliwa. Eduard zrobił to jako osobne moduły które chociaż nieidealne w montażu, to przy starannym wpasowaniu dają od razu dobry efekt. A nawiercenie otworów i wklejenie luf metalowych też jest dużo prostsze. Wg mnie projektant Army się tutaj nie popisał. Takie osobne moduły wklejane w krawędź natarcia można by podmienić na drukowane i w ogóle uniknąć kupowania metalowych luf. Przypomina mi to kwestię osłon km w H-75. Też zintegrowane z połówkami kadłuba i powodujące problemy.
  19. Pozwalam sobie nie zgodzić się z Tobą. Inbox może być bez sensu a może być bardzo pomocny. Podobnie jak relacja z budowy. Zależy jak to zostało zrobione. Filmowy inbox, jeśli dobry, będzie nawet korzystniejszy niż zdjęciowy. Widzę nie tylko to co jest na ramkach ale też jak wygląda faktura, powierzchnia, detale pod różnymi kątami itd. Dobry recenzent zwróci mi uwage na ew. wciągi, nadlewki i inne potencjalne problemy. Na filmie będzie je łatwiej ocenić niż na zdjęciach. Oczywiście znowu - jeśli materiał jest dobry. Ja lubię oglądać przyzwoite inboxy na YT i często się nimi kieruję przed zakupem. W przypadku black-boxa Spitfire zdecydowały opinie w tym wątku które przekonały mnie do wyszukania zdjęć ramek i instrukcji na stronie IBG. Bez tego, nie kupiłbym zestawu zanim nie obejrzałbym porządnego inboxa na YT, albo naprawdę dobrej recencji na jakiejś stronie np KFS Ale być może nie jestem tutaj reprezentatywnym klientem.
  20. Nie, nie zawsze. Nawet nieczęsto. A ile osób lub influencerów potrzeba, żeby stało się to problemem firmy? Bo, że opinie klientów lub wpływowych influencerów (o któych mówisz tak pogardliwie), sprowadziły kłopoty na niejedną firmę jest faktem. Ja też potrafię stosować słabe chwyty w dyskusji więc odwrócę pytanie. Naprawdę wierzysz, że w Apple nie odpowiadają na żadne maile od właścicieli kanałów na YT? Ale nie chodzi tu o te nieszczęsne maile. IBG ma prawo prowadzic taką polityke jaką chce, zgoda. A my wszyscy mamy prowo oceniać tą politykę tak jak uważamy. Zgoda?
  21. Sprowadzanie do absurdu nie pomoże Ci uzasadnić swoich racji. Gdyby opinie o firmie (niezależnie od opinii o produktach) nie miały znaczenia dla sprzedaży, to firmy nie dbały by o opinię a jedynie o produkty. Ale tak nie jest. A odpowiadając na Twoje pytanie. Jeśli będę miał kiepską opinię o firmie Arma Hobby i jej polityce, to zamiast P-51D AH kupię Eduardowego bo jest porównywalny. I odwrotnie. Bez względu na cenę wyobraź sobie. Że to nieracjonalne? Gdyby konsumenci postępowali wyłącznie racjonalnie, ekonomia byłaby nauką ścisłą. Jak słusznie zauważyłeś, firma nie jest do niczego zobligowana. Może poza jednym - przetrwaniem. Jeśli lizanie d... klientom będzie ułatwiało przetrwanie, firmy będa to robić. A jeśli kopanie w d.. będzie temu służyć, to będa nas kopały. Jak na razie, to pierwsze podejście wydaje się być bardziej skuteczne, choć drugie też czasem działa.
  22. O ile tańsze byłyby iPhone'y gdyby Apple zwolniło dział marketingu? Przecież to tak nie działa, bzdura. Jeśli IBG uznaje, że zatrudnianie ludzi zajmujących się komunikacją, marketingiem itp. jezt zbędne, to nie ma o czym mówić. Albo mają rację i oszczędzą w ten sposób kasę, albo jej nie mają i będa się o tym boleśnie przekonywać. Póki co, Ty (za darmo) tłumaczysz tutejszym klientom politykę firmy i bronisz jej decyzji. To również tak nie działa. Może sami tutaj jesteśmy małą, nic nie znaczącą grupą, ale mamy krewnych i znajomych, jak Królik. Mieszkamy w różnych częściach globu, a jak nie mieszkamy to tam jeździmy. I sobie rozmawiamy. W klubach, muzeach i na imprezach modelarskich. Chcąc nie chcąc wymieniamy swoje opinie o firmach modelarskich. Czasem niesprawiedliwe, ale na pewno szczere, bo każda własna opinia jest z definicji szczera. Opinie się rozchodzą i zyskują zasięg. Szczególnie te złe, nawet jesli krzywdzące. Można się tym nie przejmować, ale założenie, że to nie ma znaczenia dla firmy, jest błedne. Gdyby tak nie było, to nikt nie wydawałby pieniędzy na PR.
  23. Uważaj, bo po mnie teraz Ty się załapiesz na propagatora teorii spiskowych. Złośliwie powiem, że powinieneś był odezwać się na FB. Tam ponoć zaglądają... Mija chyba miesiąc od premiery Spitów, a na YT dalej żadnej sensownej recenzji. Inbox-a wersji PR od Tankmodels sprzed kilku dni nie liczę. Co więcej, trudno wygoglać jakąkolwiek recenzję na stronach. Zanlazłem jedną od KeyModelWorld, także wersji PR. Na Hyperscale nic jeszcze nie ma. KFS też jakoś milczy Paradoksalnie pojawia się więcej informacji o niewydanym jeszcze Mustangu Army niż o black-boksie Spitfire-a z IBG który się podobno kończy w magazynach (co mnie zresztą nie dziwi). Cóż, można przyjąć, że wobec tego IBG promocji nie potrzebuje. Zestawy same się sprzedają. Może i tak, kto wie...
  24. A to akurat proste. Dominowała szarość a w najlepszym razie pastel, bo intensywne, jaskrawe(czyste) pigmenty do farb wszelakich były drudno dostępne. Czytaj - drogie i sprowadzane z Zachodu. Przecież nawet farbki artystyczne były do kupienia tylko w specjalnych sklepach dla zrzeszonych plastyków. Przypomnijcie sobie barwy samochodów PRL - kremowe, seledynowe, błękitno-majtkowe itp. Wszystko jasne, rozwodnione a jak ciemniejsze, to z kolei bure. No i ubrań też to dotyczyło.
  25. Praktycznie po każdym pierwszym druku wychodzą jakieś niedociągnięcia czy to w projekcie czy w ustawieniach podpór. Więc proces jest nieco iteracyjny. Np po wydrukowaniu kadłuba okazało się, że zapomniałem zrobić wpustów w burtach pod zastrzały skrzydeł. W paru miejscach trzeba było dołożyć podpór, bo były drobne deformacje. Ale na razie jestem zadowolony, bo poprawek nie ma dużo a wydruki wychodzą dość zgrabnie. Ma szansę powstać całkiem ciekawy zestaw, któy da się zbudować bez nadmiernej frustracji.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.