-
Liczba zawartości
1 848 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez socjo1
-
Innymi słowy - co tam się kryje za KOTARą? Jeśliby rzeczywiście Hurricane - no to no, no...
-
Największa to przyjemność prawdziwego Polaka, oglądać niezawinione męki bliźniego. Tym bardziej oprócz gratulacji, należą Ci się podziękowania, że zechciałeś dzielić się z nami swoim bólem. Widać pewne niedoróbki modelu, ale myślę, że oryginalność tematu i satysfakcja ze skończenia pażdzierza dostarczają odpowiedniej dawki satysfakcji. Do tego, podziwu godna dynamika prac. Ciekaw jestem następnych dzieł. Michał
-
Okrętowe nowości i zapowiedzi modelarskie
socjo1 odpowiedział Jędrek → na temat → [O]Nowości i In-Boxy
Nie pamiętam czy o tym było, czy nie było, ale wysyp niemieckich WojennorybackichKutrów trwa. Tym razem Special Hobby pokazuje swoją zapowiedź w 1/72. Może ktoś się ucieszy? -
Okrętowe nowości i zapowiedzi modelarskie
socjo1 odpowiedział Jędrek → na temat → [O]Nowości i In-Boxy
Zaakcentowane poszycie kadłuba, fajne detale 3 D... (Wreszcie!) grzybkowe wywietrzniki nie są odlane razem z pokładem, co utrudniało bardziej subtelne malowanie. Jeśli schody, schody, schody po druku 3D nie będą zbyt widoczne, będzie bardzo fajny model z wielce efektownym malowaniem i ciekawą, a na koniec wręcz dramatyczną/bohaterską historią oryginału. Choć ja akurat kupna nie planuję. Za to bardzo chętnie obejrzę u kogoś na warsztacie! -
O, ciekawe! Będę podpatrywał, bo fajnie się zapowiada.
-
Piękna praca do której warto wrócić kilka razy, bo za każdym razem coś nowego się dostrzeże. Bardzo podobają mi się zdjęcia olinowania. Choć... na tych rejkach nie było jakichś bloczków?
-
A ten B-52 to jakiś sensowny jest, czy trup w pudrze z krypty?
-
Często tak właśnie było.
-
Nie widzę obrazka...
-
Jednakowoż, jak mówią inskrypcje z kolumny Trajana aby okręt pędził z taką prędkością, poza wiosłami i wiatrami atmosferycznymi Rzymianie musieli posiłkować się również wiatrem wytwarzanym przez załogantów. Z dobrych wiadomości, jak donosił Sedes z Bakelitu, przy takiej prędkości taran wówczas okazywał się zupełnie zbędny - w odróżnieniu od pasów bezpieczeństwa i poduszek powietrznych dla załogi. Jest to sytuacja zupełnie analogiczna do tej, którą opiewał tak znamienicie w klasycznym traktacie "Navigare necesse est, vivere non est necesse albo o pięknie żeglugi" Petrarka Jąderko: Pływał na triremie majtek Taki był wirtuoz sportu, Że na pale stawiał foka I wychodził z portu. A, h... oj!
-
Arma? Airfix? @focus - podpatruję, to jeden z moich ulubionych typów.
-
Poczekaj, aż się o psychodelicznym miśku wypowie Autor...
-
Nie wywołuj Julka z lasu...
-
Jak będziemy grzeczni, to jest zapewne szansa, że nas czymś jeszcze Kolega uraczy i ulubiona wieczorynka powróci. Tyle, że zamiast Kolargola będzie Reksio - chyba nie masz nic do Reksia???
-
HMS Jed 1943; fregata typu River, Starling Models 1/350
socjo1 odpowiedział socjo1 → na temat → [O]Galerie
Sęk ju wery macz! Anglicy po I wojnie wprowadzili kilka nowych klas okrętów i nazywając niektóre z nich sięgali do dawnych tradycji epoki żagla. Mówiąc o tym nie sposób nie wspomnieć o SLUPACH - klasie okrętów które w latach '20 łączyły ze sobą cechy eskortowca i trałowca. I kto czytał sagę Patricka O'Briana o przygodach kapitana Aubreya lub serię hornblowerowską, powinien kojarzyć tę nazwę z epoką napoleońską. Zwieńczeniem klasy stał się wkrótce przed wybuchem wojny, typ Black Swan - wielkością, kształtem kadłuba, układem zabudowy i osiągami (prędkością, dużym zasięgiem) podobne do fregat River, za to o wiele silniej uzbrojone ( 6 dział 102 mm zamiast 2 dział jak na fregacie) - w czym z kolei były podobne do niszczycieli eskortowych klasy Hunt (ale od nich wolniejsze). Piękne i groźne Czarne Łabędzie odegrały swoją rolę w Bitwie o Atlantyk, tworząc choćby legendarną i superskuteczną 2 Grupę Eskortową pod wodzą geniusza i asa wojny przeciwpodwodnej - komandora Fredericka Walkera, ale jako projekt czasu pokoju, "Rolls-Royce'y północnego Atlantyku" nie były dostosowane do masowej i szybkiej produkcji. Ale zawsze warto popatrzeć na te piękne okręty: Na marginesie: Amerykanie, jak to Amerykanie nie komplikowali sobie życia tak mocno i stali się to wszystko ogarnąć jedną klasą niszczyciela eskortowego (róznice w "podklasach" były znacznie mniejsze niż w przypadku Brytyjczyków i ich slupów/fregat/niszczycieli eskortowych). Co ciekawe, wzorowali się przy tym na kilku rozwiązaniach brytyjskich i stąd np. na amerykańskich niszczycielach eskortowych charakterystyczne otwarte, wystawione na działania warunków atmosferycznych mostki, wielce angielskie w stylu. Kiedy zaś Brytyjczycy przejęli kilkadziesiąt amerykańskich niszczycieli eskortowych, nazwali je... fregatami. Uffff... - Nadążacie? (HMS Bickerton, fregata klasy Captain (w nomenklaturze brytyjskiej), czyli po amerykańsku niszczyciel eskortowy klasy Evarts bądź Buckley - zależało to od rodzaju napędu), Ikolejny przedstawiciel gatunku, ten akurat przerobiony na pływające stanowisko dowodzenia w czasie lądowania w Normandii, stąd choćby dodatkowy maszt i anteny) Nazwa korweta około 1939 r. została przyjęta w miarę naturalnie. Natomiast kiedy okazało się, że trzeba stworzyć większy eskortowiec - w pełni oceaniczny, wśród lordów Admiralicji zapanowała pewna konfuzja. Początkowo projekt nazywano korwetą dwuśrubową (twin-screw corvette - korwety miały jedną maszynę parową i jedną śrubę, zaś fregaty: po dwie, co widać np. na zdjęciach modeli na poprzedniej stronie), ale w końcu ktoś odkurzył termin: fregata. Trochę było przy tym kontrowersji, bo w erze żagla fregaty to były okręty pełną gębą, noszące np. po 50 i parę dział na dwóch pokładach, większe od nich były tylko liniowce, a tutaj mamy takiego bida-eskortowca budowanego na szybko gdzieś w stoczni handlowej z ledwo dwoma pukawami i przenaczonego głównie do uganiania się za makrelami Donitza. Ale się przyjęło i taka była droga powtórnych narodzin fregaty jako klasy - dziś jakże popularnej w marynarkach świata, a wkrótce miejmy nadzieję i w polskiej (Miecznik). Niedrogą i niezbyt skomplikowaną a fajną i ekfektowną opcją startu w świat okrętów, wydają się niszczyciele Dragona, niemieckie albo wznowione jakiś czas temu amerykańskie. Takie Gearing to już kawał przecinaka jest i ma bardzo bojowy wygląd! Choć nie mam pewności, czy są wciąż łatwo dostępne. USS Gearing, DD-710, 1945 (Dragon, 1/350) - Ready for Inspection - Maritime - Britmodeller.com Dobrze gada, polać mu! Jeśli to zrobisz, to będzie największa korzyść i dla mnie radość z prezentacji modelu na Forum. Innymi słowy, już szukam miejsca na widowni z piwkiem, a nawet na zagrychę otworzyłem puszkę sardynek: PS. Polecam Ci na Britmodellerze obejrzeć profil użytkownika robgizlu (podlinkowałem wcześniej) który kilka ma sporo pięknych korwet na koncie - warto podejrzeć. -
HMS Jed 1943; fregata typu River, Starling Models 1/350
socjo1 odpowiedział socjo1 → na temat → [O]Galerie
Bo cieszy mnie, że macie uciechę z wypatrywania moich różnych baboli. Jak wiadomo, nie ważne jest czy mówią dobrze, czy źle, ważne żeby mówili. Kalkomanie ze znakami zanurzeniowymi generalnie nie są łatwo dostępne (podobnie jak numery burtowe) i szyję z tego, co mogę wynaleźć po kątach lub czym dobrzy ludzie są skłonni się podzielić. W tej chwili nie pamiętam już dokładnie dlaczego tak zrobiłem ale zapewne alternatywą był brak czegokolwiek. I tak dalej i tak dalej... Skoro Wy macie uciechę, a mnie to szczególnie nie przeszkadza, to następnym razem też postaram się skonfrontować swój wytwór z obiektem rzeczywistym. Mi taki ogląd też dobrze robi, parę rzeczy widzę dopiero teraz. I to mnie bardzo cieszy, serio. Bo opisywanie tego wszystkiego trwa długo, więc fajnie że kogoś to interesuje. -
Warsztat z mnóstwem pożytecznych informacji, świetny model, ciekawy opis i wysmakowane fotografie. A także kubeł, dla uważających inaczej? Zatem raczej pozostanie pusty. Czegóż chcieć więcej? Aby Autur miał więcej czasu, by nas raczyć nas kolejnymi pracami!
-
HMS Jed 1943; fregata typu River, Starling Models 1/350
socjo1 odpowiedział socjo1 → na temat → [O]Galerie
@Andrzej_LK @zaruk Dzięki, Marku za miły wpis. Też nie lubię tych barokowych, lśniących powygibasiunych gałek jako elementów podstawek do nowoczesnych okrętów. W istocie tam są dwie rurki: węższa i dłuższa jest w środku, wchodzi do wnętrza kadłuba który opiera się na szerszej i krótszej rurce, którą widzimy. Myślę, że to dobre rozwiązanie. Kolekcja będzie skoncentrowana na eskortowcach bitwy o Atlantyk (kałuża Śródziemna) ! Jest tam jeszcze sporo ciekawych typów i egzemplarzy, polonika, pojedynki pancernych kolosów... Jedyny wypad w bok jaki planuję to przedstawiciel krążowników plot. typu Atlanta / Jueau, który mi się bardzo podoba. Tak, Flowerka to Hibiscus (też dziękuję!). Poniżej wklejam link do warsztatu, dawno nieaktualizowany, bo 1. przez pół roku nie miałem głowy do modelarstwa 2. Dałem ciała z researchem i znów muszę demolować to, co zbudowałem i zmalowałem - te relingi ze szmatkami na mostku. Nieprzemyślałem, że Hibiscus miał przedłużoną tę platformę. Co mnie mocno sfrustrowało i zniechęciło na dłuższy czas, ale już dojrzałem do... Życzę Ci żebyś mógł zasiąść znów do modeli i okrętów, bo to była duża przyjemność i inspiracja, oglądać Twoje prace. Michał -
HMS Jed 1943; fregata typu River, Starling Models 1/350
socjo1 odpowiedział socjo1 → na temat → [O]Galerie
Dzięki. To były kolory popularne na północnym Atlantyku - bardzo skutecznie ukrywały okręty, zwłaszcza w... nocy, kiedy odbywała się wiekszość walk z U-bootami. Jak chcesz więcej się dowiedzieć na ten temat, to wyżej podaję link do swojego poprzedniego okrętu. Tam w dyskusji opisałem skąd to się wzięło i co to ma wspólnego z ... malarstwem oraz zdobyciem bieguna południowego. Nie ma co się martwić - po prostu natury nie oszukasz... No to może tak: FREGATA to pełnomorski eskortowiec wyspecjalizowany w walce z okrętami podwodnymi- stąd bardzo silne uzbrojenie przeciwpodwodne (bomby głębionowe) i niezłe przeciwlotnicze. Ma mieć duży zasięg (konwoje pływały przez Atlantyk), być dobrze żeglująca przy każdych warunkach i stabilną platformą dla uzbrojenia i załogi. A także... dawać szybko się budować w stoczniach cywilnych (cywilni stoczniowcy tez nie byli orłami jeśli chodzi o zaawansowane technologie okrętowe) , które w czas wojny zostały przestawione na produkcję okrętów. Stąd konieczność pewnego uproszczenia konstrukcji i stosowania w jak największym stopniu cywilnych technologii. Za to nie musiały być bardzo szybkie - wystarczało, że o kilka węzłów prześcigały wynurzonego U-boota. To wszystko co napisałem powyżej powodowało, że mozna było stosować cywilne silniki parowe (a nie turbiny parowe jak w "prawdziwych okrętach" np. niszczycielach, których prędkość sięgała 35-40 węzłów - a fregaty tylko ok.19). Stąd jako artyleria główna - tylko 2 działa 102 mm. Podobnym eskortowcem była KORWETA. Może czytałeś książkę/ oglądałeś film "Okrutne Morze"? Jego bohaterem jest właśnie korweta typu Flower. To od nich (około 1939r.) wzięła się idea budowy w stoczniach cywilnych prostych eskortowców w obliczu spodziewanej wojny. Od fregat korwety były mniejsze (i dalej zwykle są!), słabiej uzbrojone, miały mniejszy zasięg i prędkość. Miała jednak kilka zalet, kluczowych wówczas z punktu widzenia Wielkiej Brytanii: budowało je się najszybciej, w najmniejszych i najbardziej prymitywnych stoczniach i do ich obsadzenia potrzeba było najmniejszych załóg. Były to straszne "zapchajdziury" - kiedy pod koniec lat '30 brytyjska admiralicja zorientowała się, ze wybuchnie wojna, na gwałt zaczeła szukać małego i szybkiego w budowie eskortowca. Ostatecznie, postanowiono wykorzystać i zmodyfikować... kuter wielorybniczy (!). Projektowane były jako jednostki przybrzeżne ale z konieczności wzięły na siebie ciężar walki na Atlantyku w krytycznych latach 1940 - 1943. Zaś fregaty zaczęły wchodzić do walki dopiero pod koniec 1942 r. Były jeszcze NISZCZYCIELE ESKORTOWE, takie jak klasa Hunt (polskie Ślązak, Kujawiak, Krakowiak) i genralnie były to jednostki wielkości fregaty ale budowane przez stocznie wojenne. Były przeznaczone do współdziałania z "regularną" flotą, eskortowania "grubych szych" jak krążowniki, lotniskowce i pancerniki, musiały byś więc szybsze niż fregaty i ciężej uzbrojone (artyleria, często torpedy) choć wciąż mniejsze, wolniejsze i lżej uzbrojne od "zwykłych" NISZCZYCIELI (tzw. niszczycieli foty). I tak dalej i tak dalej, mam nadzieję że trochę rozjaśniłem... To jeszcze kilka fotek poglądowych Od góry wczesnowojenna korweta typu Flower (ok. 1940-1941) - model w budowie późnowojenna korweta typu Castle (1944-45) fregata typu River (1943) a jeszcze slupy, niszczyciele eskortowe i tak dalej. Ale to już innym razem. Pozdro, Michał @M.A.V. @marek d @laskonogi -
HMS Jed 1943; fregata typu River, Starling Models 1/350
socjo1 odpowiedział socjo1 → na temat → [O]Galerie
I to jest bardzo dobre pytanie ! (nienawidzę, kiedy muszę to przyznawać. Kiedy tak mówimy, na polski oznacza to: Cholera, nie mam bladego pojęcia! Zapomniałem / wyparłem!) Ale spróbujmy zmierzyć się z zagadnieniem. Kiedy patrzę na foty prawdziwnego okretu i mojego modelu, to wychodzi mi, że coś mi się obsunęło na etapie wyznaczania pasów poszycia. Może poszły za nisko. Albo zielony płat kamuflażu uciekł za wysoko? W każdym razie, przyklejając kalki musiałem to zgrać z poszyciem (raczej nie malowaliby numerów wyjedżając na dwa pasy poszycia). No i wyszło, jak wyszło. Mogę tylko powtórzyć opisaną wcześniej dykteryjkę: No więc Szanowni Państwo, będziemy musieli nauczyć się tym jakoś żyć. I Pan Prezes też. A ja - spalić całą dokumentację. Bez niej żyje się prościej. Za to chyba dorobię widoczne na zdjęciu brakujące żurawiki na pokładzie dziobowym i pakunek na osłonie przedniego działa 102 mm. -
HMS Jed 1943; fregata typu River, Starling Models 1/350
socjo1 odpowiedział socjo1 → na temat → [O]Galerie
Stary, dobry Gała wrócił. Po pierwszym poście bałem się, że Cię podmienili, Wasza Upierdliwość! Kamień z serca. -
HMS Jed 1943; fregata typu River, Starling Models 1/350
socjo1 odpowiedział socjo1 → na temat → [O]Galerie
UWAGA: Przepraszam, że zamieszczam post pod postem - ale poprzedni (część2: zbliżenia i detale) był ogromną kobyłą, więc trudno byłoby jednoczesnie Wam odpowiadać. Ogromne dzięki - pochwała od Ciebie wiele znaczy, zwłaszcza że w czasie budowy głównie zaliczałem od Ciebie tzw. przyjacielskie bęcki. Moja ulubiona to o linkach wyglądających "jak wyprute z gaci". Obszar do poprawy oczywiście wciąż jest. No cóż - niedarmo Zaruski 90 lat temu pisał o "tradycyjnym polskim wodowstręcie". Widac to po frekwencji w dziale szkutniczym. Tym większe podziękowania dla wszystkich, którym chce się tu choćby zajrzeć, coś napisać lub zostawić reakcję. Zaruk ma na myśli Roba z Britmodellera. Jeśli lubicie oglądać piękne prace to zajrzyjcie na zakładkę z jego pracami. Nie są jakoś dziko zdetalowane, ale bardzo harmonijne i jakieś takie... poetyckie. Pewnie dlatego, że to rzeczywiście jest chirurg wzroku. Taak, rzeczywiście konfrontacja ze zdjęciem ujawniła kolejnych kilka niedociągnięć. Może je poprawię (te dot. braków drobnego wyposażenia), a może nie - tak można się bez końca kręcić wokół własnego ogona . Tak jak pisałem, niekoniecznie od razu trzeba się rzucać na dzikie waloryzacje. Okręty prosto z pudła, moze z dodatkiem relingów też potrafią cieszyć wzrok. Można też poszukać czegoś np, w skali 1/144. To jak, historia jeszcze?... Michał -
HMS Jed 1943; fregata typu River, Starling Models 1/350
socjo1 odpowiedział socjo1 → na temat → [O]Galerie
UWAGA: W poprzednim poście pokazywałem rzuty ogólne. Tutaj wchodzimy w świat ujęć i powiększeń rodem z kolonoskopii mózgu a więc perspektywy której na ogół nie doświadczamy oglądając rzeczywistość okiem nieuzbrojonym. W moim odczuciu, model sprawia wrażenie intensywnie wypełnionego różnego rodzaju wyposażeniem. To dlatego, ze jednostka, która sobie wybrałem, była właśnie taka. Urządzenia trałujące, pełen komplet 8 bocznych miotaczy bomb głębinowych oraz 12 przeciwlotniczych Oerlikonów to unikatowa konfiguracja. Do tego dochodził atrakcyjny kamuflaż "Western Approaches" (odsyłam do mojej galerii HMCS Copper Cliff), barwna historia okrętu - więc wybór konkretnej jednostki do przedstawienia narzucił się właściwie sam. Jak już pisałem, model jest całkiem przyjemny i nowocześnie zaprojektowany, jednak był tylko bazą wyjściową do przeróbek i detalizacji. Chyba najlepszą tego ilustracją będą poniższe zdjęcia z warsztatu: Oczywiście, prace znacznie ułatwiły gotowe dodatki. Kiedy modelowałem z pięć lat temu poprzedni okręt, wiele czasu i sił zajęła tradycyjna waloryzacja części zestawowych lub odtwarzanie detali metodą "od podstaw". Przy fregacie miałem gotowe do wymiany części wysokiej jakości. Oczywiście, wśród dawców podrobów królowali nowozelandzki Micromaster (absolutnie najlepsza jakość dodatków) oraz Black Cat z Francji (klasę niżej, ale wciąż bardzo dobry wybór. Niestety, jego części wymagają likwidacji widocznego "schodkowania" - pozostałości po druku 3D). I tak całe uzbrojenie, winda maszyna trałowa wraz z pływakami i żurawikami, skrzynie: amunicyjne i inne, szalupy, tratwy i korkowe pływaki pochodzą od tych dwóch firm. Mając zgromadzone zawczasu rożnego rodzaju waloryzacje, korzystałem też z wyrobów innych producentów. Świetne wyposażenie mostka oferuje NorthStar Models, podobnie jak kotwice, łańcuchy to chyba Trumpeter. Pewnie coś było i od L'Arsenal i kilku innych. No i oczywiście, tak jak wspominałem: fakturowany podkład by Blacman i ShelfOddity! To nie znaczy, że wszystkie dodatki podobały mi się. Niekiedy warto było zmiksować ze sobą dwa zestawy, albo zmodyfikować inaczej. Wydruki - Oerlikony pozbawiłem przygrubych osłon i przykleiłem cienkie blaszkowe z Abera. Blaszkowe żurawiki miałe piękne bloczki, za to bardzo nie podobała mie się ich płaskość. Dlatego pociąłem je i wykorzystałem same bloczki, trzony zastępując drutem i dodając obejmy. Korzystanie z firmowych dodatków nie załatwiało wszystkiego. Po konfrontacji z fotografiami i planami wykonałem od postaw całkiem sporo różnych elementów. Były to m.in. daszek na rufie nad bębnem trału magnetycznego, grill nad kominem, grzybkowy wywietrznik na pokładzie na śródokręciu, różnego rodzaju konstrukcyjne podpory i wzmocnienia, szafki na mapy sygnalizacyjne, schowki na prowiant i warzywa i pociski do wyrzutni pocisków głębinowych "Jeż", część wyposażenia do trałowania min na czele z "wypuszczaczem" - charakterystyczną "bramką" na samej rufie. Maszty wykonałem z mosiężnych drutów, olinowanie to świetne nici Uschi (to samo, co za wyższą cenę oferuje Mig) oraz cieniutki drucik od Shelfoddity (zwisające anteny między masztami). Oczka imitujące bloczki linowe na rei są z zestawu L'Arsenal (podobne produkuje wiele firm, jako ucha do samolotów z I wojny). Lampy na rei służyły do komunikacji w czasie nocnych operacji trałowania, zrobiłem je z wyciągniętych przeźroczystych ramek. Na koniec, mam pytanie. Co to były fregaty i po co były? Zasadniczo nie były to korwety, jakie każdy kojarzy choćby z "Okrutnego morza". Ani nie były to niszczyciele - nawet eskortowe. I z czegoś taki podział - i nazwy wynikały. Jeśli chcecie o tym poczytać, tak jak wcześniej mogliście poczytać historyjki o historii w poprzednim wątku galeryjnym, poświęconym korwecie "Copper Cliff", zachęcam do polubienia wątku, lub słownej deklaracji. Pisania dużo, ale czy będzie komu czytać?
