Skocz do zawartości
Mariucha

B-25J Mitchell, Hasegawa, 1/72, początki

Rekomendowane odpowiedzi

Padło na B-25. Mitchell stał się ofiarą mojej po wielu latach próby powrotu do modelarstwa. Podobnie jak wtedy „Bitwa o Anglię”, dzisiaj też film obudził potwora - „Paragraf 22” i scena startu eskadry prawdziwych (!) Mitchelli - ojej!

Polecam oczywiście cały film, a tu rzeczona. Słuchać głośno!

Dźwięk odpalanych silników - bezcenne!

 

Plan taki, że na początek bez grzebania, model z kartonu. Wybrałem Hasegawę, licząc na to, że obejdzie się bez większych problemów. Pierwsze wycięcia kadłuba i skrzydeł dobrze rokowały. Żadnych blach, żywic, jedyny dodatkowy zakup, to maski na szybki, trochę ich jest.

Najpierw wyciąłem klapy, lotki, naostrzyłem to wszystko i cały misterny plan w p….u

Wywierciłem dziury w lufach Zacząłem dziobać podwozie, silniki. Dużo zmian, dużo poprawek, Hasegawa zbyt dużo rzeczy potraktowała „z grubsza”…

Nie zamierzam robić jakoś strasznie wg papierów, to nie będzie żaden konkretny egzemplarz, jest to raczej próba technik, pamięci mięśniowej, sklerozy i ma dać fun. Tak więc pewnie błędów merytorycznych będzie w brud, wybaczcie, ale teraz chcę się skupić głównie na zbieraniu doświadczenia i warsztatu. Jednak pewnych „wynalazków” hasegawy nie zdzierżę, jak chociażby klap na osłonie silnika…

Tak więc, kończąc ten przydługi wstęp, proszę o wsparcie, uwagi, chwalenie, w zależności od okoliczności Chcę jak najwięcej wyciągnąć z tej lekcji. Nie obrażę się, jak ktoś mnie wyzwie od debili, bo coś tam

 

3.jpg

 

4.jpg

 

Troszkę musiałem porżnąć w podwoziu

5.jpg

 

Z lufami poszło łatwiej niż sądziłem...

2.jpg

 

I tak więc, co jakiś czas będę się chwalił postępami prac, mam nadzieję...

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Greatgonzo, swój limit już wyczerpałeś, teraz możesz już tylko chwalić Karambolis8, dzięki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sam mam ten model w planach, więc z uwagą będę podglądał

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Klapki wycięte, gondole najeżone. Z powodu wyrżnięcia połowy osłon, dystansowe podkładki.

 

8.jpg

 

Ma tak być:

 

Zrzut_ekranu_2017_11_21_o_18_18_23.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To gdzie ten model prosto z pudła?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak nie wyszło prosto z pudła , to może i lepiej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tyle że na start miało być szybko i przyjemnie, a tak na pewno coś sp...e...

Dobra, jeszcze nic nie zrobiłem, a już becze. Jak sp...e, to naprawię. Jak mam się czegoś nauczyć, jeśli nie tak właśnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z ćwierć wieku temu miałem "artyleryjskiego" Mitchella bodajże z Italeri więc melduję się na widowni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie wyszło...

I dobrze. Trzeba sobie zabawę z modelem urozmaicać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Praca wre straszliwie. Ale na razie samo cięcie, rżnięcie, szpachlowanie i takie tam, a więc trochę nuda. Powiem Wam, sporo tej hasegawy zostaje pod biurkiem... Tylne części gondol wymagały dużego "przeprofilowania", przygotowanie pod opuszczone klapy, nauka cięcia linii i nitowania No i trochę silniki...

 

ps: Jak usuwacie szpachlówkę z nitów?

 

9.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ps: Jak usuwacie szpachlówkę z nitów?

Możesz spróbować ją wymyć pędzlem lekko zamoczonym np w zmywaczu do farb akrylowych wamodu lub rozcieńczalnikiem Mr Hobby.

Zrób najpierw test tylko z dala od miejsc, które zaszpachlowałeś żeby nie "zeżarło" jej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie wamodem ładnie zbiera się i "poleruje" pozostałości szpachlówki, ale z nitów za cholerę nie chce wyleźć, musze je nakłuwać igłą... Następnym razem będę chyba miejsca poza szpachlowanymi po prostu maskował. ..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten model to lego, nie mam pojęcie po co tyle szpachli w niego pakujesz. Najpierw przymierz , potem sklej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To prawda, jest bardzo ładnie spasowany, w większości. Jednak kształt niektórych elementów pozostawia wiele do życzenia, stąd szlify. Chcę też dać opuszczone klapy, a to oznacza odsłonięcie dziur w skrzydłach i kadłubie. Ta największa ilość szpachli na zdjęciu jest właśnie w tych miejscach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z jednej strony skala przeróbek mnie zdumiewa, bo z tego co widziałem i czytałem w sieci model jest bez zarzutu i nic tylko sklejać, z drugiej strony jest coś urzekającego w tym że jest sobie model który społeczność miedzynarodowa sobie bardzo chwali, a przyjdzie jakiś polski modelarz i udowodni, że model jest za prosty, niedokładny i w ogóle wymaga przeróbek, że głowa mała

 

A to niby nasi zachodni sąsiedzi to perfekcjoniści

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdyby nie lekkomyślna pierwsza decyzja o wycięciu klap, być może sklejałbym go szybko i gładko A tak okazało się, że ta decyzja wymusiła szereg innych koniecznych ingerencji. Ale ja się cieszę, bo to zawsze nowe doświadczenia. Gdyby nie to, być może nie użyłbym nigdy szpachli...

W jednym z chwalonych ten model opisów, trafiłem jedynie na uwagę zdaje się właśnie dotyczącą elementów gondol, że są średnie i rzeczywiście, są średnie. Ale bardzo zaskoczył mnie widok tylnej jej części. Zacząłem się jej przyglądać z innego powodu - na wielu zdjęciach mam wystające dwie jakieś rurki w obu gondolach i tak chciałem to zrobić. W modelu jest jedna z jednej strony. Starając się dociec dokładnego umieszczenia tych rurek, zauważyłem bardzo dużą, moim zdaniem, różnicę w kształcie tej części gondoli. W oryginale jest ładne, gładkie przejście, w modelu zaś pojawiają się jakieś garby, profil jest bardzo dziwny. Dobrze że jest go "za dużo", wystarczy szlif. Za to teraz, gdy patrzę na swoją gondolę, widzę Mitchella, a jakiegoś dziwoląga...

 

10.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie nie, nie poddałem się, nie ma mowy Prawdę mówiąc, jestem tym nawet trochę zaskoczony i oczywiście bardzo się z tego cieszę

Może nie uwierzycie, ale niemal codziennie coś robię. Raz dłużej, raz krócej, ale zawsze coś. Nie wszystko idzie płynnie, niekiedy muszę coś dokupić, jakiegoś hipsa, albo narzędzie, ale generalnie do przodu.

Parę rzeczy udało mi się oczywiście już popsuć, np wycięte lotki. Nie wycięciem je popsułem, a sklejeniem, nie pamiętałem o ich właściwej grubości i po prostu je skleiłem… Na tyle porządnie, że lepiej było zrobić nowe.

I wbrew zapowiedziom i zapewnieniom, jednak część elementów „nie przechodzi” kontroli O gondolach silnika już było, teraz nowe klapy podwozia, boki w kabinie, których w modelu w ogóle nie ma, jakieś kosmiczne bruzdy na usterzeniu, które na zdjęciach są ledwo widocznym nitowaniem i lekko zmęczonym „poszyciem”. Zlitowałem się nad zabudowaniami karabinów po bokach kadłuba, których kształt jest w modelu zupełnie z jakiejś innej bajki. Zrobiłem ile mogłem, ale od nowa rzeźbić tego nie będę, tu odpuściłem.

Największa przygoda spotkała mnie przy podkładzie. W innym wątku pytałem niedawno o nieupierdliwą dla otoczenia chemię i nikt mnie nie uprzedził, że w niektórych przypadkach nie ma po prostu takiej możliwości... Już wiem, że podkład MUSI jakoś związać się z podłożem, czyli musi śmierdzieć i koniec. Ja jednak, jeszcze tego nienauczony, prysnąłem mitchelka primerem od lifecolor. Ładnie nie śmierdzi, super, wodny i pięknie schodzący pod palcem, mimo uprzedniego dokładnego wykąpania i odtłuszczenia rzecz jasna.

Nic to, surfacer już wymieszany i niebawem zostanie pięknie położony. Jak tylko uporam się z zmyciem dokładnie tego primera

A w międzyczasie jakieś pierdółki.

 

Tu ogon jeszcze z primerem

15b.jpg

 

A tu już umęczone ścieraniem primera skrzydło, gotowe do kąpieli, w czymś... Myślę że po prostu w ciepłej wodzie, to wodna farbka jest i schodzi praktycznie sama.

16.jpg

 

14.jpg

 

13.jpg

 

12.jpg

 

Oczywiście te wszystkie rzeczy czeka jeszcze praca

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odważnie i bez pietyzmu traktujesz tą hase...Podoba mi się ,_)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aaaależ pietyzmu tu jest tyle, że już nie wiem gdzie go wcisnąć

Czy czarny podkład stosuje się wyłącznie pod metaliki? Na czarnym lepiej widać wszelkie rysy i brudy i tak myślę, czy takiego nie użyć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13.jpg

Jeśli można, jedna uwaga. Malujesz mocno rozcieńczoną farbą (i dobrze) ale próbujesz nakładać warstwę na raz i nakładasz przez to dużą ilość. I stąd te zacieki przy krawędziach - tam farba zbiera Ci się w zakamarkach i efekt jest jak widać. W zakamarkach i przy krawędziach grube zacieki a na płaskim pzrebija plastik.

 

Spróbuj zmienić technikę. Najpierw całość zagruntuj z aerografu delikatną warstwą farby, tak żeby się tylko delikatnie plastik przykrył warstewką farby. I później konsekwentnie nakładaj warstwę za wartswą, aż osiągniesz poziom krycia, który będzie Ci odpowiadał.

 

Zawsze lepiej nakładać dużo cienkich warstw niż długi czas nanosić farbę w jedno miejsce. I pisząc "dużo" wartsw mam na mysli i po kilkanaście/kilkadziesiąt przejść aerografem nad malowanym miejscem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.