To nie do końca tak było... Myślę że jak ten U-6 zostałby wydobyty w 1950 roku to niewiele by z niego zostało (wcześniej się nie dało bo przypomnę, że o wszystkich takich "obiektach" decydowali towarzysze radzieccy). Żeby nie być gołosłownym podam przykład Szczecina - tam zalegały po wojnie wraki chyba 6 czy 7 U-Bootów, niektóre zatopione na równej stępce więc dostęp był bezproblemowy. W latach 1946-1955 działało tam PDW (Przedsiębiorstwo Demontażu Wraków), które te wraki sukcesywnie rozbierało, oczywiście po uzyskaniu zgody sowietów. Dlatego, bo na samym początku towarzysze radzieccy sami chcieli je wydobyć i zaholować do siebie - jako łup wojenny, ale ostatecznie zadowolili się Grafem Zeppelinem (którego i tak jak wiadomo nigdzie ostatecznie nie doholowali). Co więcej, jako ciekawostkę podam, że był pomysł by dwa najbardziej kompletne i najmniej zniszczone wraki (nie byle jakie bo chyba jeden to była bogata wersja VIII a drugi IX) wyremontować i wcielić do PMW ale ostatecznie nie było na to zgody. Skąd taki pomysł? Nie mieliśmy wtedy o.p. z prawdziwego zdarzenia bo przedwojenne, które wróciły ze Szwecji były w tak złym stanie że również poszły do gruntownych remontów które trwały wiele lat, a Malutkie dostaliśmy dopiero w 1955.
Te U-Booty to i tak po zezłomowaniu miały "drugie życie" bo wszystkie Diesle zostały wydobyte i jeszcze wiele, wiele lat służyły na szczecińskich kutrach rybackich (niektóre podobno nawet do początku lat 70tych)