Skocz do zawartości

Hubert Kendziorek

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 342
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Zawartość dodana przez Hubert Kendziorek

  1. Moim zdaniem klosz jest ewidentnie zamalowany. Przemawia za tym brak połysku, zdecydowana różnica pomiędzy przejrzystością wiatrochronu i owiewki kabiny, no i to że na wszystkich znanych mi kopiach tej fotografii tak to właśnie wygląda. Ten sam efekt widoczny jest zresztą na fotografii z postu karambolisa8, w przeciwieństwie do fotografii z postu greatgonza, na której mamy ujęcie współczesne, samolotu pomalowanego wg wcześniejszego standardu (choć nie wiem, czy osoby które to robiły miały pełną świadomość takich szczegółów, jakie opisuje greatgozno, ja oczywiście nie miałem). BTW, na kolorowej fotografii widać dość wyraźnie mały wlot powietrza z lewej strony wiatrochronu, warto go tu odtworzyć. Podglądam warsztat z zainteresowaniem i uznaniem, super robota. Pozdrawiam Hubert
  2. Jeżeli to ta maszyna, to moim zdaniem obudowa była barwiona. Pozdrawiam Hubert
  3. Skala 1:72 ma oczywiście ograniczenia wynikające ze skali właśnie i przez to nity, aby w ogóle były widoczne, do pewnego stopnia muszą być przerysowane, ale chodzi o ten stopień właśnie. To samo dotyczy linii podziału. To o czym piszesz, że będzie podkład, farba, które spłycą wszystko - oczywiście pomaga, ale jeżeli końcowy efekt ma być subtelny, a nie przesadzony, wskazany jest umiar już na wcześniejszym etapie. Pewnym remedium były nity z HGW, ale nie wiem, czy jeszcze żyją, moje ostatnie zamówienie zignorowali... Skoro to eksperyment, to nie można się zatrzymać w pół drogi. Składaj Jaczki do kupy, podkład, farba i zobaczymy, co wyszło. Kibicuję dalej Pozdrawiam Hubert
  4. Może pryśnij kontrolnie podkładem, przeszlifuj i pokaż jeszcze raz, jak to wygląda? Mam wrażenie, że te nity - jak na 1:72 - są po prostu ogromne. Być może kwestia zbyt dużej siły, jaką przykładasz do nitowadła podczas pracy, widać to moim zdaniem na przykład na krawędziach komór podwozia. A tak poza tym, oczywiście że z nitami wygląda lepiej, niż bez - powodzenia! Pozdrawiam Hubert
  5. Pomysł na podstawkę rewelacyjny, chyba wybiorę się do jakiegoś marketu budowlanego..., a model - klasa światowa. A jaki to numerek (lub mieszanka) Gunze posłużył do malowania kokpitu? Pozdrawiam Hubert
  6. Gdzieś już widziałem ten warsztat i model, ale napiszę raz jeszcze - super! Włoskie maszyny zawsze mi się podobały, ta jakoś w szczególny sposób pokraczna - nawet bardzo, a tu jeszcze fajne wykonanie i dużo smaczków w malowaniu. Pozdrawiam Hubert
  7. Dzięki, wyglądają świetnie. Pozdrawiam Hubert
  8. Jest moc! Już przy dolnej części tablicy przyrządów miałem zapytać, ale po tym, jak pokazałeś zdjęcie jej górnej części, to już muszę: te zegary to kalkomanie z zestawu, czy coś kombinowałeś (fototrawione zegary Eduarda, Airscale)? Pozdrawiam Hubert
  9. Części zostały odcięte i oczyszczone z nadlewek i pozostałości bloków wlewowych, a następnie umyte. Czeska piłka, ostry nożyk, zestaw miękkich pilniczków oraz maska przeciwpyłowa - moim zdaniem to podstawowe narzędzia i bez nich ryzyko zniszczenia części z żywicy lub uszczerbku na zdrowiu bardzo rośnie (wdychanie pyłu z żywicy jest niezdrowe). Wszystko gotowe do rozpoczęcia pracy nad złożeniem i pomalowaniem modelu - szczęśliwie udało mi się niczego nie zniszczyć, lekkie uszkodzenie jednego z zastrzałów szybko naprawiłem CA i kilkoma pociągnięciami Flex-i-File. Pozdrawiam Hubert
  10. C U D N Y !
  11. Pierwsze wycinki i przymiarki. Spasowanie części kadłuba jest bardzo dobre, jedynie w tylnej części, w okolicach usterzenia, kołki ustalające trochę przeszkadzają, muszę też popracować nad połączeniem pozostałych elementów kadłuba, ale to raczej wynik niedokładności mojej pracy przy odcinaniu części (widać, że miejsca łączeń są dobrze spasowane, problemy są bliżej osi kadłuba), zwłaszcza w przypadku silnika blok żywicy był szczególnie masywny, co wymagało zastosowania nieco większej siły perswazji. Muszę przyznać, że modelik wielce sympatyczny i wart swojej ceny. Pozdrawiam Hubert
  12. Klasa 1 - Samoloty i śmigłowce Kategoria Specjalna 1 - Najlepsza interpretacja tematu konkursowego Kategoria Specjalna 2 - Najlepsza relacja z prac warsztatowych Kategoria Specjalna 3 - Najlepszy model w barwach Polski Jesień. Pora roku, w której przyroda powoli zbiera się do zimowego odpoczynku, szybciej się ściemnia, robi się jakoś tak melancholijnie - wydawałoby się, że nie warto niczego nowego zaczynać. Ale na szczęście tak nie jest - na przykład, wiele ciekawych typów samolotów rozpoczęło jesienią swoje życie, postanowiłem więc wystartować w konkursie z modelem samolotu, który oblatano na jesieni. Wyszukiwarka przyniosła kilka ciekawych podpowiedzi, ale jedna z nich szczególnie mi przypadła do gustu: I prototyp PZL P.7. Samolot był rozwinięciem PZL P.6, a oblatany został w październiku 1930 roku. A więc jesień. Nawiązań do jesieni jest więcej, bo malowanie było w barwach zdecydowanie jesiennych, zaś wrzesień 1939 (a jak już ustalono w tym konkursie, wrzesień to jesień) był areną największej próby tego typu: walk z nowszymi i dużo lepszymi maszynami niemieckiego najeźdźcy, o dziwo - czasami z kiepskim wynikiem dla przeciwnika. Model Arma Hobby, żeby było jeszcze bardziej jesiennie, kupiłem we wrześniu. Dzisiaj przyniesiony przez kuriera - trzy dni od wysłania zamówienia. Nieźle. Doświadczenie z modelami żywicznymi mam niewielkie - ot, złożony Sum z Ardpolu w małej skali, nie może się doczekać malowania od ponad dwóch lat - ale model Arma Hobby wygląda bardzo przyzwoicie, jestem więc dobrej myśli. Przepisowy inbox: Mało części, proste malowanie - powinienem się wyrobić. Płyn do mycia naczyń - w pogotowiu. Klej CA - jest. Zatem - piłka w dłoń! Pozdrawiam Hubert
  13. Zdjęcia robiłem bezpośrednio z placu boju i po prostu nie miałem siły sprzątać i rozkładać warsztatu foto, a rolka ręcznika była pod ręką. Mam nadzieję, że koledzy wybaczą tą odrobinę niechlujstwa Pozdrawiam Hubert
  14. Trochę zwolniły prace, a wszystko z prostego powodu... braku pomysłu, jak uporać się z malowaniem wewnętrznej strony ścian kadłuba. Poszycie białe, wręgi i podłużnice w naturalnym kolorze drewna. Przyszło potem olśnienie, trzeba było pomalować te wręgi i podłużnice przed wklejeniem. Po dwóch nieudanych próbach malowania straciłem cierpliwość i - co tu kryć - poszedłem na łatwiznę. Prysnąłem całość brązowym, potem białym, przetarłem papierem ściernym i tak już zostawię. Zdjęć tego nie zrobiłem z premedytacją, nie ma się czym chwalić. Posiłkując się zdjęciami repliki R-2 włożyłem za to porządny i dość podobny do tego z repliki fotel pilota z pasami. Mam nadzieję, że bracia Granville mi wybaczą. Na usprawiedliwienie napiszę, że nie udało mi się namierzyć fotografii, na której widać byłoby jak wyglądał fotel pilota w R-1, ale jakoś nie sądzę, żeby była to tylko taka deseczka, w ojczyźnie Cadillaca. Składa się także jednostka napędowa. Montaż jest trudniejszy, niż się spodziewałem, nasady cylindrów nie do końca odpowiadają otworom w głowicy silnika, są zbyt szerokie - a rury łączące głowicę z cylindrami zbyt długie. Ale i tak już widać, że to będzie najbardziej efektowna część modelu. Podwozie: Jeszcze przede mną dużo szlifowania, odtworzenie linii podziału poszycia i nitów, no i limuzyna kabiny, oczywiście. Tablica przyrządów powstanie z użyciem kalkomanii i elementów fototrawionych Airscale. Pozdrawiam Hubert
  15. Oj tak, tak. Polecam lekturę wspomnień, ostatnio wydane, As. Wspomnienia legendarnego dowódcy Dywizjonu 303 - jestem w połowie książki, fascynujące. Tyle off topic ode mnie. Co do budowy, przód z żywicy rozumiem doskonale, w porównaniu z kadłubem z pudełka jest świetny, ale zbiornik... ta część jest dostępna także z blaszki i wygląda moim zdaniem lepiej, no sam byś zrobił chyba lepszy z hipsu. Mam nadzieję, że z tego "niedopasowania" wybrniesz obronną ręką Podglądam dalej, nie z pierwszego rzędu może (wzrok mi się tak zmienił, że z bliska słabo widzę) i bez popcornu (trzeba uważać z takimi przekąskami w moim wieku) - ale z ciekawością, trzeba by wreszcie porządnie tą 11tke zrobić. Pozdrawiam Hubert
  16. Oparcia o których piszę, to takie pasy między burtami z blaszki fototrawionej, tak przynajmniej jest w Czajce. Karasia mam w szafie i jeszcze nie robiłem, ale myślę że tam powinno być podobnie. Chciałbyś latać bez możliwości oparcia się? ;) Trudne miejsca... z tego, czego sam doświadczyłem: łączenie skrzydła - kadłub, szczególnie łączenie dolnej części skrzydła z kadłubem, łączenie części skrzydeł z centropłatem, dopasowanie osłon podwozia do spodu płata, dopasowanie steru kierunku, dopasowanie gondoli do jej oszklenia, a poza tym sprawy być może właściwe tylko Czajce: niedolewki osłony silnika, która do tego jest bardzo ciasno dopasowana i cieniutka, więc powierzchnia klejenia jej elementów niewielka oraz problem z dopasowaniem oszklenia do kadłuba, w zasadzie wszędzie poza małymi okienkami w dole centropłata - których moment wklejenia warto przemyśleć - wkleisz za wcześnie, to ryzykujesz że się pojawią na nim drobinki kurzu od malowania lub szlifowania. Ja to zostawiłem na koniec, tuż przed zamknięciem kadłuba oszkleniem i zabezpieczeniem otworów gąbką pod malowanie. Pozdrawiam Hubert
  17. Cześć, Akurat powoli dłubię sobie Mirażową Czajkę, bardzo się cieszę zatem z tego, że rozpocząłeś budowę Karasia - wiele elementów jest wspólne. Wnętrze wyszło dobrze, pamiętaj jeszcze o wklejeniu oparć foteli obserwatora i strzelca. Zdaję się, że tablica przyrządów z lewej nie wskoczyła w otwór w burcie kokpitu. Odnośnie pomarańczowej Hataki, używam ich w swojej Czajce, bardzo dobrze kryją i maluje się nimi bezproblemowo, do tego prawie nie śmierdzą. Ja jednak mimo wszystko rozcieńczam je dedykowanym rozcieńczalnikiem Hataki. Tempo masz niesamowite, ale przed Tobą jeszcze "kilka" trudnych miejsc, zatem powodzenia Pozdrawiam Hubert
  18. Spokojnie, to jeszcze nie koniec Czwórka, którą robię, nie wygląda na mocno poobijaną (trudno w ogóle dopatrzeć się na zdjęciach obić), ani ochlapaną, czy umazaną. Za to kurzu, pyłu, jasnego zeschniętego błotka w zakamarkach - o tak, tego jest sporo. Chcę tylko pogłębić ten efekt, pewnie kilka chlapnięć błotem, inne kolory pigmentów, a z obić i plam - coś dodam tylko w najbardziej oczywistych miejscach, ale nic na siłę. Dzięki za komentarz. Pozdrawiam Hubert
  19. Trochę kurzu. Pozdrowienia Hubert
  20. Aż dziw bierze, że to tak popularna i licznie występująca w Polsce maszyna, a modeli na forach i blogach niewiele. Model warsztatowo jest na wysokim poziomie, zgadzam się, że tu i ówdzie można było jeszcze coś zrobić, na etapie wykończenia trochę zróżnicować finisz elementów pokrytych płótnem, jeszcze trochę przybrudzić (przeważnie parkowanie na trawce, ciekawe że mandatów za to nie lepią pilotom) - ale całościowo prezentuje się efektownie, co nie jest łatwe w przypadku tak pokracznej maszyny. To model, i jako model bardzo mi się podoba. Pozdrawiam Hubert
  21. Merytorycznie nie mam pojęcia, ale z estetycznego punktu widzenia bardzo chętnie się wypowiem: świetny model i zdjęcia też niczego sobie. Malowanie niby jednolite, ale niejednolite. Subtelnie umorusany, całość bardzo spójna. Przyjemnie popatrzeć. Pozdrawiam Hubert
  22. Hubert Kendziorek

    MS 1 1:35 Parc

    E, tam. Walcz, ruskie czołgi nie były szczytem schludności. Piszesz, że rzeźbienie sprawia Ci frajdę, to trzymaj się tego. Taka praca uczy cierpliwości, jeżeli coś nie wychodzi, zrób to jeszcze raz, ale lepiej. Do skutku, który zaakceptujesz. Dwie rady: 1) oderwij wszystkie uchwyty, światła i inne detale. Dopóki nie masz pewności, ze kadłub jako całość jest zrobiony, nie warto ich doklejać, szczególnie że te "detale", które tu proponuje producent, są po prostu słabe. Jeżeli robiłeś jakieś modele wcześniej, jest szansa że w złomie znajdziesz lepsze na podmianę. 2) przód wygląda tragicznie - ale nie ma takiej rury, której nie można odetkać, zwłaszcza że wcześniej nie wyglądało to tak źle; może zatem oderwij te płyty widoczne od przodu i z płytki polistyrenu dorób na wymiar wanny nowe elementy. Nitami bym się nie przejmował, są bardzo tanio dostępne papierowe nity do modeli kartonowych, do takiego projektu się nadadzą, moim zdaniem. Koledzy mają rację, są lepsze modele na rynku i oczywiście rozsądniej zacząć od czegoś, co da się po prostu złożyć. Ale taki model jak ten, moim zdaniem daje pole dla nabycia innych doświadczeń, które kiedyś na pewno zaprocentują, przy relatywnie niskim koszcie, którego stratę ryzykujesz. Zatem - ja na Twoim miejscu bym się jeszcze nie poddawał. Pozdrawiam Hubert
  23. Harrier/AV-8 to jedna z najciekawszych konstrukcji w historii lotnictwa, aż dziw bierze że tak rzadko gości na MW. Model bardzo ładny, może odrobinę mało kontrastowe przejście kolorów góra / dół - ale malarsko i estetycznie, pierwsza klasa. Pozdrawiam Hubert
  24. No, tu nie mam najmniejszych wątpliwości. Super, super, super! Dół CRa - wprawił mnie w niekłamany zachwyt. Pozdrawiam Hubert
  25. Piękna, jak na tak małą skalę i model, malowanie bardzo mnie przekonuje, sporo się tu dzieje. Myślę, że i w średniej skali by się obroniło. Dla mnie 5/5. Pozdrawiam Hubert
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.