GreGG24
Użytkownicy-
Liczba zawartości
783 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
9
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez GreGG24
-
Gloster Meteor był pierwszym operacyjnie używanym samolotem o napędzie odrzutowym po stronie alianckiej. Również jego powojenne wersje stanowiły wraz z maszynami produkcji amerykańskiej trzon wielu zachodnich sił powietrznych. Nie inaczej było również w przypadku Bliskiego Wschodu, tym bardziej, że Brytyjczycy zaopatrywali w te samoloty obydwie strony konfliktu, Meteory latały bowiem zarówno w barwach lotnictwa egipskiego, jak i izraelskiego. Dostawy samolotów do Izraela rozpoczęto po nawiązaniu przez Egipt współpracy ze Związkiem Radzieckim. Wśród dostarczonych maszyn myśliwskich, szkoleniowych oraz nocnych myśliwców znalazły się również samoloty myśliwsko-rozpoznawcze w wersji FR Mk. 9. Większość z nich używano jednak do zadań stricte myśliwskich. Nie inaczej było również 1 września 1955 roku, gdy izraelskie maszyny wystartowały do przechwycenia egipskich maszyn typu Vampire. To właśnie na tej maszynie, z numerem bocznym 36 kapitan Aaron Yoali odniósł pierwsze zwycięstwa ery odrzutowej na Bliskim Wschodzie, zestrzeliwując dwa samoloty egipskie. Model to czeski short-run firmy MPM, ze wszystkimi mankamentami tego rodzaju wyrobów. Malowany farbami metalicznymi Vallejo, zgaszonymi matowym białym, aby lepiej oddać efekt farby Aluminium Dope.
-
Bardzo sympatycznie się prezentuje, podoba mi się cieniowanie i malowanie silników. Miałem też dodać, że Ilja Muromiec nawiązuje też do pierwszego czterosilnikowego samolotu zaprojektowanego przez Igora Sikorskiego (tego, który później wyemigrował do Stanów i zajął się dla odmiany wirnikami), ale kolega mnie ubiegł.
-
No bez jaj, po takiej przerwie i od razu takie cacuszko???? Wow. Naprawdę, chylę czoła przed Waćpanem. Piękny. Ja po pięciu latach od powrotu do modelarstwa i kilkudziesięciu zrobionych modelach wciąż walę jakieś babole, chociaż się staram.
-
Trzeba było zostać przy tych zdjęciach z galerii, na nich nie widać maziaków na szybkach Bardzo mi się ten Czajniczek Twój podoba, aż mi się chce go zrobić. Ale go nie mam, ale mam kilkaset innych modeli, więc pewnie nie za szybko go zrobię
-
Bardzo się podoba, zwłaszcza kamo. Zdjęcia na czarnym tle klimatyczne. Czym doświetlałeś?
-
Czysto, schludnie. Po prostu porządnie. Co do sido, to akurat mocno nabłyszcza, można nawet zamoczyć kabinkę przed doklejeniem, poczekać aż wyschnie, będzie mocno się błyszczeć (jak wypolerowana). Kabiny doklejam zazwyczaj na końcu, już po obróbce malarskiej, maluję je często osobno, chyba że jest jakiś bardzo skomplikowany schemat kamuflażu.
-
Też miałem pisać o Finemolds, ale faktycznie, ja również będę czekał na późny E/F, a póki co, na półce stoi sklejona Hasegawa. Mimo wszystko obserwuję i kibicuję, bo lubię sylwetkę tej maszyny.
-
Też myślę, że na początek chciałeś po prostu za dużo na raz. Też tak miałem przy pierwszym modelu po powrocie do modelarstwa. Na przyszłość warto zebrać trochę dokumentacji zdjęciowej, akurat w przypadku Hellcata nie powinieneś mieć z tym problemów. Wtedy gdy ktoś Ci zarzuca, że tu czy tam nie było zacieków, rzucasz po prostu zdjęciem i masz temat z głowy
-
Przed zrobieniem galerii mogłeś go nieco odkurzyć, na czarnym jednak razi Paradoksalnie, podwozie mogłeś trochę zabrudzić, nawet zapuścić odrobinę jakimś mocno rozcieńczonym lakierem...
-
Wszystkie wymienione przez Ciebie narzędzia oraz linki Ammo posiadam. Może faktycznie spróbuję swoich sił. Mogę się jeszcze zapytać, z czego robiłeś imitacje śrub rzymskich na końcach naciągów?
-
Pięknie wykonany "szmatopłat". Chylę czoła przed wszystkimi wykonującymi modele dwupłatowców, dla mnie naciągi to wciąż kwestia, która mnie powstrzymuje choćby przed ukończeniem modelu Gladiatora, który mam prawie gotowy.
-
Bardzo dziękuję
-
Bardzo dziękuję. Faktycznie, na żywo wygląda lepiej niż na zdjęciach
-
Zostały wprowadzone na podstawie doświadczeń z Libanu, gdzie nowe czołgi były pierwszy raz użyte bojowo. Doświadczenia z pola walki pokazały, że miejsce pomiędzy spodem wieży a kadłubem jest szczególnie narażone na działanie RPG. Stąd też począwszy od wersji II wprowadzono tę ochronę, choć wiele używanych wciąż bojowo czołgów w wersji I również zostało w nie wyposażonych. Czołgi wersji IV są obecnie wyposażone w system Trophy, który chroni je przed większością kierowanych i niekierowanych pocisków przeciwpancernych, jednak kule na łańcuchach zostały.
-
Model dość długo już leżał na półce, w zasadzie zacząłem go, ponieważ chciałem wypróbować pastę do robienia powierzchni snti-slip z Ammo. W modelu zastosowałem również zestaw żywiczny Modelltrans, gdyż Hobby-Boss nie wyposażył żadnego ze swoich skądinąd udanych modeli głównego czołgu izraelskiego w ich jakże charakterystyczne kule na łańcuchach. Model malowany farbą AK Interactive z dedykowanego zestawu dla izraelskiej broni pancernej, kurz i pył to pigmenty Ammo.
-
Z całego sprzętu pancernego ostał się im jeden Nimrod - samobieżne działo przeciwlotnicze na licencji szwedzkiej, znany skądinąd Bofors 40mm na podwoziu licencyjnego Landsverk L-60 czyli Toldi'ego. Cała reszta, czyli Turán, Toldi i Zrínyi są zachowane wyłącznie w muzeum w Kubince pod Moskwą.
-
to jest akurat zdjęcie Zrinyi'ego z Kubinki, malowanie jest "zbliżone", podobnie jak wiele innych malowań z tego muzeum. Oryginalne węgierskie czołgi i działa samobieżne były malowane zarówno z ostrymi, jak i z miękkimi przejściami.
-
Model wykonany przez kilka wakacyjnych poranków prosto z pudła dość długo czekał w kolejce na pomalowanie. Farby dobierałem z gamy Tamiyi i Mr Hobby, kierując się kolorowymi (bądź też kolorowanymi)?zdjęciami z publikacji. Na koniec obróbka znanymi siuwaksami spod znaku Ammo.
-
P-51B Mustang - North American, Hobby 2000, 1:72
GreGG24 odpowiedział alienus → na temat → [L]Warsztat
Czy przed washem i kalkomaniami zabezpieczyłeś model błyszczącym lakierem? Albo chociaż Sido? Sądząc po matowym odcieniu farby, obawiam się, że nie. -
Gratuluję pomysłu i wykonania, brawo za doskonały research. Naprawdę z przyjemnością się ogląda tą winietę, każdy szczegół perfekcyjny.
-
No dobrze, przejęzyczenie. Od razu musi wielki Gonzo wkroczyć do akcji... HA. Ha.ha...
-
Bardzo fajnie wyszedł, podoba mi się. Też czekają na mnie dwa - DWL i PWS. Może kiedyś.
-
Poprawnie i czysto sklejony model. Może płat skrzydła trochę krzywo jest, albo takie wrażenie na zdjęciu od przodu. Jak rozumiem, malowany pędzlem. Szkoda, że szybki zaparowały od CA, na przyszłość raczej staraj się unikać, można zawsze użyć szybkich klejów do plastiku, działają nawet lepiej. Kalkomanie trochę się błyszczą.
-
Fajny szkrab wyszedł. Też go lubię. Trochę może za ciemny wash, albo za słabo zmyty, z bliska nieco razi.
-
Zastanawiam się, dlaczego przyklejasz blaszki dopiero PO pomalowaniu modelu. Nie ma ich zresztą zbyt wiele. Ja gąsienic nie ruszałem, zostawiłem tak jak są, na wykończonym modelu nie przeszkadzają w jego odbiorze.
