HKK
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 423 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez HKK
-
W moim wypełniłem całą dostępną i niewidoczną przestrzeń w dziobie, tak jak Usul. Drobnym śrutem a w zasadzie piaskiem ołowianym. To okazało się zbyt mało. Wypełniłem więc przednie części gondoli silnikowych przed wnękami podwozia. Było "na styk", ale też nie wystarczyło. Wypełniłem dodatkowo małe wewnętrzne wgłębienia w imitacjach silników. Teraz model stoi na przednim kółku ale nie jest to duża stabilność.
-
Ja mam zapasowe aerografy Podobnie jak Ty. Więc na pewno bez sprzętu nie zostanę w razie czego. Na zapas mam jedynie gumowe uszczelki, gdyż nie da się ich kupić pojedynczo.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Wg. mnie, te modele można trzymać z sentymentu lub jako kolekcjonerskie, ale robienie ich w zasadzie nie ma sensu. Zrobić po "vintagowemu" trochę szkoda, a zrobić zgodnie ze współczesnymi standardami to wysiłek porównywalny do robiania modelu od podstaw. Szkoda czasu. No chyba, że ktoś akurat w takich wyzwaniach się lubuje. Reasumując, budowanie modeli z antycznych zestawów to jakby dzisiaj jeździć w trasę Fiatem 125. Ani przyjemne, ani oszczędne, za to zabytku szkoda. -
Igły? Co ty z nimi robisz, że na zapas kupujesz?
-
Są nieco, ale nie tak bardzo jak u Ciebie. Przyczyną jest zbyt "szerokie" sklejenie połówek kadłuba. Trzeba je dobrze dopasować i mocno ścisnąć przy klejeniu, aby burty ściśle przylegały do elementów wnętrza. No i oczywiście trzeba sprawdzać i pasować jeszcze przed sklejeniem kadłuba. Na tym etapie można dużo poprawić. Ja ten bład zrobiłem w "Łosiu" i przy Mitchell-u już uważałem (choć można było bardziej). Niestety doświadczenia, czyli nauki na własnych błędach nic nie zastąpi.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Niemcy i Austria są chyba jedynymi krajami, w któych zakaz publicznego umieszczania symboli nazistowskich ma charakter niemal bezwzględny. Wyjątkami są np. filmy historyczne. W Polsce też jest zakaz ale z większą liczbą wyjątków. A we Włoszech żadnego zakazu nie ma i przykładowo można sobie paradować w mundurze SS do woli. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Dlaczego wymyślacie i powtarzacie bzdury? Legislacji zakazującej symboli nazistowskich NIE MA na szczeblu unijnym. Podobnie jak zakazu obrazków "propagujących przemoc" wśród dzieci. To są tylko i wyłącznie przepisy krajowe. Co więcej w większości krajów Unii zakazu swastyk również nie ma. Za to jest w kilku krajach nieunijnych. https://en.wikipedia.org/wiki/Post–World_War_II_legality_of_Nazi_flags Airfix czy Matchbox zmieniły swoje box-arty na "nieprzemocowe" w skutek zmiany przepisów brytyjskich dotyczących ochrony dzieci. Zakazu swastyki na Wyspach nie było i nie ma. Producenci chcą sprzedawać wszędzie a nie chcą robić wersji pod okireślony rynek. To chyba jasne. Ponadto, w wielu przypadkach to nie jest nawet kwestia przepisów, tylko polityki firmy która nie chce narażać się rodzicom, różnym organizacjiom społecznym itd. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Zgadza się. W niektórych krajach (m.in. Wielkiej Brytanii) wprowadzono przepisy zabraniające propagowania przemocy wśród dzieci. Dotyczyło to także opakowań "zabawek". Firmy musiały się dostosować. Stąd m.in. boxarty z realistyczną grafiką zostały u wielu producentów zastąpione zdjęciami modelu. Moim zdaniem, to też w jakimś stopniu wpłynęło na spadek zainteresowania modelami w latach 80-tych i później. Pudełka nie były już tak atrakcyjne dla dzieciaków i nie przyciągały uwagi. Dochodziło również do takich wynaturzeń jak przy modelu Lancaster-a Airfixa. Grafikę przedstawiająca samolot lądujący z unieruchomionym, płonącym silnikiem również uznano w Airfix-ie za niepoprawną. Na szczęście, w XXI w wrócono do niej. -
Aby położyć równą, gładką i kryjącą powłokę farby pędzlem, nie ma innej metody jak dawanie kilku mocno rozcieńczonych warstw. Przy czym poprzednia warstwa musi być dobrze zaschnięta. Farba musi być tak rozcieńczona, aby po rozsmarowaniu dawała warstwę o mikroskopijnej grubości. Tylko wtedy nie będzie smug od pędzla. Nie będzie też krycia, dlatego operację trzeba powtarzać aż do jego uzyskania. To też zależy od rodzaju farby i koloru. Ekstremalnym wypadkiem jest biała farba. Kiedyś, malowałem pędzlem zimowy kamuflaż na Bf-110 białym Humbrolem. Chciałem uzyskać idealną, gładką białą powierzchnię modelu (akurat niepotrzebnie). Udało się, dopiero po nałożeniu 5-ciu warstw mocno rozrzedzonej farby.
- 28 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- hataka
- problem z malowaniem
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
40 zł za model to nie było mało. Nie można porównywać cen modeli z cenami chleba czy mięsa, tylko z podobnymi artykułami. Modele "Ruch-u" o podobnych rozmiarach kosztowały chyba 8 zł. Przekonaj rodzica, że musisz mieć model pięć razy droższy choć przecież "wygląda tak samo". A 70 zł za mały model . Matchbox-a czy Revell-a to już w ogóle. Poza tym, średnia płaca nie wszystko tu mówi. Życie w PRL tylko pozornie było tanie. Kolorowy TV, samochód, pralka automatyczna itp - to były bardzo drogie rzeczy. Wielu ludzi jednak je zdobywało i płaciło wysokie raty pożyczek. I w ogóle, było sporo ukrytych kosztów życia. Wielodzietne rodziny miały znacznie gorzej. Nawet zarabiając tą "średnią" zwykle ledwo wiązały koniec z końcem. Miałem kolegę modelarza, którego rodzice zarabiali pewnie w okolicach tej średniej. O wydatek 40 zł na "zabawkę" nawet nie śmiał prosić rodziców. Moi rodzice nie zarabiali najgorzej a ja byłem jedynakiem. Ale na pierwszy model Matchbox-a musiałem czekać do Bożego Narodzenia, bo "to drogi prezent". -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Więc twój Caudron musiał być kupiony w latach 1973-1975 r. Bo wtedy pojawiły się te modele i były dokładnie w takich cenach - 40 zł za jednosilnikowe i 80-100 zł za wielosilnikowe. Z Hellera oczywiście, bo te z Airfix-a czy Matchbox-a były droższe. Mój pierwszy Heller to był Morane 406 kupiony jesienią 1973 r. -
Jest rzeczą znaną, że Pactra dobrze się zachowuje rozcieńczna czystą wódką. Jak większość akryli "wodno-spirytusowych". Dedykowany rozcieńczalnik Revell-a do akryli to 40% roztwór alkoholu etylowego plus chyba niewielki dodatek glikolu. A z innych farb pod pędzel, to niebieska Hataka ma dobre recenzje.
-
Jeśli używasz wody z kranu, to może jest po prostu zbyt twarda i nie zwilża dobrze powierzchni. Użyj destylowanej i zobacz. "Zmiękczanie" wody przy pomocy płynów do mycia naczyń jest na pewno skuteczne, ale niekoniecznie dobrze musi wpływać na właściwości farby.
-
Za żadnego eksperta od B-25 się nie uważam. Dysponuję w zasadzie tymi samymi materiałami co Ty. Mam również numer Mini Repliki poświęcony samolotom 305 Dywizjomu. I na żadnym ze zdjęć nie ma wspomnianych pasków. A jak widać (lub raczej nie widać), na egzemplarzu SM-E nie ma ich na pewno. Z podobnych względów odpuściłem sobie naklejanie napisów eksploatacyjnych.
-
Te zdjęcia na których widać instalacje, to nie są polskie Mitchelle. Z kolei na zdjęciach polskich samolotów ja ich nie widzę. Ostatnim zdjęciem jest SM-Q i tam też tej instalacji nie ma, jedynie ciemniejszy ślad po niej. Pamiętaj, że to był gumowy fartuch. Tego się nie malowało. Więc jak nie widać wyraźnie ciemnej gumy, to fartucha raczej nie ma. Jest kilka znanych mi zdjęć SM-E którego kalki są w zestawie i na żadnym instalacji nie widać. To nie jest zarzut, nie zrozum mnie źle. Żałuję jedynie, że wątek znowu mi umknął i powtórnie zgłaszam wątpliwości do już wykonanej pracy.
-
Robisz model z 305 Dywizjonu? One nie miały tych fartuchów przeciwoblodzeniowych. Zresztą chyba większość brytyjskich B-25 ich nie miała.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Plastikowe sklejactwo nie było wówczas uważane za godne miana modelarstwa. Poniekąd słusznie. Posmarować klejem i złożyć do kupy kilkanaście części nie było wielkim osiągnięciem. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Po wyborach w 89 i na początku 90 r. to już była wolna amerykanka. Nikt się żadnymi przepisami nie przejmował. Pamiętam, że na pewien czas zniknęły nawet patrole MO (jeszcze nie Policji) z ulic. Jeśli chodzi o problemy z kupnem czegokolwiek, to mówimy o samym gospodarczym dnie "komuny", czyli latach '82-'88. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Pod koniec lat 80-tych, moja koncepcja modelarstwa zaczęła się zmieniać. Zresztą pisałem już o tym. Model z poważnymi błędami, brakami w detalach i z zerowym wnętrzem, zrobiony aby "fajnie wyglądał na półce" to już nie było to. W "Skrzydlatej" pojawiały się zdjęcia modeli konkursowych i robienie kolejnego "gluta" nie dawało satysfakcji. W przypadku uproszczonych zestawów pozostawał scratchbuilding, ale to wymagało posiadania odpowiednich narzędzi i materiałów. W czasach, gdy kupienie papieru ściernego o drobnej gradacji było problemem. HIPS? Nie było czegoś takiego. Miałem jedną plastikową okładkę od jakiegoś notatnika wykonaną z cienkiego polistyrenu. Traktowałem ją jak skarb i oszczędzałem, bo drugiego takiego notatnika nie mogłem nigdzie znaleźć. Drobne wiertła, frezy, ba - zwykłe skalpele wymagały znajomości i poszukiwań. Ludzie nie zdają sobie często sprawy z faktu, że w PRL-u nawet jak coś było w sklepie, to nie zawsze można było to kupić ot tak, "z ulicy". Niektóre towary były dostępne tylko dla firm czy szkół "na fakturę". W sklepach dla plastyków można było kupować jedynie mając legitymację Związku Artystów Plastyków. Oczywiście, wszystko dało się "załatwić", ale to wymagało znajomości, czasu i często łapówek. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Też prawda. Zapominamy jak było. Dragona podziwiałem wtedy na wystawie sklepu modelarskiego ale kupić się nie odważyłem. Nie pamiętam ile kosztował. Ale pamiętam, że mimo relatywnie całkiem niezłych zarobków uznałem, że mnie nie stać. Zresztą żona, dziecko, samochód, mieszkanie. Zmieniły się priorytety. P-61 z Dragona kupiłem dopiero ok 2000 r. przy pierwszym powrocie do modelarstwa. Zrobiłem i mam do dzisiaj. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Żart. Miałem tego P-61 z Novo. Mimo, że byłem strasznie napalony na Black Widow, to nie podjąłęm się robienia tego zestawu. Paskuda jakich mało. Zresztą w 1994 pojawił się P-61 z Dragona. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Ciekawa skala. 1 inch = 20 feet. Czyli 1 cal na modelu = 240 cali na oryginale. 1:240? No i na jeden model przypada średnio 6 części. Ale kolekcja jest. -
Nie wiem czy to nowość, ale spotkałem się z tymi farbami dosłownie parę dni temu na YT. Czym prędzej zakupiłem. Dostępne są w wielu markach, odmianach i rozmiarach. To są wodne farby akrylowe a nie tusze! Tak wyglądają po aplikacji na HIPS-ie: Właściwości jak typowa farba a łatwość aplikacji jak pisakiem. Do drobnych szczegółów, np we wnętrzach kabin wręcz idealny. Wady są w zasadzie dwie. Po pierwsze, to farby błyszczące. Ale w sumie drobiazg, bo można przecież prysnąć bezbarwnym matem. Po drugie, dają kryjącą warstwę, a więc dość grubą. Do podmalówek na już pokrytych powierzchniach raczej się nie będą nadawać. W pewnych zastosowaniach to zaleta, bo kropka zrobiona takim pisakiem może mieć wypukłą fakturę. Tak to wygląda w zbliżeniu: Ale o zalewanie szczegółów nie ma się co za bardzo martwić. Nb. pomalowałem ta tablicę czarnym i srebrnym pisakiem w kilka sekund, bez żadnej dbałości o precyzję. Podsumowując. Nie wiem, czy świat modelarski odkrył już na większą skalę ten sprzęt. Dla mnie jest to pewien przełom. Mozliwość bezstresowego i precyzyjnego malowania szczegółów robi sporą różnicę. Na dodatek odpada przygotowanie farby i pędzla, późniejsze mycie pędzelka itp. Otwieram pisak, maluję, zamykam i tyle. Teraz czekam, aż firmy modelarskie np. Tamiya czy AK wprowadzą swoją odmianę takich pisaków z pełną gamą kolorów w wersji błysk i mat.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Ukryta opcja sowiecka! Przyznaj się, skąd masz? -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
A kto wtedy używał szpachli? W 4 klasie podstawówki. Modeli się nie malowało, to szpachla tylko "pobrudziła" by model. Zresztą jaka szpachla, skąd? No chyba, że w wieku 11 lat szpachlowałeś i malowałeś modele. To chylę czoła. Ja pierwszy model pomalowałem w wieku lat 14. To był Amiot 143 z Hellera. Ale o szpachlowaniu mowy nie było. Jak coś nie chciało pasować, to dawało się więcej kleju na spoinę, żeby zmiękła.
