Bez zdjęć, bo nie było czego uwieczniać. Chciałem trochę ponitować kadłub. W pionie (krótkie odcinki) wyszło znośnie, ale wzdłuż - raczej się rozjechało (dwie długie równoległe linie nitów, a kadłub pokręcony jakiś, nijak nie mogłem złapać punktów odniesienia). Kiedyś czytałem książkę o graniu na giełdzie (na szczęście tylko czytałem) i tam była ciekawa rada: gdy trend się odwraca nie licz, że się odegrasz. Sprzedawaj, nawet ze stratą, ale minimalizuj szkody i uciekaj. Tak też zrobiłem. Zamiast poprawiać, czy zabierać się za drugą stronę w nadziei, że jakoś to będzie - szpachla, szmergiel w dłoń i minimalizujemy straty. Zostaną tylko pionowe linie nitów, ale za to będę spać spokojnie tej nocy. Dobranoc.