Skocz do zawartości

socjo1

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 848
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez socjo1

  1. A da się to jakkolwiek przygiąć, uformować? Bo jeśli nie, to produkt dla ślepych leniuchów.... Też jestem oczywiście leniuchem, nawet ślepowatym, ale jednak coś niecoś widzę. Grube, płaskie chorągiewki nie zachęcają. Powiedz proszę, że tkwię w tzw. w mylnym błędzie lub włączyło mi się Prawdziwie Polskie Marudzenie!
  2. Dzięki! Cieszę się, że mogę na jakieś pytanie odpowiedzieć. Blachy były na zakładkę. Ale czasem było widać raczej linie spawów poszycia. To jeśli chodzi o podziały poziome. Podziały w pionie - linie wklęsłe. W praktyce - ja nie robię pionowych, jeśli chodzi o poziome podziały - co do zasady powinien być uskok, ale jak mi wychodzi zbyt niewidoczny (wciąż za mało warst faby nanoszę, to powinno być chyba z 5 warstw surfacera z puchy), to zostawiam delikatną linię "meniskową", że tak się wyrażę. Samego mnie ciekawi jak to jest, że czasem mamy do czynienia z widoczną konstrukcją "na zakładkę", a czsem są te listwy/linie spawów. JEśli ktoś jest bardziej przytomny w konstrukcjach statkowych, to uprasza się serdecznie o głos! Tymczasem Łazarz w bandażach... A nawet bandaże już zdjęte, ale to już w kolejnej aktualizacji.
  3. Mistrz zwięzłości!
  4. Po tym, jak skończyłem (prawie) dwa okręty, wybór następnego był logiczny. Klasyk klasyków - ikoniczna korweta typu Flower. Fascynatem tych niepozornych, dzielnych okrecików stałem się ponad trzydzieści lat temu, po przeczytaniu wspaniałej książki - "Okrutnego morza" Nicholasa Monsaratta. Polecam każdemu, tak jak i również jego "Trzy korwety". Dla porządku dodam, że "Okrętu" nie przeczytałem nigdy. Po tym, jak Mirage Hobby wypuścił swoje "kwiatki", podchodziłem kilka razy do ich modelu, ale (póki co), żadna z tych znajomości nie została sfinalizowana. Nowy model od Czarnego Kota prezentuje zupełnie nową jakość. No i wariant - jako jedyny prezentuje wczesny wariant, z krótkim pokładem dziobowym. Warto podkreślić, że Flowerki są fascynujące właśnie dzięki swojej róznorodności - różne warianty nadbudówek, kadłubów, wyposażenia, uzbrojenia. No i oczywiście kamuflaży. Nie dziwne, że warto zaopatrzyć się w dobrą literaturę. Wymieńmy choćby tytuł polskojęzyczny, choć to zaledwie wierzchołek książkowej góry lodowej. No dobrze, w kwestii technikaliów i detali dorzućmy jeszcze książkę Lesa Browna i Johna Lamberta "Flower Class Corvettes". Polecam! Książki są po to, żeby je wertować, zatem poświęćmy teraz kilka chwil (godzin...) na wybór ciekawej jednostki. To dobry moment, abyście w tym czasie poszli do kuchni, zrobić sobie herbaty, ponieważ będzie to... hibiskus. HMS HIBISCUS Co ciekawego możemy o naszym badylku powiedzieć? Idźmy od ogółu do szczegółu i od dziobu ku rufie. - Charakterystyczny segmentowy kamuflaż z dwóch odcieni szarości 507A oraz 507C - Osłona działa 102 mm w wariancie zaokrąglonym (na szczęście w modelu jest) - boczne osłony działa (przy bocznych krawędziach pokładu) o kształcie prostokątnym, a nie jak to zwykle bywa trapezowym (do przeróbki) - wczesny mostek (do przeróbki) - charakterystyczna pionowa pozycja tratwy ratunkowej - rufowe działo 40 mm we wczesnej wersji Mk. II, bez osłony przeciwodłamkowej - stanowisko powyższego działa bez schronu skrywającego zejście - drewniane, kwadratowe tratwy po bokach tegoż działka - prawdopodobnie 2 podwójne karabiny Lewisa na pokładzie rufowym, blisko zrzutni bomb głębinowych (widać pokrowce). Stocznia rusza! Jako, że model-matka powstał prawdopodobnie jako wydruk 3D, na początku warto całość potraktować podkładem (użyłem Surfacera) i przeszlifować, żeby zlikwidować charakterystyczne schodki i nierówności pozostałe po drukowaniu. Potem dodałem linie podziału kadłuba, surfaceer z puszki dalej był w ruchu. Oczywiście pozostałe schody po taśmie delikatnie zeszlifowałem. Niestety, nadbudówka była zbyt wąska. Prawdopodobnie kwestia skurczu żywicy. Szparę zlikwidowałem wklejając paski tworzywa po bokach. Szpara zniknęła, nadbudówka zajęła swoje miejsce. Zabrałem się za malowanie. Najpierw drewienko i jakieś postshadingi... No i mostek. Czarny Kot w swoim modelu (HMS Begonia) włożył mostek "uszaty". Hibiskus miał mostek trapezoidowy. Odpiłowałem ścianki, zwęziłem pokład, założyłem relingi i okleiłem folią aluminiową (czekolada - mniam!) . Patent z folią chyba podoba mi się bardziej niż z bibułką. Przy okazji: śliczne kalki mi Marek wydrukował, m.in. z nazwą okrętu, pięknie dziękuję! Do następnego!
  5. Zgadzam się z przedmówcami. Model ciekawy, ale te zacieki go nie zdobią. Na mostku wash wygląda jakby był porozlewany i to też wygląda nieatrakcyjnie (choć może to tylko kwestia zdjęcia?). Michał
  6. Omówienie wypadku:
  7. Dzięki za doprecyzowanie. Zainteresowanym polecam książkę (dwujęzyczna FR/ENG) "Les bombardiers d'eau", można nabyć na e-bayu. A najlepsze walkaroundy to chyba na stronie www.seawings.co.uk
  8. TAK! (post)ZTS --> Mistercraft i podobne - wybacz, ale to w towarzystwie naprawdę nie wypada wspominać. Ja jestem coraz gładszy nie tam, gdzie potrzeba
  9. Ooooj, nie jest tak - walczę z Twin Otterem z wypustu sprzed klku lat i powierzchnia bywa nierówna, krawędzie porozjeżdżane. Po za tym jednak - jakość linii podziałowych Matchboxa (słynne rowy), i innych detali nie przystaje do dzisiejszych standardów...
  10. Bo sie nie znają. Na szczęście nasi Prawdziwi Experten już pracują, żeby wyjasnić tym zadowolonym z życia ignorantom, jak bardzo się mylą, popadając w niczym nieuzasadnione samozadowolenie. Polakiem jestem i obowiązki mam polskie! już Maria K. uczyła śpiewać dziadów naszych: Nie będzie Angol śmiał sie w twarz, modele nam zachwalał...
  11. A Lujlan to strzelił focha, że tak nagle zamikł, czy też podziękowano mu odgórnie? (dotychczas sądziłem, że powodem nagłego zamilknięcia było spalenie klawiatury od ciągłego trzepania po wszystkich możliwych kanałach informacyjnych, jaka to Arma jest okrutna i niesprawiedliwa)
  12. Jeżeli Waszmosc twierdzi, że rzecz to potwierdzona i pewna, tedy poczekam. Robić co - mam, a życie staje się zbyt krótkim na słabe modele.
  13. Kon_Bar, Piotr - dzięki za ten materiał. Bardzo mnie kusi ten Garbus * więc dzięki Wam mogę mentalnie przygotować się do rozkoszy obcowania z mydłem. Czy ten silnik Waszym zdaniem można / warto zastąpić jakąś repliką drugowojennej gwiazdy amerykańskiej od Airesa lub innego producenta? -------------------------------------------- * Przypomniał mi się stosowny na tę okazję, wiersz Macieja Słomczyńskiego. Aby nie hymn agrolotników? Pewien młodzieniec z wyspy Madera zapragnął raz rżnąć dromadera. Lecz na Maderze nie występuje to zwierzę - więc garbusów co tęższych wybiera.
  14. Znaczą, że Zbyszek mógłby nieco przemyśleć czasem formę swojej wypowiedzi na Forum, bo może być uznany za opryskliwego, a to jest naprawdę dobry, wrażliwy i pomocny Człowiek. Serdecznie pozdrawiam i sorry za offtopic w spektakularnym i ciekawym wątku. Obserwuję!
  15. Dzięki za miłe przyjęcie i komentarze. Ucho masz? Masz. I to obydwa. Nieodgryzione. Więc proszę mi tu nie imputować. Życia nie starczy na te dublety. Nie tym razem @Woit - dzięki za przypomnienie o Piotrze Forkasiewiczu. Też fajne. Przemyślę, zwłaszcza że wypatrzyłem też piekny okręt brytyjski... No właśnie po tygodniu moi bliscy wracają do domu, więc kończy się czas muzyczno-modelarskich swawoli. PS. Chińskich zupek nie jadam nawet w górach i na canoe, jakiś elementarny szacunek do siebie trzeba mieć
  16. Jak już wspominałem Szanownemu Państwu: Nie dziwota więc, że: Doniosę tylko, że w przeciwnym narożniku do Kolegi Zaruka, wachlowana przez mojego Syna ustawiła się moja osobista Żona. A więc, jak widzi Państwo, wybór jest trudny i rezykowny. Ja wiem, że w porównaniu z pełnokrwistymi Armowymi rozkminami są to ciepłe kluchy, poobiednia drzemka i tematy zastępcze, ale jak kto chce jeszcze wyrazić swoje zdanie, to stawiać tamy bożemu miłosierdziu nie będę!
  17. Mosquito piękno maszyno był. I kropka. A rozpoznawczy, w swoim mundurku to już w ogóle. Special Hobby od lat wypuszcza swojego i wypuścić nie może, więc Airfix go ubiegł. 25 lat temu zrobiłem takiego Matchboxa, malowany pędzlem był - pora wysłać go na emeryturę. Model kupiłem w dużej mierze urzeczony box-artem. Samolot, góry, lodowce (te Moskity latały z Włoch przez Alpy nad okupowaną Europę)... Chciałbym sobie kupić taki plakat i powiesić na ścianie! Model można zrobić w jednym z dwóch oznakowań: amerykańskim lub brytyjskim. Znawcy spierają się, które jest lepsze, ładniejsze i bardziej jazzy versus prawilne. Sam model jest nierówny - ładne wnętrze, ale jakieś dziwne ślady na powierzchni, niektóre detale toporne. Wnętrze wzbogaciłem siedzeniami Airesa i małą blaszką Eduarda. Pomalowana tablica z modelu z kalkomaniami wyglądała ładniej niż blaszkowa, podobnie zrezygnowałem z blaszek jako pasów. W miejscach okienek pocienianie krawędzi i inne zabawy w które człowiek sie bawi, jak chce żebby kawałek plastiku udawał trochę więcej niż kawałek plastiku. Chirurgii - skrócenia ramion - wymagał też karykaturalnie duży wolant. Nawierciłem przednią gródź w kokpicie - będzie ją widać przez przednie oszklenie. Wyciąłem otwór w podłodze kabiny - otworzę dolny właz do niej. Wnętrze mniej więcej gotowe do zamknięcia: Blaszki Eduarda zaczynają lepiej współgrać z wnętrzem po pociągnięciu ich z pędzla głebokim matem np. Lifecolorem. cdn...
  18. już się nie mogę doczekać. Czipsy się chłodzą, a piwo już w misce.
  19. Enjoy building this lovely bastard. Hahaha, to jedno zdanie było lepsze niż 50 stron męczenia buły o wszystkich policzkach wymierzonych Polskiemu Modelarzowi przez Armę, o tym ile musi ścierpieć jej zdrad i zniewag...
  20. Będę przeszczęśliwy, jak wydadzą drukowane skrzydłowe chłodnice do Łosia!
  21. Zadecydowanie tak. Jak się przeanalizuje katastrofy "Super Scooperów", to chyba najczęstszą przyczyną kontakt z podłożem po zrzucie środka gaśniczego. W raportach często jest mowa o drzewach, przewodach elektrycznych, słupach...
  22. Wczoraj w czasie akcji gaśniczej w Grecji rozbił się Canadair CL-215. Rozbita maszyna. Rocznik 1979. Smutna statystyka, dająca pojęcie o niebezpieczeństwie służby: 14 rozbitych maszyn z ogółem 95 wyprodukowanych. Prądy powietrzne spowodowane pożarem, zadymienie, niska wysokość zrzutu, teren (góry, lasy), często działanie z innymi maszynami. W statystykach wypadków można znaleźć również wypadki rozbicia się o rafy w czasie wodowania i wysokie fale... Nie dziwne, że wielu pilotów to dawni wojskowi. Poniżej dwa kolejne filmy, dające pojęcie o specyfice słuzby. Swoją drogą - fascynująca maszyna.
  23. Imponujący model. Gratuluję i zazdroszczę.
  24. Najprawdopodniej Felixtowe F.2 lub F.3 lub spokrewniony z nimi Curtiss H-12. Michał PS. To jest pełnokrwista łódź latająca, a nie jakiś tam wodnosamolot
  25. Blaszkę w zestawie mam, choć rzeczywiście coś tam mówił, że do zestawu polskiego czegoś brakowało . Trochę pusciłem to mimo ucha, bo dla mnie wybór był jeden. Wiesz... te 72-ki mu zeszły w zasadzie na pniu, może to dlatego sprzedawał tylko w 1/48.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.