Pany Kapitany, coś się dzieje: kadłub oszlifowany, drobnica właściwie posklejana i czeka na swoją kolej montażową. Przyłożyłem jednak pokład do kadłuba i się ździebko zdziwiłem: tam jest wyraźny schodek „wgłębny”... Pamiętam w revellowskim bismarcku pokład po przyłożeniu do kadłuba był (jest) idealnie równiutko z jego brzegiem... Z mojej „marynistycznej” wiedzy wynika, że każdy pokład powinien być idealnie równy z brzegiem, żeby „woda nie stała” :-) I teraz nie wiem: zostawić to (i tak prawie nie będzie widać po pomalowaniu) czy jednak podkleić od spodu jakimś cienkim hipsem i dopiero przyłożyć...
PS. Taka refleksja – Revell jest zdecydowanie bardziej „mydlany”, ale Trumpeter ma jakieś „chore” miejsca wlewów plastiku do formy - przy niektórych częściach wystarczyłoby przesunąć wlewkę o milimetr i już byłoby dla modelarza wygodniej No cóż, znowu daje znać o sobie niemiecki ordung