HKK
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 438 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez HKK
-
Dokładnie tak. Zarówno na żeńskiej końcówce do wężyka (przykręcanej do szybkozłączki) jak i na żeńskiej końcówce do szybkozłącza (przykręcanej do aerografu) powinny być gumowe uszczelki w gniazdach. Po dokręceniu nic nie może przeciekać, chyba że uszczelka jest uszkodzona. Konieczność uszczelniania gwintu wskazuje, że albo tak jest, albo tej uszczelki w ogóle brak.
-
Szybkozłączki wyposażone w zaworek z którymi miałem do czynienia: 1. Chiński, tani. Spełnia rolę szybkozłączki (jak się trafi egzemplarz z dobrze naciętym gwintem), ale zaworek w najlepszym razie działa słabo. Kupiłem 3 sztuki u różnych sprzedawców i w różnych cenach zanim zobaczyłem, że cały czas dostaję to samo i się poddałem. 2. Harder Steenbeck. Kilkukrotnie droższy. Nie wiem czy jeszcze oferowany. Zawór działa przeciętnie - niecały jeden obrót to pełen zakres regulacji od odcięcia do pełnego przepływu. Nierozbieralny, więc wymiana uszczelki w środku nie wchodzi w grę (o ile w ogóle ma to sens). Dostałem go w komplecie z aerografem i nie używam. 3. Sparmax, teraz Iwata. Zbliżony w cenie do HS. Działa lepiej. Pełen zakres regulacji to ok. 1.5 obrotu. Niemal tyle samo co wbudowane zawory w Iwatach czy Proconach. Teoretycznie rozbieralny. Nieco dłuższy niż HS. Kupiłem go po porażce z chińskim badziewiem. Korzystam, gdy używam Olymposa który nie ma MAC. Daje radę.
-
No i nie mają opcji z zaworkiem MAC.
-
Bo ich nie ma. Powiedziałbym nawet, że PS-289 ma wrażenie nieco lepszej kontroli nad drobną plamką w porównaniu do BH. Tzn. przy małym otwarciu niewielka zmiana odchylenia spustu prawie nie powoduje zmian przepływu, co ułatwia utrzymanie plamki. Ale to było początkowe odczucie, teraz już nie dostrzegam różnicy - kwestia wprawy. BH jest lekki i poręczny. Po pół godzinie z Procon-em drętwieje mi łapa. Tu nie. Bąbelkowanie w małym zbiorniczku może się źle skończyć, więc mieszam pędzelkiem. Poza tym, mały zbiornik mi nie przeszkadza przy 1/72. Dlatego BH jest moim uniwersalnym aero. Do większych powierchni łapię Procon-a. Do detali wybieram Olympos-a bo jest jeszcze lżejszy i jednak ciut łatwiejszy przy drobnej plamce. Do metalizerów przydaje się osobny aero, więc trafiło na HP-CH. PS-770 nie ma już zastosowania, więc leży jako zapas. Zaznaczam, że nie jestem rozrzutny i każdy z tych aero był kupiony jako okazja po cenie dużo niższej od sklepowej. Gdyby kazano mi zostawić sobie tylko jeden aero, to miałbym trudny wybór między PS-289 a PS-770. Pierwszy nieco bardziej uniwersalny za to drugi ciut lżejszy i mniejszy.
-
Nie wiem, czy ta głowica z rozdzieleniem powietrza na trzy kanały coś rzeczywiście daje. To rozwiązanie z Olympos-a, oraz z wywodzących się od niego custom micronów Iwaty. Na pewno Procon 289 przy swojej dyszy 0.3 (faktycznie 0.35) jest w stanie zejść z kreską do identycznej jak w custom micronie, przy podobnej kontroli nad plamką. Teoretycznie, taki dopływ powietrza ma dawać lepszą atomizację mocno rozrzedzonej farby przy małym ciśnieniu. Ale w praktyce, podobną kontrolę mam w HP-BH mimo, że tam jest pojedyńcze doprowadzenie powietrza. Solo może coś na ten temat powiedzieć bo ma zarówno HP-BH jak i micron-a. Dla mnie, kontrola nad drobną plamką w micronie może jest odrobinę lepsza niż w BH. Ale nie warta tych pieniędzy. Wsród użytkowników Olymposa były na ten temat dyskusje, bo do Olymposa MP można zastosować trzy rodzaje głowic: z potrójnym dopływem o małej i dużej średnicy oraz z pojedynczym dopływem. Niektórzy twierdzą, że różnica jest, choć subtelna. Inni, że nie ma żadnej.
-
Nie zauważyłem, a mam 5 japońców. Z drugiej strony, nie wszystkie są często używane. Co do Procon-ów, to już kiedyś pisałem, że niespecjalnie pasuje mi ich rozmiar i ciężar. Wolę Iwatę HP-CH, a jeszcze bardziej HP-BH, które niestety są zdecydowanie droższe. Ale zapewne wielu użytkowników będzie miało odwrotne wrażenie.
-
Ich "antystatyczność" polega na tym, że są metalowe. Węc nie elektryzują się przez pocieranie. A jak już "złapią" ładunek, to można je łatwo rozładować przez uziemienie.
-
Z moralnego punktu widzenia, lepiej kupić lodówkowca. Starczy na całe modelarskie życie (być może niejedno) a zwykle wykorzystuje kompresor z odzysku. W tym czasie zapewne kilka chińczyków wylądowałoby na śmietniku. Ja na pewno wykorzystywałbym lodówkowca ale niestety - mam niewielkie studio i AS w trakcie pracy mieści się między szafką a ścianą. Lodówkowiec musiałby stać na środku pokoju.
-
Oddaj to gunwo i kup porządny aerograf. Ale faktycznie, ceny na Ultrę obniżyli i trudno teraz kupić coś lepszego za zbliżone pieniądze. Chyba, że Sparmax-a. Ale nie miałem w ręku, więc nie mogę z czystym sumieniem polecić. Za nieco wyższą cenę kupisz Procon-a w Japonii. Tyle, że niestety musiałbyś poczekać dłużej na dostawę, tym bardziej w okresie świątecznym.
-
Za 250 PLN!? Chyba nie.
-
Oczywiście, że ruszać. Być może twoje problemy wynikają włąśnie ze złego ustawienia tego zaworu (zbyt duże tłumienie przepływu). To raczej reduktora na sprężarce nie ruszać. Ustawić nieco większe ciśnienie niż potrzebne - np. 2 bar. A zaworkiem MAC dobierać potrzebny przepływ powietrza. Platinum 0,3 daje mi tak samo drobną i precyzyjną plamkę jak Iwata BH i Olympos MP. Jeśli masz "kropelkowanie", to odkręć nieco zawór. A jeśli to prowadzi do zbyt mocnego strumienia, rozcieńcz nieco bardziej i przykręć (zmniejsz przepływ powietrza). Osobiście sądzę, że piwata przyzwyczaiła cię do malowania gęstszą farbą na większym ciśnieniu.
-
Co do koloru farby w butelce, to one mają białą zakrętkę. Po przygotowaniu nowej butelki czy to z oryginalnym kolorem, czy z mieszanką maczam czubek zakrętki w farbie. I wtedy najlepiej widzę co tam jest w środku. Włącznie z połyskiem. Dodatkową zaletą plastikowych buteleczek jest ich mniejsze zapotrzebowanie na miejsce niż słoików.
-
Ja od dawna uywam takich: https://www.ampulla.co.uk/Shop-For-Plastic/E-Liquid-Bottles/15ml-White-LDPE-Dropper-Bottle--Dropper-And-14mm-TE-Screw-Cap/p-170-313-2318/ Cena co prawda angielska, ale i tak w okolicach 1 PLN. Sądzę, że w Polsce da się znaleźć taniej. Mają zakraplacz, są szczelne i wygodne. Bilmodel miał kiedyś problem ze swoimi buteleczkami - zakrętki nie trzymały zbyt szczelnie i zawartość się ulatniała. Trzymam w nich wszystkie swoje farby (głównie Tamiya i AK RC) oprócz metalizerów i MRP. Także MLT i rozcieńczone surfacery. Nic mi się nie wyleje ani nie wychlapie. Łatwo wypuścić nawet minimalną ilość. Dlatego też wszystko mieszam bezpośrednio w zbiorniczku aero. Jak kupuję nową farbę (10ml), to pipetą przelewam tak dużo jak się da do buteleczki. Pozostaje sporo gęstego. Dolewam MLT (ok 4 ml) i przy pomocy pipety płuczę ją samą i słoiczek. Potem tą rozcieńczoną resztę przelewam do buteleczki i mam pełną butelkę (ok 15 ml) wstępnie rozcieńczonej farby gotowej do zakraplania. Słoiczek pozostaje czysty, nic się nie marnuje. Dokładam kuleczkę od łożyska i gotowe. Niektóre buteleczki z taką mieszanką mam już od 8 lat i nie widze żadnych oznak degradacji. Rozwarstwiają się, owszem. Niektóre w takiej postaci przeleżały kilka lat. Porządne wytrząśnięcie przywraca je do stanu początkowego. Edit: 30/40 ml to wg. mnie nieco za dużo na farbę. Owszem, można do takich przelać np MRP. Ale typowe opakowania nie dają więcej niż 10-12 ml. Nawet po rozcieńczeniu pozostanie w butelce sporo pustego. Za to do trzymania płynu czyszczącego, rozcieńczalnika czy innego szybko schodzącego czynnika, większe butelki będą w sam raz. Tutaj są takie: https://www.ampulla.co.uk/Shop-For-Plastic/Plastic-Bottles---HDPE-15ml---125ml/c-1-170-115/
-
Jaka tam nowa. AK RC chodzi z MLT i Hataką bez problemu.
-
Po pierwsze, to skala 1:72 więc jednak dużo mniejsza figurka. Po drugie, washe Citadel-a to akryle i na akrylowym lakierze potrafią być kłopotliwe, kiedy nie zmyty od razu nadmiar wgryza się w podłoże. Podejście autora wątku jest ok. Dlaczego pigment zbija się w grudki, tego nie wiem. Ja zamiast drapać się po głowie, użyłbym jakiegoś gotowca olejnego. Ale może znajdzie się ktoś z lepszą radą.
-
Wymień aero, albo poproś o rabat . Z problemem można oczywiście sobie łatwo poradzić, ale wada jest wadą i kropka. Dlaczego Ty masz ponosić koszty (czas to również koszt) jej usunięcia? A poza tym, zamiast bawić się w teflonowe taśmy, po prostu załóż oring o odpowiednim rozmiarze. Jeśli chcesz mieć pewność, że nie będzie degradował się pod wpływem chemii (mocno teoretyczny scenariusz), kup oring z Viton-u albo EPDM. Takie uszczelki kosztują grosze.
-
Ale istnienie lub nieistnianie oringu w tym miejscu, oraz jego grubość będzie miało wpływ na to jak bardzo końcówka dyszy wystaje ponad powierzchnię osłony. A to ma wpływ na atomizację farby. Ponieważ Ultra jest aerografem z dolnej półki cenowej, być może uznano, że nie ma się co przejmować.
-
Jeśli najpierw dasz rozcieńczalnik a potem farbę i mieszasz "bąbelkowaniem" to wszystko powinno być ok. Zobacz jak Kamil Sztarbała to robi, a stosuje duże rozcieńczenia i nie narzeka na źle wymieszaną farbę. Ja zresztą trzymam farby wstępnie rozcieńczone w butelkach z zakraplaczem, więc takie gęste nie są.
-
Nie "prawda" - tylko opinia. Jak kto woli. Ja mieszam w aero i nie mam problemów ze źle dobranym rozcieńczeniem. W każdej chwili mogę poprawić. W przeciwnym wypadku co? Wylejesz z aero z powrotem do naczynka, poprawisz rozcieńczenie i wlejesz znów do aero? A jak nadal nie trafisz to powtarzasz manewr? Można, ale po co. Dlatego też nie zastanawiam się nad recepturami typu 1:2.674. Nie ma sensu, bo zależy od zbyt wielu czynników. Po prostu dobieram na bieżąco wedle potrzeb. Nie ważne jaka jest proporcja, ale czy dobrze się farba nakłada.
-
Jak jest za gęsto. to dolej więcej rozcieńczalnika do zbiorniczka aero. Dolewaj póki nie będzie dobrze. Jak przesadzisz też nie ma problemu. Rzadki surfacer będziesz musiał położyć w większej liczbie warstw. Surfacer kładziesz powierzchniowo, więc proporcje do rozcieńczalnika moga się mieścić w szerokich granicach.
-
Dawno nie używałem Wikolu. Ale PVA jest chemicznie tym samym. Mój daje przeźroczystą spoinę, bo pewnie jest czystszy. Gładkiej powierzchni też się dobrze nie trzyma ale do celów modelarskich wystarcza. Kleju CA nie zastąpi, bo na niewielkich powierzchniach styku (np krawędziowe klejenie blaszek) nie będzie trzymał. Chyba, że się nim zaleje spoinę. Generalnie, to do klejenia blaszek bym go nie używał jeśli nie łączymy "na płask". Na dodatek, długo schnie. Wydaje mi się, że Microscale Crystal Klear to też zwykły PVA, choć nie używałem. Mam jeszcze "specjalny" klej do oklejania folią aluminiową, który również jest rozcieńczonym PVA. Reasumując. MiG ultra wygląda na typowy "stolarski" PVA.
-
No właśnie ja nie jestem pewien co to znaczy? To tak jak z farbami "akrylowymi". Z tego co mogłem znaleźć, kleje nazwane "akrylowymi" zwykle wymagają aktywatorów lub utwardzaczy. Jak są bezbarwne to zastygają przezroczyste, a jak białe to na biało. A ten tutaj zachowuje się jak typowy klej stolarski. Biały, gęsty, jednoskładnikowy. Zastyga na przezroczysto. Ale klej stolarski to inaczej winylowy. PVA - PolyVinyl acetate. Jestem ciekaw jak pachnie ten Mig? Jeśli tak trochę octem, jak wikol, to dałbym głowę że to to samo. P.S. jestem ciekaw, ponieważ w modelarstwie często używam kleju PVA kupionego w markecie budowlanym. I sobie chwalę. Więc ten MiG to może następny przykład sprzedawania dobrze znanego produktu jako specjału dla modelarzy?
-
A czy to nie jest czasami to samo co tzw. PVA glue, w Polsce znany jako klej stolarski lub Wikol?
-
Ten problem dotyczy wielu z nas i nie jest związany z aerografami jedynie. Nieszczęsny sposób myślenia - kupiłem i mam zaje...ty sprzęt, bo sam jestem zaje...ty. A jeśli ktoś (słusznie czy nie) kwestionuje zajebistość mojego aero, aparatu, samochodu... w ogóle jakiegokolwiek mojego wyboru, tym samym kwestionuje moją wartość! A tego będę bronił do ostatniej kropli krwi. Dlaczego? Bo to co myślą o mnie inni (nawet nieznajomi) jest dla mnie ważniejsze niż to kim/czym jestem dla siebie. Smutne, ale częste.
-
Zaiste podejście godne sekty religijnej a nie forum jak by nie było, dyskusyjnego. Bez urazy. Nigdy. W zamierzchłych przedinternetowych czasach spieraliśmy się zawzięcie z kolegami sklejaczami o przewagę Matchbox-a nad Revellem lub odwrotnie. Nikt tu nie hejtuje użytkowników H&S. Niby dlaczego, skoro nawet użytkownicy chinoli nie są w żaden sposób wyśmiewani (bo i nie ma powodu). Mówimy sobie jakie aerogray preferujemy i dlaczego. A że większość (i to nieznaczna) z różnych powodów preferuje japończyki nad HS, to po prostu fakt. Ale nawet najzagorzalsi zwolennicy Iwaty czy Procona nie sugerują, że to jakiego aero używasz definiuje cię jako modelarza. Więc nie ma co się spinać.
