Czołem.
Ponieważ prawdziwy modelarz ma (podobno) więcej rozgrzebanych projektów, niż gotowych – odłożyłem na jakiś czas młodszego Albatrosa i postanowiłem zacząć nowy model. Tym sposobem na ukończone trzy, będę miał rozgrzebane dwa i droga do upragnionego tytułu prawdziwego modelarza znacznie się skróci. A zatem rozpoczynam niespieszny warsztat, wszelkie uwagi, rady, a nawet krytyka (najlepiej łagodna w formie) – mile widziane.
Na matę wkracza japoński zawodnik wagi lekkopółśredniej ze stajni Mitsubishi o dźwięcznym imieniu 零式水上觀測機 i pseudonimie artystycznym PETE.
Zawartość pudełka to sześć ramek z dobrej jakości częściami, bez nadlewek, jamek i innych modelarskich skrofułów.
Osobno ramka z oszkleniem – jakość nie powala, plastik dość gruby i lekko zniekształcający obraz. Ponieważ jednak na rynku nie ma nic w zamian, a kabina i tak jest odkryta – zamierzam wykorzystać to, co dała firma.
Kalkomanie – większość oznaczeń chciałbym namalować, wykorzystam pewnie tylko napisy.
Zabrałem się za kokpit, a ponieważ nie dysponuję bogatymi dodatkami jak Kolega Kozborn, zanim wezmę się do malowania lekko urozmaiciłem wnętrze kilkoma przewodami.
Zapraszam na widownię.