Proponuję wykorzystać radę The Stiga i dzielić klejenie na fazy.
Szczególnie pieczołowicie należy dopasowywać fragmenty gąsienic, które okalają koła napędowe i napinające. Te odcinki wypada po ułożeniu związać gumką recepturką- da to pewność, że znajdą właściwe miejsce na kołach. Kiedy wyschną, w sposób dowolny należy kształtować pozostałe.
Ja od pewnego czasu sklejam dolny przebieg gąsienicy i związuję z odcinkami na kołach napinąjącym i napędowym, by mieć "wolną rękę" na górnym odcinku.
"Zwisy" górnego odcinka gąsienic należy tworzyć póki klej jeszcze na dobre nie zwiąże- można je wtedy dowolnie ułożyć.
We wstępnej fazie łączenia ogniw wykorzystuję stalo,wą linijkę i krawędż szyby na której dokonuję montażu, by zachować symetrię i pawidłowy kształt gąsienicy.
Istotnie- Magic Tracki to jakość sama w sobie wśród ogniwkowych gąsienic niepracujących.
Pozdrawiam!